Decyzja

W życiu każdego człowieka nadchodzi moment, kiedy musi podjąć decyzję, która w mniejszym bądź większym stopniu wpłynie na jego przyszłość, ja właśnie musiałem podjąć taką decyzję.

- No i ? Zdecydowałeś się? - Zapytał znienacka Mateusz zajadając się swoim ulubionym batonem proteinowym.

- Rany… nie masz o co pytać. - Chciałem szybko zakończyć ten temat.

- No jak widać nie, no ale ok, twoja sprawa, żebyś tylko nie obudził się z ręką w nocniku.

- Kurde Mati, ja to ci zazdroszczę, masz jakoś ułożone w głowie co chcesz robić, kim zostać w przyszłości, ja nawet nie potrafię się nad tym zastanawiać. - Taka prawda, zawsze wzbudzał tym mój respekt.

- E tam, to, że teraz wydaje mi się, że wiem co chcę robić w życiu nie znaczy, że tak będzie za X lat. - Skwitował biorąc ostatniego kęsa, po czym dodał.

- A może ty też byś poszedł do mundurówki?

- Cooo??? Ja do mundurówki ?? Chyba już ci totalnie na mózg wjechały te batony. - Wydukałem na odczepne.

- No a czemu niby nie? - Ciągnął dalej.

- Otóż dlatego, że jestem chudy jak patyk i jakbym poszedł do mundurówki, to wyglądałbym tam jak chihuahua pomiędzy pitbulami czy innymi rottweilerami. - Na ten moment żadne lepsze porównanie nie przyszło mi do głowy.

- Ty chyba myślisz, że jak mundurówka to każdy musi być nabity jak Pudzian.

- Tak…. właściwie to tak myślę.

- Dobra zresztą, nie mój problem, zrobisz jak będziesz chciał. - Mateusz jaki był taki był, ale nie potrafię sobie przypomnieć żadnej sytuacji, kiedy odmówił mi pomocy, pomijając fakt, że byliśmy przyjaciółmi, łączyły nas również więzy krwi, moja mama była siostrą jego taty.

- Koniec przerwy obiboki, robota czeka! Darek, Mateusz, dawać tu! - Krzyczał wujek Krzysiek po czym odpalił kombajn i ruszył dalej kosić zboże.

Żniwa to nieodłączna część każdych moich wakacji, duże gospodarstwo brata mojej mamy w pewnym stopniu zobowiązywało nas do corocznej pomocy między innymi przy żniwach, wykopkach ziemniaków czy w innych typowo gospodarczych czynnościach.

- Dobra Darek cho, wskakujemy na przyczepę. - Rzekł Mati, po czym za pomocą zaczepu dostał się na górę wypełnionej pszenicą naczepy.

- Już nadchodzę - Nasze zadanie nie było niczym skomplikowanym, mieliśmy rozpychać zboże po rogach przyczepy z jej środka.

Kilka godzin pracy pozbawiło nas ostatnich sił, ale każda robota kiedyś musi się skończyć i właśnie doczekaliśmy tego momentu. Udaliśmy się do ciągnika, wyczekiwaliśmy już tylko powrotu do domu.

- Boguś, bierz sześćdziesiątkę i postaw przyczepę do stodoły, bo ponoć w nocy ma popadać. - Polecił wujas mojemu tacie.

- Dobra chopy, do traktora. - Powiedział tata wykonując zamaszysty ruch ręką.

- Wujek, musi wujek Darka przycisnąć z wyborem tej szkoły bo już czas najwyższy, lada moment koniec wakacji. - Bez owijania w bawełnę, jak to Mati.

- Słyszałeś Darek? Decyzja. - Tato skierował wzrok w moją stronę.

- Mówiłem mu, że jak nie ma na siebie pomysłu to niech idzie ze mną do klasy mundurowej, we dwoje będzie raźniej.

- We dwóch jak już, we dwoje to się mówi jak masz chłopaka i dziewczynę. - Od zawsze lubiłem się czepiać słówek.

- Jeden grzyb. - Przekręcił oczami Mateusz po czym wyciągnął kolejnego batona i dodał.

- W policji potrzebni są tacy czepialscy, którzy będą się do wszystkiego przyczepiać.

- Robota w państwówce to pewna wypłata, bo robiąc u prywaciarza nie zawsze tak jest, do tego w policji czy straży masz emeryturę po kilkunastu latach. - Namawiał mnie tato.

W sumie to nie spojrzałem na to w ten sposób, ale ta informacja całkowicie zmieniła moje poglądy.

- Kurcze, rzeczywiście tato, masz rację.

- A widzisz, ojciec miał rację, ma rację i zawsze rację mieć będzie. - Pokiwał głową wyraźnie zadowolony.

Podjąłem decyzję, że razem z Mateuszem pójdę do klasy mundurowej, biorąc pod uwagę to, że byłem dość chudy, można by rzec, że rzuciłem się z motyką na słońce.

 

Dni mijały, lato dobiegło końca, nadszedł nowy rok szkolny, wraz z pierwszym dniem września stałem się uczniem nowo powstałej w liceum klasy mundurowej.

Ku mojemu zaskoczeniu, wcale nie było tam samych napakowanych chłopaków, znaczy była to zdecydowana większość, ale znalazło się również kilku chudzielców jak ja.

- No i co ? Spójrz na tego po lewej, przecież on jest dużo mniejszy niż ty. - Mówił Mateusz chcąc chyba w ten sposób dodać mi otuchy.

- No rzeczywiście, pożyjemy, zobaczymy co to będzie i jak to będzie.

Ceremonia rozpoczęcia nie różniła się niczym od tych, które widziałem wcześniej.

Jej koniec oznaczał, że wszyscy musimy kierować się do klas, w których czekać mieli na nas wychowawcy, chwilę zajęło nam znalezienie sali, usiedliśmy i czekaliśmy na resztę klasy.

- Sporo nas tu, będzie z 30 osób. - Mati rozglądał się po klasie.

- Lekko, ponad 30 jest, a może ktoś jeszcze przyjdzie. - Odrzekłem.

Po chwili wyglądało na to, że jest już komplet i nasz wychowawca mógł rozpocząć.

- Dzień dobry, ja nazywam się Dariusz Dziekniak i przez najbliższe 3 lata będę waszym wychowawcą, mentorem, motywatorem i kim tam jeszcze chcecie, profil mundurowy to nowy kierunek w naszym Liceum, mało prawdopodobne by chociaż połowa z was pracowała w przyszłości w takim zawodzie, ale moja w tym głowa by nauczyć was dyscypliny, wpoić wam potrzebną wiedzę, żebyście coś z tej szkoły wynieśli. - Pan Dariusz, mój imiennik jak się okazało, to starszy gościu, z nielicznymi białymi włosami, styl mowy miał, jakby od razu chciał nam pokazać kto tu rządzi. Powiedział jeszcze kilka rzeczy o tym, co będziemy robić, między innymi o wyjazdach na strzelnicę, nauce pływania czy letnich wyjazdach. Krótko mówiąc, brzmiało to naprawdę interesująco i rozbudziło w nas iskierkę nadziei, że może być naprawdę ciekawie.

 

Cdn.

Średnia ocena: 2.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Canulas 3 miesiące temu
    Takie to frykaśńe. Nie stronisz od dialogów i w zasadzie łapiesz balans pomiędzy potocznością a jednak jakąś tam literacką wartością, ale... na tym plusy się kończą.

    Zapis dialogów zły. masz na portalu tutorial objaśniający.
    Znaki interpuncyjne bez spacji.
    Tekst ogólnie cierpi na "niechlujadę". Braki warsztatowe są do wybczenia, bo ma je każdy, ale wygłaskać mógłbyś.
    Nie umiem ocenić, ale no... byłem
  • F4bi 3 miesiące temu
    Właściwie to jest to mój absolutny debiut, dziękuję za komentarz, zobaczymy co się urodzi przy kolejnej próbie.
  • Canulas 3 miesiące temu
    F4bi - ok. Z tym zapisem dialogowym to tak, że słowa które odnoszą się do sposobu wypowiedzi, takie jak: powiedział, szepnął, odparł, rzekł i każde w tym sensie zapisujemy z małej bez kropki.
    Tutorial Ci dojaśni szczegóły.
    No ale git. Każdy zaczynał.
    Bywało tu dużo gorzej.
  • F4bi 3 miesiące temu
    Canulas dziękuję za rady, pozdrawiam.
  • Canulas 3 miesiące temu
    F4bi - jeszcze tak patrzę. Zapis cyfr/liczb poza datami lepiej dawać słownie. No i tyle. Hej przygodo.
    Reszta przyjdzie.

    Co musisz wiedzieć.
    Max dwa teksty na dobe. Jak dasz trzy, trzeci wleci na półkę.
    Czasem kogoś przeczytaj, nie nastawiaj się jedynie na odbiór.
    Czasem ktoś Ci bezpodstawnie dojebie, żeby odreagować, nie wiem, na praykłąd kota, który obszczał dywan.
    Staraj się by teksty nie były uber długie, bo nikt nie przeczyta.
    No i chyba tyle.
    Pozdrox

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania