Falbamejora - o robocie, który chciał być człowiekiem

Wracałem z juwenaliów, gdy go zobaczyłem. Leżał w rowie z powyłamywanymi nogami i z urwanymi rękami. Ktoś go porzucił jak niepotrzebny śmieć. Zabrałem biedaka do domu i naprawiłem. Nazwałem go Falbamejora, na cześć nordyckiego herosa. Przez pewien czas nawet się nim opiekowałem, ale kiedy potrzebowałem pieniędzy byłem zmuszony sprzedać go na Allegro. Kilka miesięcy później dowiedziałem się o prawdziwej naturze tego plugawego ohydztwa, które uratowałem w swojej niewiedzy i o tym, że ktoś próbował je zniszczyć z prostego powodu. To coś było cholernie niebezpieczne.

****

Randy Johnson kupił owego robota, nie spodziewając się przykrych konsekwencji swojej decyzji. Początkowo wszystko szło gładko i bezproblemowo, aż do wizyty Molly Cichodajki. Wcześniej robot wydawał się apatyczny i małomówny zupełnie jakby cierpiał na typowo ludzką depresyjną przypadłość. Być może tęsknił za poprzednim właścicielem, choć i to uczucie powinno być mu obce. Pewnego razu wyjawił Randy'emu prawdziwy powód tej zgryzoty. Falbamejora chciał zostać człowiekiem, gdyż we własnej metalowej powłoce czuł się bardzo niekomfortowo. Twierdził, że drzemie w nim ludzki duch, który pragnie by traktowano go na równi z innymi, a nie jak kupę żelastwa, stworzoną wyłącznie do niewolniczej pracy lub rozbawiania innych swoim zachowaniem. Randy tylko się zaśmiał.

- Duch w maszynie, też coś - powiedział. - Chyba jakiś wirus ci się dostał do oprogramowania.

Falbamejora więcej nie wspomniał o swoich filozoficznych rozważaniach. Wszystko jednak pokomplikowało się, gdy przybyła Molly Cichodajka. Obudziła ona u robota nieznane wcześniej uczucie pożądania. Randy był rozradowany jak nihdy wcześniej.

- Okej, pójdę się przygotować - powiedział i zniknął w toalecie. Po chwili dobiegły z niej ssąco-mlaszczące odgłosy. Molly tymczasem została sam na sam z robotem. Troszkę jej się to nie podobało, gdyż wydawał się on gapić na nią obleśnie. Do tego fabrycznie wbudowano mu sztuczny uśmiech, który wyglądał w tamtym momencie co najmniej niepokojąco. Dodatkowo nienaturalnie długie ręce, zakończone stalowymi paluchami i pusty wzrok dodawały trzy grosze do upiornego wyglądu.

- Czemu patrzysz na moje ręce? - zapytał nagle, aż Molly wydała zduszony okrzyk.

- Bo... są takie trochę dziwne. Nie wiedziałam, że potrafisz mówić.

- Jestem inteligentny.

- To chyba za dużo powiedziane.

- Nie. Dlaczego?

- Bo jesteś tylko robotem.

- Tylko? Czuję się poniżony.

- Tacy jak ty nie mają uczuć. Pieprzony kawał złomu, a mówi o uczuciach.

- Teraz też czuję... Mam na ciebie ochotę. Podobasz mi się.

- No to już lekka przesada. Nawet fiuta nie masz.

Robot popatrzył na swoje ciało jakby wczesniej nie zauważył tego drobnego ubytku.

- Dlaczego? - zapytał.

- Widocznie nie jest ci on do niczego potrzebny. Maszyny rozmnażają się w fabryce.

- Jestem człowiekiem.

Tę miłą inaczej dyskusję przerwał Randy, który wyszedł z łazienki cały pokryty olejkami eterycznymi, a może nawet i erotycznymi.

- No, Falbamejora, spadaj stąd. Dorośli potrzebują odrobiny prywatności.

- Co to za imię? - zdziwiła się Molly.

- A ja wiem? Zabawne. Tak go nazwał poprzedni właściciel.

- Brzmi jak kobiece.

- A co za różnica? Roboty nie mają płci.

- W sumie i tak wacka nie ma.

- No, dokładnie.

- Jestem mężczyzną - sprzeciwił się robot. - Urodziłem się mężczyzną.

- Patrzcie jaki kozak. Filozof. A teraz grzecznie stąd spieprzaj.

Randy kopnął robota. Ten jednak nie ruszył się z miejsca.

- Ej, traktuj go delikatniej - rzekła cicho Molly, jakby nagle zrobiło jej się żal.

- Co, może jeszcze obchodzić się z nim po ludzku? To zwykły śmieć. Nawet nie rozumie, co mówię, bo nie ma mózgu. Kawał zardzewiałego gówna.

Znów kopnął Falbamejorę, ale ten nie pozostał mu dłużny. Złapał stalowymi rękami za członka Randy'ego i dokonał nagłej ekstrakcji. Mężczyzna z szoku zemdlał, a Molly rozwrzeszczała się wniebogłosy, po czym uciekła z mieszkania.

- Dalej mnie nie chcesz? - zawołał za nią robot i przyczepił sobie urwanego penisa do brzucha za pomocą Super Glue. Wybiegł za dziewczyną, pragnąc ją posiąść, ale już po chwili zniknęła mu z oczu. Pod domem Randy'ego natknął się na grupę żuli, czczących bóstwo w butelce.

- O, jaki dziwoląg - zawołał któryś z nich. Falbamejora miał dość ciągłego poniżania. Coś w nim pękło i gniew zalał wnętrzności płynną lawą. Pragnął dokonać zemsty na rodzaju ludzkim. Żule nieświadomi zagrożenia dalej się naigrawali. Pierwszemu z nich wyrwał serce, drugiemu dokonał trepanacji czaszki, reszta uciekła, biegnąc zygzakiem. Falbamejora zebrał trofea i przyczepił do swojego metalowego ciała. Miał już mózg i serce i chciał by uznano go przez to za istotę żywą. Pojawiło się też coś nowego. Poczucie winy. Falbamejora pewnie zapłakałby, gdyby mógł. Wiedział, że zrobił coś okropnego, pod wpływem niezrozumiałego impulsu. Czekał aż po niego przyjdą i wymierzą mu karę.

- Jestem człowiekiem - powtarzał w kółko, gdy rozrywano go na kawałki, nazywając krwiożerczą maszyną.

****

Duch w maszynie. A może demon.

Średnia ocena: 4.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • fanthomas miesiąc temu
    Aż tak źle?
  • Kocwiaczek miesiąc temu
    jak nihdy wcześniej – nigdy;
    Tę miłą – Tą;
    Myślniki zmieniłabym na półpauzy lub pauzy.
    //
    Dość ciekawy tekst. Trochę dwuznaczny, można sobie wiele dopowiedzieć. Utrzymany w nieco humorystycznym klimacie, ale drugie dno można wyraźnie wyczuć. Brakuje mi trochę mocniejszego zakończenia. Ale i tak jest dobrze. Mocne 4 ode mnie:)
  • fanthomas miesiąc temu
    Dzięks
  • Clariosis miesiąc temu
    I widzisz? Już jestem. :)
    Powiem Ci, że to jest jak na razie mój ulubiony tekst od Ciebie. Czuć w tym Twój styl, gdyż pojawia się absurd, ale poruszyłeś tutaj niezwykle interesujący temat. Czy Falmamejora naprawdę był zły? Szczerze nie sądzę. Stworzyli go ludzie i to od ludzi zaczął nabierać cech, bo od kogo innego niby by miał? A skoro spotkało go jedynie rozczarowanie i pogarda, prócz tego jednego przypadku, gdy ktoś wyciągnął do niego rękę, ale ostatecznie i tak go sprzedał, to co innego miałby dać ludziom w zamian?
    Też mam plan by napisać historię w której robot uzyskuję prawdziwą duszę, ale jeszcze trochę mi zajmie, aż przejdę do tej powieści. Ale spokojnie, w końcu przyjdzie czas by napisać. :)
    Daję zasłużoną piątkę - nie jest źle. Jest świetnie!!
    Pozdrawiam!
  • fanthomas miesiąc temu
    A już myślałem że coś nie wyszło. W sumie w klimatach SF rzadko coś piszę:)
    Masz już jakieś powieści na swoim koncie?
  • fanthomas miesiąc temu
    No tak, boska makabra to powieść,ale nie wiem czy wydana
  • Clariosis miesiąc temu
    fanthomas
    Hm, rozumiem. :) Ale bardzo Ci fajnie to SF wyszło. :)
    Tak, mam napisane dwie powieści i dwa shorty, a teraz pracuję nad trzema kolejnymi powieściami. Ale je będę udostępniać dopiero po płatnej redakcji.
    "Filozof" można powiedzieć, że jest wydany, bo nadałam mu ISBN i teraz do druku poszedł. :) Nie chcę oddawać swoich dzieł wydawnictwu, bo taką mam zasadę, że moje pisarstwo w wersji elektronicznej ma być darmowe. Zarówno po polsku, jak i angielsku. :) Filozof też będzie miał płatną redakcję ale to później, bo na razie muszę się finansowo po kryzysie odbić, jak się zrobi to będę updatować. :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania