Dziewczyna ze śliwkami

ty przecież na ostatniej umorusanej stronie siebie wiesz

pęcznieją we mnie larwy zaszczepione przez twój hojny gest kapryśnego króla złomowiska

upierścienione palce nonszalanckie rzucenie ledwo żywemu psu judaszowych kości

 

czas stanął pośród dzikich kundli jedzących mięso samobójców rzucających się

z mostu pod którym zetknęły się skrawki naszych poszarpanych płaszczy

widziałeś mnie z bardzo bliska

widziałeś mnie

 

rozrywałeś wzrokiem jak wychudzony wyżeł trupa obok i gęste obłoki zakrywały to

co tylko nasze

i wtedy w błocie wtedy w nędzy odpadł jeden guzik i wtedy w brudnych twarzach określiło się

to już na zawsze

to już na nigdy

 

już tylko delikatne mięso moich ud oraz przesuwanie krzesełka ku zachodom słońca daje ci wytchnienie

podlewane opium i unurzane w palcach wplątanych w moje rude włosy a papieros po jest przeplatany

majaczeniami o tym jak bardzo przypominam ci dziewczynę ze śliwkami z ekranizacji Pachnidła

 

wciąż widzisz jak odchodzę niosąc koszyk owoców żółtych jak niosiągalne słońce

a mój zapach będzie prześladował cię do końca życia zamknięci w bursztynie

 

obracasz gładki owoc w szczupłych palcach

wgryzasz się w mięsistą skórę

co sen

 

budzę się z zadrapaniami na szyi na rue de Buci kupuję parę żółtych śliwek

pieszczę ich skórkę z delikatnością by blisko metra wbić wściekle wargi w sedno

po szyi spływa mi miąższ

co sen

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Adelajda tydzień temu
    Coś jakby z pogranicza. Pamiętam, że oglądałam i czytałam Pachnidło, ale było to chyba dość dawno, bo nie mogę sobie przypomnieć dziewczyny ze śliwkami :)
    Podoba mi się ten mroczny wydźwięk, martwe psy na początku. Mroczny i gęsty klimat.
    Pozdrawiam.
  • Lamb tydzień temu
    Ja nie czytałam.
    Ale film zrobił na mnie spore wrażenie, zwłaszcza wizualne. A ja bardzo dużo czerpię ze sztuki, ostatnio miałam fazę na wysysanie inspiracji z Polańskiego, teraz, po powtórnym seansie Pachnidła poraziła mnie estetyka tej konkretnej sceny. Piękna, ruda dziewczyna idzie ulicą, sprzedaje takie soczysto żółte śliwki, i właśnie jej zapach (bo on zabijał dla zapachu, jak i ciężko jego mordy oceniać z jakiegokolwiek punktu moralnego, bo nie pojmował świata w sposób zdrowy) uwiódł go, i on szedł za nią uliczkami, wabiony tym zapachem. Ale nie zabił jej końcowo, chyba nawet wyciągnęła do niego dłoń z tą śliwką. w każdym razie była nieziemsko piękna, jakby ten zapach odnalazł też odzwierciedlenie w jej fizjonami, niesamowita. Piękna scena.

    Z kolei we wspaniałym serialu ,,Tabu'' był motyw zdziczałych psów, żywiących się (czasy nędzy) mięsem samobójców rzucajacych się z mostu. Otoczka była taka, że przez spożywanie zwłok te psy właśnie zdziczały, coś się z nimi porobiło.
    Strasznie mnie uwiódł ten motyw, zresztą cały serial jest wielki.

    I ja sobie takie skrawki z różnych dzieł na swój użytek wplatam, bo na mnie silnie działają.
    Ten wiersz - nie wiem, czy jest dobry, pisany bardzo na gorąco, nagle wczoraj dopadła mnie wena, bo długo była posucha.
    Jeszcze go przejrzę.

    Dziękuję Ci za przeczytanie i trafny odbiór klimatu.
  • Adelajda 6 dni temu
    Lamb mnie za to uderzył początek książki, jak mamka nie chciała się zajmować Grenouille, bo twierdziła, że nie pachnie jak dziecko, że wcale nie pachnie i jest w nim coś z diabła, że pijąc jej mleko wysysa z niej życie.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania