Muszę wam coś wyznać... [ZABAWA]

Tomek Bordo
3 tygodnie temu
Witam! Ta zabawa polega na tym, że każdy pisze jakąś dziwną, zwariowaną historię ze swojego życia. Ja zacznę:

Ogółem jakiś czas temu podkochiwałem się w aktorce Julii Wieniawie (grała u Vegi, w rodzince.pl i w rytmie serca). Ale całkiem niedawno patrzyłem na jej zdjęcie w jakiejś gazecie jedząc równocześnie ser. I stało się. Od teraz Wieniawa kojarzy mi się z serem i smrodem.
sensol
3 tygodnie temu
powinieneś popatrzeć na jej zdjęcie podczas walenia konia. wtedy kojarzyłaby ci się prawidłowo - z seksem
Tomek Bordo
3 tygodnie temu
Sensol to było obrzydliwe co napisałeś
Tomek Bordo
3 tygodnie temu
Zapraszam do brania udzialu w zabawie
A. Hope.S
3 tygodnie temu
Zakochiwanie się w aktorach jest dziedziną bardzo dobrze znaną. Nie jeden miał słabość do niejednej gwiazdy... ale czasami zdarzają się chwile, kiedy ptak nasra komuś na łeb ( na szczęście nie mi, lecz koleżance kiedy w młodzieńczych latach trenowałyśmy skok w dal, a bieżnia znajdowała się pod Dębem, który po mimo upływu lat jeszcze tam istnieje :) ) Tylko tak piszę bo było zabawnie, gdy myłyśmy jej długie włosy w szkolnej umywalce. Dziewczyna chyba ma traume do dzisiaj.
Tomek Bordo
3 tygodnie temu
Hahaha! What a story, Hope!
A. Hope.S
3 tygodnie temu
Live it's brutal :D
Tomek Bordo
2 tygodnie temu
Hehe
Tomek Bordo
2 tygodnie temu
No zapraszam do pisania swoich historii z życia wzietych zapraszam
Jurko
2 tygodnie temu
pomyliłem raz sarnie odchody z dziwną odmianą jagód/głogu bo na śniegu wyglądały jak mała spiżarka jakiegoś leśnego zwierzątka zwłaszcza że dziwnie zachęcająco opalizowały w słońcu i nie rozkleiły mi się w ręce [:--)] tj miały bardzo zwartą konsystencję, nie wiem no, jak na bezczelny ekskrement wyglądało niewinnie
dalej pamiętam jak mówiłem "ej spójrz tu też są! chyba jakaś norniczka czy koszatka je sobie zachomikowała nie? albo któreś z ryjówkowatych. ty, a one nie zapadają w zimowy sen?"
chciałem nawet jedną """"sztukę""" schować do kieszeni na pamiątkę z gór znad strumyka i w sumie żałuję że się zorientowałem, chciałbym przeszukiwać kiedyś kieszenie płaszcza i natknąć się w nich na gówno
pkropka
2 tygodnie temu
Dobrze, że nie próbowałeś ich zjeść.
Chyba, że próbowałeś? :>
Jurko
2 tygodnie temu
Oh co to to nie, bałem się że trujące, a poza tym - chamstwo ograbiać gryzonia z jego własnej wałówki
Ant
2 tygodnie temu
Jurko, genialna historia ;) Cóż za wnikliwa analiza gatunku zwierzątka
Ozar
2 tygodnie temu
Ant hahahhahahah potrafisz jednym zdaniem załatwić delikwenta.
Jurko
2 tygodnie temu
pragnę zauważyć że ja tym incydentem samym w sobie się już załatwiłem całkiem nieźle
A. Hope.S
2 tygodnie temu
Mam jeszcze jedna historię...
bawiłąm się kiedyś z sąsiadem... miałam w tedy jakieś 10 - 12 lat.. nie pamiętam.
jak to na wsiach często bywa, są przebudówki, lub stodoły z taki małym okienkiem na przechowanie siania.
Mniejsza z tym.
Wysokość z okienka była jakieś z 3m. przed nim europalty…
weszłam na nie aby zrobić "Firankę" od zewnątrz w tej drewnianej furtce.
kolega ( młody sąsiad) był zawołany przez matkę na obiad...Chłopaczek poszedł, a ja dalej walczyła z gwoździami i gwoździami i zakoszonej od mamy starej firanki, aby upiększyć nasze " cokolwiek, co to było". moje szczęście dla społeczeństwa, chciało, żeby noga mi się osunęła.... i tez tak było, prze pięć minut leżałam na betonie niczym naleśnik i nikogo przy mnie nie było... Kurczę, czemu? jakby mnie ktoś wtedy dobił, to było by bardziej weselej?
nieslodkielaskotki
ponad tydzień temu
Będąc pierwszy raz w mieście na J* nie do końca potrafiłam odnaleźć się na stacji kolejowej. Wyszłam więc w poszukiwaniu odpowiedniego peronu, lecz konduktor zaczął krzyczeć, że jak chce jechać to szybko, szybko, bo mają opóźnienie (była to stara linia pociągu, bez bocznych sygnalizacji kierunku podróży i ta sama, która była na moim bilecie). Niewiele myśląc pobiegłam,wsiadam, wiele ludzi, konduktor krzyczy, że można ruszać. Zdyszana oglądałam się za jakimikolwiek napisami, ale w końcu zapytałam miłego Pana, obok "przepraszam, czy ten pociąg jedzie do miasta L*?", usłyszałam, że niestety pociąg zmierzał w zupełnie innym kierunku, więc gdy pasażerowie usłyszeli moje "ja pierdole", wszyscy zaczęli krzyczeć 'STOOOP! ta Pani jednak nie chce z nami jechać". Na szczęście zdążyliśmy przejechać zaledwie kilka metrów, a Pan konduktor był na tyle miły, że wskazał jeszcze odpowiedni peron.

Zaloguj się, aby wziąć udział w dyskusji