Drzwi w głowie
Zrywasz łzy,
za pazuchę chowasz.
To na później,
a to na pokaz.
Czyste, z żalu.
Słone, bo trzeba.
Mierzysz ból,
miarą dziwnej troski.
Spod powiek
na wargi sól,
trawi snu żałość.
Prawdziwie zapłaczesz
tylko nad duszą swoją,
kiedy nie znasz życia innego.
Niż tkanka, niż skóry pergamin.
Komentarze (2)
Często stoimy pod tymi drzwiami i nie możemy je otworzyć lub nie chcemy. A jeszcze bardziej zamykamy je przed innymi. Pozdrawiam cieplutko.
Pozdrawiam serdecznie ;)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania