Drzewo

Samotne drzewo na skałach rośnie...

 

Latarnia ze światłem strzaskanym dawno, jak ranne zwierzę, krwawi poświatą kiedyś pobladłą.

Jestem latarnią?

Nie, jestem drzewem.

Patrzę jak księżyc słońce przegania, i królem nocy staje się teraz, by nigdy więcej władzy nie oddać.

Czy tak już będzie?

Nie wiem, poczekam.

Piaskiem zdzierany, chłostany solą, dziury po oczach... Nie, już nie bolą.

Czy dojrzę w końcu, to, za czym patrzę? A może żagiel, ją znów zobaczę?

Skorupkę łodzi, co świetle bladym, po falach brodzi. Gdy karmazynowe pokona wody, zbliży się do mnie, do drzewa tego.

Ja będę czekał. Na brzegu stał, i tak jak wtedy będę człowiekiem? Jestem człowiekiem?

Nie, jestem wciąż drzewem, i zawsze byłem. Dzisiaj i teraz, ale nie wtedy. Wtedy, ten, co go już nie ma, nie musiał czekać, nim stał się drzewem.

Ale zaczekam, muszę zaczekać.

Przymykam oko, wyczuwam zmianę.

Nieśmiały wschód wystawia głowę. Mimo, że księżyc wciąż trzyma władzę, na wodzie ślady, dostrzegam je. Idę ich tropem. Dryfuje punkt. Odbija ciche refleksy cieni. Tak, to się zbliża do mojej wyspy, jest już przy skałach. Butelka szklana, dawny przyjaciel, gdy jeszcze byłem...

Dlaczego wraca?

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

I jestem wtedy. Nie jestem drzewem.

Otwieram oczy, niedzielny ranek. Słońce do życia zachęca wszystko. Za oknem drzewo, przepięknie stare, śmieje się, macha liśćmi mi w twarz. Pies kota ściga, na drzewo ten skacze. Karuzelą kręci wesołe życie. Patrzę na żonę, jak śpi niewinnie, moje spełnione marzenie skryte. W drodze do kuchni słyszę telefon, by jej nie zbudził rzucam się biegiem. Dopadam drania, ten cichnie nagle. Sprawdzam: „Numer nieznany”, zabieram gada, aby w sypialni nie grzmiał już więcej. Wracam do kuchni. „Numer nieznany” przysłał wiadomość. To jej telefon...

Za oknem chmury kłębią się czarne. Kot walczy z pasją, by nie spaść z drzewa, co wiatr nim buja na wszystkie strony. „Czym jestem teraz?”

Chwilę wieczności, dukam do siebie - „Ale dlaczego... Jak to...? Na pewno...?”

Próbuję nie spaść, chwytam się drzewa. Wczepiam się mocno w nie pazurami. Trzymam tak mocno, jesteśmy jednym. Ono jest mną, ja jestem drzewem.

I ta butelka? Już niepotrzebna, po co tu wraca? Papier jest wewnątrz? Gdy już ją chwytam, aby odczytać, potężna fala zdobycz porywa. Ciska z impetem o wodne skały. Tonie wiadomość. Pewnie nie do mnie była pisana.

Szesnaście lat buntu. Z politowaniem patrzy, lecz jeszcze z czymś. Czym? Tego nie wiem. Aż w ustach krzyczą wezbrane fale, puszczone wolno strzaskaną tamą.

- Stary! Człowieku! Obudź się, Tato!

Słyszę ten głos, lecz nie wiem na pewno. Więc jestem nim? Człowiekiem?

Średnia ocena: 4.8  Głosów: 14

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Karawan 10 miesięcy temu
    Dorastanie jest czasem bolesne - niestety. 5!
  • Maurycy Lesniewski 10 miesięcy temu
    Dzięki Karawan, ale nie to chciałem przekazać. Nie tylko to :) "Szesnaście lat buntu" to nie jest podmiot liryczny, to jego... :) Nie widać tego? Źle to poskładałem?
  • Dekaos Dondi 10 miesięcy temu
    Tekst - w moim odczuciu - super ! Ale muszę go przemyśleć. Z przekonaniem daję *****. Jak by ten człowiek żył w ciągłym lęku
    i zaplątaniu. ''Aż w ustach.......tamą'' - podoba m się.
  • Maurycy Lesniewski 10 miesięcy temu
    Myśl :) tam nie ma ani jednego zbędnego zdania... albo wszystkie są zbędne :)
    Fajnie, że zajrzałeś i chciało ci sie pokombinować :)
  • pasja 10 miesięcy temu
    Drzewo to mocny argument, pomnik życia, atrybut prawdziwego mężczyzny. To droga po której wspominamy się, aby dojść na sam szczyt. Opisałeś szesnaście lat wspinaczki człowieka na ten szczyt. Lata wyzwolenia się z nałogu i dojście w stanie trzeźwości do swojego gniazda jakim jest dom. W którym znajdziemy to co kochamy.
    Pozdrawiam serdecznie 5:)
  • Maurycy Lesniewski 10 miesięcy temu
    Dzięki Pasjo za twoje odczucia. Pozdrawiam :)
  • Pan Buczybór 10 miesięcy temu
    No, naprawdę fajne. Takie to wszystko poetyckie i lekkie - bardzo fajne. Jesteś jak poeta piszący rzeczywistość - lekko i zwiewnie. A teraz mój ulubiony fragment:
    ">>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>" - biorę se go.
    Pozdro.
  • Maurycy Lesniewski 10 miesięcy temu
    Panie Buczyborze kurcze no aż mi głupio, aż musiałem sprawdzić czy to na pewno pod moim tekstem, bo tak prawdę mówiąc spodziewałem się, że ten tekst zostanie odebrany jako stuprocentowy bełkot.
    Naprawdę wielkie dzięki !!!
    Moją choineczkę >>>>>> bierz se Pan w prezencie :)
  • riggs 10 miesięcy temu
    nieznany numer... oj, aż mnie coś zabolało, czytając takie testy, zastanawiam się czasem " i co ja robię tu". Wspaniały styl na pograniczu poezji i prozy... Pokornie stwierdzam, że tak bym napisać chyba nie potrafił i nie trzeba tu poprawiać ani pól słowa. Jestem szczęśliwy, że mogę mieć do czynienia z takimi ludźmi czy kolegami jak Ty, bo choć się osobiście nie znamy to w pięknej duszy piękne słowa. 5
  • Maurycy Lesniewski 10 miesięcy temu
    Dzięki wielkie Riggs. naprawdę miło mi to słyszeć od ciebie. Po tym co piszesz, i mówisz, coś czuję,że szybko byśmy znaleźli wspólny język, gdybyśmy się poznali w realu.
    Pozdrawiam i jeszcze raz dzięki.
  • Elorence 9 miesięcy temu
    Nie wiem czemu, ale przeczytałam ten tekst, jakby był wierszem. Używasz naprawdę pięknych słów, które tak ładnie się ze sobą łączą... Zazdroszczę Ci tego, bo na domiar złego, masz lekkość pisania.
    Mam dziwne odczucia po przeczytaniu, więc pozwolę sobie to na spokojnie przemyśleć, pewnie wrócę tu i jeszcze raz przeanalizuję, bo nie podajesz niczego na tacy, ale pozwalasz czytelnikowi znaleźć coś dla siebie :)
    Mogę Ci dawać tylko same piątki :)
  • Maurycy Lesniewski 9 miesięcy temu
    Elorence w sumie dobrze przeczytałaś, to jest bardziej wiersz, niż proza. Za piątki bardzo dziękuję, chociaż bardziej cieszy mnie sama Twoja obecność pod moim tekstem. Bardzo naprawdę mi miło :)
  • betti 8 miesięcy temu
    Prozą poetycką spisany kawał historii z życia. Zdrada, która schowała się na dnie butelki... upadek ducha, walka z samym sobą, pytania, które kłębią się w głowie i obawa, żeby nie stracić człowieka w sobie... wybaczyć, to zapomnieć, ale czy się da, kiedy boli....

    ''I ta butelka? Już niepotrzebna, po co tu wraca? Papier jest wewnątrz? Gdy już ją chwytam, aby odczytać, potężna fala zdobycz porywa. Ciska z impetem o wodne skały. Tonie wiadomość. Pewnie nie do mnie była pisana''

    Ten fragment wciska się łzą do oczu, jest też odpowiedzią, co się stało z człowiekiem, że upadł... i kolejna odpowiedź:


    ''Nie, jestem wciąż drzewem, i zawsze byłem. Dzisiaj i teraz, ale nie wtedy. Wtedy, ten, co go już nie ma, nie musiał czekać, nim stał się drzewem.
    Ale zaczekam, muszę zaczekać.
    Przymykam oko, wyczuwam zmianę.
    Nieśmiały wschód wystawia głowę. Mimo, że księżyc wciąż trzyma władzę, na wodzie ślady, dostrzegam je. Idę ich tropem. Dryfuje punkt. Odbija ciche refleksy cieni. Tak, to się zbliża do mojej wyspy, jest już przy skałach. Butelka szklana, dawny przyjaciel, gdy jeszcze byłem...
    Dlaczego wraca?''

    ''Nie, jestem wciąż drzewem, i zawsze byłem. Dzisiaj i teraz, ale nie wtedy''

    Nie wtedy... porównanie do czasu zanim uderzył piorun.

    Na szczęście jest dobra puenta;

    ''- Stary! Człowieku! Obudź się, Tato!
    Słyszę ten głos, lecz nie wiem na pewno. Więc jestem nim? Człowiekiem?''


    ''Przebaczenie nie wymaga od nas, abyśmy przymknęli na coś oczy, a raczej abyśmy je tak naprawdę otwarli.''
    Richard Paul Evans


    Maurycy dobry tekst, daje do myślenia. Można oczywiście dopieścić jakieś zdania typu;

    ''Za oknem drzewo, przepięknie stare, śmieje się, macha liśćmi mi w twarz.''

    Za oknem drzewo przepięknie stare, śmieje się do mnie każdym swym listkiem.

    Dziękuję za zaproszenie pod ten tekst, za obraz, który zostanie we mnie.

    Pozdrawiam.
  • Maurycy Lesniewski 8 miesięcy temu
    Betti dzięki za obszerny i merytoryczny komentarz. Pozdrawiam :)
  • Margerita 2 tygodnie temu
    Bardzo mi się tekst podoba aż się wzruszyłam go czytając
  • Maurycy Lesniewski 2 tygodnie temu
    No Marg żeś mi odkopała kawałek tekstu. Dzięki za wizytę i komentarz.
  • Elorence ponad tydzień temu
    Maurycy, niebawem więcej osób go odkopie :)
  • Canulas ponad tydzień temu
    Elorence, dokładnie.
    (spiryt... tysz zdziwiony ;))
  • Maurycy Lesniewski ponad tydzień temu
    Elorence :)
  • nimfetka ponad tydzień temu
    Etapy życia człowieka.
    "Jestem latarnią?
    Nie, jestem drzewem." - Poszukuję sensu, poszukuję samego siebie. Lustrzane odbicie przypomina pożyteczną latarnię, wskazuję drogę, jestem potrzebny. Upływ czasu weryfikuje moje postępowanie. Mimo, iż przypominam latarnię, jestem drzewem. Zachowuję się jak drzewo. Stoję w miejscu. Dlaczego istnieję? Przecież jestem tylko drzewem. Jestem niepotrzebny? Nie rozumiem jak bardzo ważny jestem. Nie jestem świadomy. Nie dostrzegam zalet.

    "Skorupkę łodzi, co świetle bladym, po falach brodzi. Gdy karmazynowe pokona wody, zbliży się do mnie, do drzewa tego." - Zauroczenie. Czekam na znak. Na pierwszy krok. Chcę, aby dotarła do brzegu. Wystarczy, aby jedynie zahaczyła o moją korę. Potrzebuję miłości. Ale jestem tylko drzewem. Nie ufam sobie. Nie jestem silny. Nie zasługuję.

    " Tak, to się zbliża do mojej wyspy, jest już przy skałach. Butelka szklana, dawny przyjaciel, gdy jeszcze byłem...

    Dlaczego wraca?" - Dlaczego rezygnujesz, kiedy wszystko wskazywało na to, że ma się nam udać? Kiedy dawałaś mi sygnały? Miałaś zacumować przy moim boku. Miałaś, prawda? Pierwsza miłość, pierwsze rozczarowanie.

    "I jestem wtedy. Nie jestem drzewem.

    Otwieram oczy, niedzielny ranek. Słońce do życia zachęca wszystko. Za oknem drzewo, przepięknie stare, śmieje się, macha liśćmi mi w twarz." - Młodzieńcze lata dobiegły końca. Nie jestem już zagubiony. Wiem kim jestem i znam swoją wartość. Wiem też, że bycie drzewem nie jest godne pożałowania. Drzewa są ważne. Nie odkryłem tego, kiedy byłem młody. Szkoda. A może dlatego, że wcale nim nie byłem?

    "Chwilę wieczności, dukam do siebie - „Ale dlaczego... Jak to...? Na pewno...?”

    Próbuję nie spaść, chwytam się drzewa. Wczepiam się mocno w nie pazurami. Trzymam tak mocno, jesteśmy jednym. Ono jest mną, ja jestem drzewem." - Więc stateczność nie jest wieczna? Starość zwiastuje zmiany? Jakie zmiany, do cholery? Nie chcę zmian, dosyć mam zmian. Nie chcę być zakompleksionym drzewem. Nie znowu.

    " - Stary! Człowieku! Obudź się, Tato!

    Słyszę ten głos, lecz nie wiem na pewno. Więc jestem nim? Człowiekiem?" - Więc tym jest życie? Podróżą, ciągłą reinkarnacją? Szesnaście lat buntu. Ciekawe. Będzie drzewem, czy latarnią? A może czymś innym? Można być kimś innym?

    Można interpretować na milion sposobów. Wspaniałe.
    Pozdrawiam.
  • Adam T ponad tydzień temu
    Boziuniu, jaki dłuuugi. Moryc, masz dłuższy niż ja ;)))
  • Adam T ponad tydzień temu
    Spokojnie, to nie jest koment do tego tekstu. Jeszcze tu zajrzę konkretnie. Na razie tylko do nimfetki.
  • Maurycy Lesniewski ponad tydzień temu
    Hej Nimfetko :)
    Świetna, bardzo barwna i bogata interpretacja. Bardzo mi miło. Fajnie, że każdy czytając tekst może odnaleźć coś dla siebie, i odebrać go po swojemu, wtedy tekst żyje.
    Podpowiem jedną rzecz, aczkolwiek interpretacja bardzo mi się podoba jak juz wspominałem.
    Riggs wyżej w komentarzu zauważył klucz do tego tekstu, do odkrycia moich zamierzeń, który albo Ci umknął, albo po prostu namalowałas swoją wizję, a że każda interpretacja jest dobra, więc dzięki Ci za Twoją.
    Pozdrawiam serdecznie i dziękuje za pochylenie się nad ważnym, nie ukrywam, dla mnie kawałkiem tekstu.
  • Maurycy Lesniewski ponad tydzień temu
    Adam T Zapraszam serdecznie.
  • nimfetka ponad tydzień temu
    Adam, jak mnie pogoniłeś to i się rozpisałam.
  • Canulas ponad tydzień temu
    Tadam.
    "Piaskiem zdzierany, chłostany solą, dziury po oczach... Nie, już nie bolą. " - nie wiem czy dobrze sylabizuję, ale: re-we-la-cja.
    "Czy dojrzę w końcu, to, za czym patrzę? " - tutaj mnie zastanawia zasadność przecinka przed "to".
    "Skorupkę łodzi, co świetle bladym, po falach brodzi. " - dziwne. "co światłem" może? Albo: "po świetle?" No nie wiem.
    "Ja będę czekał. [Na brzegu stał, i tak jak wtedy będę człowiekiem?] Jestem człowiekiem? - to, co wziąłem w nawias, nie widzi mi się jako pytanie.

    Pociachane jest fantastycznie. Fajnie operujesz pytaniami. Rzucasz je w dobrych miejscach. Bardzo płynnie.

    "Za oknem chmury, kłębią się czarne. Kot walczy z pasją, by nie spaść z drzewa, co wiatr nim buja na wszystkie strony. „Czym jestem teraz?” " - zajebiste. Nie no, płynnie historię pleciesz. Jest dość intymnie.

    "Chwilę wieczności, dukam do siebie - „Ale dlaczego... Jak to...? Na pewno...?” " - może po: "Ale dlaczego" też znak zapytania dać?

    "Próbuję nie spaść, chwytam się drzewa. Wczepiam się mocno w nie pazurami. Trzymam tak mocno, jesteśmy jednym. " - nie podoba mi siędubel słowa "mocno".

    "I ta butelka? Już niepotrzebna, po co tu wraca? Papier jest wewnątrz? Gdy już ją chwytam, aby odczytać, potężna fala zdobycz porywa. " - tutaj jest 2x "już", ale tak nie boli jak wyżej. Odległość stosowna.

    Trudny, prawdopowonbnie osobisty tekst. Tak się dzieje, kiedy Uryc chce napisać wiersz i prozę jednocześnie. Wychodzi coś... bardzo zajebiaszczego. Pociąłeś to na puzzle, ale da się pewne rzeczy ustalić. Ktoś dostał solidnego kopa w podpiździe, ale wciąż walczy. Rytm to naprawdę wyżyny. Butelka, drzewo, wiadomość. Czasami przypadek rządzi dosłownie wszystkim.
    Pozdroxix, Uryc. Czyść pępola.
  • Maurycy Lesniewski ponad tydzień temu
    No i patrz, a to Marg odgrzebała i jeszcze parę osób zerknęło, i Ty też Canie :)
    Tekst już trochę ma, od tamtego czasu troszeczkę jestem w innym miejscu i pewnie dziś bym to inaczej napisał, o ile bym napisał.
    Dzięki Canie za wskazania obczaje je sobie.
    Kłaniam się.
  • Canulas ponad tydzień temu
    *kluczem jest Betti*
  • Maurycy Lesniewski ponad tydzień temu
    Canulas ale Betti musi pojechać po tekście wtedy się zgodzę. Tutaj obeszła się ze mną za łagodnie i tekst odpłynął w niełaskę zapomnienia. Ale też była, i to się liczy.
  • Aisak ponad tydzień temu
    Nie tylko dorastanie jest bolesne.
    Cały proces, zw życiem, jest średni.
  • Maurycy Lesniewski ponad tydzień temu
    Czasem w tym procesie, musimy stawać się „drzewem” bo przecież one „nic nie czują”, nie bronią się, tylko tak stoją sobie.
  • Aisak ponad tydzień temu
    Niektórzy ludzie też nic nie robią.
    Nie bronią się ani innych.
    Tylko sobie stoją.
    Tylko, że są mniej magiczni w swojej postawie.




    A co z Piekarnią?
    Piecze się?
    Bo już dużo czasu minęło.
    A Piekarnia zamknięta.
    Jakiś remanent?
    Proszę otworzyć!
    Jesteśmy głodni!
    Chcemy nowych odcinków!
  • Maurycy Lesniewski ponad tydzień temu
    Aisak Piekarnia się piecze, ale ostatnio był spory kawał, trzy części jedna po drugiej, dla mnie to strasznie dużo.
    Bedom, bedom ale trza troszkę poczekać niestety, przecież nie chcesz zakalca :)
  • Enchanteuse ponad tydzień temu
    Witaj, Maurycy.

    Pierwsze, co rzuca mi się w oczy już od pierwszego zdania: inwersja. Szczerze mówiąc, nie przepadam za nią, bo częstokroć wypada sztucznie. To środek. który powinien mieć plakietkę ostrzegającą przed skutkami przedawkowania.
    I naprawdę, nie wiem co mam myśleć o tym u Ciebie. Rymy, które co jakiś czas pojawiają się w tekście, bardzo do tej inwersji pasują.
    A z drugiej strony wciąż pozostaje lekkie uczucie drętwości. Zrobisz z tym, co zechcesz, Panie Maurycy. Wiesz, możesz też wybiórczo ją zastosować, na zasadzie : "tu i ówdzie". Na przykład tutaj wygląda to fantastycznie:

    "Za oknem drzewo, przepięknie stare, śmieje się, macha liśćmi mi w twarz. "


    "I jestem wtedy. Nie jestem drzewem."

    oj, jakie to ładne.

    "W drodze do kuchni słyszę telefon, by jej nie zbudził rzucam się biegiem"

    I teraz, Panie Mauryc, dwie opcje: albo wstawia pan przecinek za "zbudził" i zostawia obecną konstrukcję. Bo niech sobie pan wyobrazi, że ja to zdanie odwracam:
    (a raczej przywracam "normalną kolejność" )

    "W drodze do kuchni słyszę telefon, (więc/i) rzucam się biegiem(,) by jej nie zbudził."

    Albo robi pan z tego dwa zdania, również z zachowaniem przecinka.

    "W drodze do kuchni słyszę telefon. By jej nie zbudził, rzucam się biegiem. "


    "Za oknem chmury, kłębią się czarne.".

    Tu bez przecinka, proszę Pana Maurycego. Zobacz:

    "Za oknem kłębią się czarne chmury."

    Widzisz to?



    I, Boże mój, cudowna puenta.


    Dobra, to teraz spróbuję słówko o treści. Ale jestem w tym cienka, więc proszę nie krzyczeć.

    Zacznijmy od drzewa. Czym jest drzewo? Drzewo to korzenie. Korzenie to dom, miejsce narodzin. Człowiek może zmienić się w drzewo z wiekiem. To znaczy wtedy, kiedy dojrzeje do tego, by osiąść na stałe na jakimś wybranym dla siebie gruncie, gdzie wody jest wystarczająco dużo, a słońce świeci pod odpowiednim dla niego kątem. Stąd tutaj człowiek-drzewo to już dojrzały mężczyzna.

    Teraz latarnia. Peel nie jest latarnią, to już ustalił. Ale widzi ją. Czuje jej ból. To znaczy, że jest z nią w jakiś sposób związany.
    Latarnia to przystań. Jednak ta, którą widzi i czuje peel, "krwawi światłem". Zbyt intensywna moc może oznaczać zaburzenie spokoju, jaki do tej pory latarnia mu dawała. To już nie jest bezpieczna przystań. Tylko, jak się jest drzewem, nie sposób odnaleźć innej. Trzeba czekać. Na co? Na łódkę. Symbol odejścia z tego świata. Po morzu, które jest niczym innym, tylko kotłowaniną wspomnień.

    I wtedy, zdaje się, na morzu pojawia się punkt. Bohater liryczny zbliża się. Czuje, że to już jest "to". A czym jest butelka? Gdybyśmy poszli tropem morskich skojarzeń, powiemy - butelka jest zahibernowaną wiadomością. Co to znaczy wiadomość, i jakie to ma znaczenie dla peela? Ja myślę, nieśmiało wprawdzie, (popraw mnie jeśli się mylę), że to po prostu takie zatrzymane, zapisane niejako w myślach wspomnienie.

    I pojawia się ono zaraz po pierwszej części tekstu. Przechodzimy do niego gwałtownie, jakby wrzuceni znienacka.
    "I jestem wtedy. Nie jestem drzewem." - to poraża pięknem. Prosta, skondensowana myśl nieraz potrafi tak oczarować :)

    Pojawia się więc, nieoczekiwanie, to zahibernowane wspomnienie z młodości. Peel jest szczęśliwy, zakochany, co się jednocześnie przekłada na jego ogląd świata (ukłon w stronę Wertera (no dobra, dygnięcie)). Piesek i kotek, słoneczko.

    Nieznany numer plus czarne chmury równa się niepokój z dziwnego, obcego źródła. Znowuż, ogląd świata identyczny z odczuciami peela. To oczywiście rodzaj metafory (chyba przede wszystkim), ale ja to widzę podwójnie: skojarzenie z niepokojem i jednocześnie świat, który widzimy tak czy inaczej w zależności od nastroju. Zwłaszcza, że mamy jeszcze to zdanie o kocie, który już tak pewnie nie tkwi na drzewie.

    Następnie peel. który patrzy na to wspomnienie i nie chce mu się wierzyć, że należy do niego. Że on kiedyś był takim zwykłym człowiekiem, na początku drogi.

