(Brudne Noir) TW 2.0.#01 — Fioletowy ogon komet & Alfabetem skóry

TW – Wersja 2.0

Edycja 01

Postać: Pan Pomyłka

Miejsce: Pokój, z którego się nie wychodzi

Zdarzenie: Cierniowa pościel

Emocje: Podniecenie/Przerażenie

 

Troszkę się inspirowałem tym w pierwszej części, ale lepiej z tekstem, jeśli już: https://www.youtube.com/watch?v=OUkHxwAwCpQ

 

# Fioletowy ogon komet

 

Pierwsza Ona: Fiolet

Przed spotkaniem pisałaś, że lubisz suszyć w słońcu rozpuszczone włosy, obsypywać twarz parkowymi liśćmi i wychodzić wieczorami z psem.

Smartphonowa księżniczka czasów Twittera, zakupów w Google Play i drogiej kawy, podawanej z twym imieniem wyrytym na styropianowym kubeczku.

Ziewałem bańkami mało entuzjastycznego "ok" i "rozumiem", obserwując w międzyczasie na serwisie YouTube, jak targane szkwałem fale uderzają w klify. Pieniła się śmiercią wracająca woda. Hardangerfjord, lodowiec Folldegona, moje serce. Wszystko tonęło w fiolecie od zdechniętych ryb. Masywna skała Trolltunga uwichrzała wzgórza, szczycąc się pięknem nieba i turystycznymi szlakami samobójców.

"Czy tam jestem?" — spytałaś, krzyknęłaś, ełaś.

— A gdybyś była Ewą, lubiłabyś jabłka?

Śmiech, żucie gumy, śmiech. I: "o co kaman?" — na końcu.

— Czy byś lubiła jabłka? — powtórzyłem.

"I: nie rozumiem. I: he-he. I: przecież nie jestem, c'nie?"

"C'nie". — Dokąd się trzeba tak spieszyć, żeby kupować długość życia literami?

Szybko przeszliśmy od "czego pragniesz?" do "kiedy w końcu przyjedziesz?" Udowodniłaś mi też, że Iphone 6 robi naprawdę bardzo ładne zdjęcia.

Tak. Ewą nie byłaś, ale lubiłaś jabłka. Gdy kładłem się spać, tak bardzo pragnąłem uderzyć twoją rybią czaszką o spieniony klif.

Nigdy nie przyjechałaś.

 

Druga Ona: Ogonek

Szybko przeszłaś do konkretów. Mysia cera, mała dupa i koński ogonek. Dzieciństwo na pekinie, znajomość dworców, pogotowia opiekuńczego i wóda walona pod zagrychę z chleba. Oczy bordowe – rzadkość, ale przebieg niczym stary sztrucel. Trochę obszczymur i gałgan, co to wali się w troki, skacząc na kindybał. Makeup nieprzesadzony. Głos, o dziwo, kościelny.

Literatury nie znałaś, ale sama byłaś jedną wielką książką.

Co o tobie?

Czasem spałaś skulona w znak zapytania.

Mówiłaś, że cię podniosłem jak gazetę z ziemi i że boisz się dźwięku tłuczonego szkła. Odpowiadałem, że powinnaś odejść, ale ty nie umiałaś się leczyć ze skaleczeń. Przyniosłem więc kotka i go udusiłem, tylko po to, by ci zobrazować, że wszystkie istoty giną równie łatwo. Że krew w stworzeniu jest ciężka i nic nieznacząca.

Przez łzy i przekleństwa prosiłaś, bym zabił i ciebie. Udusił szalikiem z prezentu na gwiazdkę. Tej deszczowej nocy długo nie mieliśmy rąk przy sobie.

— Wyjedź! — rzuciłem nad ranem. — Wyjedź, bo ja o trzeciej jestem jeszcze dzieckiem, ale o piątej dziesięć już kupuję broń. Inaczej będę musiał cię rozszarpać.

— Ale później ulepisz mnie znów?

— Nie. Tylko nabiorę trochę twojej gliny do kieszeni spodni.

Wstałaś, pakując świat w najmniejszą torbę tego samego świata. Już w progu zapytałaś, czy nienawidzę bardziej braku, czy nadmiaru?

— Nie piję — odpowiedziałem. — Ale prostą linią nie przejdę ci nawet pięciu metrów.

Podobno jesteś teraz z jakimś maminsynkiem bez jąder w polówce Lacoste.

Być może byłaś aniołem, "Ogonku". Nie wiem. Na tle ciemnych ścian nigdy nie widać skrzydeł. A niszczy się najlepiej wielokrotnością niespełnionych obietnic.

 

Trzecia Ona: Kometa

Z tobą było ostro pojebanie.

Pojawiłaś się niczym ospały majestat, otoczony obłokiem niezbyt drogich perfum. Wtedy nie wiedziałem, że to dlatego, iż najtańsze się najlepiej komponują z potem.

Przyniosłem ci róże. Rzuciłaś spod zbyt dużych okularów, że są idealnym zobrazowaniem śmierci, ale jako symbol nie mają znaczenia.

Podczas pieprzenia Jezus odkleił się od sklejki i spadł z krzyża za regał, ale to cię nie zadowoliło. Powiedziałaś, że mam cię obrać nożem niczym pączka, szukając dżemu we krwi. Że pestki są w kościach. W gałęziach twoich drzew.

I wtedy zrozumiałem, że czyjaś nieobecność może być śmiertelna dla czyjegoś oka.

— Boisz się? — zapytałem.

— Nie.

Uderzyłem cię z całej siły. Uśmiech nie wygasł, kiedy uniosłaś w moją stronę twarz. Tak leżąc, przypominałaś mi Bangkok. Korki, ryksze i klaksony najtańszych motorów.

— Jeśli ma się udać, nie możemy udawać. Musisz się mnie bać.

Krew z wargi i nosa wsiąkała w niebieską pościel. Kontrast ładny, ale krew wygląda najpiękniej na białych kopertach.

— Bo możesz mi zrobić krzywdę, tak?

Rozciągnąłem w dłoniach szeroki, parciany pasek.

— Zrobię tak, że echo nie będzie w stanie naśladować twojego krzyku.

Skinęłaś głową.

— Zgoda, ale jeśli przy tym się pokrwawisz, nie myj rąk. Nie lubię, kiedy woda odbiera zapach dłoniom.

— Mówisz, jakby miało nie być końca świata.

Odpowiedziałaś, że sąd ostateczny będzie, lecz dopiero jutro.

Uwierzyłem ci.

Czekaliśmy więc wspólnie na ósmy dzień tygodnia. A kiedy tylko było ci zimno albo nazbyt ciemno, jednorazową zapalniczką paliłem zasłony. Diabeł nie był czarny ni smolisty z oczu, piekło nie mieściło się pod nami, a rozlaną wódkę spijaliśmy z tacy. Czasem wychodziliśmy na żer. I nigdy nie celowaliśmy w tłumy, a zawsze do tłumów.

Mój pokój zawodzi spazmatycznym wiatrem i płacze deszczową wodą, cieknącą u ścian.

Mój pokój, z którego nie masz prawa wyjść.

 

# Alfabetem skóry

 

#1

Kiedy będę pakował się w drogę,

A pamięć mam żadną.

Sporządzę listę.

Zacznę od Twego nazwiska.

Ale skreślę własne.

 

#2

Jeżeli nie możesz czegoś pokonać, zniszczyć.

Unieś i...

Wybij tym czymś szybę.

Tańcz taniec zniszczenia.

Top się.

To normalne, że się topisz,

Bo

Statki toną, a ludzie się topią.

Odrzuć lęk.

Nie widać łez pod wodą.

 

#3

Krwawisz z ochotą?

Tak.

Przeczytaj!

Katapleksja w deficycie lęku.

Cierń psychopatyczny.

"Twoje cierpienie jest prezentem

Ode mnie dla ciebie".

 

#4

Mówił – jestem złodziejem.

Ale zdziwiła się,

Kiedy wykradł jej światło.

 

#5

Nie jest mi smutno.

Łzy są spowodowane dymem z papierosa.

Więc tym bardziej

Mogę go w końcu zapalić.

 

#6

Gdy podają szałamaję moim starym palcom.

Gram.

Wtedy krew się sączy.

Ścierając z lękiem o komory płucne.

Ja już mną nie jestem.

 

#7

Świecą księżycowe balustrady.

Zimnym światłem umarłej przeszłości.

Pan Jezus ma cztery rany.

A ja mam karetę.

 

#8

Kiedy wciśniecie mi jasiek pod głowę.

A nie będę umiał nawet go poprawić.

Zrozumiem.

Że nie potrafiłem dobrze kupić losu.

Wtedy na mnie nie patrzcie.

 

#9

Przepiękne są ślady.

Przerażonych ludzi

Uciekających nocami

Przez śnieg.

 

#10

Na ulicy w Berlinie w samym centrum nocy.

Gdy stoję na deszczu i znów klikam – połącz.

Panie długo jeszcze?

Odwracam się.

Piła do cięcia mostka wołowego wystaje mi z ręki.

Panie czy jeszcze...

Nie kończy.

Połączenie ratuje mu życie.

Rzucam oschłym – halo!

On biegnie do domu.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 13

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Kim rok temu
    Przeczytałam, nie siadło ni chu chu. Nie oceniam. ;)
  • Canulas rok temu
    Spokojnie, Kim. Super, że wsadziłaś nochal ;)
  • Kim rok temu
    Canulas do ciebie? Zawsze :P
  • Canulas rok temu
    Zuch, Kim
  • Elorence rok temu
    Jakbym mogła, dałabym Ci punktów sto, a nawet dwieście, ostatecznie kwadrylion.
    Te ostatnie 10 części(?)/fragmentów(?) tak mi się spodobało, że przeczytałam trzy razy.
    Kolejna sprawa: słowo "kometa". Dla mnie ma w cholerę znaczeń i bardzo je lubię. Ma w sobie jakąś moc i przekaz. I kojarzy mi się z wieloma rzeczami, które uwielbiam (ulubiony zespół, serial, książka).
    Fiolet sam w sobie ma "to coś".

    Can, nad Twoimi tekstami trzeba się cholernie nisko pochylić. Jesteś mega inteligentnym człowiekiem.
    Pozdrawiam!

    PS: Tak czekam na moment (ciekawe, czy taki nadejdzie), aż coś Twojego mi kompletnie nie podejdzie. Ale zawsze znajduję coś dla siebie w Twoich tekstach, więc... raczej ten moment nie nadejdzie.
  • Elorence rok temu
    Aha, jeszcze jedno:
    obroniłeś zestaw :) Piąteczka.
  • Canulas rok temu
    Nie podeszło by Ci bardzo dużo. Mi dużo nie podchodzi, a patrzę na siebie przez delikatne okienko auto-politowania.
    Kometa - tak. Magiczne słowo.
    Fiolet - a i owszem.

    Mnie ostatnio urzekło - Rodopsyna.
    A ze slangu: Sztosiwo. ;)

    Taa, pod zestaw siada, ale też poczucia tematycznego niewyczerpania jest. DObije czymś ten temat, bo zacny. (Słowo "Zacny" też lubię)

    Pozdro wielkie Elo 23 (jak J-23)
  • Elorence rok temu
    Can, widziałam, wziąłeś zestaw rezerwowy :)

    Jak będę mieć więcej czasu do zajrzę do 500 mil, które kojarzy mi się z pewną piosenką z serialu :) Ale mając już raz do czynienia z Wiwatem, sądzę, że piosenka nijak ma się do tego tekstu.
  • Canulas rok temu
    Elorence , tak - cieszyłbym sie, bo sam lubię 500 mil. Czuję tę serię.
    Do dwóch nowych, co prowadzę - nie.
    Jeśli już, to 500 - dzięki, Elo
    (ino tam baaardzo dużo słów, typu: cholibka i a niech to dunder świśnie) - się uzbruj w bluzę chuligaństwa i czapuchę z dachem.
  • Kim rok temu
    Canulas mówi się pozdro Elo 3-2-0 boooooszeeee
  • Elorence rok temu
    Can, te dwie nowe serie mi gdzieś tam mignęły, ale wolę najpierw zaznajomić się z 500, bo to bardziej moje klimaty - tego jestem pewna.

