Szukam

eyecherry
dwa lata temu
Witam



Piszę to głównie dla odmieńców, którzy wiedzą jak przelać duszę na papier. Czują mocniej, wiedzą bardziej i chcą więcej. Jeśli Twoja litera buntuje się przeciwko szczęśliwej propagandzie tego świata to chętnie wymienię się z Tobą tekstami, chętnie przemyślę z Tobą co tak naprawdę jest tu i teraz. Chcę stworzyć coś z ludźmi, którzy czują poezję poetów wyklętych, napisać coś razem w jednym tomiku/książce. Jeśli chcesz pogadać z takim samym odmieńcem, zachęcam Cię do kontaktu: slowaprzeklete@gmail.com





''Bronić bogactw wyobraźni, a zarazem schodzić do współczesnych piekieł''

"Cure blindness with a whores spittle."
Aisak
dwa lata temu
nie chcę cię straszyć, ale to chyba zostanie usunięte.
nie wiem.
*
Poeci wyklęci...
dziś już tylko spotkać można inną grupę:
Poeci nadęci
albo
Poeci wzdęci

Przeczytałam twoje dzieła, i tylko jedno przypadło w me gusta.

Miłej leniwej niedzieli.
Nuncjusz
dwa lata temu
Kiedyś jak mieszkałem we Wrocławiu, to wpadłem na taki plan, żeby zebrać żuli z Polski i żuli z Niemiec, zakuć ich w zbroje, dać im atrapy broni, zakwaterować w parkach i w rocznicę bitwy pod Grunwaldem, zmienić plac Grunwaldzki w pole bitwy! Wyłączyć to z ruchu ulicznego, żule na pozycje, kamera, akcja dać to do telewizji. Znając mentalność Polaków, to oglądalność przebiłaby skoki narciarskie za czasów Małysza. Z pieniędzy z reklam kupiłoby im się nowe ciuchy i trochę żarcia. Dodatkowo proponuję akcje "zaadoptuj żula" w której można internetowo sponsorować wyposażenie konkretnego żula (zarówno po stronie Polskiej jak i Niemieckiej). Daje to również dostęp live do kamerki, zamontowanej na ramieniu danego uczestnika (dostęp dla sponsorów 200zł+). Teraz w kontekście niedawnych sporów historycznych myślę sobie, że można byłoby dorzucić element hazardu. Zwycięska strona wygrywałaby roczne prawo (obowiązujące do następnej edycji Bitwy pod Grunwaldem) do dyktowania prawdy historycznej, odnośnie Obozów Śmierci. Przykładowo jeśli Polska wygrywa, to mówimy Niemieckie Obozy Śmierci, jeśli Niemcy, to zaciskamy zęby, mówimy, że Polskie, ale w przyszłym roku zwiększamy doping dla naszych żuli.
Wilk syty i owca cała, a narodziłaby się piękna tradycja, łącząca dwa skłócone od wieków narody.
O-Ren Ishii
dwa lata temu
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Nuncjusz
dwa lata temu
Klasyg :)
O-Ren Ishii
dwa lata temu
Lubię takie :)
Okropny
dwa lata temu
A potem poszliśmy z Pawłem do biedronki a potem na lody ;)
Nuncjusz
dwa lata temu
http://www.opowi.pl/opowijska-pasta-a22442/

> bądź mno
> przeglądaj opowi z nudów
> zapragnij przyjacielskiej komitywy z wszystkimi opowijczykami
> generalnie poczuj turbopragnienie by stać się częścią elity
> calezycieotymmarzylem.bat
> dowiedz się że jest miejsce poza opowi gdzie przesiaduje opowijska elita
> słynne forum starego pierdziela
> wbij tam
> rozmowy o kiszonej kapuście
> polscy producenci vs. słowacka hołota z bazaru
> obserwuj temat zanim się wypowiesz
> zrób wypad w teren po informacje i towar
> chłodnyziomek.png
> gdy już wiesz, co i jak
> zabierz głos
> konsternacja na forum
> nikt nie odpisuje
> alejakto.php
> sprawdzasz info, 100% sztos, czyste złoto
> cojestkurwa.psd
> tydzień później dostań prywatną wiadomość od admina forum
> "Anon wbijaj do mnie"
> "jestem wprawdzie cieciem i kanciapa moja skromna ale zapraszam cię na degustację super towaru"
> łezka w oku, przyspieszone tętno
> jestem jednym z nich
> trzy dni później
> pukam do drzwi sutereny do której dostałem adres
> śmierdzi gównem i szczochami, pewnie specjalnie
> bohema ironicznie sra sobie nawzajem pod drzwi, gdzieś o tym czytałem
> drzwi się otwierają, stoi tam śmierdzący grubas w majtach
> majty jak pielucha, ujebane z nie wiem czego
> do sutka przyklejony identyfikator
> "Admin"
> okurwaokurwa.swf
> chłodno przekrocz próg
> jebie żulem i jeszcze czymś
> w pokoju stoi dupny blat, przy nim małolaty
> jedna chuda, jedna duża, jedna jeszcze jakaś
> paru przychlastów
> towarzystwo mocno śmierdzące
> postanów działać
> jeszcze mi podziękujo
> dialekt krakowski mode on
> "ej admine otwórzże okno coby wpadło tu powietrze z pola!"
> konsternacja
> nagle gówniarze wybuchają śmiechem
> Admin podchodzi do mnie, poklepuje po plecach
> "haa wiedziałem że Anon swój chłop żartowniś!"
> "dajcie mu towaru"
> gówniarze zdejmują blat ze stołu
> pod spodem dupna niebieska beczka
> jakiodórniewytrzymie.pdf
> Admin klepie po plecach
> zachęcająco szczerzy żółte zęby
> corobić.jpg
> wskaż Adminowi beczkę
> "gospodarz pierwszy"
> ten się rozpromienia jak papaj w przedszkolu
> ciekawe że akurat takie porównanie mi przyszło do głowy
> ten zrzuca majty na ujebaną podłogę
> i hyc do beczki z kapustą
> małolaty dawaj jeden przez drugiego nacierać Admina garściami kiszonej kapusty
> ktoś włączył radio
> LO27
> "ooo mogę wszystko"
> przychlasty śpiewają
> no kurwa nie wierzę
> w końcu z kapusty wynurza się ten spierdon
> "pójdź w me ramiona Anon"
> chuda laska patrzy z zazdrością
> "niech ona pierwsza wejdzie do imperium kapusty"
> rzuciłem tonem podniosłym, patetycznym
> gówniara gotuje się ze złości
> "ona nie może, jest za stara na kąpiele nago w kapuście"
> "tylko przy świetle księżyca" dodaje przychlast
> na zegarku punkt 11 przed południem
> robię krok do przodu
> patrzę w dół
> ten spierdon ma kościeja
> zwisa mu z niego smętnie trochę kapusty
> jeden przychlast to zauważa
> dawaj do dzioba
> ekspresowyblowjob.avi
> Admin kończy mu w pysku
> dupy krzyczo "nieeee"
> "zbezcześciłeś święte misterium"
> "to Anon miał chapnąć dzidę"
> cokurwa.cdr
> dupy się rzucają na przychlasta
> pchają mu do ryja brud zbierany garściami z podłogi
> koleś krztusi się i zdycha jak pies
> w międzyczasie Admin się niezauważenie przez nikogo poza mną zesrał rzadko do kapusty w której stał
> przemieszał nogą i śladu nie ma
> o kurwa
> Anon pomóż nam wrzucić trupa do beczki
> co robić co robić
> zerknij na zegarek
> "o kurwa, zostawiłem włączony fortepian"
> w tył zwrot i rura
> wpadnij akurat na grupkę czekającą na kolanach pod drzwiami
> "Anon a ty co tutaj robisz?"
> "zostałem odrzucony przez arcykapłana, biegnę rzucić się pod pociąg"
> "i kurwa słusznie"
> idę i nie wracam
> w domu usuwam konto
> maile, chowam ip, wszystko
> hacker mode on
> zamartwiam się tygodniami
> znajdo mnie czy nie znajdo
> kurwa horror
> chcę popełnić samobója
> rodzina wysyła do lekarza
> w klinice cieć otwiera mi drzwi
> patrzę mu w oczy
> znajomy ryj
> czuję aromat kiszonej kapusty z gównem
> samobójstwo nie pomoże
> lekarze też nie
> jest na to jedna rada
> emigracja
> tak oto znalazłem się w Holandii
> skąd spokojnie mogę zaśmiecać forum opowi moim prawicowym ścierwem
> muszę się do jeszcze jednej rzeczy przyznać
> ja nawet nie lubię kiszonej kapusty
> BAJ
Okropny
dwa lata temu
Kurwa, jaki fejming
Nuncjusz
dwa lata temu
Wiedziałem, że się podniecisz :)
Okropny
dwa lata temu
Ej gdybym nie siedział na kiblu, to bym wstał i odśpiewał hymn kiszonej kapusty
Aisak
dwa lata temu
czyli wontek nie zostanie usunięty?
będzie można tu schizować?
ja i moja paranoja?

:]
Nuncjusz
dwa lata temu
Nawet tego nie zgłaszam, bo wątek około literacki, admin by go nie usunął
więc
mozna schizować
aczkolwiek, wolałbym tu pasty z neta
Okropny
dwa lata temu
> załóż organizację non-profit
> ?????
> brak profitu
Canulas
dwa lata temu
Pasty zajebiste - popieram
Aisak
dwa lata temu
co to są te pasty?
Aisak
dwa lata temu
nie to nie :/

małpoludy!
Canulas
dwa lata temu
Jak byłiśmy kiedyś w Lidlu, to - musisz Aisku wiedzieć, że w lidkach nie ma ręcznych koszyków, tylkotakie duże, odpalona na dwa złote. - No, ale my nie mieliśmy dwójki, albo moze mieliśmy. W każdym razie nie mieliśmy jak zakupów do kasy zanieść. ALe w jednym koszu takim (dużym w sumie) leżały kartony, bo oni chyba w tym lidlu jakieś robili porządki, albo to była pozostałość po dostawie. Jak teraz myślę, to chyba po dostawie.
I tam była taka pokrywka tekturowa, jak po pudełku z hortexami.
I my żeśmy tą pokrywkę wzięli i te zakupy na tej tekturowej pokrywce zanieśli.
Tam zapakowali w plecaki i pojechali do domu.
A potem to nie pamiętam, ale to były zakupy sporzywcze, to chyba zjedliśmy.
Aisak
dwa lata temu
Can, ptaszyno, znalazłam se już.
:*
Canulas
dwa lata temu
Tej nie mogłaś, bo to autorska ;) ale zamysł taki.

Część postów została ukryta (468)

Zaloguj się, aby przeglądać cały wątek

yanko wojownik
3 miesiące temu
Po zastanowieniu zrobiłem sobie na zielono - zajebiście - mogłem tak dawno temu.
Nie mam białych stron, żółtych, litery też mam zielone - wszystsko mam zielone.
Jak to od fachowców można się czegoś nauczyć w mig.
Nuncjusz
3 miesiące temu
Ostatniej nocy szukałem jakiegoś porno rodzaju nie homo. Oczywiście gejowskie porno jest homo, więc zamiast tego zacząłem szukać porno z facetem i laską. Ale zdałem sobie sprawę, że to zawiera kolesia z penisem i w związku z tym jest w 50% homo. Więc zacząłem szukać porno z dwoma laskami aż w końcu zdałem sobie sprawę, że to lesbijskie a zatem w 100% homo.

Ewidentne musiałem więc zacząć szukać alternatywnych opcji. Zacząłem rozważać hentai: skoro nikt tam nie jest nawet prawdziwy, to nie może zawierać facetów, więc nie jest homo, prawda? Cóż, hentai to anime, co jest nie tylko homo, ale także czyni mnie weebem. Do tej pory najgorsza opcja.

Rozważałem trapy. Długo już słyszałem o sporze czy trapy są homo, więc zdecydowałem to przekalkulować. Gejowatość trapów leży w przesłance. Rozważmy zatem 5 podstawowych przesłanek:

1. Facet z trapem, gdzie facet początkowo myśli, że jest z laską; w efekcie facet z laską, 50% homo
2. Facet z trapem, gdzie facet wiedział, że jest z trapem: koleś miał ochotę na bolca, to gejowe
3. Laska z trapem, gdzie laska nie wie, że to trap: to lesbijskie, więc homo
4. Laska z trapem, gdzie laska wie, że to trap: w efekcie facet z laską a zatem 50% homo. Trapy są zatem średnio w 75% homo z minimalną gejowością w wysokości 50%. Nie za bardzo polepsza to moją sytuację. Piąta opcja, trap z trapem, jest osobliwością poprzednich 4 możliwości i jest w związku z tym ponownie średnio w 75% homo.

Więc wszedłem w szczegóły. Co gdyby miała to być laska z laską i jedna z nich byłaby tylko bi-curious a nie w pełni lesbijką? W tym wypadku ich ciekawość czyni je kotami. Koty to furry, furry są homo.

No to może laska solo? Wtedy to jest dziewczyna dotykająca kobiecych części intymnych. Lesbijskie i homo.

Mój wniosek jest taki, że jedynym sposobem, by żyć w wolności od homoseksualizmu jest wyzwolenie się całkowicie od seksualnego pożądania i stanie się aseksualistą.

Dziękuje za przybycie na mój Ted Talk.
yanko wojownik
3 miesiące temu
Nic nie jest na 100% hetero, gdyby niektórzy to wiedzieli... A gdyby wszyscy?!
To wina ateistów!
yanko wojownik
2 miesiące temu
Szukałem i, ale no mi zginęło i teraz to nie mam, bo nie znalazłem - mi się nie udało.
Oddali mi, bo złapali ich jak kradli, i dlatego nie mam, bo ukradli mi wcześniej i mi zginęło.
Nuncjusz
2 miesiące temu
Spojlery z GOT

Przeróbka bo mnie natchło

To uczucie, gdy do mojej królowej przyszedł chłopak i przebił ją na wylot xD Tron tak bardzo rozjebany, a związek też tak bardzo rozjebany xD Żałuję trochę, bo spoko ziomeczek był z jej chłopaka, a tron rozjebał przypadkiem, bo wkurwiony smok przyleciał xD Śmiecham, bo Szary Robak płacze, a ja wale konia za ścianą i oglądam pornosy sprzed dwustu lat, a Drogon ryczy, a ja se siedzę za ścianą i kurwa jestem śmieszkiem poza kontrolą, pizdooką sroką, kaleką domowym i strażnikiem historii. Siedzę za ścianą i kurwa jestem w innym świecie, problemy z tronem i chłopakiem są tam, a ja tu jestem i mam też krzesło z zajebistymi kółkami i nie mam koszulki i same majtki i się śmieje, w szafce mam muffiny i bajgle ze Starbucksa xD
Francis - Gorzalka
2 miesiące temu
O, żesz Ty!!
Nuncjusz
2 miesiące temu
Mam problem. Dwa tygodnie temu mój dziadek czekał na skomplikowaną operację. Był bardzo osłabiony i lekarze dawali niewielkie szanse na to, że operacja się powiedzie. Wszedłem na kilka grup i forów katolickich i opisałem swoją sytuację. Odzew był ogromny - masa ludzi odpowiedziała, że będzie się modlić o jego powrót do zdrowia, wzmocnienie i siłę. Sporo ludzi dodało, że zamówią intencje mszalne w swoich kościołach.

Pan Bóg wysłuchał modlitw i uratował mojego dziadka - operacja się udała. Wróciliśmy do domu wiedząc, że będziemy musieli się nim opiekować przez jakis czas. Okazało się to jednak zbędne - dziadek w szybkim tempie przybierał kilogramów i wracał do sił.

Problem zaczął się tydzień temu. Choć przez całe życie dziadek był niższy ode mnie, teraz zauważyłem, że jesteśmy równego wzrostu. Gdy zacząłem się mu przyglądać dotarło też do mnie, że jego biceps robi się coraz większy. On z kolei podszedł do lodówki, która zacinała się przy otwieraniu. Zdenerwowany wyrwał drzwiczki i rzucił je wgłąb domu. Gdy przerażony spytałem co robi po prostu pchnął mnie na ścianę. Przez dwa dni udawałem, że nie wiem co się stało z drzwiczkami i o tym myślałem, w końcu opowiedziałem o tym rodzicom. Razem z ojcem i bratem poszliśmy do dziadka wyjaśnić tę sprawę. Wpadł w furię - rzucił się na nas i wszystkich nas pobił.

Sprawdziłem w internecie i okazało się, że ludzie nadal się za niego modlą, bo został wpisany na jakieś listy intencyjne. Prosiłem, by przestali, bo sprawy wymknęły się spod kontroli, ale uznali mnie za trolla i posuwali moje posty. Do tego póki co nie wszystkie msze w jego intencji się odbyły - część dopiero będzie miała miejsce. Co robić? Gdy ostatnio widziałem go przez okno, dziadek miał już ponad 2 metry wzrostu. Ma 97 lat i terroryzuje cała naszą rodzinę, pomóżcie.
Mane Tekel Fares
2 miesiące temu
Skoro ma taki wigor, myślę, że odpowiednia kobieta rozwiąże problem i jego, i Twój.
Maurycy Lesniewski
2 miesiące temu
Pewnie Rydzyk dał na radio modlitwę za dziadka i oto skutki:)
yanko wojownik
2 miesiące temu
Dobrze by było, gdyby dziadek się uzależnił, a wtedy wystarczy mu po kryjomu podrzucać substancje.
Kiedyś przestaną się modlić - musi nadejść kryzys wiary - czasem nadchodzi.
W mojej intencji zamówili na odwrót. Trafiam co i rusz na silnych staruszków, od których dostaję łomot
za nic. I jeszcze do tego zabierają mi drobne, żeby mieć na tacę. Niektórzy zabierają wszystkie, i zamawiają mszę w intencji żeby mnie... i wtedy więcej staruszków mnie bije i mi zabiera. Już nie mam pieniędzy, nie wiem co wezmą następnym razem.
Mane Tekel Fares
2 miesiące temu
Yanko...
W końcu sięgną po duszę...
(upiorny śmiech odbijał się od ścian)
:-)
Nuncjusz
2 miesiące temu
Doskonale czerwony Kapturek idąc lasem spotyka wilka. W koszyczku Kapturek ma n+1 protonów i n neutronów. Zderzają się doskonale sprężyście i zbliżają do domku babci po quasi sinusoidzie z pulsacją kątową w. Jeżeli domek babci jest bombardowany bozonami z dwururki gajowego, uzasadnić, dlaczego oczy babci powiększyły się k-krotnie.
UWAGA: w chwili k-tego wystrzału wilk zróżniczkował las po czasie. Wilk jest nierozciągliwy i przesunięty w fazie o pi/2 względem gajowego.
Oblicz impedancję układu wilk - czerwony kapturek - dwururka.
Nuncjusz
2 miesiące temu
Czekam na autobus na przystanku przy Krakowskim Przedmieściu. Uwielbiam to robić. Nigdy nie wiadomo, co się wydarzy: czy autobus przyjedzie, czy nie przyjedzie. A jeśli już przyjedzie, to czym będzie w nim jebało: szczynami, czy wódą. Czuję się w Warszawie jak w „Kole Fortuny” i za to ją kocham.
Ponieważ mój autobus nie przyjeżdża, przechadzam się w tę i z powrotem po chodniku. Patrzę sobie w bramę kamienicy, a tam jakiś człowiek kuca, opierając się o ścianę. Chyba gorzej się poczuł, myślę. Może ma atak serca. To się zdarza. Podchodzę bliżej. To starszy, brodaty mężczyzna w płaszczu. Patrzy na mnie i się uśmiecha.
- Przepraszam bardzo, co pan robi? - pytam pana, co kuca.
- Sram, a o co chodzi? - odpowiada.
- Dlaczego pan tu sra?
- Bo lubię. Przychodzę tu co miesiąc i sram w bramie. Od trzydziestu dwóch lat.
Słyszę, że coś ciężkiego chlupnęło na chodnik. Odsuwam się o krok.
- Czy jest pan w stanie wytłumaczyć swoje zachowanie? - pytam znowu.
- Oczywiście - mówi obesraniec z bramy. - Freud użyłby określenia „pęd ku śmierci”. Według Freuda powtarzanie jakiejś czynności łączy się z przyjemnością, a przyjemność pcha nas w stronę śmierci. Kiedy przyjemność się kończy, przychodzi śmierć. Ja nie chcę umrzeć, muszę więc srać. To chyba jasne.
- Jak najbardziej. Miłego srania, do widzenia - odpowiadam i biegnę z powrotem na przystanek, bo mój autobus właśnie podjeżdża.
Siadam na wolnym miejscu przy drzwiach. Autobus rusza. Wyjmuję telefon, żeby opisać to wszystko na Facebooku i zebrać sto pięćdziesiąt lajków, ale czuję, że ktoś siada obok mnie. To ten skurwysyn z bramy. A więc już wiem, czym będzie waliło przez całą drogę.
- Co pan tak szybko uciekł? Chciałem coś jeszcze powiedzieć - odzywa się mój nowy znajomy. Właśnie kogoś takiego chciałem dziś poznać, w ten święty dzień Trzech Króli.
- Proszę, niech pan mówi - odpowiadam, zakrywając nos dłonią.
- Andy Warhol powiedział, że zanim został postrzelony, miał podejrzenie, gdzieś z tyłu głowy, że to co się dzieje dokoła niego to tylko telewizja, to nie życie - mówi pan w zasranym płaszczu. - Po tym, jak został postrzelony, był już tego pewien.
- No i co w związku z tym? - pytam. Pasażerowie dokoła nas przesiadają się na inne miejsca.
- Ze mną jest podobnie. Wspomnienia srania w bramie powracają jak odcinki telenoweli, jakbym oglądał „Barwy szczęścia” przez dwadzieścia godzin z rzędu. To moje wspomnienia, ale właściwie to nie ma znaczenia. Gdybym oglądał coś innego, miałbym inne wspomnienia. Tak jak dawniej, kiedy oddawał pan film do wywołania, czasami dostawało się nie te zdjęcia, co trzeba i oglądał pan cudze wakacje. Dla mnie to nie ma znaczenia, czy robiłem to, czy coś innego.
Autobus zatrzymuje się na przystanku pod Bristolem. Ludzie wyskakują na ulicę, rozpaczliwie łapiąc powietrze.
- To dlaczego pan dalej sra na chodnik, gdzie wszyscy chodzą i to widzą? - pytam.
- A pan dlaczego codziennie wrzuca te swoje zmyślone historyjki na Facebooka?
- Bo jestem atencyjną kurwą - odpowiadam. - To chyba jasne.
- No widzi pan, a może ja też? - mówi zasraniec z bramy, wysiadając z autobusu. - A może ja też? - powtarza, gdy zamykają się drzwi.
Nuncjusz
2 miesiące temu
Widzieliście kiedyś na żywo prawdziwą naukową dyskusję? Ja miałem okazję wczoraj w jednej uczestniczyć. Przygotowałem prezentację o metylacji DNA (trudne zagadnienie), produkowałem się pół godziny, ale dobrze poszło. Ostatni slajd, na nim ”dziękuję za uwagę”, mówię:
- Dziękuję za uwagę. Czy ktoś ma jakieś pytania albo komentarze?
Atmosfera na sali trochę się rozluźniła. Głos zabrał doktor habilitowany Karwiński:
- Z całym szacunkiem, panie Anonimski, według mnie pańska prezentacja zawierała szereg błędów. Po pierwsze, metylacja DNA...
Zaczęło się. Czułem się, jakbym schodził po schodach i nie trafił w stopień. Serce zamarło, po czym przyspieszyło do stu dwudziestu na minutę. Karwiński po kolei punktował wszystkie słabostki mojego wystąpienia
- ...mam wrażenie, że przeczytał pan jedynie przeglądówki sprzed piętnastu lat, a i to pobieżnie. Czy pan w ogóle odróżnia metylację DNA od metylacji histonów?
- Panie docencie... ja... ja... - dukałem nieporadnie. To koniec. Obrona nie była możliwa. Cały mój wysiłek poszedł na marne, słońce zaszło za chmurami, a z nim nadzieja na zaliczenie seminarium. Zawiodłem i przegrałem.
Niespodziewanie inicjatywę przejął mój promotor, profesor Bujewicz.
- Szanowni państwo - zwrócił się do zebranych - z całą pewnością wszyscy słyszeliśmy żałosne wywody docenta Karwińskiego. Jakże jednak mamy traktować je poważnie, skoro pan docent, jak powszechnie wiadomo, ma małą i giętką pałę oraz lubi ssać męskie penisy?
Szmer uznania przetoczył się przez audytorium. Ludzie kiwali głowami, przychylając się do słów profesora.
- Panie profesorze - oburzył się Karwiński - Co to do cholery znaczy? Co ma długość mojego członka do metylacji DNA? A „męski penis” to masło maślane, zna pan jakieś "żeńskie penisy"? Pan obraża naukową dyskusję!
- Sam pan ją obraża swoją paskudną mordą, docencie Karwiński. W kwestii „męskich penisów” to tak, znam jednego właściciela „żeńskiego penisa” – pana, docencie, bo pan pizda jesteś. Pytał pan jeszcze, co ma długość pańskiego fistaszka, którego szumnie określił pan nazwą członka, do metylacji DNA? Ano to, że tankował pan wódkę z przemytu, zmetylowało panu kutasa i jego rozwój zatrzymał się na trzech centymetrach.
Widownia wybuchła śmiechem. Z osłupieniem obserwowałem tę scenę. Karwiński poczerwieniał jak burak, Bujewicz zaś, bez zażenowania, wyciągnął cygaro, zapalił je i zaciągnął się z satysfakcją. Ktoś z sali krzyknął:
- Brawo profesor Bujewicz!
- Kto wpuścił tego debila na salę? Wypierdolić Karwińskiego!
- Wypierdolić!
Docent poczerwieniał jeszcze bardziej, podszedł do Bujewicza i warczącym głosem zaczął mu dogryzać:
- Że niby ja mam jakieś braki? A co z panem, profesorze, co? Bujewicz-bezchujewicz! Stary impotent, bez viagry to nawet myśleć o ruchaniu nie może! Spójrzcie na niego, jakie cygaro wyciągnął, pewnie kompleksy ma! Lubi pan brać długie, grube rzeczy do gęby, co nie?
Profesor Bujewicz zaciągnął się cygarem, wypuścił dym prosto w twarz adwersarza.
- Chyba pana stary, docencie. Panie magistrze, proszę pocisnąć torpedę docentowi Kurwińskiemu. - zwrócił się do mnie.
Rozgorączkowana publiczność pokazywała nas sobie z zaciekawieniem palcami. Karwiński był już skompromitowany, a do mnie należało jego ostateczne dobicie. Widownia oczekiwała świetnej wiązanki, mój promotor patrzył na mnie z nadzieją, Karwiński zaś próbował zamordować mnie wzrokiem. Wyprostowałem się, spojrzałem mu prosto w oczy i wyrzekłem.
- Pytał się pan, docencie Kurwiński, co wiem o metylacji. Wiem, kurwa, wszystko. I chuj pana obchodzi, z jakich źródeł korzystałem, bo i tak pewnie czytać pan nie potrafi. Jeśli moje wywody o metylacji DNA się panu nie podobały, to może mnie pan w dupę pocałować. Albo w wała possać, tak jak pan lubi!
Docent skrzywił się nieprzyjemnie, wycelował oskarżycielsko palcem.
- Panie Anonichuimski! Merytorycznie pana praca leży i kwiczy, to dno plus metr mułu, gówno psie i wie pan co?
- Co? - odparłem odruchowo. Błąd.
- Chujów sto!
Audytorium zaśmiało się. Dałem się zrobić jak dziecko. Karwiński uśmiechnął się triumfalnie, pewien zwycięstwa. Profesor niewzruszony palił swoje cygaro. Kiwnął przyzwalająco głową. Zripostowałem.
- W pana dupę, docencie Kurwiński! Tak, jak pan lubi!
Zerwała się owacja. Karwiński starał się coś odeprzeć, coś dodać, bronić, się, atakować, ale lud nie dał dojść mu do słowa.
- Wypierdalaj! Wypierdalaj! WY-PIER-DALAJ!
- Chuj ci na imię! Kurwiński, chuj ci na imię! Chuj ci na imię! - skandowali.
Biedny docent nie miał gdzie się schować. Usiadł na swoim miejscu, skurczył się w sobie i (choć wydaje się to niemożliwe) poczerwieniał jeszcze bardziej. Zasłonił twarz rękami. Nie wierzę. Triumfowałem. Wygrałem naukową dyskusję.
- Czy ktoś ma jeszcze jakieś pytania lub komentarze? Dla odmiany sensowne?
- Tak - podjął jeden z kolegów na sali - czy metylacja w obrębie intronów też może mieć znaczenie na skuteczność transkrypcji genów?
Uśmiechnąłem się. Z sali zaczęły padać coraz to nowe pytania, ja zaś odpowiadałem na nie zgodnie z moją wiedzą
Nuncjusz
2 miesiące temu
Podchodzi do mnie taki rycerz i mówi, że spoko księżniczkę poznał i musi mnie zaszlachtować. Ja mówię "co ty pierdolisz ta księżniczka Cię jebie na twój herb" On wyjął miecz, rycerz w zbroi jak psu jajca miecz wyjął i mówi - co ty kurwa jaszczurze jebany? I zamach na mnie wziął, chciał mnie mieczem pociąć. A ja go na pizde, fast attack, ogniem w twarz kurwa, na kirys. oddechu nie mógł złapać, kolczuge miał na sobie, na łeb mu kolczuge założyłem, szponem od dołu mu walę na nos. Giermek nas ro-rozdziela, ja miałem takie łuski co na paleniu wiosek byłem, i tak mnie szarpnął że mi wszystkie łuski wypadły. Ale najebałem go, i królowa mówi... Królowa wchodzi, bo tam mieszkała w zamku za rogiem "co?! Walczycie tutaj?! To wypierdalaj z groty - do mnie mówi. Mówię - już się zabieram, ale wziąłem golda z groty... Wziąłem golda z groty i mówię "spale was wszystkich kurwy" i chuj, i ona powiedziała i chuj, odołożyłem tego golda, na drugi dzień przychodzę z beczką wina, taniego takiego bo golda zostawiłem, patrzę rycerz leży w grocie pod kamieniem mordę spaloną miał - mówię no wino na zgodę, wstawaj pijemy, i siedziałem z nim piłem wino przy kamieniu i patrzyłem na jego spieczoną mordę a on mówi - z czego się kurwa śmiejesz, ja mówię przypiekło mówię he hehe, a tą mordę to ja mu spaliłem. Idę jakąś wioskę spalić panowie. Zet wu.
Tomek Bordo
2 miesiące temu
Hahaha! What a story, Nuncjusz!
Nuncjusz
miesiąc temu
Wy sobie pewnie myślicie, że te żarty z siadaniem na mordzie to żarty co?
Tak naprawdę to nie, niektórzy z nas - mężczyzn - mają takie właśnie schorzenie. Tak zwane Łaknienie Odbytnicy (łac. appetitus anus) to choroba, po której twarz może ulec całkowitemu bądź częściowemu zniekształceniu. Dochodzi do tego brak możliwości mowy, wady lub całkowita utrata wzroku, ograniczone możliwości mimiczne, spłycenie oddechu, wypadanie włosów, pogorszenie słuchu. Mówię może, ponieważ jedynym znanym nam lekarstwem jest ładna dziewczyna siadająca na twarzy chorego. Choroba ta nie jest zbyt powszechna, w internecie też się o niej nie dowiesz, ale jest w 100% prawdziwa i groźna. Pomyślisz sobie, co mają ładne dziewczyny do twarzy? Otóż bardzo dużo, ich DNA jest nieco inne, lżejsze i lepsze od DNA dziewczyn brzydkich i grubych, przez co mają idealną wagę oraz gęstość do dotknięcia męskiej twarzoczaszki. Zdrowe komórki ładnych kobiet lepiej przenoszą się przez odbyt do twarzy kuracjusza, gdyż z natury, geny ładnych dziewcząt ciągną do mężczyzn.
Nie jest to bynajmniej zabieg bezbolesny, zdarzały się nawet przypadki uduszenia pacjenta. Co ciekawe, za każdym razem martwy pacjent miał uśmiech na twarzy.
Tak czy inaczej, innymi zagrożeniami związanymi z facesittingiem leczniczym są: choroby weneryczne przenoszone wtedy, gdy panna siada gołą pupą na twarzy pana, bakterie/wirusy/grzyby przenoszone z nie mytą pupą lub brudnymi ubraniami. Ekstremalnym przypadkiem byłoby dostanie się drobinek kału do ust pacjenta, ale to zdarzyło się tylko raz, i to w Kambodży, więc nikogo to nie obchodzi.
Zapytacie pewnie jednak, jak wygląda cała procedura. Otóż na życzenie pacjenta, lekarka = ładna samica, może przybyć do domu chorego i leczyć go na miejscu. Jest to jednak niezwykle drogie, NFZ nie refunduje takich dodatków, więc zazwyczaj wszyscy biorą leczenie w ukryciu lub, i tu wchodzi na scenę nowa reforma zdrowia, badania są wykonywane przez samice max. 5/10 w szpitalu. Polska biedny kraj, co można zrobić.
Pacjent musi się wygodnie położyć na łóżku/materacu/poduszkach, gdyż nie chcemy mu złamać kręgosłupa. Chory powinien być ubrany w majtki, spodnie co najmniej do kolan. Fakultatywnie może mieć koszulkę czy skarpety, ale nie byłoby to zbyt wygodne i mogłoby przeszkadzać lekarce i wprawiać ją w dyskomfort.
Kobieta następnie staje nad chorym, stopy powinny dotykać ziemi na wysokości barków pacjenta, następnie powolnym ruchem kuca i usadowia swoje pośladki na obliczu kuracjusza. Pozycja ta nie powinna sprawiać bólu dla żadnej ze stron. Po około 4-5 sekundach lekarka powinna wstać, by rekonwalescent mógł zaczerpnąć powietrza. Kolejny przysiad powinien być wykonany po 3 głębokich wdechach i wydechach badanego. Czynności te powtarzamy przez 10 minut, 3 razy w tygodniu. Zazwyczaj wystarcza 6 miesięcy na pełną kurację i powrót do zdrowia. Kuracji POD ŻADNYM POZOREM nie wolno przerywać, grozi to halucynacjami, zimnymi potami oraz notorycznym wypadaniem włosów.
Koszt całej kuracji wacha się w okolicach 60.000-80.000 PLN. Leczenie oczywiście można nieco skrócić, nawet do trzech miesięcy, ale wymaga to lekarki 10/10, wtedy cena wzrasta nawet do 125.000 PLN.
Nuncjusz
miesiąc temu
>bądź mną
>przeciętna płci żeńskiej
>znana ze swojego puszczalstwa
>ssiesz praktycznie każdemu
>jak tylko cie widzą klepią cie po całym ciele bez pytania
>jak sie bzykasz to zawsze na cały regulator
>psikają w ciebie jakimś gazem pieprzowym żebyś sie odjebała
>ale ty nie możesz
>tak bardzo chcesz im possać
>masz wrażenie że to pozwala ci żyć
>ale oni nie są wdzięczni
>praktycznie każdy chce cię zabić
>bądź komarem
>brak profitu
Canulas
miesiąc temu
Dobre dość.
Nuncjusz
miesiąc temu
Zdjęcie przedstwiające ludzi biegnących w maratonie (mój dopisek)

Zagadka:

Co jest nie tak z tym zdjęciem?

Na pierwszy rzut oka wszystko zaje - uśmiechnięci ludzie, maraton, piękna pogoda.

Ale przyjrzyjcie się.

Widzicie?

Tak, kurwa, tak.

Ci ludzie biegną po pierdolonej obwodnicy Wrocławia.

Już chuj z centrum, tam zawsze przy okazji maratonu są dantejskie sceny. Chuj, że nie ma żadnych znaków jak to objechać. Chuj, że nawet jakby były to by się nie dało, bo moja dzielnica jest po prostu otoczona maratonem.

Ale po jebanej obwodnicy!?

Żaden Episkopat, żadne Służby, Loże czy Mafie, żadni Żydzi, żaden Michnik, ani żaden Donald Tusk nie jest tak blisko absolutnego dyktatu jak te zmurszałe dziady w kolorowych butach.

Za rok będą biec po autostradzie, a za dwa lata wbiegną wam do domu spoceni, w obcisłych gaciach i nie przestając truchtać wygrzmocą żonę. I nie będzie zmiłuj, bo "jak jesteś taki mądry to sam przebiegnij 40 kilometrów.".
Nuncjusz
miesiąc temu
W pewnym momencie swojego licealnego życia zacząłem jarać się soundingiem. Dla nie obeznanych z tematem, jest to specyficzna technika, polegająca na wkładaniu w fiuta podłużnych przedmiotów, rurek i innego gówna tego typu. Jakkolwiek idiotycznie to nie brzmi, jest zdecydowanie warte spróbowania. Przez dekadę walenia konia, nie miałem tak niesamowitych doznań jak przy soundingu. Ale nie chcę wam teraz opowiadać o swoich fetyszach, bo lista ciągnęłaby się w nieskończoność. Jednak to właśnie ten jeden sprawiał, że omal nie zdałem matury pisemnej z matmy.
Dzień przed maturą postanowiłem sobie ulżyć i zacząłem poszukiwania odpowiedniego przedmiotu do całego przedsięwzięcia. Sounding jest o tyle fajny, że można spokojnie improwizować, jeśli chodzi o rekwizyty. Może to być pałeczka o tępym końcu, ołówek, a nawet wkład od długopisu. Tego ostatniego użyłem owego pechowego wieczoru. Zgodnie ze swoim zwyczajem, zacząłem od odpowiedniego ułożenia ciała na plecach, w innym przypadku trudno jest odpowiednio wsunąć obiekt w fiuta. Nieraz mi się to zdarzyło, napierdalało jak diabli i przez parę kolejnych dni szczałem krwią. Ogólnie nie polecam. Następnie rozpocząłem wsuwanie. Przezornie wsadziłem wkład do góry nogami, nie zamierzałem zmieniać wnętrza swojego ding donga w galerię sztuki abstrakcyjnej. Przez chwilę przyszła mi do głowy głupia myśl, żeby spróbować napisać coś chujem, ale byłem zbyt napalony, żeby rozpatrzyć głębiej ten debilny pomysł. Wreszcie opuściłem wkład na sam dół, tak, że wystawało tylko kilka centymetrów i ta malutka stalóweczka do pisania. Wyglądało to komicznie. Kiedy wreszcie skończyłem walić, byłem tak zmęczony, że błyskawicznie zasnąłem. Całe szczęście, że nastawiłem budzik.
Z rana czekała na mnie niezbyt przyjemna niespodzianka. Wkład, który został w moim członku na noc, utknął w nim na amen. Próbowałem wszystkiego, wyciągania rękami, szczypcami, podmywania wodą, ruszałem w górę i w dół... Wszystko na nic, mój beniz oficjalnie został pełnoprawnym długopisem. Słysząc krzyki matki, która kazała mi się ubierać w garniak i lecieć na maturę, wypchałem gacie kilkoma chusteczkami i niepewnie poszedłem na śniadanie. Po drodze do szkoły spróbowałem dyskretnie jeszcze kilka razy, ale wkład od długopisu wciąż blokował mój organ rozrodczy. Dopiero wtedy zacząłem się zastanawiać, co będzie jak zachce mi się szczać. Czy pomoże to w wydostaniu ciała obcego z mojego organizmu? A może mój mały papajek po prostu eksploduje? Nie ukrywam, obleciał mnie trochę strach, ale nie miałem czasu się dłużej martwić, bo ledwo zdążyłem na tę jebaną maturę.
Moje żądło trochę mnie rozpraszało, ale koniec końców przeforsowałem pięć pierwszych zadań zamkniętych. Ale wtedy zaczęły się komplikacje. W pewnym momencie mój czarny długopis odmówił mi posłuszeństwa. Na szczęście nie był to problem, miałem jeszcze dwa zapasowe. Jeden z nich, jak się okazało, również nie pisał, a drugiego musiałem chyba zapomnieć z domu. Oblał mnie zimny pot, kiedy uświadomiłem sobie prawdę. Nie zapomniałem trzeciego długopisu. Miałem go ze sobą, w gaciach. Kurwa, kurwa, kurwa. Co teraz zrobić? Wsadzić łapy pod ławkę i próbować wyciągnąć to gówno aż do skutku? Rozejrzałem się wokół. Teoretycznie siedziałem w kącie sali, więc nikt raczej by mnie nie nakrył. Nieśmiało rozpiąłem rozporek i wyciągnąłem swojego pytonga. Wyglądał jak siedem nieszczęść, cały czerwony i spuchnięty. Nie miałem jednak czasu płakać nad losem swojego kamrata, bo czas uciekał, a moje szanse na zdanie tego cholerstwa malały z każdą chwilą. Złapałem za stalówkę i pociągnąłem w górę, ale tak jak poprzednio, nie dało to żadnego efektu. Wtedy przyszedł mi do głowy kolejny idiotyczny pomysł.
Chwyciłem maturkę w łapę i dyskretnie wsunąłem ją pod ławkę. Przy dobrej koordynacji mięśniowej, byłem w stanie całkiem sprawnie pisać. Co prawda, musiałem co chwila podnosić kartkę do oczu, żeby odczytać polecenie, ale po kilku zadaniach opanowałem tę technikę do perfekcji. Byłem chyba pierwszym człowiekiem, który trzaskał zadania z matmy własnym kutasem. Wreszcie skończyłem wszystkie zamknięte i dotarłem do najgorszej części. Zadania otwarte zawsze były moją bolączką i obawiałem się, że przesądzi to o wyniku tej konkretnej maturki. Zrezygnowany położyłem ten pierdolony plik kartek na kolanach i zacząłem myśleć nad jakimś efektownym samobójstwem. Jedno było pewne – w domu pokazać się już więcej nie mogę.
Ale wtedy stało się coś niesamowitego – mój mnich zaczął się jakoś dziwacznie trząść pod ławką. Kiedy podniosłem kartkę do góry, okazało się, że rozwiązał już pół pierwszego zadania. Byłem tak zszokowany, że prawie spadłem z krzesła. Niepewnie wsunąłem stronę z zadaniem z powrotem pod ławkę. Po chwili moje prącie zasygnalizowało mi, że najwyraźniej skończyło. Gdy położyłem maturkę z powrotem na ławce, okazało się, że na samym dole strony napisało „przewróć kartkę”. Posłusznie wykonałem polecenie i w ciągu następnych dwóch kwadransów wszystkie zadania były poprawnie rozwiązane. „Dzięki chuju” – szepnąłem pod ławkę. „Nie ma za co mordo” – odpisał mi w brudnopisie. Następne półtorej godziny spędziłem na gapieniu się w sufit. Z pogardą patrzyłem na swoich znajomych, którzy głowili się nad najprostszymi zadaniami. Nigdy w życiu nie spodziewałem się, że wyjdę z uśmiechem na ustach z sali egzaminacyjnej.
Po powrocie do domu okazało się, że w wzwodzie jestem w stanie bez problemu wyciągnąć wkład z beniza i wkrótce stałem się wolny od tego cholerstwa. Aby podziękować mu za tak olbrzymie wsparcie, zwaliłem sobie pięć razy po kolei. Po tym jak skończyłem, przysiągłem sobie, że już nigdy nie będę bawił się w sounding. To chore gówno do końca życia będzie mnie dręczyć w koszmarach. Czasami budzę się w środku nocy, panicznie macając się po przyrodzeniu, tylko po to, żeby upewnić się, że wszystko jest w porządku. Nigdy, kurwa więcej tych pojebanych zabaw.
Kiedy przyszły wyniki matur, nie byłem zszokowany stoma procentami. Musiałem się jednak nieźle namęczyć, żeby wyjaśnić komisji w Krakowie, że ten „BENIZ” w miejscu nazwiska to jakiś głupi żart jednego z egzaminatorów.
yanko wojownik
miesiąc temu
Rozpierdalające!
Zastanawia mnie czy przez ten cały czas, nie było parcia na siuuurrr, ale pewnie przechodziło obok.
Skoro miał coś do napisania, to może czasem należy mu coś włożyć - gdyby chciał coś wyrazić zamiast tłumić w sobie.
Zajebistą kreuje to odpowiedź na ewentualnie zadane, drwiną podszyte pytanie - kto ci maturę napisał?
yanko wojownik
miesiąc temu
PS
Ciekawie musiało być także z wytryskiem - szło bokami i to pewnie wzmagało doznania. Słyszałem o wkładaniu, ale nie myślałem, że to można łączyć wprost z klasyczną masturbacją - onanizmem znaczy.
Nuncjusz
3 tygodnie temu
Co się odjebało to ja nawet nie, no ale od początku. Jako student ciężko wyrobić się ze wszystkim w określonym czasie więc wszędzie podróżuję samochodem. Zakupy robię zwykle tam gdzie akurat jestem i gdzie przypomni mi się że muszę uzupełnić zapasy. Pod każdym sklepem stoi zawsze ten sam menel i nie było to dla mnie dziwne dopóki facet nie zaczął się teleportować. Brzmi to nierealnie, wiem, ale wyobraźcie sobie że kupujecie w jednym sklepie artykuły, których akurat zabrakło w piwnicy. Wychodzicie, spotykacie żula: "dej no 2 złote napierdole się jak ksieciunio"(nie miałem wtedy humoru więc nie dałem mu kasy). Wsiadacie do samochodu i wracacie do domu, ale po drodze przypomina się wam że zapomnieliście czegoś kupić. No to zamiast wracać podjeżdżacie pod inną biedronke czy Lidla i kupujecie co trzeba. Wychodzicie a tam znowu ten sam żul z tym samym tekstem. Tym razem dałem mu kasę ale zacząłem intensywnie myśleć nad tym jakim cudem w tak krótkim czasie jeden menel w 5 minut znalazł się 10km dalej. Sprawdzałem wszelkie rozkłady autobusów i nie znalazłem niczego czym mógł podjechać. Nastepnego dnia opuściłem wykład i postanowiłem jeździć od sklepu do sklepu i sprawdzać pod którym menel czai się tym razem. Okazało się że pod każdym XD No mówię wam, jeździłem najszybciej jak się dało między sklepami oddalonymi od siebie od kilku do kilkunastu kilometrów a on ciągle był pod każdym. Wiele nocy nie umiałem zasnąć myśląc o tajemnych mocach jakie posiada. Po kilku dniach zdecydowałem odkryć jego sekret.

Zacząłem od dokładnej obserwacji, czyli precyzując spędzania większości czasu w samochodzie przed sklepem. Menel stał tam przez jakiś czas, ale wystarczyło że odwróciłem wzrok na jakąś dziewczynę czy inne dziwactwo i znikał. Zastanawiałem się czy nie pojechać pod inny sklep ale postanowiłem dalej czekać. Po parunastu minutach, podczas gdy sprawdzałem powiadomienia w telefonie, żul nagle wrócił. Dosłownie pojawił się znikąd. Musiałem zrobić coś więcej niż tylko obserwować. Kupiłem jakieś rzeczy i wyszedłem z nadzieją że zostanę zapytany o parę złotych, co niestety nie stało się, gdyż menel znów rozpłynął się w powietrzu. Powtarzałem te same czynności parę dni w tygodniu przez parę miesiecy. Musiałem zrezygnować ze studiowania, ale jakos nie żałuję. Czasem udawało mi się zostać zaczepionym, ale nie miałem pojęcia w jaki sposób mogę zagadać żeby wyciągnąć jakieś ciekawsze informacje niż jak to ciężko jest "kierowniku" na tym świecie. Próbowałem ogarnąć od czego zależy, pod którym sklepem będzie menel i okazało się, że gdy gdzieś były przeceny to tam właśnie przesiadywał najdłużej. Po zamknięciu sklepu wchodził w jakaś uliczkę i znów znikał. Pomyślałem, że musi gdzieś spędzać noc i próbowałem znaleźć jakieś sensowne miejsce, ale ani na pustostanach ani pod mostami go nie było. W koncu zdecydowałem sam zapytać menela gdzie sypia i dość łatwo poszło, ale odpowiedź która dostałem była dość dziwna.
Żul powiedział że mieszka na wysypisku śmieci i że mam tam się pojawić dziś o 22, żeby mi pokazał "o co w tym wszystkim chodzi". Do wieczora nie byłem pewny co zrobić. Wiedząc, że jest to dosyć ryzykowne, pojechałem na wysypisko. On czekał już na mnie przy ulicy. Bez słowa poszliśmy w stronę najwyższej góry śmieci. Okazało się że w jej wnętrzu jest ukryta winda gdzieś daleko pod ziemię (co stwierdziłem po długości jazdy). Przed wejściem do niej żul powiedział mi że nie mogę się już wycofać i już nic nie będzie takie jak wcześniej XD No to jazda wsiedliśmy i jedziemy na dół. To co zobaczyłem po wyjściu z windy przerosło mnie calkowicie. Otóż kojarzycie jakieś opowieści o Atlantydzie czy innych miastach podwodnych albo podziemnych, które są tylko legendami. No to powiem wam, że to było dokładnie coś takiego tylko o wiele większe i całe zbudowane z puszek po piwach. Dookoła wielkie uprawy ziarna dla kur, dalej kopalnie, które były całkowicie napromieniowane, a w centrum ogromny pałac. Wszedłem tam i spotkałem króla meneli, którym był słynny dobroczyńca altruista wielki Polak Jurek Owsiak. Przywitał mnie silnym uściskiem ręki i powiedział że od dzisiaj już na zawsze będę jego poddanym, będę zbierał puszki po piwach i pomagał w tworzeniu wielkiego imperium. Bez dwóch zdań zgodziłem się, a on wypowiedział parę zaklęć i od tamtej pory stałem się jego sługą. Aktualnie jestem dwudziestolatkiem w ciele starszego mężczyzny, ubranym niezmiennie w potargane i brudne rzeczy, za to mam niesamowitą zdolność: moc teleportacji. Teraz nie dość, że nie muszę się spieszyć, to jeszcze przyczyniam się do tworzenia czegoś, co kiedyś opanuje świat. A wszystko wymaga ode mnie używania tylko jednej frazy: "daj no kierowniku dwa złote".
pkropka
3 tygodnie temu
Niesamowita historia. :D
Nuncjusz
3 tygodnie temu
UWAGA WY KURWA DEPRESYJNE ŚWIRY

NUDZI WAM SIE? CAŁY CZAS JEDYNE CO ROBICIE TO KRĘCENIE ŚMIGŁEM?

MAM COŚ CO PASUJE IDEALNIE DO WAS

WŁAŚNIE TO ODKRYŁEM

DO NASZEGO KURWA ZAJEBISTEGO PRZEDSIĘWZIĘCIA (CHUJ WIE JAK TO SIE PISZE)

POTRZEBA BUTELKI WODY MINERALNEJ 2L JEŻELI JESTEŚ PODLUDZIEM TO GAZOWANĄ KUP JEDEN PIES. DO TEGO PYSZNE GUMY MIĘTOWE TAKIE CO CI JAPE ROZERWĄ ŚWIEŻOŚCIĄ. NO I PRZEPISIK

ŁYKASZ Z 2 GUMY TAKIE W SENSIE ŻE ROZGRYZASZ PRZED POŁKNIĘCIEM. POŁYKASZ. I TERAZ NAJLEPSZE. BIERZESZ TĘ WODĘ I PIJESZ JĄ JAK MENEL KUFLOWE MOCNE 7,2% Z PROMOCJI Z OSIEDLAKA. NIE WIEM JAK TO OKREŚLIĆ ALE TO CO MASZ WTEDY W MORDZIE TO JEST JAKBY CI SIĘ ANIOŁ SPUŚCIŁ DO RYJA. JESTEM MIŁOSZ I JESTEM MIĘTOWYM ŚWIREM.
Canulas
3 tygodnie temu
Ej no, story ok, ale kiedyś się zajebalem gumami kulkowymi ;)
Nieco inaczej patrzę na tę historię
Nuncjusz
ponad tydzień temu
Drogi Panie Pośle!

Ostatnio słyszałem w którymś z Pana licznych wywiadów, że dla Pana, praktykującego katolika, homoseksualizm jest odrazą, tak jak jest to napisane w 3 Ks. Mojżeszowej 18:22 i nie można tego ominąć. Dziękuję za wszystko, co Pan robi, by edukować ludzi w zakresie Prawa Boskiego. Dużo się dowiedziałem, słuchając Pana wypowiedzi, i staram się podzielić tą wiedzą z jak największą liczbą osób. Gdy ktoś usiłuje bronić homoseksualistów na przykład, przypominam mu po prostu, że 3 Ks. Moj. 18:22 mówi jasno, że jest to obrzydliwość. Mimo tego potrzebuję Pana pomocy odnośnie kilku specyficznych praw, by móc je wdrażać w czyn.

1. Gdy spalam byka na ołtarzu ofiarnym, wiem, że to powoduje woń, która jest Bogu przyjemna (3 Ks. Moj. 19). Problem jest z moimi sąsiadami. Mówią, że dla nich zapach ten nie jest przyjemny. Czy mam ich ignorować?

2. Chciałbym sprzedać swoją córkę jako niewolnicę za karę, jak to opisuje 2 Ks. Moj. 21:7. W tych czasach, jaka byłaby, według Pana, najlepsza cena?

3. Wiem, że nie powinienem mieć kontaktu z kobietą podczas jej nieczystości miesięcznej (3 Ks. Moj. 15:19-24). Problem jest, jak się tego dowiedzieć? Usiłowałem zapytać, ale one często były obrażone moim pytaniem.

4. Moja żona po wielu latach straciła upodobanie w moich oczach. Znienawidziłem ją, gdyż odkryłem w niej odrażającą cechę, gadulstwo. Wypisałem jej list rozwodowy (5 Ks. Moj. 24) i chcę ją odprawić, tylko nie wiem, jak go jej wręczyć. Osobiście czy przez policję?

5. Mam jednego sąsiada, który uparcie chce pracować w dzień szabasu. W 2 Ks. Moj. 35:2 jest jasno powiedziane, że ma być skazany na śmierć. Czy moralnie jestem zobowiązany, by go zabić sam?

6. Jeden z moich przyjaciół twierdzi, że nawet jeżeli jedzenie owoców morza jest obrzydliwością (3 Ks. Moj. 11:10), to mimo wszystko jest mniej gorsze od homoseksualizmu. Nie zgadzam się. Czy może Pan osądzić?

7. W 3 Ks. Moj. 21:20 jest powiedziane, że nie mogę się zbliżać do ołtarza Boga, jeżeli mam problem ze wzrokiem. Muszę zdradzić, że noszę okulary do czytania. Czy muszę mieć wzrok 20/20 lub czy można negocjować?

8. Większość moich przyjaciół obcina sobie włosy, również w tzw. kołka, mimo że jest to jasno zabronione 3 Ks. Moj. 19:27. Jak oni mają umrzeć?

9. Wiem, że wg 3 Ks. Moj. 11:6-8, jeżeli dotknę skóry martwego wieprza, staję się nieczysty. Ale czy mogę nadal grać w piłkę nożna, jeżeli będę nosił rękawice?

10. Mój wujek nie respektuje 3 Ks. Moj. 19:19, ponieważ sieje dwie różne rośliny na tym samym polu. Jego żona zresztą również, ponieważ nosi ubrania z dwóch różnych materiałów (mieszaninę bawełny i poliestru). Ma również zwyczaj przeklinania. Czy naprawdę muszę zebrać całe miasto, by ich kamienować (3 Ks. Moj. 24:10-16). Czy nie moglibyśmy ich po prostu spalić żywcem podczas prywatnego zebrania rodzinnego, jak to zrobiliśmy dla tych, którzy sypiają z ich rodziną?(3 Ks. Moj. 20:14).

Wiem, że wnikliwie Pan przestudiował te tematy, i jestem pewien, że mi Pan pomoże. Dziękuję Panu jeszcze raz, za przypominanie nam, że słowa Boże są wiecznie niezmienne.

z poważaniem Jerzy Friediger
Karawan
ponad tydzień temu
Brawissimo!!
Ale to wysypywanie pereł przed wieprze nierozumne! Ich (wieprzów) świat jest zakręcony jak świński ogon. NIc na to nie poradzisz. Dziękuję za przypomnienie praw, które obowiązywały w czasach gdyśmy co dopiero z drzew zeszli i o wynalazku humanizmem zwanym nie słyszeli. Niektórzy troglodyci chętnie by wrócili do owego "rajskiego" ogordu gdzie "siła przed prawem jest jeszcze" - jak pisał był niejaki Wernyhora.
pkropka
ponad tydzień temu
Po pierwszym punkcie ledwo się pozbierałam. Cudowne <3

Zaloguj się, aby wziąć udział w dyskusji