    Podsumowując: ładny kawałek poezji, Panie Mauryc, aczkolwiek ta inwersja boli mnie wręcz fizycznie i nie umiem się nią zachwycić, przynajmniej całościowo. Zachwycam się więc fragmentarycznie, i zachwycam się także głębokością metafory i przesłaniem (choć tego ponoć nie powinno się oceniać).

    Dlatego nie daję Panu tym razem oceny, bo to byłoby po prostu niezgodne ze mną.


    Pozdrawiam ciepło :)
  • Aisak ponad tydzień temu
    W zdaniu:

    I, Boże mój, cudowna puenta.


    Można również dostrzec inwersję.
    Albowiem zwykło się mówić:
    -mój Boże

    Ale to można podpiąć pod regionalizm lub widzimisie.



    Zazdroszczę Ąsząte.
    Bardzo.
  • Enchanteuse ponad tydzień temu
    Aisak, ależ nie ma czego :)
    Po prostu ja nie mam robić czego z czasem, to się bawię w interpretacje. Kocham.
    Hahah, faktycznie, nieświadomie zastosowałam inwersję. Wiesz, jak to jest, Ais, szewc bez butów chodzi ;)
  • Aisak ponad tydzień temu
    Ąsząte, a nie chciałabyś napisać ABC interpretacyjne?

    Wiesz, w szkole uczą interpretacji wierszy. Ale to przeważnie jest pytanie - Co autor miał na myśli?
    A skąd ja, kurka wodna, mam wiedzieć!
    Ile głów tyle interpretacji.
    Ale
    Trzeba nauczyć, jak rozpierwiastkowywać dany utwór
    gdzie grzebać, od czego zacząć wykopki?
    Od tytułu?, który bardzo często, mija się z tekstem, dla laika.

    Chciałabym zostać chirurgiem wierszy, żeby móc je pokroić, a potem elegancko pozszywać.
    Trochę chirurg,vtricgę krawcowa, trochę Frankenstein xD

    Może napiszesz Leksykon na ten temat? Co masz się nudzić?
  • Enchanteuse ponad tydzień temu
    Aisak Boże, nie. Wszystko, co wiem na temat wierszy wyssałam z ocenki Skoi, która kilka lat temu podjęła się oceny mojego bloga. Sprawa wygląda tak: wiersze rymowane rozczłonkowujesz schematycznie plus ewentualna intepretacja, a białe po prostu próbujesz interpretować idąc za skojarzeniami.

    Wiersze "kolorowe" ja rozbieram tak:

    1. Rymy. Dokładne/niedokładne (głębokość) np. "łososia - gosposia" to rym dokładny, a niedokładny:
    "fortepian - strzepał"
    banalne, albo nie. Banalne to wiesz, takie truizmy: nieba - trzeba;
    częstochowa, czyli rymy gramatyczne : schował - zeskrobał. Sęk w tym, że w języku polskim odmiany mają stałe końcówki, i, mówiąc delikatnie, piszący jest leniem, jeśli głównie na nich opiera się pisząc (ja sprzed 3 lat ;)) )

    2. Rytm. I tutaj masz prostą sprawę: liczysz sylaby. Jest jeszcze sprawa akcentów, które nie zawsze się pokrywają z powyższym, ale to już bardziej na wyczucie.

    3. środki stylistyczne, a w szczególności metafora, która dla poety jest tym, czym teleskop dla astronoma :)
    poza tym, te najbardziej znane to:

    - porównanie
    - epitet (białe niebo)
    - inwersja (zmieniasz szyk zdania)
    - przerzutnie (przerzucasz koniec zdania w następną linijkę, rozczłonkowujesz je)
    - refren
    - apostrofa (uroczysty zwrot do)
    - powtórzenie (na początku wersu: anafora, a na końcu epifora)
    - synestezja (niszowe, bardzo niszowe, ale się zdarza. Łączenie wrażeń jednego zmysłu z czynnością związaną z drugim : widzenie zapachów, wąchanie kolorów itd itp)
    - oksymoron/antyteza (to pierwsze nazywane inaczej epitetem sprzecznym (kiedyś).
    Polega na zestawianiu ze sobą pozornie sprzecznych rzeczy, np: zimny ogień. Do literatury wprowadził je chyba Petrarka, nie jestem pewna, w Sonetach do Laury. Antyteza natomiast różni się od oksymoronu jedynie tym, że to całe wyrażenie, a nie tylko dwa wyrazy, np. : ogień, który ziębi.

    - pararelizm składniowy (podobna budowa zdań, znajdziesz to w Biblii.
    "I Bóg był dobry. I stworzył On ..."

    I wreszcie Ona, czyli Metafora/Przenośnia. Tutaj możesz ją podzielić na personifikację i ożywienie. Choć może być po prostu zwykłą metaforą.
    Ożywienie - wiadomo, ożywiasz przedmiot.
    Personifikacja - ożywiasz i uczłowieczasz przedmiot bądź zwierzę, bądź cechę, tudzież inny abstrakt.


    To chyba tyle z najważniejszych środków stylistycznych.

    Tak na szybko, myślę, że wypisałam wszystko, co najważniejsze.


    Co do wiersza białego, to teoretycznie jest łatwiej. Szczególnym rodzajem tegoż jest wiersz wolny (wolny od interpunkcji i znaków przestankowych).
    Tutaj najczęściej jest albo wiele metafor, albo po prostu jedna, która obejmuje cały tekst.
    Zdarzają się też nieraz środki stylistyczne, tudzież stylizacje. Coraz częściej natrafić można na takie, które bawią się językiem (poezja lingwistyczna, którą, notabene, zapoczątkował Miron Białoszewski.) ;
    mocno intelektualne (Neurotyk, cokolwiek byś wzięła :)).

    Nie wiem, co więcej mogłabym napisać. To tak w olbrzymim skrócie. I to też wszystko truizmy, ale na nich się opierając można wykrzesać coś więcej.

    Pozdrawiam również, Ais :)
  • Maurycy Lesniewski ponad tydzień temu
    Enchanteuse nie wiem czemu per pan, toc ja zwyczajny swojski chłopak :)
    Tak soczysty komentarz musiał ucieszyć moje serce, gdyż napisałaś jak czujesz. Wyczuwam w tym co napisałaś szczerość, bardzo jestem wdzięczny za wskazanie Twoim zdaniem złych ale i tych trochę lepszych stron tego tekstu.
    Miałbym się pozbyć moich inwersji? Neee, nigdy w życiu:) Pierwszy raz słowo „inwersja” usłyszałem tu na opowi i musiałem wtedy sprawdzać co to znaczy, pisałem wtedy tak, bo tak czułem, chociaż nie wiedziałem, że stosuję inwersje. Teraz wiem i dalej stosuje, bo po prostu tak chcę, tak czuję i mi osobiście takie teksty, jeśli gdzieś na podobne trafiam, się podobają. Myśle, że to rzecz gustu.
    Cieszę się, że moja składnia nie odrzuciła Cię całkiem od tego utworu, i pokusiłas się o tak bardzo wymowną, miejscami genialnie trafną interpretację. Chociaż większość intrlerpretacji... no jest Twoja, no i bardzo dobrze:)
    Przykład, z chmurami, który mi pokazałaś, zapewne lepszy i bardziej poprawny (nie mowię o przecinkach, z którymi nigdy nie miałem po drodze), jednak nie mój. To zdanie w Twojej propozycji nigdy nie mogłoby zaistnieć w tak krystalicznie czystej formie, w tym utworze, wywróciłem je specjalnie i celowo. Jak i wiele innych. Oczywiście rozumiem, że to nie musi się podobać, a już na pewno nie wszystkim.
    A co do ocenę o Pani Enchanteuse, możesz mi jej nigdy nie dawać, lub dawac same jedynki jeśli poprzesz je podobnym komentarzem, bedą dla mnie wtedy najwspanialszymi ocenami.
    Dziękuje bardzo za wizytę i komentarz, oraz pozdrawiam bardzo ciepło i radośnie :)
  • Enchanteuse ponad tydzień temu
    Maurycy Lesniewski nie bierz tego do się, tak pobawiłam się trochę staropolskim, i tyle :)
    Mam jakąś osobistą awersję do inwersji, to fakt. Jeśli czujesz, że Tobie służy, i w tym się odnajdujesz, to świetnie.
    Ciekawa jestem w takim razie, co trafiłam, a co chybiłam. Nie umiem w to, ale liczę na to, że rozbierając co lepsze teksty na kawałki, kiedyś się nauczę. Chciałabym.
    Mógłbyś teraz napisać, jak Ty ten tekst widzisz po zdjęciu metafor?
    A, i ten przykład z chmurami. Niczego w nim nie musisz zmieniać, bylebyś pozbył się przecinka. Ja to odwróciłam, by Ci pokazać, że tam nie pasuje. (Tak mi się na oko widzi).
  • Maurycy Lesniewski ponad tydzień temu
    Enchanteuse jeśli przeczytasz u mnie „Zeszyt mądrych myśli” to tamten tekścik jest, choć jest to opowiadanko bez metafor raczej, poprzedzającym to co rozgrywa się w tym tu powyżej. Znając Twoją przenikliwość, powinnaś poukładać puzzle w całość.
    Przecinek zaraz wywalę :)
  • Enchanteuse ponad tydzień temu
    Maurycy Lesniewski chętnie, ale to już jutro :)
  • Maurycy Lesniewski ponad tydzień temu
    Enchanteuse :)
  • Aisak ponad tydzień temu
    Dziękuję Ąsząte.
    Wkleiłam, gdzie mogłam, żeby się nikt nie rzucał mi do gardła i nie wyzywał od kurwiów.

    Bardzo bardzo pomocne.

    Mam nadzieję, że Marczello nie będzie rościł pretensji, za edukacyjny spam.

    Dobranocka Dzieci :)
  • Maurycy Lesniewski ponad tydzień temu
    Nie rościł, sam poczytał z zainteresowaniem :)
  • Justyska ponad tydzień temu
    Bardzo dobry tekst. Dwa razy czytałam, żeby wyrobic sobie jakiś pogląd. Dla mnie drzewo to pewność, stabilizacja ale i pewna martwota. W moim odczuciu podmiot przez te szesnaście lat trwał A małżeństwie, które okazało się nieprawdziwe. Stracił nadzieję i znów staje się jakby "zderwnialy". Smutny obrazek. Czy bez drugiej "polowy" przestajemy byc ludzmi?
    Pokręcone ale tak jakoś to widzę. Fajnie ze betti to wyciągnęła.
    Pozdrawiam serdecznie :)5
  • Maurycy Lesniewski ponad tydzień temu
    Hej Justysia:)

    „Latarnia ze światłem strzaskanym dawno, jak ranne zwierzę, krwawi poświatą kiedyś pobladłą.
    Jestem latarnią?
    Nie, jestem drzewem.„

    Kiedyś był latarnią, potężna silną, stojącej na skałach i pokazująca innym drogę swoim światłem, dziś latarnia jest strzaskana. Jest tyko drzewem rosnącym na skałach, wiadomo że na skałach wiele nie wyrośnie, czyli jest dalej tą latarnią, lecz stoi niczym martwe kamienne drzewo na swojej wyspie.

    W Twoim komentarzu to ujęłaś, ja napisałem jak ja dokładnie kombinowałem.
    Reszty nie będę tłumaczył bo w sumie dobrze kombinujesz, choć powiem jeszcze bo to jakos wszystkim umyka, może przekombinowalem z tymi szesnastoma latami buntu.
    Podmiot nie postrzega świata takim jakim jest czy był, on widzi „szesnaście lat buntu” nie widzi człowieka, nie widzi córki, nie rozumie co to jest to, co córka ma w oczach oprucz politowania patrząc na niego, nie rozumie, że w tych oczach może być miłość.
    No ja tak to kombinowałem, dość daleko poszedłem, przyznaje.
    Twoja interpretacja bardzo mi się podoba, bardzo bardzo :)
    Cieszę się, że nie odwiedziłas i podzielilas sie swoimi odczuciami.
    Pozdrowionka :)
  • Adam T tydzień temu
    Hej.
    Od razu przyznam się, że nie czytałem powyższych komentarzy, żeby być, że tak powiem, "na czysto".

    Czas na POGROOM.
    Nie no, żart. Kiedyś ten tekst czytałem, ale pobieżnie, bez refleksji, ot – przeleciałem z zamiarem powrotu... aż do dziś.
    Tech-aid? Proszę bardzo:

    „Patrzę[,] jak księżyc słońce przegania...” – to jest zdanie złożone, „Patrzę” to zdanie nadrzędne (podmiot domyślny „ja”, orzeczenie „patrzę”), „jak słońce...” – podrzędne (też ma podmiot – księżyc, i orzeczenie – przegania). A skoro tak, przed „jak” konieczny jest przecinek, bo jak łączy tu oba te zdania, a po nim jest drugie orzeczenie.

    „Czy dojrzę w końcu,[bez przecinka] to, za czym patrzę?” – znów masz dwa zdania, nadrzędne (pierwsze) i podrzędne. Miedzy nimi musi być przecinek, ale tylko jeden, po „to”, bo „za czym patrzę” jest już zdaniem podrzędnym.

    „A może żagiel, ją znów zobaczę?” – pokusiłbym się o półpauzę zamiast przecinka (piszę z telefonu, więc jej nie mam, dywizu nie będę wstawiał). Rozumiem, że żagiel jest odpowiednikiem „jej”, żagiel – ona. A więc: A może żagiel [myślnik] ją znów zobaczę?”.

    „Skorupkę łodzi, co [w] świetle bladym, po falach brodzi.” – zabrakło tu czegoś. Czy dobrze zgadłem czego? Masz tu także rym, nie wiem, czy był zamierzony, ale jest częstochowski, nie wiem więc, czy powiniem tu być.

    „Wtedy, ten, co go już nie ma...” – bez przecinka po „wtedy”. Po prostu: „Wtedy ten, co go już nie ma...”.

    „Mimo, że księżyc wciąż trzyma władzę...” – „mimo że” jest nierozdzielne, jeśli występuje w zdaniu złożonym, przecinek stawia się przed „mimo”, nie przed „że”. W tym fragmencie przecinek niepotrzebny.

    》„Czym jestem teraz?”[.]《 - tu przytaczasz (cytujesz) myśli bohatera/peela (to w końcu poetycki tekst), więc pytanie zawiera się wewnatrz cudzysłowu i znak zapytania jest jak najbardziej na miejscu, ale żeby zamknąć zdanie, po cudzysłowie musi być kropka. Tak byłoby z każdym cytatem, który byłby pytaniem lub wykrzyknieniem.

    》„Ale dlaczego... Jak to...? Na pewno...?”[.]《 - jak wyżej.

    „Wczepiam się mocno w nie pazurami” – tu Cię lekko poniosło. „Pazury” w sensie ludzkich paznokci to dość obcesowy kolokwializm i wcale tu nie pasuje. Psuje nastrój, lekko podniosły, śpiewny, prostackimi „pazurami. Nie, Maurycy, brzydkie to.

    „- Stary! Człowieku! Obudź się, Tato!” – dywizom przed dialogiem mówimy stanowcze NIE.

    Tekst melodyjny, trochę „szekspirowski”, przynajmniej według mnie. Nienachalny, choć górnolotny, ale moim zdaniem nie przesadzony. Obawiałem się nagromadzenia patosu, ale tu nie ma go wiele.
    Oczywiście, można się przyczepiać, że brzmi archaicznie, że się tak dziś nie pisze. Ale dlaczego się nie pisze? Dlaczego celowe archaizowanie ma być be? Bo kilku snobów tak powiedziało? Snoby niech połykają własne ogony, snując bez końca jeden i ten sam wiersz. My cieszmy się pisaniem.

    Na koniec pojawia się parafraza cytatu z „Latarnika”. A więc samotność, tęsknota, nawet wyobcowanie. A co, gdyby treść odwrócić? Gdyby peel chciał, żeby tak było, tonąc w upojeniu własnym soliterstwem, choć pewnie nie tylko tym (w końcu butelka niejedno ma imię), marzy, śni, żałuje, że nie doznał bliskości kobiety, a może była, tyko ją stracił, i ta wersja chyba nawet bardziej pasuje. Ona, samotna łódka, była kiedyś, teraz tylko zostało wypatrywanie i sekowanie własnego ciała i duszy kolejnymi „słojami” – zapis własnego losu, jak w drzewie właśnie, w tym tytułowym, tym metaforycznym. Drzewo zniesie wiele, potrafi rosnąć, mimo że trawione było ogniem, miażdżone, wyrywane, potrafi przerastać ściany piwnic, potrafi walczyć. Peel też pragnie walczyć, ale zbyt jest uwikłany we własne demony, z butelką na czele, zamiast listu, kartki, nadziei, dzień w dzień tylko puste szkło. Żagiel w oddali niknie, wspomnienie gaśnie, nikt nie obudzi, nie zawoła „tato”; nikt nie zobaczy człowieka, pewnie już starego (szesnaście lat katowania ciała i duszy).
    Tak to widzę.

    Pozdrawiam ;)
  • Maurycy Lesniewski tydzień temu
    Ojojoj Adamie :)
    Ale mi strasznie miło. Bardzo to ładnie porozbierales i technicznie i odczuciowo.
    Tekst pisany jakiś czas temu, jak widać bardzo mu potrzebny szlif techniczny:)
    Bardzo rozładowało się serce moje, w wolnej chwili siądę i popatrzę zgodnie z Twoimi sugestiami, nanosząc odpowiednie poprawki.
    Bardzo dziękuje Adamie, naprawdę doceniam pracę jaką dla mnie, mojego tekstu wykonałeś.
    Pozdrawiam serdecznie!!!
  • Agnieszka Gu 6 dni temu
    Witam,

    "krwawi poświatą kiedyś pobladłą" — ładneeeee :))
    "Patrzę jak księżyc słońce przegania, i królem nocy staje się teraz, by nigdy więcej władzy nie oddać." — dobra, kupiłeś mnie tym :)

    Ok, przeczytałam. Dużo tu przenośni, poetycznych zwrotów... Sens części z nich do mnie trafia, część omija bokiem. Ale to pewnie moja wina, nie tekstu. Ja go odbieram jako taki, który ma głębię, mnóstwo podtekstów.
    Pozdrawiam
  • Maurycy Lesniewski 6 dni temu
    Dzięki bardzo Aga, miło mi bardzo, że zajrzałaś i podzielilas się refleksjami.
    Pozdrawiam serdecznie :)
  • Ritha 6 dni temu
    Witam :)
    „Samotne drzewo na skałach rośnie...” – że bardzo ładny, obrazowy początek nie muszę chyba wspominać, jednozdaniowe budowanie klimatu masz zaliczone ;)

    Zauważyłam zależność, że im mocniej zakorzeniam się w prozie, tym dalej mi do poezji, dlatego unikam komentowania takich utworów, bo samo „piękne, podoba mi się, jest tu coś fajnego/głębokiego/trudnego” nie jest komentarzem, a dokładnie takie odczucia mam czytając i nic szerzej. I teraz, żeby było jasne, to nie wina tekstu, tylko moja. I o ile o prozie mogę godzinami, tu przy powiewach tego typu poetyzmu już niekoniecznie, więc nie będę sztucznie interpretować.

    Myślę, że spotkamy się pod Piekarnią (deczko mnie spowolniło ostatnio, ale dotrę i tam ;))
    Pozdrawiam :)
  • Maurycy Lesniewski 6 dni temu
    Witaj Ritho :)
    Mieć własna interpretację wiersza, czy utworu o zabarwieniu poetyckim nie jest obowiązkowe, często właśnie muszą wystarczyć te uczucie, które nie fo końca można określić, a które są. Wtedy „podoba się” „nie podoba się” też jest bardzo dobrym komentarzem, ja przynajmniej tak uwarzam.

    Dzięki za wizytę i podzielenie się myślami :)

    Do Piekarni zapraszam oczywiście, jeśli dotrzesz tam nieco z opóźnieniem, jest szansa, że trafisz na jedena czy dwa odcinki więcej. :)
    Pozdrawiam :)
  • Ritha 6 dni temu
    Mauryc miałam 3 z polskiego w liceum. Bardzo prosta średnia arytmetyczna - piątki z wypracowań, jedynki z ustnych interpretacji wierszy. Pfe.
    Kto to wie, co poecie siedzi we głowie, lepi w tym nie grzebać, bo się jeszcze okaże, że coś zupełnie innego niż czytelnikowi (każdy czytając mieli mózgiem nafaszerowanym własnymi przeżyciami/wspomnieniami/poglądami/itepe). Zawsze mam obawę, że nie trafię, pójdę błędną ścieżka, po co nam to.
    Spokojnie, Piekarnia to punkt obowiązkowy, będę na pewno.
    Buziole :)
  • Maurycy Lesniewski 6 dni temu
    Ritha zawsze interpretację mozna zachować dla siebie, ale jednak ujawnić odczucia, nawet te niekoniecznie korzystne, ja przynajmniej to zawsze cenię.
    Ilu ludzi patrzy na jedną rzecz, tyle może być opini, z tekstami, wierszami może być podobnie. Teksty nie zawsze ceni się za artyzm wykonania, Ty to wiesz, ale często za to jakie budzą uczucia, wiec dzielmy sie uczuciami, odczuciami... itd :)
    Fajnie, że Piekarnia trafiła na Twoją tablicę z punktami obowiązkowymi, bardzo mnie to cieszy:)
  • Ritha 6 dni temu
    Piekarnia jest absolutnie obowiązkowa :)

    A więc dzielę się odczuciem/uczuciem a propo tekstu wyżej - jest pozytywne :D
    Pozdro, Mauryc! :)
  • Maurycy Lesniewski 6 dni temu
    Ritha i wydusiłam to z Ciebie :)
    Narka :)
  • Elorence 2 dni temu
    Wpadłam i ja, choć wiem, że wyżej (gdzieś tam w tłumie) widnieje mój komentarz. Ale wtedy byłam bardzo zachowawcza, nie chciałam interpretować, bo na interpretowaniu się nie znam. Wszędzie widzę swoje wizje, które zazwyczaj nijak mają się do wizji samego autora.

    Wciąż, nawet po takim czasie, ten tekst czyta się jak wiersz. To taka proza poetycka, bardzo piękna.
    A teraz pobawię się w interpretację i naprawdę nie będę zaskoczona, jeśli nie będzie taka jak Twoja :)

    Te szesnaście lat, o których pisałeś, biorę jako szesnaście lat małżeństwa. Drzewo ma bardzo wiele symboli i na dobrą sprawę, można dopasować do własnej wizji, co tylko dusza zapragnie. U Ciebie widzę pewną stałość w uczuciach, bo drzewo ma korzenie. Główny bohater nie chce nic zmieniać, nie chce się odradzać, tkwi w tym co dla niego bolesne (biorąc pod uwagę ostatni zdanie tego tekstu, gdzie syn chce, aby tata się obudził). Myślę, że chodzi tu o zdradę. No i w sumie, drzewo może być też takim obserwatorem wydarzeń, może widzieć od samego początku, co się działo i dlaczego akurat w taki sposób.
    Kurde, strasznie dużo możliwości.
    Najważniejsze, drzewo może też symbolizować samotność. Przecież zawsze rośnie samo. Musi samo o siebie dbać i tak dalej.
    Dobra, kończę to, bo nie chcę się zbłaźnić :)

    Ale bardzo mi się podobało :) Zarówno teraz, jak i kiedyś.
    Pozdrawiam serdecznie :)
  • Maurycy Lesniewski 2 dni temu
    Witaj Elo ponownie :)
    Ależ wspaniała interpretacja, na pewno się nie ośmieszyłeś, bo komentarzem swoim zaakcentowałas wszystki newralgiczne i ważne punkty tego tekstu, i w ani jednym miejscu nie mógłbym dopatrzeć się błędu logicznego w Twoim postrzeganiu tego mojego drzewa.
    Dzięki bardzo, że chciało Ci się podzielić ze mną rozszerzoną wersją Twoich refleksji, za które bardzo jestem wdzięczny i mile zaskoczony :)
    Pozdrawiam gorąco bardzo :)
  • Elorence 2 dni temu
    Maurycy, obiecałam, że wrócę, no i wróciłam :)
    Cieszę się, że moja interpretacja była w miarę logiczna. Kamień z serca!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania