Nagroda dla Canulasa

refluks
rok temu
Za wkład jego we twórczość, komentowanie, pozytywne emocje i słowotwórstwo.
Choćby ostatnio "
"To, że Ci kindybał z furgotu chuci "najajetnik" ostukuje"".

Nie ma ci tu avatara, co by Canulasa uczuciem sympatii nie obdarzał.
Należy mu się ten wątek, jak psu zupa.

Niech się wydobędzie ze gardeł i słów entuzjazm na cześć tego juzera.
Na cześć tego juzera to zawsze chętnie.

Swojo drogą - dziś lawina nieprawdopodobnej ilości wątków z dupy i pitolenie na cztery baty, nono, dzieje się.

Ale refluks, ja popieram Twój bezsensowny wątek. To właśnie znaczy, że Cię ''propsuję''.
Okropny
rok temu
HURRRRAA!
refluks
rok temu
Mam bekę, piszę do kumpla czy ma takie a takie medykamenty awizować mnie i po ile, a kumpel mi pisze, że nadużywa ostatnio etanolu i poznał tym sposobem sąsiada, który dopiero co się wprowadził, następnie zaś rzucał z nim lotkami w Stalina.

I że ma.

Z uwagi na głęboki szacunek dla refluksa napisałam mu, żeby w niego nie rzucał. I że drogo.
Okropny
rok temu
Z czego masz bekę, że drogo?
Lancelot
rok temu
Bravo! Brawa dla Canulasa
Okropny
rok temu
VIVAT CANULAS!
Z tego że drogo akurat nie mam beki, jestem z tego niekontent.
refluks
rok temu
Za mało entuzjazmu.

Żywiej, ekspresyjniej, dziady męskie!
Margerita
rok temu
Wiwat Canulas niech żyje, żyje nam
refluks
rok temu
Chór zawiązać, Wioleka, rusz się dyrygencko! Będzie stała i przewracała oczami jak Makowa Panienka.
Niestety nie mam tak dobrej koordynacji ruchowej jak ta we żółtym, chyba że zjem sporo em di em ej.
refluks
rok temu
Spożyj cokolwiek ci trzeba i gibaj się, bo to dla juzera przesympatycznego, to mi tu nie wymiguj się.

Co za leniwy kolektyw.
refluks
rok temu
Jak by ci było słabo, Okropny cię przytrzyma.
Coś tam podobno napina, to ma siłę
Tylko niech czasem mięśni nie napina przy podniesionych rekach, bo mu głowę zgniotą.
Okropny
rok temu
Proszę, mdma, tramal jednorazowo za jednego dnia wspominane


Narkotyki twarde
Narkotyki miękkie
Narkotyki al dente
Felicjanna
rok temu
dla Canulasa ukłon zawsze
Artbook
rok temu
Nie ma tutaj naszego skromnego gościa...
Za pół godziny rozpoczynam starczy wiek. Spróbuję na tę urodzinową okoliczność wycyganić zniżkę na medykamenty.
refluks
rok temu
Ile ciebie stuknie, że spytam?

Część postów została ukryta (1079)

Zaloguj się, aby przeglądać cały wątek

Canulas
2 miesiące temu
Canulas
2 miesiące temu
Dużo ostatnio ludzie piszą tu bajek
Też znam jedną. Krótką. Gdzieś czytałem ostatbio. Na jakiejść stronce - gupiej.

Bajka brzmi: "Zaraz wróci trzeźwy tata i to my mu wpierdolimy".
Dobranoc.
Elorence
2 miesiące temu
Zajebista bajka.
Nie wiem, czy po takiej bajce dobra będzie noc...
Canulas
miesiąc temu
Marg tu:

"— Ponieważ zamierzam zostać piosenkarzem, napisałem tekst piosenki. Chcesz posłuchać? — zapytał
Margerita
miesiąc temu
Tak
Canulas
3 tygodnie temu
Nowy cykl "Życiowe perypetie Canulardo" - czyli, czemu jestem tak bardzo zjebany.
Canulas
3 tygodnie temu
Pizza na grubym cieście.

Więc tak.
Całkiem niedawno była grana pizzeria. W sensie, najpierw jakieś zakupy. Nie pamiętam już. Na rozkładówce było trza po coś pojechać... a wiem, po kostium. Potem coś zeżreć i na końcu kupić żarówki w Castoramie, bo te, co miały wytrzymywać 25 lat, zdechły po trzech dniach. Więc ważnym tu jest punkt numer dwa: "zjeść".
Wpierw pizza hut w Blue City. Stoimy, ale jakoś jest dziwnie, bo zamiast wejść, to trzeba czekać, aż się stoliki zwolnią. Taki kurwa ruch. Ja mogę nie jeść max kilka godzin, ale muszę wtedy spać. Więc chuj w to - jedziem gdzie indzie. A gdzie indziej, to kolejna pizzeria, ale naprzeciwko Castoramy i bliżej domu. Dobry plan.
Wchodzimy. Też dużo ludzi, ale szczęśliwym trafem, ktoś już się namochlował i wychodzi. Serce bije, bo jakieś kabanosy też pędzą, ale nie- my szybsi.
No i zaczyna się:
Jak jesteś głodny (w sensie ja) to trochę nie umiem obliczyć zapotrzebowania. Myśle, że zjadłbym osiem razy więcej, niż bym zjadł. Już mówiłem kiedyś, że raz wydałem chyba 460zł po to, żeby kanapki miały 48 produktów na sobie. No nieważne. Więc tak. Poprosimy 1,5l piwa. pizzę, ale że (tutaj januszowy spryt), że na pizzę trzeba na pewno czekać, zwłaszca że tyle ludzi, to najpierw przystawkę.
Już nie pamiętam, jakieś roladki czy coś.
Zafascynowały mnie te roladki, bo każda była z czym innym, więc hje-hje, pani da.
— A jaką pizze, dla państwa?
— No jak, jaką. Dużą. Pół na pół, gube ciasto, mięso, papryka i jeszcze, kurwa, najlepiej złotem posypać i sosy wszelakie w kółeczku ustawić. Się przecie zje.
Pani (albo pan, już nie wiem) zanotował(o) i poszł(o). O dziwo, przystawka przyszła wcześniej i dawaj – wpierdalando na dwie łapki jak miś z dobranocki, żeby sie namochlować jak najwięcej. W którymś momencie pierwszy syndrom z Pana brzuszka do centrum, że co ty kurwa robisz. No ale to takie pyszne. W lutym dopiero pierwsze zawody, tera biegam i w ogółe taki jestem dzielny, to pierdolnę pod korek. W końcu sobota jest tylko raz w tygodniu.
Wjeżdża pizza. Ja pierdolę, cały stół zajmuje. Aż musiałem czapkę i rękawiczki zabrać. Parcie na stolec. Myślę: Kurwa, albo mam żarówkę w dupię albo moja okręznica wpadła na cudowny pomysł, ale pizza nawet nieodłamana jeszcze, a trzeba się zesrać, zrestartować jak telefon, odczekać i przyatakować. Przecież nas nie wypierdolą stąd za to, że zbyt długo siedzimy.
Jako myślę, tako zamieniam w czym.
I tutaj dochodzimy do wydarzenia wieńczącego wieczór
Już luźniejszy, sprytniejszy, zacniejszy i gotowy na pizzę z przestrachem widzę, że – klasyka – papira nie ma.
O kurwa. Mała restauracja, jedna kabina. Nie wyjdę przecież myć dupy pod kranem. Chustek nie ma, co robić?
Może przerwać bokserki, wytrzeć nimi i je zostawić? No ale jak zostawię gacie w kiblu, to następny, który wejdzie, pomyśli, że mnie tu ktoś przed chwilą pierdolił, bo kibel stricte męski.
Słaby scenariusz na sobotni wieczór.
Ale znowu nie wiem czy się da bokserki spuścić w kiblu. Chuj wie. Nie będę się bawił w Posejdona, topiąc gacie. Nie znam się na tym. No i jak je zdjąć. Można przegryźć. Sięgnę. Ale jest dziewiętnasta, łażę od rana. Może być średni smak. Nie wiem czy potem pizza będzie git. Gdybym chociaż, kurwa, zabrał sos
I jest, kurwa. Złoty pomysł.
Wytrę dupę szczotą.
Tą od kibla. Trochę dziwne, ale, no dobra, zobaczę czy czysta. Patrzę. Czyściuścieńka. Jebaniutka. Święty grall szczot od kibla, nawet taki poblask, jakby leciał, choć może od światła. No to dawaj. Lecim.
No ale problem techniczny
Dupka wąska, a ta szczota to jakiś jebany wicior do armaty. Trę tylko po brzegach, jakbym rysował kredą po asfalcie. Trza się nagiąć, dupiszce się rozszerzy
Ale trochę nerwówka. Jak kto wejdzie i zobaczy, że przygięty wpycham szczotę w dupę, to radiowozy zaparkują aż do zakrętu za Lidlem. Ja pierdolę
No ale nie wyjdę z zasraną dupą, będę się źle czuł. Tam duża pizza stygnie, cztery sosy i żarówki jeszcze. Dawaj, jebać system, hej przygodo. Głuchoniemego będę udawał czy coś
Jest. Udało się.
Wychodzę, ostatnim zwycięskim spojrzeniem omiatając kibel. Już w drzwiach rzucam:
— Pokonałem cię.
I widzę, że kibel rozumie. Klapa tak patrzy z uznaniem. Wychodzę. Jem. Smakuje mi. Kupujemy żarówki. Wracam do domu. Wkręcam i jest jasno.
Zwyciężyłem.
Nie ma tu zwrotu akcji.
To balalda o "czystym" zwycięstwie.

Wiem, że kiedyś jeszcze to miejsce odwiedzę, żarówki zgasną i wyruszę w drogę. I znów zgłodnieję, i znów będę zmuszony się posilić. Możliwe, że zachce mi się znowu kupkę.
Papier może będzie wisiał.
Może nie.
Koniec. Dziękuję państwu.
Canulas
3 tygodnie temu
Pięć złotych

Jechałem do pracy, ciemno jak chuj, rower gdacze. 5.15 rano. Nagle w kompletnej ciemności miga mi na asfalcie pieć złotych. Sam mam 6.70, bo kanapka w Specu 6.20. Ale chuj, to pewnie nie pięć złotych - jebać. Zbyt zimno, jadę dalej. Ale pedałuję i kurwa mnie drąży. Bułeczki z makiem 0.89. Sałatka 2.99. A może oshee za trójkę + te dwie bułeczki. A moze sałatkę i oshee. Ale nie, kurwa, za zimno. Zbyt późno. Już prawie tory. Podniosę jak będę wracał.
Ale kurwa, +2 bułeczki i sałatka. No dobra, jebać. Wracam.
Wróciłem. Zimno w chuj. Palce odwinięte, dotykają niemal już przedramion. Kręce się w kółku, bo nie mogę znaleźć. Robię pierdolone piruety o 5.25 nad ranem, koło jakiejść chałupy. Pies najpierw filuje, potem szczeka. Chuj no, wróciłem, to już poszukam. Latarnia zgasła. Kurwa. Pięknie. Latarkę nam w telefonie, ale tymi zgrabiałymi łapami, no nawet już kaptura nie zakładam ponownie jak mi spadnie. O, zapaliła się. Dawaj, kurwa, penetruj. I co, leży pod samochodem. Kapselek od Łomży.
Dziękuje bardzo.
Aisak
3 tygodnie temu
Zaśmiałam się na głos :)
Bravo.
Canulas
3 tygodnie temu
Dziękuję :)
Agnieszka Gu
3 tygodnie temu
Witam,
Myślę, zajrzę z ciekawości, bom wścibska z natury, za cóż tak tutaj dziękujesz...
Przeczytałam i padłam ;)) Dobrze, ze szczęka już w szklance, bo też by wypadła ;))
PS. Żeś mnie lekko zainspirował, to ci tylko powiem...
No, lecę spać tymczasem. Pa ;))
Agnieszka Gu
3 tygodnie temu
Kuźwa, skusił mnie jeszcze długaśny tekst powyżej - Posejdonem zacne jak cholera :))
No ryczę ze śmiechu :D
Pozdrowionka
Ps. Za jakieś komedyje byś się naprawdę, na poważnie mógł wsiąść... ;)))
Canulas
3 tygodnie temu
A. Gu. Ja sam jestem komedią ;)
Ciao
sensol
3 tygodnie temu
nie ma darmowych obiadów :)
00.00
3 tygodnie temu
Wpis o toalecie, totalnie szokowy wyczyn. :))) Zwłaszcza, że mam odchył na punkcie zarazków.
Nie mogę tego ogarnąć, jak mogłeś! Can :)
00.00
3 tygodnie temu
A jeszcze mi się przypomniało z tego tematu. Siedziałam z kumpelą blisko toalety w kawiarni. Ustawiła się pokaźna kolejka. Podeszła do jednego z mężczyzn kelnerka i wcisnęła mu w ręce dwie ogromne rolki papieru toaletowego. Jego mina była bezcenna. :)
Canulas
3 tygodnie temu
Ja nie miałem anioła stróża
Canulas
2 tygodnie temu
Jest wigilijnie, wiec pozwolę sobie przypomnieć Słonia

Święta
"Sram na renifery chłopcze, to nie mój poziom
Moje sanie ciągnie czarny kozioł
Dzieci proszą mnie o zabawki w listach
Zamiast tego przynoszę im kolędy antychrysta
Tryska krew, mąż żonie łeb odrąbał
Zamiast śniegu spada wodorowa bomba
Wjeżdżam jak kombajn w grupę przedszkolaków
A w barszczu znajdziesz ludzkie ucho z resztką kłaków
Gnijące na haku ścierwo wrzucamy na grill
Silent night zamieniamy w Silent Hill
Z całych sił jak wilk nocą do księżyca ryczę
Kradniemy życie, możesz błagać i krzyczeć
W mojej fabryce elfy jebią ponad godziny
Produkujemy wszystko od broni do heroiny
Całe rodziny skuci łańcuchem tkacze
Szyją buty Jordana i portfele Versace
Tym pojebanym światem rządzi strach i forsa
Dzieci prostytuują się na miejskich dworcach
Matka zabiła ojca nie wytrzymała dłużej
Na wigilijnym stole mięso ze szwedzkich puszek
W garnku duszę zwłoki to jest okropne
Żywe trupy zamiast kolędników jęczą pod oknem
Zanim Cię potnę i skonsumuję ze wstrętem
W rodzinnej atmosferze zaśpiewamy kolędę.

No to co, przed kolacją wypadałoby zaśpiewać jakąś kolędę…
No tak, no dokładnie tak…
Na trzy cztery zaczynamy, tak jak już mówiłem wcześniej od wysokiego F...
Raz dwa… Cicha noc, święta noc, rytyty rytyty rytytytyryty hahahahah…

Budzi się raz do roku żeby wyjść na miasto
Znasz go nie od dziś to przecież gwiazdor
Światła gasną, świat już zasnął
A on wyszedł na żer żeby mordować z pasją
Pod maską dobroczyńcy kryje się szaleniec
Diabeł w ludzkiej skórze z uśpionym sumieniem
W każde Boże Narodzenie szuka naiwnych ofiar
Ślady zębów na reszcie okaleczonego tułowia
Ludzie to jego prowiant jest w ciągłej podróży
Zabiera na pamiątkę oczy, język, uszy
Narasta w kałuży krwi skrzepnięty kożuch
A ty wyglądasz jakbyś robił pompki na nożu
Leżysz na łożu śmierci coraz bliżej zgonu
On weźmie twój portfel i klucze do domu
Chcesz pomóc swoim bliskim bo wiesz co ich czeka
Lecz jest już za późno by się kryć i uciekać
Płynie szkarłatna rzeka przez cały przedpokój
Rzeźnicki topór, agonalne krzyki w mroku
Wokół nich nie ma nic poza śmiercią
Z otwartej piersi żebra żałośnie sterczą
Wyrywa z chęcią każdy wartościowy organ
Wigilia to dla niego wynaturzona orgia
Z przesiąkniętego worka powoli krew się sączy
A on niesie swój bagaż pełen ludzkich kończyn

No właśnie drogie dzieci, już niedługo północ trzeba się kłaść do łóżek.
Chyba że chcecie jeszcze jedną opowieść…
No to słuchajcie uważnie:

W pokoju unosi się zapach domowej babki
Wiewiórka przy ognisku grzeje zamarznięte łapki
Pierwsze płatki śniegu przynoszą nam zimę
A ja wjeżdżam Ci na house z chujem twardym jak Hymen
Wszyscy uderzyli w kimę północ na zegarkach
Mam kostium Mikołaja plus czarna kominiarka
Zgarniam wszystko co szybko się sprzeda
W dziedzinie niszczenia świąt mam pierdolony medal
Jestem jak Jedi niewidzialny jak Ghost Dog (ninja)
Otwarcie z zewnątrz okna jest rzeczą banalnie prostą
Zajmę się twoją siostrą po cichu w stylu Bonda
Bo w świetle księżyca bardzo ponętnie wygląda
Moje jądra zamiast spermy produkują trotyl
Branzluję się dwa razy wąchając jej zgrabne stopy
Jestem fetyszystą kopyt mam niewybredny gust
Wyrucham wszystko co ma cycki i puls
Wiecie już, że złe dzieci czeka kara
Włamuje się przez taras przychodzę po haracz
To co z chat wypierdalam znajdziesz na ruskich bazarach
A w sypialni twoich starych wyjmuję aparat
Twoja stara jak na jej wiek? (fiu fiu) – Serio propsy,
Z samego rana znajdziesz ją na stronie Roxy
Tak żeby młodzi chłopcy zaraz po szkolnych zajęciach
Mogli w domowym zaciszu trzepać kitę na jej zdjęciach
W te święta twój tata wyruszy w krótki rejs
Do kapcia przy łóżku wkładam mu igłę z AIDS
Mój człowiek Norman Bates, bez uczuć jak robot
Najebani z Mixerem plądrują chatę obok
Teraz zajmę się Tobą siadam Ci na mordę
Tak żeby poczęstować przetrawionym tortem
Wycieram dupę w kołdrę podcinam gardło
Wyrzucam przez okno zwłoki zawinięte w prześcieradło
Rano znajdzie Cię miejski cieć
Z wciśniętym w dupę kablem podłączającym sieć
Będziesz mieć krótki liścik wsunięty do rąk
Tak kończy każdy hejter WESOŁYCH ŚWIĄT!
Enchanteuse
2 tygodnie temu
Pierwsza zwrotka wchodzi w pięty.
Okropny
2 tygodnie temu
Złoto
Canulas
2 tygodnie temu
W końcu uda święta.
Canulas
ponad tydzień temu
Proszę Marg - obiecane dojaśnienie.

Bajkowe Pato - specjal for Mardżi.

"1. Patologia, kłamstwa, hazard, używki
Egzekucje w lasach, narkotyki, dziwki
Nie bądź naiwny, prawda cię zaboli
Nikt w tym kurwidołku nie był w 100% zdrowy
Pan Kleks to pedofil, miał niezdrowe ambicje
Za bardzo się pojebaniec inspirował Fritzlem
Dziewczynki są śliczne, mówiąc to się ślinił
Plotka głosi, że go współwięźniowie powiesili
Gumisie to zbiry, obstawiają w klubach bramki
Od zawsze im imponowały penery i gangi
Siekiery i klamki są jak Chłopcy z Essex
Wezmą ci pieniądze i spuszczą wjeb na deser
Reksio to nie piesek, treser by się osrał
Jeździł Polonezem, siejąc strach na wioskach
Zwyrodniała postać, agresywny Pitbull
Zgwałcił analnie Lessie w remizowym kiblu


Ref.
To bajkowe pato, baj-bajkowe pato
Bajkowe pato, baj-bajkowe pato
Tu wszyscy lachę kładą na uczciwy zarobek
I już jest za późno, żeby temu zapobiec

To jest bajkowe pato, baj-bajkowe pato
Bajkowe pato, baj-bajkowe pato
Twoja mama z tatą kłamali dla twojego dobra
Przemoc, pieniądze, prochy, patologia


2. Producent krajówki, Pomysłowy Dobromir
Miał słabość do nieletnich i zabytkowej broni
Kiedyś wpadł na pomysł handlu, dzisiaj to lokalny król
Większość ścierwa, które robi trafia z piwnicy do szkół
Myszka Miki to nie mysz, to szczur, zimny skurwiel
Sam podłożył ogień pod konkurencyjny burdel
Zajmował się hurtem, hajsu miał po sufit
Donaldowi złamał skrzydło za nie oddanie stówy
Goofy jest z policji, dorabia na nocce
Handluje na lewo zarekwirowanym koksem
Pluto były bokser, słuch o nim zaginął
Podobno dostał wyrok za handel amfetaminą
Mała Mi jest ździrą, Muminek to zwyrol
Panna Migotka zaraziła Włóczykija kiłą
Wszyscy w dolinie piją, mają popuchnięte mordy
Buce po tabletkach gały wyjebało z orbit


Ref.
To bajkowe pato, baj-bajkowe pato
Bajkowe pato, baj-bajkowe pato
Tu wszyscy lachę kładą na uczciwy zarobek
I już jest za późno, żeby temu zapobiec

To jest bajkowe pato, baj-bajkowe pato
Bajkowe pato, baj-bajkowe pato
Twoja mama z tatą kłamali dla twojego dobra
Przemoc, pieniądze, prochy, patologia

3.
Oskar jest tranzolem, wyglada jak kurwa
Gdyby był wege, to gustowałby w ogórkach
Sezamkowy bulwar, Wielki Ptak i Elmo
Na zaplutym chodniku możesz dostać wpierdol
Gargamel ze smerfetką, jedyna cipa we wsi
Ku radości tutejszych, lubiła się pieprzyć
Zły czarnoksiężnik ociężale stęka
Był zdziwiony jak mu przy wytrysku pękła w rękach
Kangurek to bekart, smutny los dla dziecka
Napizgana kangurzyca baluje w Manieczkach
Tygrysek też się przećpał, pizgał dopalacze
Leżał zarzygany w kiblu, jak kroił go Prosiaczek
Kubuś jest kozakiem, ma ustawionych kumpli
Jak w powietrzu wisi dym, to dzwoni po Hefalumpy
Osioł jest okrutny, to nie był fajny wieczór
Kłapouchy pragnął krwi, na chuj się gapisz śmieciu


Ref.
To bajkowe pato, baj-bajkowe pato
Bajkowe pato, baj-bajkowe pato
Tu wszyscy lachę kładą na uczciwy zarobek
I już jest za późno, żeby temu zapobiec

To jest bajkowe pato, baj-bajkowe pato
Bajkowe pato, baj-bajkowe pato
Twoja mama z tatą kłamali dla twojego dobra
Przemoc, pieniądze, prochy, patologia "
Margerita
ponad tydzień temu
WOW nie wiedziałam, że potrafisz pisać teksty piosenek
Canulas
ponad tydzień temu
To nie moja - to wklejka dla Ciebie.
Canulas
ponad tydzień temu
Ale mogę kiedyś napisać
Margerita
ponad tydzień temu
tak bardzo proszę byłam bardzo ciekawa
refluks
4 godz. temu
Trzeba przyznać, Ze Canulardo w porzo a i słodziaszek jest. Nie można powiedzieć.
Po prostu najlepszy juzer w polskim internecie.
W całym kosmosowym!
Czyż nie?
Ritha
4 godz. temu
Czyz tak.
Ej, Ref, wchodzisz czasem na messengera. Wyslalam Ci zyczenia, do ch*ja. I nie odczytane tydzien!!! :c
Mozesz odp. w pitololo.
Ritha
4 godz. temu
messemgera?*
Canulas
4 godz. temu
Miło mnie, ale ze kobity zmienne so, to se nie będę kodował w serduszku.
Ciao

Zaloguj się, aby wziąć udział w dyskusji