    Kim, hahahaha :D
  • Canulas rok temu
    Kim - ech. Weź Ty się wyśpij. Że tak zarymuję: Po nocach siedzisz i jak zwykle bredzisz.
  • Canulas rok temu
    Elorence - też tak sądzę ( coś mi mignęło, że motocy... lubisz) ;)
  • Elorence rok temu
    Mój facet jest motocyklistą, więc to mówi samo za siebie :D
    Jak sama przeczytam, to i jemu podrzucę.
  • Canulas rok temu
    Elorence, noo - pewnie ;)
  • Ritha rok temu
    "Wyjedź, bo ja o trzeciej jestem jeszcze dzieckiem, ale o piątej dziesięć już kupuję broń"

    Zajebiste. Całość, nie tylko to zdanie. I to nie jest komentarz. Komentarz będzie jutro. Musiałam zaznaczyć, bom przeczytała jednym zaspanym okiem i aż mnie rozbudziło.
  • Canulas rok temu
    Miło. Poczekam, aż się dobudzisz już i przyatakujesz ;)
  • A mnie nie tym razem. Strzal przeszedl bokiem i mnie nie trafilo.
    Ale napisane jak zawsze przyzwoicie.
  • Canulas rok temu
    Miało prawo, Emi. Dzięki wielkie za uczciwość.
    Się ceni to.
  • Felicjanna rok temu
    Za dużo do cytowania, co mi się podobało. Ale porąbane zdrowo, czyli Twój styl.
    Te wiersze można czytać po kilka razy, Rzadkość.
    Pozdrówka
  • Canulas rok temu
    Przez sen przeczytałem: "Co mi się nie podobało" - Se myślę, kur.., aż tak? - Potem doczytałem.
    Dzienks
  • Ritha rok temu
    Przyatakowałam :)
    Opis pani z Fiolet mi się podobał. Gorzej, gdy się odezwała... :D

    „"Czy tam jestem?" — spytałaś, krzyknęłaś, ełaś” – echo zadudniło w mojej głowie, cudny zabieg

    „"C'nie". — Dokąd się trzeba tak spieszyć, żeby kupować długość życia literami?” – Boże... nigdy już nie użyję tego zwrotu. I „wg mnie”. I innych skrótowców xd I nad iks de też muszę popracować, tuzin ludzi mi już mówił

    Opis pani z Ogonek. Przed oczami migoczący neon: „Uciekaj”. Potem w rozwinięciu, hm... może jednak nie.

    „Literatury nie znałaś, ale sama byłaś jedną wielką książką” – ładnie ujęte
    „Czasem spałaś skulona w znak zapytania” – to też
    „Mówiłaś, że cię podniosłem jak gazetę z ziemi i że boisz się dźwięku tłuczonego szkła” – to jeszcze bardziej
    „Przyniosłem więc kotka i go udusiłem” :>

    „Wyjedź, bo ja o trzeciej jestem jeszcze dzieckiem, ale o piątej dziesięć już kupuję broń” – to jest cała, moj,a pustostanowa teoria masek zawarta w jednym zdaniu i kurwa aveeee

    „w polówce Lacoste” – taki detal, który cały poetycki wywód umiejscawia w świecie wokół nas, w detalach, markach, lubię - lubię jak świat się wali, a na stole stoi oranżada Hellena, wtedy wiadomo, że to właśnie nasz świat się wali

    „Być może byłaś aniołem, "Ogonku". Nie wiem. Na tle ciemnych ścian nigdy nie widać skrzydeł. A niszczy się najlepiej wielokrotnością niespełnionych obietnic” – i to muszę

    Nie wiem czemu, jakoś podświadomie, ale to:
    ” — Jeśli ma się udać, nie możemy udawać. Musisz się mnie bać”

    „ Diabeł nie był czarny ni smolisty z oczu, piekło nie mieściło się pod nami, a rozlaną wódkę spijaliśmy z tacy” – to

    „Mój pokój zawodzi spazmatycznym wiatrem i płacze deszczową wodą, cieknącą u ścian.
    Mój pokój, z którego nie masz prawa wyjść” – wiadomo, że zacne

    Z Alfabetu ulubione: #2, #7 #8 (!), ale pierwsza część (prozą) urzeka mnie dużo bardziej. Nie potrafię już w poezję, nawet jako odbiorca, zbyt wiele ucieka, gdy naciska się enter rozpoczynający kolejny, krótki wers.
    Reasumując – zacne. Me zaspane odczucie, potwierdziło się również w stanie rozbudzonego umysłu. 5 gwiazd ślę. Mam jeszcze "więzienie" jedno w dupę, nadrobię Maestro, bądź cierpliwy, a będzie Ci wynagrodzone. Czy jakoś tak :D Pozdrawiam ;)
  • Canulas rok temu
    Dziękuje bardzo, Łita. Trochę siępospieszyłem. Tekst jest zbyt skondensowany. Powinienem go rozciągnąć, ale chciałem dziabnąć Szeptuchę.
    Pozdro wielkie.
  • Szudracz rok temu
    Nie ma u Ciebie tekstów, które mogłabym zaliczyć do tych, z których nic nie wynoszę. :) 5
  • Canulas rok temu
    hmm, oj tam. Nie trafiłaś na takie, ale są.
    Dzięki Szu
  • pasja rok temu
    Wstałaś, pakując świat w najmniejszą torbę tego samego świata. Już w progu zapytałaś, czy nienawidzę bardziej braku, czy nadmiaru? - najlepiej wyjść tak jak się rodzi bez niczego.

    Powiedziałaś, że mam cię obrać nożem niczym pączka, szukając dżemu we krwi. Że pestki są w kościach. W gałęziach twoich drzew. - naj lepiej dżem kupować z bezpestkowych owoców. Bo po szukać po kościach.

    Kontrast ładny, ale krew wygląda najpiękniej na białych kopertach. - Co nie? Piękne te białe koperty sterczące od krochmalu niczym żagle.

    Bliski mi tekst, bo cierniowa pościel to mój wymysł. Z różą piękny kontrast.
    I dziesięć przykazań... Kiedy wciśniecie mi jasiek pod głowę.
    A nie będę umiał nawet go poprawić.
    Zrozumiem.
    Że nie potrafiłem dobrze kupić losu.
    Wtedy na mnie nie patrzcie... ja tam wolę całkiem płasko na prześcieradle.
    Świetny tekst.
    Pozdrawiam
  • Canulas rok temu
    Albo inni nieśmiali, albo (co zakładam) jesteś pierwszą osobą, która skojarzyła tak oczywistą rzecz jak przykazania.
    Brawooo.
    Aaa, to od Ciebie pościel dostałem.
    Dobry, budujący przekaz, ta pościel.
    Sporo jeszcze można.
    Pozdro, Pasja. Thx
  • Agnieszka Gu rok temu
    No witam,
    "Pieniła się śmiercią wracająca woda. " - ładne to, bez dwóch zdań

    "Wszystko tonęło w fiolecie od zdechniętych ryb. " - zdechniętych - zdechłych (?) obadaj, bo nie mam pewności

    "Masywna skała Trolltunga uwichrzała wzgórza, szczycąc się pięknem nieba i turystycznymi szlakami samobójców." - zobaczyłam i poczułam niemalże rozwichrzone wzgórze, znaczy dobrze opisałeś ;)

    ""Czy tam jestem?" — spytałaś, krzyknęłaś, ełaś." - cudowny zabieg... ełaś... tu jestem po ogromnym wrażeniem

    "Szybko przeszliśmy od "czego pragniesz?" do "kiedy w końcu przyjedziesz?"" - proza życia ujęta w jednym zdaniu, świetne

    "Głos, o dziwo, kościelny." - dobrze wywołany efekt zaskoczenia plus skuteczne przyciągnięcie uwagi, rispekt

    "Literatury nie znałaś, ale sama byłaś jedną wielką książką." - znaleźć plus w każdym, nie każdy potrafi

    "Tej deszczowej nocy długo nie mieliśmy rąk przy sobie." - nie pisząc wprost, przekazujesz więcej, mocniej... Też ciekawy zabieg

    "Być może byłaś aniołem, "Ogonku". Nie wiem. Na tle ciemnych ścian nigdy nie widać skrzydeł." - dostrzec drugie dno w człowieku, bezcenne

    "Pojawiłaś się niczym ospały majestat, otoczony obłokiem niezbyt drogich perfum." - ależ opis, nooo proszę pana. Od razu ja widzę i czuje, jej manierę, charakter, to coś... ehhh dobrze ci idą opisy poprzez porównania. Nie wprost, była wysoka, taka a śmiaka, ale tak właśnie, od finezyjnej dupy za przeproszeniem, strony, że się tak nie po polskiemu wyrażę ;)

    "Tak leżąc, przypominałaś mi Bangkok. Korki, ryksze i klaksony najtańszych motorów." - tutaj też ten niesamowity opis, nie wprost ale właśnie taki zawoalowany.

    "Mój pokój zawodzi spazmatycznym wiatrem i płacze deszczową wodą, cieknącą u ścian.
    Mój pokój, z którego nie masz prawa wyjść." - tu wzleciałeś na wyższy poziom, szanowny kolego

    W "#2" - zawarłeś całą mokrą sentencję, która domknąłeś klamrą "Nie widać łez pod wodą." - ciekawe

    "#8" - genialna!
    "Zrozumiem.
    Że nie potrafiłem dobrze kupić losu.
    Wtedy na mnie nie patrzcie." - bardzo do mnie przemawia

    "#9"
    "Przepiękne są ślady.
    Przerażonych ludzi..." - to też cudne

    Cóż, powiem ci tak. Brawurowo pojechałeś. Całość harmonijnie gra. Zagrałeś na emocjach. Nie tylko przekaz, nazwijmy to literalny ale również na podłożu doznań psychicznych. Ten tekst to majstersztyk. Tak to widzę.
    Pozdrawiam
  • Canulas rok temu
    Dziękuję bardzo A. Gu. Mam pewne zastrzeżenia. Wydaje mi się, że grząski opis jest rozłożony na zbyt krótkim tekście.
    Wydaje mi się, że start jest dobry, ale potem już zbyt gęsto. No nic.
    Wystartowałaś mi dzień.
    Dzięki
  • Agnieszka Gu rok temu
    Canulas Nie lubię rozmemłanych tekstów, opisów... no chyba, że miałeś więcej ciekawych spostrzeżeń/emocji/przeżyć do przekazania, które mogły by jakoś znacząco wpłynąć na odbiór.
    Dla samej objętości - zmniejszenia "gęstości" - bez sensu.
  • Canulas rok temu
    Agnieszka Gu, sam nie wiem. Chodzi mi o to, że silne akcenty blisko siebie czasem się zwalczają, ale może pierdzielę.
    Dzięki jeszcze raz
  • Agnieszka Gu rok temu
    Canulas Pierdzielisz ... ;)
  • Canulas rok temu
    Agnieszka Gu w sumie jest to prawdopodobne
  • Blanka rok temu
    Dobry dzień!
    "Dokąd się trzeba tak spieszyć, żeby kupować długość życia literami?"- to bardzo ładne.
    Teraz uważaj, skup się, bo będę cytować: "Czarowanie słowem ..." - otóż to! To właśnie robisz. Sobie czasem myślę, że dobrze by Ci było zajrzeć pod czaszkę i potraktuj to jako komplement. Skąd Ci się to bierze, nie wiem, ale:
    "Literatury nie znałaś, ale sama byłaś jedną wielką książką."
    "Mówiłaś, że cię podniosłem jak gazetę z ziemi i że boisz się dźwięku tłuczonego szkła."
    "Wyjedź, bo ja o trzeciej jestem jeszcze dzieckiem, ale o piątej dziesięć już kupuję broń. Inaczej będę musiał cię rozszarpać.
    "Wstałaś, pakując świat w najmniejszą torbę tego samego świata. "
    "A niszczy się najlepiej wielokrotnością niespełnionych obietnic."
    "I wtedy zrozumiałem, że czyjaś nieobecność może być śmiertelna dla czyjegoś oka."- jest tego więcej, no po prostu genialne to jest.
    #1 #3#5#9- te też.
    Bardzo dobry tekst. Serie były dobre, szczególnie mile, te wszystkie horrory i inne rzeczy również. Ale najbardziej podobają mi się w Twoim wykonaniu takie klimaty jak powyżej, jak balet i im podobne. Brawo, proszę pana <króla >;) C.
  • Canulas rok temu
    Heh, dziękuje za wizytę, miss Blanko. Dobrze się czuję w tym nurcie, ale muszę tego typu teksty "tonować".
    Pod czaszkę zajrzeć.. no ba. Się poświęcić mogę ;)
    Pozdro serdeczne.
  • Blanka rok temu
    Canulas, "no ba. Się poświęcić mogę ;)"- ehh, to tak jakbyś podpisał zgodę. Mam to na piśmie:D<skalpel proszę >;)
  • Canulas rok temu
    Blanka - a zaglądaj, szukaj. Gumka, recepturka trzyma uszy, a tak, to pusto. Wracające wieczorem z roboty, komórki mózgowe nie stoją w korkach
  • Blanka rok temu
    Canulas :D Pierdzielisz tam kocopoły. :)
  • Canulas rok temu
    e-tam. Wim co wim, miss Blanku :)
  • Blanka rok temu
    Canulas, łeb na stół położysz to Ci powiem, że gówno tam wisz:p:)
  • Canulas rok temu
    Blanka - hehe. Coś w stylu: " I chylę kark przed kątem"
  • Blanka rok temu
    Canulas katem jak już-prawdziwym mordercom w baletkach:D
  • Canulas rok temu
    Blanka - haha, cuda autokorekty. Zgadza się :)
    Ty się "rozumisz"
  • Blanka rok temu
    Canulas na mordowaniu?:D pewnie, jak każda przedszkolanka:D Dobra idem, boś tu naspamił, jakbyś był u siebie! :p:)
  • Canulas rok temu
    Blanka, oj tam. Posprzątam. Dzienks za wizytę.
  • Justyska rok temu
    Nie wiele do tej pory przeczytałam Twoich tekstów, ale ten najchętniej wydrukowałabym i schowała, bo z monitora czytać nie lubię,( chyba staroświecka jestem,) a wrócić do tego trzeba. Tyle treści w tym zawarłeś. Szacun. Pozdrawiam i daję oczywiście 5 choć to za mało.
  • Canulas rok temu
    Dzięki wielkie, Justyska. Lubię od jakiegoś czasu skręcić w taką stronę. Miło, że siadło
  • Tanaris rok temu
    Czuję niedosyt, jakieś wewnętrzne poruszenie i smutek, szczególnie jeśli o końcówkę w #10. Tekst pełen obrazów, najpierw słabo wyraźne, niemniej doskonale pobudzają wyobraźnię i są początkiem inności, coś co lubię, aż po detale, rzeczywistość tak naprawdę nigdzie się nie ukryła. :) Podobało mi się. ;D
  • Canulas rok temu
    Dzięki wielkie, Tan. Każda emocja idzie na plus.
  • Jeśli chodziło ci o moją „pomoc” w tym tu dziele, to się zawiedziesz sromotnie, nie widzę tu niczego do pomożenia. Ten tekst jest kompletny. Tu jest Twój błąd jeśli sadziłeś, że coś tu wymyślę.
    Rację jednak miałeś, że to może mi podejść, bo podeszło jak cholera.
    Mroczne klimaty jak to u Ciebie, ale napisane lekką ręka i tak naprawdę trzeba się przyjrzeć aby mrok ów dojrzeć.
    Omijam w pracy takie teksty niestety z automatu, przez długość, dociera do mnie, ile mnie przez to omija. Chyba zmienię robotę!
    Mam takie spostrzeżenie, skojarzenie bardziej. Nasunęły mi się Pasjowe Haiku, pewnie se kombinujesz „temu to tera”, ale poczekaj, poczekaj. Tak jak jest dobro i zło, czarne i białe... długo by jeszcze wymieniać to jest tez ten wiersz Twój tutaj (dla mnie hajkopodobny) i no Haiku wiosenne Pasji, aż sobie zerknąłem, aby potwierdzić moją „hipotezę” te utwory są tak rożne, że wyglada jakby nie mogły bez siebie istnieć, i na pewno nie mogą, czuje podprogowy ich kontakt. Jing i jang im bardziej rożne tym bardziej nie mogące obyć sie bez siebie.
    Wiem, wiem troche odleciałem z tą teoria, ale kiedys mówili że Ziemia jest płaska, a jak wyszło?
    Teraz juz śmiertelnie poważnie, tekst jako całość, klasa i to ta najwyższa!
  • Canulas rok temu
    Tak jeszcze kurde, doczytuję Twój komentarz. Noo, zmyślny jesteś. Ładnie żeś tu pokolorował. Dzięki wielkie raz jeszcze.
  • Canulas rok temu
    Maurycu, ale ja właśnie otrzymałem pomoc. Jeśli Ty, a wiadomym, że na tym akurat tematach się znasz, mówisz, że jest ok, to dla mnie to znak, że się nie zbłaźniłem. Ja we wszelkim wierszowaniu, prozie poetyckiej... ostrożnie. Ja idę z emocji, ale nie znam do końca prawideł. Poza tym tu twór wysoce rozstrzelany. Sa trzy mini historie okraszone... czymś. I chciałem wiedzieć czy ten dekalog miniaturek się nierozgryza. Ty mówisz o i ja wiem, że ok, albo przynajmniej mam 5% wątpliwości mniej. Ja pisze shorty, długie serie i wierszyki rymowane na krzyż, co można najebać w kwadrans, ale to właśnie na tworach "brudnego noir" zależy mi najbardziej. Tak więc pomogłeś, pomogłeś. Bardzo serdecznie dziękuję.
    No sorry, że Cię wołam, no ale to tak jak we wiosce. Jest znachor i jak kto dostanie w łeb kamieniem, się po niego leci.
  • Can przyjemność po mojej stronie, żes mnie zawołał, bo tekst znakomity, i tylko nic jak czerpać garściami by z niego można.
    Wołaj na drugi raz śmiało jeśli zobaczysz, że pobladze i sam nie trafie. Dziś mnie naszło, lot taki, poczytać cos Canowego i jak najbardziej czuję się ukontentowany.
  • Canulas rok temu
    Maurycy Lesniewski , no dziękuję Maurycu. Jak znów zbłądzę w ten dwseń (nie umiem póki co być w tym długo, bo mnie lekko wyczerpuje), to się będę zgłaszał.
    Pozdro serdeczne.
  • betti rok temu
    Tutaj też poezja zabijania... niektóre miniaturki są dobre, inne przegadane. Wybrałam sobie 1, 4 i 5.
  • Canulas rok temu
    Każda sugestia w cenie. Jak mówię, brak mi kunsztu i obycia, ale temat kompresji słowa z zachowaniem silnego wydźwięku mi się widzi.
    Dziękuję Ci serdecznie
  • Margerita rok temu
    Pięć podoba mi się tekst jest oryginalny a ja wybieram 1 zwrotkę
  • Canulas rok temu
    Pierwszą zwrotkę?
    Noo, ja 9 chyba.
    Pozdrox, Margeritito
  • Margerita rok temu
    Canulas
    zapraszam na Scarlett moje najnowsze opowiadanie
  • Canulas rok temu
    Margerita , nie reklamuj się. Nu, nu, nu.
    Obadam, ale po co tyle różnych projektów naraz?
  • Margerita rok temu
    Canulas
    Bo ja już taka szalona jestem
  • Okropny rok temu
    Canulas mnie o takie rzeczy nie pytasz ;)
  • Canulas rok temu
    Okropny , no fakt. Ciebie nie.
  • Okropny rok temu
    Canulas but whyyy
  • Canulas rok temu
    Okropny, eh.
  • Enchanteuse 8 miesięcy temu
    Witam. To było na Twojej top liście do przeczytania, o ile dobrze pamiętam?

    "A niszczy się najlepiej wielokrotnością niespełnionych obietnic."
    Piękne. W sensie, pięknie ułożenia tych słów, w tej konfiguracji, bo prawda ogólnie znana.

    "Mój pokój zawodzi spazmatycznym wiatrem i płacze deszczową wodą, cieknącą u ścian.
    Mój pokój, z którego nie masz prawa wyjść."

    <3
    Mam słabość do takich parabolicznie zbudowanych zdań.

    I cóż, tym razem wyjątkowo nie "czuję" tego tekstu. Owszem, nadal widać kunszt, ale emocjonalnie tym razem sie odbijam.
  • Canulas 8 miesięcy temu
    A tu ciekawe. Dla mnie to z "poza baletowych" baletom najbliższy. No ale nie pierwszy to głos, że gdzieś tu skręciłem.
  • pkropka 2 miesiące temu
    Podoba mi się ewolucja, która przedstawiłeś. Szukał siebie w relacjach z innymi. Coś w sobie ma ten tekst, ale zgubiłeś mnie w części wierszowanej. Nie Twoja wina, zwyczajnie nie nadaję się do wierszy.
    Piękne obrazy tworzysz za pomocą pięknych zdań.
  • Canulas 2 miesiące temu
    To jest tak, że świadom ich "jakości", żeby w ogóle mogły zaistnieć, muszę je obudować treścią prozatorską.
    Dziękuję za najazd. Zaskoczonym nieco.
    Pozytywnie
  • pkropka miesiąc temu
    Canulas, nie mnie oceniać wiersze, ale piszesz świetnie, więc nie wiem czemu tak się chowasz.
    Najazd był zapowiedziany ;) z chęcią czytam to, co wyszło spod Twojego pióra. Ale zmuszasz do zwolnienia, myślenia i przez to muszę mieć odpowiednią głowę, żeby przysiąść.
    Ogólnie lubię to jak piszesz i o czym piszesz. Jak do tej pory nie znalazłam (może nie szukałam) nic podobnego.
  • Canulas miesiąc temu
    Dzięki, miss pkropka

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania