Diabelski Kamień Rozdział VI.

 Po drugiej stronie była strasznie blada i chuda kobieta,to była moja mama.

 

-Cześć mamo.-Powiedziałam, podchodząc i przytulając mamę na przywitanie.

 

-Cześć Natalia.

 

-Jak się czujesz?-Zapytałam i ruszyłam w stronę salonu. Mama i Ryuk podążali za mną.

 

 -Natalia jak mam się czuć?Niedługo umrę i nie róbmy se złudzeń... Proszę nie pytaj jak się czuję. Ogólnie nie mówmy o chorobie.

 

-Dobrze, będziemy się zachowywać jakbyś nie miała raka.-Powiedziałam po czym, usiadłam na sofe. Mama zrobiła to samo, natomiast Ryuk usiadł na szarym włochatym dywanie, naprzeciw nas. Gdy zobaczyłam minę mamy zrozumiałam, co powiedziałam. Mama wtuliła się we mnie, a ja w nią. Po chwili powiedziałam:

 

-Wezmę kocyk.-Wstałam i wzięłam z drewnianego taboretu niebieski koc. Podeszłam do mamy, przykryłam ją i się znów do niej wtuliłam. Siedziałam z nią w milczeniu,a Ryuk nas obserwował.

 

Uratuje cię mamo, obiecuję... Ryuk mnie doprowadzi do Kamienia.-Pomyślałam, wpatrując się w tego cudownego anioła ciemności.

 

-Kochanie, musisz być gotowa, że nie długo odejdę.-Powiedziała, a samotna łza spłynęła po jej policzku. Otarłam ją ręką i powiedziałam:

 

-Spokojnie, będziesz jeszcze długo żyła, przecież będę musiała ci opowiedzieć historie o demonie, który zwał się Ryuk i Kamieniu Filozoficznym.-Powiedziałam uśmiechnięta.

 

-Nawet nie chcę wiedzieć, co masz na myśli.-Mama się zaśmiała. Po chwili dodając:

 

-Cieszę się, że widzę u ciebie uśmiech.

 

Ryuk schował głowę w rękach. Spojrzałam się na niego z zaciekawieniem. Nasze spojrzenia znów się zetkneły, Ryuk po chwili wstał, przeszedł  przez lustro i zniknął.

 

A on gdzie polazł? Mam nadzieję, że niczym go nie wystraszyłam i że wróci.

-Mamo?

-Tak kochanie?

-Pamiętasz gdy byłyśmy na łyżwach i ten trener do ciebie zarywał, a ja namawiałam cię byś się z nim umówiła?-Zapytałam po czym zaczęłam się śmiać.

-Ha ha, tak pamiętam i wtedy kupiłaś kwiaty i dałaś je dla mnie, niby od niego, ha ha.

-Tak dokładnie, to było cudowne uczucie... Chciałabym to powtórzyć.- Odparłam przyglądając się jej chudej twarzy.

-Nic nie szkodzi na przeszkodzie, w weekend możemy się wybrać na sztuczne lodowisko.

-Mamo, nie w twoim stanie.

-Natalia! Prosiłam nie chcę o tym rozmawiać, poza tym i tak niedługo zdechne.

-Nie mów tak nawet.-Powiedziałam delikatnie.

-Obydwie wiemy że taka prawda.-Powiedziałam, mama nerwowo zerkała na telefon.

-Ehh... zachowujesz się jak małolata... Głodna jestem zamówimy sobie pizze?-Zapytałam, wstając i wyciągając telefon ze swojej kieszeni...

 

-Kochanie na mnie już pora. Mam jeszcze parę spraw do załatwienia na mieście.-Powiedziała wstając.

 

-Pójść z tobą?

 

-Nie, muszę sama się tym zająć, poza tym chyba miałaś coś do zrobienia.-Zmrużyła oczy nieufnie.

 

Ehh... Chyba masz rację. To papa, kocham cię.

 

-Ja ciebie też. -Powiedziała ruszając w stronę drzwi. Udałam się za nią. Przy drzwiach pożegnałyśmy  się przytuleniem.

 

Może ja mam coś do ukrycia, ale ty też.-Pomyślałam i ruszyłam w stronę pokoju. gdy do niego doszłam położyłam się na łóżku. Zaczęłam obserwować podłogę, na której były resztki popiołu z pieczęci.

 

-Czy on naprawdę odszedł? Znam go 2 godziny, ale polubiłam tego demona...-Pomyślałam, a zanim się obejrzałam zasnełam...

Średnia ocena: 3.3  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • DEMONul1234 tydzień temu
    Będę szczery, tekst jest nieprzemyślany, a występują w nim łatwe do wyłapania błędy. Weźmy na przykład "nie chce wiedzieć" powinno być nie CHCĘ, brakuje przecinków oraz przynajmniej jednefo myślnika(nie chodzi tu o dialogi) co do samych wypowiedzi to zbyt naciągane i cierpi na tym tekst, do opisów się nie odwołam nawet....
    Naprawdę nie mam nic do twoich tekstów,ale pasowałoby powtórzyć j.polski.
  • Natkaz21 tydzień temu
    Dziękuje za opinie, ale temat Alchemi, wywoływania duchów czy stworzenia Kamienia Filozoficznego jest strasznie naciągany a ja staram, by mi się podobało. A w sprawie przecinków czytam tekst wiele razy staram się wszystkie wyłapać, ale mi nie wychodzi. Jestem dopiero w x klasie i jeszcze się uczę, nie wspominając że piszę na telefonie:// Ale dziękuję za opinię wezme ją do serca.
  • Kocwiaczek tydzień temu
    Dialogi są krótkie i przez to wygląda jakby mama weszła, przytuliła się, dała owinąć kocem i wyszła. A szkoda bo mało przez to widać cierpienia i miłości. Rozmowa z demonem była dłuższa i ciekawsza. Pomyśl czy bohaterka nie ma nic więcej do powiedzenia matce. Przecież ona odchodzi z tego świata. Zwróć uwagę na formę słów, przecinki i kropki na końcach zdań. Poza tym:
    1. Sobie złudzeń - nie se, se brzmi tak olewczo;
    2. Sofę;
    3. Się w nią wtuliłam;
    4. Niedługo;
    5. Znaliśmy się zaledwie godzinę;
    6. A za chwilę pogrążyłam we śnie.
    To takie moje sugestie. Co z nimi zrobisz pozostawiam Tobie. Pamiętaj, że historia mi się podoba, ale musisz jeszcze zawalczyć o jej wygląd aby nie była bezosobowa i niedopracowana wizualnie. Pomyśl nad dialogami i czy sama tak "krótko" do kogoś mówisz bo wydaje mi się, że nie sądząc po Twoich komentarzach. Umiesz się wypowiadać więc przekaż to swoim postaciom :) mam nadzieję, że moje wskazówki okażą się pomocne. Pozdrowienia:) p.s. czekam na dalsze części ;)
  • Natkaz21 tydzień temu
    Dziękuję za podpowiedzi również pozdrawiam:)
  • Bajkopisarz 6 dni temu
    „przytulając mamę na”
    Ją zamiast mamę – unikniesz powtórzenia
    „usiadłam na sofe. Mama zrobiła to samo, natomiast Ryuk usiadł”
    Usiadłam -usiadł
    „Siedziałam z nią w milczeniu”
    A nie lepiej: siedziałyśmy
    „nie szkodzi na przeszkodzie,”
    Nie stoi
    „tak niedługo zdechne.”
    Zdechnę

    „-Kochanie na mnie już pora. Mam jeszcze parę spraw do załatwienia na mieście”
    A pamiętasz, co pisałaś wcześniej? Matka się wprosiła do Natalii pod pretekstem zjedzenia pizzy i była wielce zasmucona, gdy córka nie miała czasu. A teraz, niemal zaraz po przyjściu już musi gdzieś iść. Nie trzyma się to kompletnie kupy.
  • Natkaz21 5 dni temu
    Chodzi o to by było widać że mama coś ukrywa.
  • Bajkopisarz 5 dni temu
    Natkaz21 Jeśli ukrywa, to po co wychodzi z cienia i wskakuje w niego z powrotem? Niekonsekwencja. Już lepiej, żeby się nie pojawiła, ukrywała tajemnicę głęboko. A tak to ukrywa, ale chce żeby znaleziono.
    Z Twojego tekstu to jednak zupełnie nie wynika.
  • Natkaz21 4 dni temu
    Bajkopisarz cóż dziękuję za te wszystkie opinie, dzięki nim zrozumiałam, że nie nadaje się do pisania:))
  • Bajkopisarz 4 dni temu
    Natkaz21 To się dopiero okaże, na razie nie ma co przesądzać.
  • Natkaz21 3 dni temu
    Bajkopisarz to przesądzone, ciągle mmie krytykujesz, niby te twoje małe rady ale, sam nic nie napisałeś, a ja jeszcze się uczę. Mistrzem ortografii to nie jestem...
  • Kocwiaczek 3 dni temu
    Natkaz21 pozwól proszę mi się wtrącić. Konstruktywna krytyka jest najlepszą formą krytyki. Jeśli ktoś mówi, że coś można poprawić to zastanów się nad tym. Nie odbieraj tego za atak. Chcemy dobrze. Naprawdę. Historia jest ciekawa ale każdemu można zawsze coś wytknąć. Mi, tobie czy komuś innemu. Nigdy wszystkim nie dogodzisz jednak każdego dnia możesz starać się bardziej. Piszesz dla siebie ale pamiętaj, że mozesz być lepsza więc czemu nie spróbujesz? Zakasuj rękawy, przywdziewaj koronę i pisz. Będziemy czekać na efekty. Będziemy wspierać i pomagać. Każdy z osobna i wszyscy razem :)
  • Bajkopisarz 2 dni temu
    Natkaz21 - robię Ci korektę a nie krytykuję, to różnica ;)
  • Natkaz21 2 dni temu
    Bajkopisarz Dziękuję, jednak jeszcze się uczę, a co chwile ktoś da mi jedynke... Wiem chcecie pomóc, ale strasznie się staram, a i tak mi nie wychodzi://
  • Natkaz21 2 dni temu
    Przepraszam że tak naskoczyłam, ale każdą wolną chwile poświęcałam na pisanie, by coś ulepszyć poprawić itp. Nikt nie widzi że się staram, a każdy ocenia...
  • Bajkopisarz wczoraj o 10:40
    Nie wstawiłem tu jeszcze nigdy nikomu jedynki, bo w ogóle nie oceniam. Właśnie dlatego, że ktoś się może starać, ale jeszcze nie ma dostatecznych umiejętności, żeby to dobrze wyszło. Po to są takie strony jak ta, żeby się doskonalić. Uwierz, mój pierwszy wrzucony do sieci tekst został tak zjechany, że aż wstyd. Ale to mi tylko bardzo pomogło.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania