Drzwi w głowie

Zrywasz łzy,

za pazuchę chowasz.

To na później,

a to na pokaz.

Czyste, z żalu.

Słone, bo trzeba.

Mierzysz ból,

miarą dziwnej troski.

Spod powiek

na wargi sól,

trawi snu żałość.

Prawdziwie zapłaczesz

tylko nad duszą swoją,

kiedy nie znasz życia innego.

Niż tkanka, niż skóry pergamin.

Średnia ocena: 4.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • pasja dwa lata temu
    Często stoimy pod tymi drzwiami i nie możemy je otworzyć lub nie chcemy. A jeszcze bardziej zamykamy je przed innymi. Pozdrawiam cieplutko.
  • Jo-anka dwa lata temu
    Pozdrawiam serdecznie ;)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania