Dziennik Międzyzamcza

„70 – LETNIA MIESZKANKA MIĘDZYZAMCZA ZNALAZŁA CIAŁO MAŁEGO DZIECKA W LESIE

 

Wczoraj całym miasteczkiem wstrząsnęła informacja o tragicznym znalezisku pewnej mieszkanki.

Pani Alicja wybrała się rankiem na spacer do lasu, gdzie natknęła się na podejrzanie wyglądającą stertę liści. Gdy podeszła do niej, zobaczyła, że wystaje z niej kawałek rączki małego dziecka. Natychmiast powiadomiła policję i niczego nie ruszając, czekała na jej przyjazd.

Jednak nasi dziennikarze dotarli na miejsce wcześniej, gdzie zgromadzili się już okoliczni mieszkańcy. Odgrodzili teren za pomocą patyków i nie przekraczając linii, czekali na służby specjalne.

„To straszne. Takie mała miejscowość, a takie rzeczy się w niej dzieją!” - mówi rozgorączkowana Pani Małgorzata, sąsiadka Pani Alicji.

„Niedługo trzeba będzie chodzić z bronią w torebce do sklepu, żeby się czuć bezpiecznie!” - dodaje jej oburzona współlokatorka.

Podczas rozmowy wszystkich zebranych przy miejscu zbrodni, dowiedzieliśmy się, że kilka metrów dalej od domu Pana Mirosława mieszkała rodzina z dzieckiem, którego rozmiar dłoni zgadzałyby się z rozmiarem dłoni ofiary.

„Nie widziałem go jednak od tygodnia, a zawsze jeździło w wózku z opiekunką, kiedy spacerowałem z Azorkiem. Może to je ktoś zamordował?” - sugeruje.

Zapytany o możliwych podejrzanych jeden z mieszkańców powiedział: „Może to rodzice go zamordowali, skoro nikt tego nigdzie nie zgłosił”.

„W większości przypadków to właśnie rodzice są sprawcami” -dodała Pani Małgorzata, która jest wielką fanką kryminałów i ekspertką w tej dziedzinie.

Staraliśmy się nie wyciągać pochopnych wniosków, ale jedna z sąsiadek ofiary powiadomiła nas o podejrzanym zachowaniu potencjalnych morderców.

„Zawsze mieli swój ustalony plan dnia i się go trzymali. Wychodzili rano zawsze o siódmej, wracali o piętnastej, do sklepu chodzili co drugi dzień o siedemnastej i tak dalej. Zawsze wszystko tak samo. A na tydzień przed datą zginięcia dziecka, przestałam ich widywać na ulicy i zauważyłam, że później wracali do domu.”

„Na pewno przygotowywali się do morderstwa. Musieli to zaplanować, żeby nikt nie zwrócił na to uwagi i ich nie podejrzewał” - stwierdził Pan Jacek, z którym reszta się zgodziła.

Mieszkańcy szybko doszli do wniosku, że mordercy będą próbować uciec, jak tylko dowiedzą się o znalezieniu zwłok. Wspólnie wpadli na pomysł, że powinni się podzielić na dwie grupy: jedna miała zostać i czekać na policję, a druga pójść pod dom rodziców ofiary i uniemożliwić im wymknięcie się i uniknięcie odpowiedzialności za ich czyny.

Nasi dziennikarze pojechali wraz z drugą grupą i szybko dotarli na miejsce. Wspólnie z mieszkańcami próbowali otoczyć dom tak, żeby mieć pewność, że mordercom nie uda się uciec. Okazało się to jednak niemożliwe, gdyż grupa była mimo wszystko za mała. W trakcie krótkiej narady wyszły na jaw szokujące fakty o potencjalnym drugim dziecku.

„Raz widziałem, jak poza małą dziewczynką do auta wsiadała z nimi nastolatka. Pojechali w stronę lasu, a potem już jej nigdy nie widziałem!” – zeznał pan Mirek, który przynajmniej raz w tygodniu przechodzi obok domu ofiary.

To zmieniło cały sposób patrzenia na sprawę. Mieszkańcy nie mogli pozwolić uciec seryjnym mordercom! Ustalili, że wejdą do środka, złapią ich i poczekają na przyjazd policji.

Drzwi były zamknięte. Wiedzieli, że są otoczeni i próbowali kupić sobie więcej czasu. Jednak nie z Międzyzamczanami takie numery!

Jedna z sąsiadek wybiła okno kamieniem, dzięki czemu grupa mogła się dostać do środka. W trakcie przeszukania nie znaleziono jednak żadnych osób. Seryjnym mordercom udało się uciec.

Jednak nasza grupa do zadań specjalnych nie mogła się poddać! Wszyscy wsiedli szybko do dwóch samochodów i ruszyli w stronę dworca, gdzie spodziewali się zastać kryminalistów, próbujących uciec przed prawem za granicę.

Po drodze jednak nastąpił nagły zwrot akcji, gdyż auto pana Mirka niemal zderzyło się z pojazdem, którym kierował ojciec zamordowanych dzieci. Jechał w przeciwnym kierunku, próbując zmylić trop. Pani Magda natychmiast rozpoznała auto – widziała je często zaparkowane niedaleko ulicy, na której mieszka.

Na szczęście część grupy, jadąca drugim samochodem, wykazała się niezwykłym refleksem i nie tylko dostrzegła, kto jest kierowcą, ale też ruszyła w pościg. Z ulgą możemy poinformować, że trwał on niecałe 200 metrów, bo tylko do końca ulicy. Dzięki temu uniknięto zbędnego zagrożenia dla innych poruszających się po jezdni.

Pani Małgorzata popisała się swoimi umiejętnościami, dzięki którym dostała prawo jazdy i sprawnie zablokowała autem drogę ucieczki seryjnym mordercom, co zmusiło ich do zatrzymania skradzionego pojazdu.

Pan Jacek natychmiast wkroczył do akcji i z pomocą kilku innych mieszkańców zaaresztował zbrodniarzy. Grupa nie wiedząc, co powinni robić dalej, przetransportowała winnych na miejsce zbrodni, gdzie już niedługo miała pojawić się policja. Po drodze mordercy szarpali się i krzyczeli, że dziecko zostało w samochodzie, ale grupa miała dość oglądania zwłok na dzisiaj i nie dała się zmanipulować przez zbrodniarzy.

Tak oto kolejny raz dzielni Miedzyzamczanie sprawili, że ich miasteczko pozostało bezpiecznym miejscem, gdzie dzieci mogą spokojnie bawić się na dworze, a rodzice nie muszą się obawiać o zagrożenia.”

 

Krzysztof wreszcie skończył pisać artykuł. Westchnął i z założonymi rękami oparł się na krześle. Cisza nie trwała jednak długo, bo zaczęły dochodzić do niego dźwięki kroków.

Przełożony wszedł do jego pokoju i oparł się o framugę.

– Kurde, już skończyłeś. To był fałszywy alarm.

– Co? Jak to?

– Policja po głębokiej analizie uznała, że to nie ręka dziecka tylko plastikowej lalki.

Głowa dziennikarza stała się cięższa i opadła na jego dłonie oparte na biurku.

– I co teraz damy na główną stronę?

– Walnij jakiś artykuł o zaśmiecaniu lasów w naszym rejonie. Plastik rozkłada się kilkaset lat. – Wzruszył ramionami przełożony i wyszedł, zamykając za sobą drzwi.

Krzysztof usunął cały poprzedni tekst i zaczął pisać:

 

„70 – LETNIA MIESZKANKA MIĘDZYZAMCZA ZNALAZŁA NIELEGALNE WYSYPISKO ŚMIECI W LESIE”

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • AlaOlaUla 4 miesiące temu
    Przeczytałam.
    Dowcipnie o standardowym zachowaniu lokalnej społeczności.
    Sympatyczne opko.

    Chlebem i solą😇
  • Pan Buczybór 4 miesiące temu
    Całkiem ciekawy obraz niezdrowego przesadyzmu i przesądności. Fajnie się akcja nakręca, na końcu zwalnia i wszystko się spina dobrą puentą. Momentami można było się pogubić kto, gdzie, jak, ale ogólnie spoko opko.
  • Marian 3 miesiące temu
    Bardzo mi się to podobało. A jak "szybko" zareagowała policja.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania