Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Doberman 33 - część 3 *Koniec*

(Opowiadanie wchodzi w skład Bordo Literary Universe)

 

Marlon rozsiadł się wygodnie w kanapie i już miał chwycić pilota, gdy nagle poczuł ogromny ból w klatce piersiowej. Tylko tyle pamiętał, jadąc w karetce do najbliższego szpitala.

 

Następnego dnia.

 

Po aresztowaniu jednego z ludzi Marlona, był on przesłuchiwany przez Bonapartego.

 

- GDZIE JEST KURWA, TWÓJ SZEF?! - Bonaparte wywrócił krzesło, na którym siedział podejrzany.

 

- W szpitalu... - jęknął.

 

- Jak to?

 

- Miał zawał i trafił do szpitala na Batorego.

 

Policjant uśmiechnął się do siebie. Już wiedział, jak dopadnie Marlona.

 

Kilka godzin później do szpitala na ulicy Batorego przyszedł ksiądz i podszedł do recepcjonistki.

 

- Szczęść Boże. Gdzie znajdę starszego pacjenta, który trafił do was po zawale? Jego rodzina prosiła mnie, bym przyszedł go namaścić.

 

- Pewnie chodzi księdzu o pana Barbasiewicza?

 

- Zgadza się.

 

- Trzecie piętro, szósty oddział, pokój numer 18.

 

- Dziękuję. Z Bogiem.

 

Ksiądz udał się we wskazane miejsce. Po wejściu do pokoju, gdzie leżał Marlon, zrobił znak krzyża.

 

- W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.

 

- Niech mnie ksiądz wyspowiada.

 

Bonaparte usiadł przy łóżku.

 

- Ja całe życie zabijałem ludzi. Ksiądz jeden... też przeze mnie zginął. Dostałem wtedy nawet za to order od pierwszego sekretarza Gierka.

 

- Tyle wystarczy. Życzę pomyślnego spotkania ze stwórcą, Marlon - powiedział Bonaparte, po czym wyjął spod sutanny pistolet i zabił gangstera strzałem w głowę.

 

Tymczasem córka Marlona uprawiała seks BDSM ze swoim chłopakiem. Była ubrana w lateksowy strój i miała bicz w dłoni, a on klękał na ziemi z obrożą na szyi, rękami skutymi z tyłu plastikowymi kajdankami oraz kneblem w kształcie kulki w ustach. Wiktoria z radością biczowała go w plecy.

 

- Ani drgnij, psie! Słuchaj swojej pani!

 

Nagle do środka wbiegł oddział antyterrorystów.

 

- Policja! Jesteście aresztowani!

 

Jeden z antyterrorystów brutalnie powalił Wiktorię na ziemię i wyjął kajdanki.

 

- Ała! Nie możecie! Ja mam tylko 19 lat! Ałaaa! - piszczała, gdy policjant skuwał jej ręce za plecami.

 

- Poruczniku, a co z chłopakiem? On już przecież jest skuty.

 

- Ta, plastikiem. Załóż mu swoje kajdanki.

 

Kilka godzin później.

 

Bonaparte pił jacka danielsa w swoim domu, ze satysfakcją dobrze wypełnionej misji. Nagle ktoś w kierunku jego domu rzucił koktajl Mołotowa i w kilka sekund budynek stanął w płomieniach. Chwilę później dwóch cyngli Marlona kopniakiem otworzyło drzwi i zabiło Bonapartego serią strzałów z karabinów maszynowych.

 

KONIEC

Średnia ocena: 1.8  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Bogumił 2 miesiące temu
    Całkiem dobre Tomku
  • Tomasz Bordo 2 miesiące temu
    Kolejny doberman będzie opowiadał o gangsterze z Targówka Prosiaku i jego dziewczynie Wanessie Pieróg

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania