Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Eyre — część VII (ostatnia)

Słoneczna Eyre Highway sprzyjała dobrym nastrojom. Człowiek bogatszy o wiedzę czuje się bezpieczniej oraz pewniej. Nie wiedzieć właściwie czemu, ale oni tę wiedzę skądś posiedli.

— Tak będziesz wyglądała na starość, Ell. Jak pomarszczona prukw...

— Pierdol się.

Jednostajny krajobraz, pustka, ta sama, co od setek kilometrów. Wszystko po raz kolejny. Znajomy każdy element, włącznie z miejscem, gdzie z pól wyrośnie droga i pojawi się rolniczy wóz. Przyczepa pełna nich.

Ellin upiła Im-coli i wyjęła fajka. Pociągnięte miętowym błyszczykiem usta storpedowały smakowo trocinowy zawijas. Część dymu wydostała się na zewnątrz, resztę rozproszyła, machając ręką.

— Przynajmniej wzięłaś szlugi — zaaprobował brat, sięgając po następnego. — Tylko pamiętaj, żeby ich minąć i nawet nie waż się zwalniać. Pstryknięty niedopałek poleciał gdzieś na pobocze.

— Wyluzuj. Zniszczony Spens też nie jest najlepszą partią. Będziesz taaaki brzydkiiiii.

— Przestań dziamotać! Jedź. — Męska dłoń namacała radio, jednak nim zdążył uruchomić sprzęt, szybkie i bolesne "pac" skutecznie go zatrzymało.

— Czy ty myślisz tym swoim sprutym mózgiem?

Uniósł ręce, przyznając siostrze rację. Na wozie pół tuzina poszlachtowanych Spensów przyciągało padlinożerne ptactwo.

 

*

Dziewczynka stała przy drodze, jak i wcześniej, choć słowo: "wcześniej" nie do końca było tutaj odpowiednie. W każdym razie przejechali obok, nie patrząc nawet w jej stronę. Przez środek nieba płynął grafitowy kłąb chmur o ostrych rysach, przypominających wkurzony wielobok. Czerwone promienie słońca filetowały niebo, kąpiąc prerię w rubinowym świetle. Cienie wyolbrzymiały, ze wschodu zadął wiatr. Spencer uznał, że mijający dzień przypomina umieranie Faraonów. Swoisty majestat śmierci i narodzin w jednym. Ellin z kolei stwierdziła, że powinna kupować do paznokci droższy lakier, bo... bo po prostu powinna.

Coś strzeliło pod kołami wozu, momentalnie wyciągając ich za kudły z zamyślenia.

— Zrobiłeś to specjalnie — rzuciła, posyłając mu kuksańca w bark. — Znowu. Trzeci już raz mnie przejeżdżasz. To znaczy, inną mnie, ale mnie.

Kiedy przemówił, zmęczenie zawarte w głosie było jedynie dopełnieniem wpół zaspanych oczu.

— Drugi raz, jeśli już. I nie, Ell. Nie specjalnie. Po prostu trochę odpływam. Ta cała wiedza, te wszystkie śmierci wokół, te... zdarzenia. Za chwilę musisz mnie zmienić albo mnie zmiecie sen. Już ledwo widzę.

Pokręciła głową.

— Dopiero kiedy przejedziemy przez CREEK HOUSE. Wcześniej nie. Wiesz dobrze, że inaczej... Kurwa, czujesz to wszystko, prawda?

Lekkie kiwnięcie. Słabo słyszalne: "tak".

 

*

Ten sam dom. Mętna okolica, która odarta z akompaniamentu chaotycznego tańca chmur, całej gamy kolorów i środka nocy być może nie powodowałaby uczucia takiej dziwnej pustki. Teraz jednak dodawała miejscu upiorności.

Obudził się, pozostając w asekuracyjnym stadium otępienia. Przetarł oczy, wpuszczając do środka rześkie powietrze. Chwilę podumał, ale w końcu chwycił klamkę, każąc siostrze zaczekać.

"Zaczekaj tu chwilę, Ell. Zaraz wracam".

Kiedy wysiadł, ze wszystkich stron otoczył go widok, który można by określić mianem "niecodzienny", a być i "fascynujący". Jego Ellin, leżąca bezwładnie na schodach. Tak bardzo martwa. Tuż obok on sam, przyozdobiony pośmiertnym grymasem. Dalej, na lewo, znów Ellin. I kolejny Spens z pokiereszowaną twarzą i ubraniem noszącym ślady walki. I znowu, teraz na prawo, Ellin oraz Spens. I ponownie. Wszędzie tęczowe bliźniaki, szachowa plansza, gdzieniegdzie mniejsze istotki – małe autostopowiczki – jednakowe. Tak samo, jak i oni – wyłączone.

Krajobrazu zniszczeń dopełniał stary Holden Commodore – poczciwa maszyna, dawał radę nawet na samych oparach. Jeden Holden, drugi, kilkanaście kolejnych. CREEK HOUSE i jego całkiem rozległy parking, doprawdy gościnne miejsce.

Na nogach z waty wrócił, prosząc siostrę, żeby go uszczypała.

— Proszę — rozpoczął. — Posklejaj mn...

 

Epilog

 

— ...ie z pęknięć, Ell — docharczał, ciągle na wpół śpiąco.

Zatrzepotała rzęsami, mimowolnie eksponując zdziwienie. Cóż... właśnie wyszedł z pierdla, należy być dla niego wyrozumiałym. Najgorsze, że wraca syn marnotrawny, a matka nadal jest cholernie cięta. Życie nieustannie generuje problemy.

— Minęliśmy już Farinę? — Budził się ratalnie, co rusz omiatając zaspanym wzrokiem okolicę.

— Taa.

Licząca ponad tysiąc sześćset kilometrów Eyre Highway prowadziła ich w kierunku Australii Południowej. Żadnych zabudowań czy jakichkolwiek drzew. Kompletna pustka. Na pozór nudno, jednak kilka dziwnych zdarzeń skutecznie przerywało monotonię. Stado pikujących ptaków, których spektakularnie rozbryzgane truchła urozmaiciły krajobraz, było jednym z nich.

— Padlinożerne — podsumował Spens.

— Nie ma padliny, to same się nią stają. Taka karma.

— Serio?

— Nie wiem. Żartowałam.

Włączył radio. "Widzialnym znakiem niewidzialnej ręki zagłusz swe sumienia. Bądź opiekunką, nie zatrzymuj się, bądź..." Pstryk.

— Co to za pierdy?

— Jakaś audycja modlitewna. — Wzruszyła ramionami. — Chcesz się pomodlić?

Skontrował jej podły uśmiech litością wyzierającą z bardzo zielonych oczu. Wnętrze wozu znów wypełniła cisza. Spens stukał palcami o rozdzielczą deskę, Ellin koncentrowała wzrok na drodze. Kolejne kilometry pustki, resztki Im-coli, ubywające paliwo i ostatni szlug.

— Bądź opiekunką, Ell... Tak to szło?

— Co?

— Nie zatrzymuj się? Bądź? — Głośno myślał. — Masz akurat okazję.

Wtedy spostrzegła, do czego nawiązuje jej pokręcony brachol. Dziecko. Dziewczynka stojąca samotnie przy drodze. Dziewięcio, maksymalnie jedenastoletnia. Wcisnęła hamulec, samochód zwolnił. Wymienili spojrzenia, zatrzymując się nieopodal małej. Silnik nadal chodził, drzwi ciągle były zamknięte. Jeszcze mogli odjechać.

Chwilę później Ellin przekręciła kluczyk i oboje jednocześnie wysiedli. On podrałował za samochód w wiadomym celu, ona wyszła na drogę, przybierając miły wyraz twarzy.

— Cześć. Co tam porabiasz, skarbie? — zapytała.

Średnia ocena: 4.9  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • kalaallisut 2 miesiące temu
    Tadam i dla pełnoletnich... Boję się! Przeczytam zaraz ale odpiszę z opóźnieniem.
  • Ritha 2 miesiące temu
    Nie bój się :)
  • marok 2 miesiące temu
    Jak to dobrze że jestem pełnoletni. Ach mam ochotę rzucić to wszytko i czytać ;)
  • Ritha 2 miesiące temu
    No nie wiem, czy Cię czasem nie trza wylegitymować przed czytaniem ;p
  • Freya 2 miesiące temu
    "l nie, Ell. Nie specjalnie." - niespecjalnie - tylko taka uwaga względem zapisu :)
    "— Nie zatrzymuj się? Bądź? — Głośno myślał. — Masz akurat okazję." - tutaj chyba można małą literą - "głośno"
    Jeszcze tak ogólnie nie pasuje mi ten Holden commodore, to średni sedan, jakoś koliduje mi z tym bezdrożem (chociaż to szosa), ale konwencja ma być pospolita, prostacka. Bardziej widzę jakiegoś pickapa - typu zjebana Toyota, albo Ford - takie duże gówniaki z paką, gdzie się wszystko zmieści - łącznie z licznymi zwłokami :)
    To mi przyszło jak poszedł się odlać, bo co to za frajda sikać za samochodem typu sedan - lepsza byłaby choćby półciężarówka - żeby podlać oponę...
    Zabrakło mi jakiegoś odniesienia do monolitu Uluru (największe tego typu dziwadło) - pasowałby do odniesień mistycznych, nawiązania do pętli czasu, czy zaburzenia świadomości - ogólnego macania się z pojęciem czasu :)
    Australia; to dawniejsze miejsce zesłań karnych, dla wielu osób niezgadzących się z niegdysiejszymi obyczajowościami świata - uznanego wtedy :)
    No i tych kangurów - ani królików ni chuja nigdzie nie było widać :) Pozdrawiam serdecznie
  • Ritha & Canulardo 2 miesiące temu
    Dzień dobry.
    Z tego co mi wiadomo "nie specjalnie" w znaczeniu "nie z rozmysłem" piszemy osobno, razem natomiast w znaczemiu "nieszczególnie"; tutaj jest w tym pierwszym ;) "Głośno" pod obadanie.
    Co do kangurów i innych elementów charakterystycznych dla miejsca - pewno, że można by bylo. Można by bylo wiele i gdyby np. seria była dłuższa, z pewnością pojawiły by się jakieś wypełnienia krajobrazu, choć długość nie jest wytlumaczeniem, bo wiadomo, że można o kangurach w dwóch zdaniach wspomnieć, ale z drugiej strony - czy nie jest to oklepane? ;) Holden, cóż, akurat on jest dość charakterystyczny dla miejsca, więc... tak jakby jeden argument zaprzecza drugiemu :D No, ale wiem, żeś wnikliwy człowiek, tymczasem te wszystkie sprawy, to tylko dopełnienie, baza pod fabułę, pod tworzenie postaci, dialogi i cały pomysł i nie skupiałabym się akurat na nich aż tak bardzo. To oczywiście moje zdanie (Ritha z tej strony nadaje).
    Dzięki za przeczytanie i sugestie.
    Pozdrowienia :)
  • Canulas 2 miesiące temu
    No tak, Ululu, King's Canyon albo inne. Kangur też, zwłaszcza że podobno jest ich dwa razy więcej niż ludzi.
    Lawirowanie czasem jest jednak (zwłaszcza w debiucie) na tyle absorbujące samo w sobie, że troszkę poszło na to pary i faktycznie mogliśmy inne elementy zlekcewazyć.
    Z drugiej strony, sceneria miała być zamknięta w powtarzalności, to był priorytet.
    Samochód - nieee. Za dużo pickup'ów wszędzie.

    Dzięki za przeczytanie, Freya.
    Pozdrox
  • Freya 2 miesiące temu
    Jusz nawet bez tych fiutów, ale przynajmniej gdyby jakiś dziobak albo leniwiec leżał przy drodze i se dziobał a drugi leżał leniwie, to już by było klawo. Albo jakiś wombat mógłby zatańczyć czardasza ze strusiem, albo tym tasmańskim potworkiem, a tak to chuj z tego :)
    W Australii jest dużo endemicznej kultury i teges w bardzo szerokim spektrum :)
    Trzeba dużo mówić o zwierzątkach - żeby nie odleciały jak dodo :)
  • Ritha 2 miesiące temu
    Truchła ptaków zalatwiły kwestię zwierząt ;D
  • Freya 2 miesiące temu
    Ritha; to bardzo merkantylne działanie ;(
  • kalaallisut 2 miesiące temu
    Okna zrobione więc na chwilę wpadam. Przeczytałam już wczoraj. I teraz tak:
    Po pierwsze nie lubię końcówek, zakończeń. Dlatego nieogladam seriali raz że się wciągnę, potem nie ma kiedy, a potem koniec i żal rozstawać. Ale dobrze że napisaliście, że to nie koniec waszej współpracy bo duet świetnie dograny, i za ten trud i wspólną dlubanine w tekście wielkie brawa i gratulacje! Płynnie poprowadzony tekst, opisy Bajka.
    Owszem uważam, że Freya słusznie na coś zwrócił uwagę. Mi też troszkę paru rzeczy zabrakło, to wcale nie znaczy, że one powinny wystąpić w opowiadaniu, a skądże. Ale fajnie wrzucić takie gadżety nadają na pewno autentyczności. Np. u innego użytkownika pojawiły się fajne kocie łby charakterystyczne dla tego krajobrazu. Ale co tam ...może /nie musi... Bo opis i budowanie klimatu wam wyszło. Jest naprawdę wiele pięknych zdan.
    Sam pomysł Australii Extra i wybór miejsca drogi...
  • kalaallisut 2 miesiące temu
    Pomysł z czasem, zapętlenie - oj lubię takie rzeczy. Jeszcze jeden film mi się przypomniał nie pamiętam tytułu, dziewczyna z kimś tam wypłynęła na morze weszli do statkach widmo, a tam też chyba oni tylko chcący ich zabić, i był jakiś punkt, po dojściu do niego wszystko zaczynało się ponownie.
    Budowanie napięcia też wyszło. Jeszcze teraz mam w głowie te trzy wypowiedzi zapytania trzech dziewczynek:)
  • kalaallisut 2 miesiące temu
    Przepraszam jak trochę ja kali mówić, raz słownik dwa robótki domowe. Pozdrawiam i udanego weekendu życzę - z chęcią
    na wieczór obejrzałabymm sobie film na podstawie waszego opowiadania :)
  • kalaallisut 2 miesiące temu
    Gdzieś tam w necie obafalam Uluru, że nie jest monolitem a jakimś twardzielem;) tak czy siak myślę, że ten kontynent ma pewnie wiele magicznych miejsc, które fajnie można wykorzystać w fabule.
  • kalaallisut 2 miesiące temu
    „Nie ma padliny, to same się nią stają. Taka karma." - to mnie zatrzymało :)
  • Canulas 2 miesiące temu
    Film o którym mówisz ma tytuł; Piąty wymiar, choć czasem występuje pod tytułem: Trójkąt.
    Bardzo go lubię.
    Dzięki Kall.
    Pięknie dziękuję
  • kalaallisut 2 miesiące temu
    I ostatnie - jedna mleodia, jedne nuty, grane na dwa pióra na dwie gitary, pięknie współbrzmicie razem. Jeden styl.
  • Ritha & Canulardo 2 miesiące temu
    Hej, hej.
    Drugi głos, że zabraklo cech australiskich, czyli pewnie coś w tym jest. Pisałam kiedyś wloski kryminał i włoskość, aż się wylewala strumieniem, za to treść pozostawiała wiele do życzenia, więc... zawsze znajdzie się coś, co można dopracować. Skupiliśmy się na tej drodze, wydaje mi się ciekawym miejscem, setki kilometrów pustki, gdybyśmy natomiast wpuścili bohaterów w głąb kontynentu, napewno pojawiłoby się więcej charakterystycznych elementów :)
    Dziękujemy pięknie za zmierzenie się z całością, a z pewnością były momenty, gdzie przebrnięcie nie było latwe, zwłaszcza na początku ;)
    Melodia gra jedna, si, dlatego myślę, że jeszcze będzie dane nas poczytać w innych klimatach.
    Pozdrawiamy :)
    (R)
  • kalaallisut 2 miesiące temu
    Ritha & Canulardo oj nie, nie lubię jak się wylewa, wtedy to można się pożygać. Gdzieś przypadkiem mimo chodem jakiś element. A jak napisałam opisy i tak Bajka (niebo ptaki
    ..)i budowanie klimatu też. Więc 5 Zeta że wstęp możecie kasować;)
  • Adelajda 2 miesiące temu
    Jest i koniec. Całokształt bardzo fajny i twórczy. Kwieciste opisy, ciekawe porównania. Odpowiadanie nie jest męczące i przeciągnięte. Ładnie to wszystko zbudowane; początek, rozwinięcie i zakończenie. Ciekawie ukazane zapętlenie czasu i obłędna sytuację.
    Bardzo miło było czytać i towarzyszyć waszym bohaterom :-)
    Pozdrowienia.
  • Ritha & Canulardo 2 miesiące temu
    Noo, Adelajda, jest koniec, jest, udało się domknąć historię. Nam również miło i dziękujemy pięknie za całą drogę i wszystkie refleksje. Fajnie, że siadło.
    Pozdrowienia :))
  • Canulas 2 miesiące temu
    Dziękuję-my, Adelajda.
    Pozdrox
  • inkarnacja 2 miesiące temu
    Scenografia jest faktycznie bardzo dobra na horror/thriller. Gorzej z wywołaniem uczucia grozy. Zdaję sobie sprawę, że uczucie strachu może mieć najrozmaitsze przyczyny. Czasami takie, które dla innych ludzi byłyby kompletnie absurdalne. Niektórzy boją się na przykład klaunów. Jarosław Grzędowicz opisał w “Księdze jesiennych demonów” strach białego mężczyzny z klasy średniej – i w średnim wieku zarazem – przed feministkami. Tutaj, cóż. Jest klimat, jest jakaś magia, ale odczucia mieszane. Pętla jako pomysł ciekawa, nieco przypomina końcówkę pewnego filmu, w którym rólkę grała niejaka Paris Hilton. W tej części przeszkadzały pewne nadsmaczki, zdania wydmuszki, jako same w sobie brzmiące pięknie, jednak w kontekście całości sprawiały wrażenie nazbyt wyeksponowanych.
    Podsumowując: bardzo przyzwoicie pod względem technicznym, doskonale w kwestii kreacji postaci, utożsamienia się z nimi przez pryzmat tego, że są naturalne i świetne wrażenie stylu. Fabuła przemyślana, wyraźne zawiązanie akcji, twist końcowy.
  • Ritha & Canulardo 2 miesiące temu
    Hej, Inkarnacja, świetnie, rzeczowo prawisz. Zabrakło uczucia grozy - bardzo możliwe, do dopracowania w przyszłości. Mamy pewne ciągoty (tworzenie pojedynczych zdań), które być może spychają nas w kierunku bardziej skupienia nad językiem, tworzeniem postaci, dialogów itp. niż wydźwiękiem całości i tego, by czytelnik ze strach zbladł. Nadsmaczki i zdania wydmuszki zdarzają się nam niestety często :D Z drugiej strony jednak - są częścią stylu, nie jest łatwo tę skłonność ograniczyć :) Napięcie do podrasowania.
    Pomysł pętli, ukłony dla Canulardo, mi również ten zamysł wydaje się bardzo spoczi.
    Postaci, taa, tworzenie postaci to czysta radość.
    Dziękujemy pięknie :)
    (R)
  • Canulas 2 miesiące temu
    Tak.
    Bardzo słusznie.
    Estetyka pojedynczych zdań zdobinowała trochę tekst. Groza gdzieś uleciała.
    Będziemy nad tym pracować.
    Pozdro
  • marok 2 miesiące temu
    Szkoda że koniec. Nie będę się rozpisywał, bo po pierwsze to nie chce mi się, a po drugie to i tak wszystko wiecie :)
    Ukłony i tyle
  • Canulas 2 miesiące temu
    Nie wiemy zbyt dużo. Przynajmniej ja.
    Dziena, Marok
  • Ritha 2 miesiące temu
    Marok, ja też nie wiem co kłot ma na myśli...
    Tak czy siak - dzięki :)
  • Justyska 2 miesiące temu
    Pętla z petelka i śmierć bez końca. Nie mam nic mądrego do powiedzenia bo horrory czytam tylko na portalu, ale ten czytało się płynnie i przyjemnie. Piękne opisy. Oboje macie dar do tych plastycznych zdań. Naprawdę wiele perełek można by wybrać w każdej części. Jednak zabrakło dreszczyku, albo to moja horrorowa znieczulica. Tak czy siak osobiście nie potrafię sobie wyobrazić pisania z kimś, A Wam wyszło to naprawdę dobrze. Gratuluję serdecznie świetnej roboty!
    Pozdrawiam serdecznie!5
  • Ritha 2 miesiące temu
    Dzięki piękne, Justyś :) Taa, dreszczyku mało, nadrobimy ;) Pisanie wspólne jest świetne, bardzo motywuje. Polecam wypróbować.
    Dzięki raz jeszcze, buziole :)
  • Canulas 2 miesiące temu
    Czegoś na pewno mogło zabraknąć od strony emocjonalnej. Bierę krytykę na cyce. Sorrex. Zdanka wypięknione, ale możliwe, że coś nie pykło. Za nic jednak bym projektu w parach nie porzucił, bo był to czas zajebisty.
    Z tego tu miejsca dziękuję wszystkim, który poświęcili czas na przeczytanie, jak i najbardziej, mej lyterackiej partnerce Ritchie.
  • Ritha 2 miesiące temu
    Can, ja Tobie również dziękuję pięknie, było mega byczo :)
    (ź)

    Pozostałym również za przebrnięcie, merytoryczne komentarze i cenne rady :)
  • Ritha 2 miesiące temu
    Potańcówkę uwazam za udaną, wrocilam do cholpy nad ranem z odciskami na piętaszkach, na nastepno sztacheta party zakręce wlosy na walki, takoż jak pani na mym awatarze i ubiere buty wygodniejsze, gdyż ze stresa i zaaferowania sytuacją, rozkrecilam się dopiero w polowie ;D
    ps. Emocje wcisniemy kiedy, Ty umisz, na Wyobraźni się balam, więc... :) Mozemy tez dopisac, w ktorejs częsci tutaj: "O, kangur, patrz, Spens" i bedzie temat kangurów zalatwiony ;D
    Odmeldowuję się.
  • kalaallisut 2 miesiące temu
    Canulas tak sobie wróciłam, i myślę tak od strony emocjonalnej tutaj luka która nie ma wahania może nie musi, tutaj to powinno być, więc uwagi o opisach olej. Pamiętasz jak Ritha poprowadziła bohaterów bez ich opisu zewnętrznego, za to były emocje.gatunek horror jednak to powinien min innymi mieć na jednym z pierwszych miejsc w planie. Olać kangury...mogą być kurde nie wiem węże ...koale... robactwo...byle by straszyć
  • kalaallisut 2 miesiące temu
    Ritha hmm powinno się udać bo masz smykałkę.
  • Ritha 2 miesiące temu
    Mowisz o romansie?
    Ehh, przyciagnąl tłumy, a byl badziewiem językowo i pisalam go z marszu, ot tak, jak smarujesz kromkę masłem. Chyba wolę nurzać się w ambitniejszych zdaniach jednak, bez względu na odbiór ;)
  • kalaallisut 2 miesiące temu
    Ritha nie... wywołał emocje.
  • kalaallisut 2 miesiące temu
    Wystarczy dołożyć wg mnie parę scena budujących strach przerażenie lęk.
  • Freya 2 miesiące temu
    kalaallisut; Ale żeś sit rozgadała, a tak odnośnie świąt już szykujesz lutefiski abo surströmming, bo chyba to trzeba jakoś wcześniej zacząć tę zabawę, śledzik na surowo to normal :)
  • Ritha 2 miesiące temu
    To nie tak działa, napiecie musi być generowane stopniowo, dostrzykiwane co jakiś czas, dwie sceny (dodane po fakcie) tego nie zalatwią i przede wszystkim - czytelnik boi się razem z bohaterem, a tutaj, w tej pętli, postaci nie do końca były zorientowane w sytuacji, i dezorientacja (i bohaterów i czytelników) przyćmiła strach, być może za bardzo zamotaliśmy, być może gdzieś zabrakło zatrzymania (to tylko moje zdanie ofkors, głośno myślę). Biere na siebie większą częśc winy pod tym kątem, bo skoro w głupim romansidle się udało, a tutaj nie, to widać łeb był za bardzo zaaferowany samym faktem współpracy ;)
  • Ritha 2 miesiące temu
    (się udało, w sensie - emocje wywołać)
  • kalaallisut 2 miesiące temu
    Freya mam problem- bezsenność szlak mnie zaraz trafi.haha narazie sprzątam... Końca nie widać... najgorsze szafki kuchenne ;)))
  • kalaallisut 2 miesiące temu
    Niepokój był te trzy zdania ;) zwielokrotnianie napięcia git naprawdę.
  • e make i ka pololi 2 miesiące temu
    "Na wozie pół tuzina poszlachtowanych Spensów przyciągało padlinożerne ptactwo." - dzialajaca na wyobraznie makabreska. Byczy obraz.

    "Czerwone promienie słońca filetowały niebo, kąpiąc prerię w rubinowym świetle. " - ach! Przecudowne. Ze tez w to wszystko wplecione sa tak obrazowe, liryczne opisy. Mmm.

    "Mętna okolica, która - odarta z akompaniamentu chaotycznego tańca chmur, całej gamy kolorów i środka nocy - być może nie powodowałaby uczucia takiej dziwnej pustki. " - piekny fragmencik. Dostawilam w niego te myslniki, tak mi sie wydalo bardziej klarownie, pelniej. Zobaczcie sobie, czy by nie dolozyc.

    "być i "fascynujący". - chyba powinno byc "byc moze i". Ucieklo.

    Fasynujacy klimat petli. Czuc, jak sie zaciska. Im blizej konca samego konca, tym wiekszy podziw dla klimatu, uznanie dla wprawy, z jaka to wszystko wymyslono i napisano.

    Czapki z glow.
  • Ritha 2 miesiące temu
    O proszę, jeszcze Nmp się zakręciła nocą.
    Obadamy kreseczki wspólnie, z tym co uciekło racja, ale już nie mam sily sie przelogowywac, jutro dodam :)
    Pierwszy cytat - mój, drugi - Cana, trzeci - wspólny (moja baza, obrobiona przez don Canulardo).
    Dzięki piękne, za pochylenie się nad całością. Miło bardzo :)
  • Canulas 2 miesiące temu
    I jeszcze dziękuję tutaj miss Emi. Dzięki za bycie obok i cenne rady.
    Pozdro.
  • Trening Wyobraźni 2 miesiące temu
    Witamy ostatnią część! :D
  • Ritha & Canulardo 2 miesiące temu
    Brawo :)))
  • Canulas 2 miesiące temu
    Dziękujemy - Treningu Wyobraźni :)
  • Elorence 2 miesiące temu
    Miałam lekkie ciary przy ostatnim fragmencie, bo myślałam, że znowu się zapętlą, ale widzę, że postanowili się odwdzięczyć. Właściwe zakończenie, tak cholernie bardzo!
    Świadomość, dlaczego zginęli i ich próby uratowania samych siebie... Zajęło im to sporo, ale przecież ludzie uczą się na błędach. I to dość niecodzienne rzeczy... Nikt normalny nie umiera kilkukrotnie. Chcesz być dobrym człowiekiem, ratujesz dziecko, a w zamian ktoś podrzyna Ci gardło. Miło. No nie powiem.

    Czułam każdą ich emocję. Nawet, jeśli nie została nazwana wprost. Z opisów szło wyciągnąć cholernie dużo.
    (Wokalista drze mi się do ucha, że czuł to w kościach i ma rację, skubany)

    Całość owinięta mega tajemnicą, którą powoli rozjaśnialiście. Jestem jak najbardziej na tak. Od początku wiedziałam, że będziecie ciekawym duetem. Macie jakieś cechy wspólne w stylach, ale jednak mocno się różnicie. I z części na część, zaczęliście się coraz lepiej dogadywać na płaszczyźnie tekstu - pięknie to widać. Każdy z Was zawarł najmocniejsze strony swoich umiejętności pisarskich. I pewnie brzmi to jak lizustwo, ale mam to w dupie.
    Jesteście najlepszym duetem, jaki czytałam <3 A czytałam ich całkiem sporo! Pobiliście nawet moje ulubienice (piszące romans), to, kurwa, nieprawdopodobne.

    I ja widzę coś większego w tym. Mega potencjał. Jakbyś zrobili z tego książkę, to kurde, byłaby bajka!
    Okej, ja się już uspokajam i wracam do swojego światka, ale uwierzcie mi, czekam na kolejny Wasz projekt!

    I mam wyrzuty sumienia, że przybyłam tu tak późno.
    Ale tu chaos - wybaczcie!

    Pozdrawiam Was ciepło! :D
  • Ritha 2 miesiące temu
    Elo, dzięki piekne i Ty wybacz - szerzej odniosę sie jutro :*
  • Ritha 2 miesiące temu
    Zgodnie z obietnicą jestem :)
    "Miałam lekkie ciary przy ostatnim fragmencie, bo myślałam, że znowu się zapętlą, ale widzę, że postanowili się odwdzięczyć. Właściwe zakończenie, tak cholernie bardzo!" - otóż właśnie nie, zamysł był tak, ze skoro się zatrzymali.... to się zapętliło.

    "Chcesz być dobrym człowiekiem, ratujesz dziecko, a w zamian ktoś podrzyna Ci gardło. Miło. No nie powiem" - heh, cóż... takie życie :D

    "Każdy z Was zawarł najmocniejsze strony swoich umiejętności pisarskich. I pewnie brzmi to jak lizustwo, ale mam to w dupie" - miej w dupie masz rację, a propo umiejętności - ja osobiście mam niedosyt (być moze byłam zestresowana pisaniem z Canulardo, a być może wolno reaguje moja mózgownica na nowe sytuacje), w każdym razie czuję, że więcej mogę

    Dzięki Elo za tyle motywujacych słów, kolejny porcja dueta niebawem :3
    Pozdrawiam raz jeszcze :)
  • Canulas 2 miesiące temu
    Elołapson, jeszcze ja. Tak tylko tutaj, bo nie będę nagle robił siedmiu dziękczynnych komentarzy. Jak zwykle u Ciebie - emocjonalność level master.
    WIem, że idą święta i czasu mało, ale profilaktycznie nie zdejmę na razie rury w ziemi.
    Moze kiedyś, ten... są tam momenty, gdzie Twoja emocjonalność znalazłaby ujscie.
    Ok. Koniec chamskiej reklamy. Dziękuję pięknie.
    Pozdrox
  • Elorence 2 miesiące temu
    Ritha, ten ostatni fragment zaczął się w taki sposób, że po prostu myślałam, że cofnęli się do początku, czyli do pierwszej przejażdżki tą drogą (ale ja wczoraj pokrętnie pisałam xD), ale na szczęście tak się nie stało. Byli świadomi zagrożenia - na szczęście :)

    Can, nie zdejmuj, bo planowałam wpaść tam w ten weekend. Trochę lepiej mi ostatnio idzie organizowanie czasu, więc wygospodarowałam go trochę na czytanie :)

    Nie ma za co, ludki! Nie ma za co!
    I fajnie, że jeszcze coś razem stworzycie :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania