Wspólne opowiadanie! Co wy na to? :-)

Mroczhna
27.03.2015
Każdy z nas doda od siebie od trzech do sześciu zdań w komentarzu i tak każdy, aż powstanie spójna, ciekawa treść. :)

Zacznę:

"Obudził się z potwornym bólem w lewym kolanie i uciskiem w prawym biodrze. Spróbował wstać, na daremno.
- Pomocy! Tutaj! Halooo! - wołał w niebogłosy z nadzieją, że ktokolwiek go odnajdzie, chociaż sam nie wiedział, gdzie jest. Cicho zapłakał."
BreezyLove
27.03.2015
Nagle zobaczył postać wyłaniającą się z zarośli. Była to kobieta. Zaczęła mu się przyglądać, a z jej ust wydobywały się dziwne dźwięki. Chłopak patrzył na nią, o dziwo nie czując lęku.
Ktokolwiek
27.03.2015
Wręcz przeciwnie, poczuł ulge w bólu, jakby w tej istocie było coś magicznego. Później sam nie widział, czy tak było naprawdę, czy tylko jego wyobraźnia spłatała mu figla. Kiedy kobieta zrozumiała, że chłopak nie zna znaczenia dźwięków, które się z niej wydobywały, przemówiła ludzkim głosem.
KarolaKorman
27.03.2015
- A cóż to za robaczek leży tutaj w trawie - jej głos brzmiał pieszczotliwie, jakby przemawiała do bezbronnego dziecka - skąd się tu znalazłeś. Tacy jak ty nie zapuszczają się w te strony.
LinOleUm
27.03.2015
Jego oczy roziskrzyły się delikatnie, Odparł cicho, pomimo niesamowitego ucisku:
- Skąd wiesz jaki jestem? Tacy jak ty nie powinni tego wiedzieć. - odparł z wymuszonym uśmiechem, przyglądając się jej badawczo.
Wena
27.03.2015
Dziewczyna również wykonała grymas mający zapewne być uśmiechem.
- Widzę, że cię coś boli. Wyciągnij ten telefon z kieszeni, to on tak cię uwiera.
Chłopak dopiero teraz skojarzył, że faktycznie wepchnął nowego smartfona w spodnie. Pewnie jest cały połamany. Zwinął go w supermarkecie jednemu gościowi, który przymierzał kask motocyklowy. Cieszył się, bo jego stara komórka wpadła mu wczoraj do sedesu. Próbował ją wyłowić ale, te cholerne szczury znów wytykały łby. Ojciec już kilka razy wrzucał trutki do muszli. Pomagało to jednak na kilka dni.
Sięgnął do kieszeni i wyjął jakiś plastikowy kawałek.
- To klapka od baterii – powiedziała dziewczyna.
- Wiem – mruknął ze złością.
- Nie bądź niemiły.
Po chwili wydobył resztę telefonu. Poczuł ulgę. Ona miała rację. Kim była? Czy to jakaś jasnowidzka?
- Jak masz na imię? – zapytał.
KarolaKorman
27.03.2015
- Dee Dee - odparła - a ty?
Chłopak zrobił dziwną minę. Takiego imienia nigdy wcześniej nie słyszał, ale dobre wychowanie, o którym słyszał, mówiło mu, że należy się odwzajemnić.
- Jestem - zaczął się przedstawiać, ale kolejna część plastiku dokuczliwie ukuła go w pośladek.
Wena
27.03.2015
- Ałł! – krzyknął. – Powiem ci później. Chce mi się spać.
Odwrócił się na bok i prawie natychmiast rozległo się potworne chrapanie. Dee Dee usiadła z naburmuszoną miną na trawie.
xnobodyperfectx
27.03.2015
Pogrążony był w głębokim śnie. Zapach wilgotnego powietrza delikatnie drażnił jego nozdrza. Znajdował się w pustce, która momentalnie zamieniła się w przejaskrawioną galaktykę. Zakrył dłonią oczy by nie oślepił go blask bijący od gwiazd. Niespodziewanie zauważył, że z jego ręki zaczynają odpadać kolejno kawałki skóry tym samym odlatując w nieznane. Przerażony spojrzał na swoje ciało.
BreezyLove
27.03.2015
Całe pokryte było teraz dziwną substancją. Miała przyjemny zapach. Chłopak spojrzał na Dee Dee i zapytał:
- Co się ze mną dzieje?
xnobodyperfectx
27.03.2015
Twarz kobiety przybierała różne kształty. Lwa, orła, madonny, faceta z blizną.
- Olivier...- z jej zamkniętych ust wyrwał się głos, cichy, syczący, ale jakże przyjemny.- Olivier... Olivier...- wyciągnęła swoje ręce w kierunku chłopaka.
- Uff...- wciągnął powietrze budząc się ze snu.
Podniósł się do pozycji siedzącej i rękawem wytarł krople potu z czoła.
BreezyLove
27.03.2015
- To tylko sen - powiedział - zaraz, zaraz, a co Ty w nim robiłaś? - zwrócił się do swojej towarzyszki.
Ona siedziała i patrzyła w Jego oczy, nic nie mówiąc. Po dłuższej chwili milczenia chłopak nie wytrzymał i ze wściekłością podszedł do dziewczyny. Chciał nią potrzsnąć, ale Jego ręce trafiły w nicość, gdy jej dotykał.
KarolaKorman
27.03.2015
Starał sobie przypomnieć co wydarzyło się przed chwilą. Jeszcze przed tym kiedy chciał na niej wyładować swoją wściekłość, ale dlaczego był taki zły? Tego też ni pamiętał.
BreezyLove
27.03.2015
Nagle poczuł mrowienie w okolicach stóp i zakręciło mu się w głowie. Gdy wszystko wróciło do normy, zdał sobie sprawę, że Dee Dee zniknęła.
Rozejrzał się dookoła, pierwsze co wpadło mu w ręce, to złożona w kopertę gazeta. Kiedy otworzył zawiniątko zobaczył kilkaset malutkich grzybków.
-Co to do cholery jest? Czy to co przeszedłem, jest efektem spożycia tego czegoś? I czy zażyję je po raz kolejny?! - Pomyślał.
xnobodyperfectx
28.03.2015
- Co za gówno! Pss...- parsknął pod nosem.
Pakunek trzymany w rękach zgniótł i odrzucił w bok. Dłonią przetarł czoło. Nie mógł zbytnio ogarnąć obecnej sytuacji.
Mroczhna
28.03.2015
Jego wzrok skierował się na pakunek. Przez myśl przemknął mu portret kobiety ze świata marzeń, snów i halucynacji. Poczuł jak gdyby Dee Dee była mu kimś dobrze znanym, zrobiło mu się jej szkoda, że jest tam tylko ona jedna, w całym wymiarze. Zresztą, sam dobrze wiedział, czym jest samotność, dlatego nie chciał, aby ktoś jeszcze musiał jej doświadczyć.
Sięgnął po jednego grzybka, dokładnie go obwąchał i przystawił do ust.
- Za Dee Dee! - odgryzł trzon, a następnie pochłonął kapelusz - Fuuu, gorzkie!
BreezyLove
28.03.2015
Znów znalazł się tam gdzie poprzednio. Tylko, że tym razem zamiast jednej Dee Dee, było ich kilkanaście. Chłopak wolnym krokiem podszedł do nich, czując mocne ukłucie w brzuchu.
KarolaKorman
28.03.2015
Nie był to muchomor. Tego zna jeszcze z dzieciństwa, jest czerwony w białe kropki. Teraz czekał na reakcją. Czy znów spotka Dee Dee? Kołatało mu się po głowie tylko to pytanie.
xnobodyperfectx
28.03.2015
Mlaskał coraz wolniej, a jego grymas powoli zamieniał się w jego normalną mimikę twarzy. Zmrużył oczy po czym upadł głową na trawę. Przez chwilę pusto wpatrywał się przed siebie po czym zamknął powieki i odleciał.

Część postów została ukryta (79)

Zaloguj się, aby przeglądać cały wątek

little girl
26.02.2016
Moni przeczytaj o co chodzi w tym wątku :)
Moni
26.02.2016
To nie wyjdzie, powiadam ci. Czy jak to on mówi...
Moni
26.02.2016
W sumie to...
Powiadam Ci, że gówno z tego wyjdzie? Jak wolisz.
little girl
26.02.2016
Kto?
Moni
27.02.2016
Mój chłopak. C:
little girl
27.02.2016
A skąd on to wie?
Moni
27.02.2016
Brał udział w poprzedniej zabawie w to. C:
little girl
27.02.2016
Właśnie zadałam sobie sprawę, że niepotrzebnie zapychamy ciekawy wątek :") No coz, nie wiem kto jest Twoim chłopakiem. Fajnie by było gdyby wzięły udział nowe osoby, z tego co widziałam trochę ich jest. Trzy zdania to nie dużo, a przyokazji każdy się czegoś nauczy.:3
Anonim
27.02.2016
To, że Sakalowi cos sie nie udało wcale nie znaczy, że nie uda się nowej ekipie
Powodzenia :)
Beznadzieja
27.02.2016
Hej, stwierdzam, że to mogłoby być fajne i inspirujące. Takie trochę wyzwanie. Jakbyście robili to się zgłaszam!
little girl
28.02.2016
To moZe by zaczac od jutra, co Wy na to?
Moni
28.02.2016
Nie, żeby coś, ale może ustalicie gatunek, zarys historii i takie tam?
little girl
28.02.2016
Nie wiem jak to wyjdzie, ale z tego co widziałam na górze, oni nie mieli żadnego planu, pisalina żywioł
Moni
28.02.2016
No i słabo to wyszło. Zaplanujmy to.
little girl
28.02.2016
Spoko :) To rozumiem, że bierzesz udział Moni?
Proponuję, aby narracja była pierwszoosobowa, główny bohater to... nastolatka?
Moni
28.02.2016
Spoko. :p Ja dam ponownie 30%, zobaczę jak się rozwinie. Może być lekki motyw fantasy, ale ciągle nasz świat?
little girl
28.02.2016
A miejsce? Moze jakiś obóz letni, gdzie dzieją się dziwne rzeczy? A jjakie to się okaże:) Jeśli ktoś ma jakiś pomysł, niech śmiało pisze... Jak narazie jest mało chętnych, ale mam nadzieję, że się rozkreci
Robert. M
rok temu
-Tereska, aż łezka się w oku zakręciła. Nie wiem jak Ty, ale ja często o tym wspominam, i zawsze powtarzam, że jestem jednym z ostatnich roczników, które mogły mieć cudowne dzieciństwo. Oparte na radościach dostępnych na wyciągnięcie ręki - gdzie nie było podziału na lepszych i gorszych, gdzie na jednym podwórku schodziły się dzieci z całej okolicy i potrafiły radośnie spędzać ze sobą czas do godzin wieczornych. Jedynym limitem były słowa mamy: chodź do kąpieli!!!!
Robert. M
rok temu
- Taka jest prawda, wiem, że nikt nie powinien żyć przeszłością, ciągle powtarzać, że dawniej to było lepiej, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że było to prawdziwe, autentyczne życie. Dziś nikt nie potrzebuje spotkań, sami sobie radzimy, bo trzeba być mobilnym, aktywnym, a znajomi , to może poczekać. To dotyczy również mnie, aż wstyd się przyznać jak długo z kilkoma się nie widziałam.
Karawan
rok temu
Spokojnie Rob! Ludzkość nie ma czasu na pierdoły, bo kopie sobie grób. Zajęcie poważne i szlachetne. Niejaki Dante napisał, że nie ma większego bólu jak w nieszczęściu wspominać czasy szczęśliwe. Przeszłość to rozlane mleko - nic z tym nie zrobisz, a gdy tak patrzysz na zmalałe Twoje podwórko nie zauważasz, że łobuz leje żonę (bo to nie Twoja sprawa, albo załatwisz to jutro-nigdy). Dorastasz i zaczynasz dostrzegać, ale im będziesz starszy tym więcej będziesz widział i jednocześnie rozumiał jak mało możesz zrobić. Spokojnie! Obserwuj grabarzy człowieczeństwa, ale nie podniecaj się - Oni też muszą przeminąć.
Robert. M
rok temu
To właśnie mnie przeraża, że większość z nas nie umie się cieszyć chwilą, tym, co już mamy, a ciągle obiecujemy sobie, że jeszcze tylko dana rzecz, sprawa, a będziemy szczęśliwi. A najgorsze jest to, że osiągnięty cel nas rozczarowuje i ku ironii to po czasie stwierdzamy, że to samo zabieganie o niego było czymś ciekawszym. Bo coś się działo, spotykaliśmy wówczas ludzi, dopytywaliśmy, wchodziliśmy w relacje, staraliśmy się pokazać z jak najlepszej strony.
Może i tak jest, że doświadczając trudnej codzienności mam świadomość swojej ułomności a co za tym idzie schodzę z pewnych dróg, które kiedyś uważałem za swoje i rozpamiętuję jak to kiedyś byłem wodzirejem, a przynajmniej tak mi się zdawało.
A i obserwuję, tylko czasem nie wiem, czy i ja z nimi nie zatracam swego jestestwa.
Robert. M
9 miesięcy temu
Każdy ma swoje plany, priorytety, coś co go pcha do celu, co budzi go do życia , sprawia, że chce się męczyć, bo wie, że kiedyś dojdzie do tego, swego marzenia.

I niby wszystko jest proste, wystarczy się starać, odliczać dni, pieniądze, bo nie oszukujmy się, większość tych rzeczy, związana jest z gotówką.
I żeby przejść do meritum sprawy, ustalmy, że już to osiągnęliśmy, jest przyklepane , nasze, no tylko usiąść i z rozanieloną gębą podziwiać.
Nie ważne co to ma być, co jest, było, będzie, po prostu jest.
I teraz jak każdy to ma przed oczyma, niech z ręką na sercu powie, ile się tym umiał autentycznie cieszyć. Jak długo jego wymarzony cel, był w stanie zagwarantować mu poczucie szczęścia.
Karawan
9 miesięcy temu
Bardzo stare zagadnienie; być czy mieć. Być oznacza istnienie świadome własnej małości i ułomności, mieć oznacza posiadać bez bycia. Każdy z nas zabiega by być dostrzeżonym, docenionym, choć przez chwilę tym "naj". Niewielu dostrzega, że nie koniecznie trzeba robić z siebie błazna by otrzymać uznanie, szacunek etc. Zdecydowana większość patrzy "tu i teraz- łap okazję". Z tego wywodzą się dwie postaci zauważane; supersqrwysyn i Człowiek. Czasem zdarza się, że to ta sama osoba o dwu różnych obliczach - na zewnątrz pozornie Człowiek,a de facto cyniczny pasożyt bez skrupułów i zahamowań, bez etyki i jakichkolwiek uczuć. Smutny świat. Wole więc wychodzić do mojego. Tam cieszę się tym co mam!
Robert. M
9 miesięcy temu
Minął mi czas ,że brałem do siebie, co inni mi mówili.
Jeżeli ktoś musi mieć poklask, zwłaszcza za cenę własnego upokorzenia(błazna)
to już jest powód do ubolewania nad własnym życiem.
Zgadzam się, że ten świat jest smutny, ale na szczęście napisałeś:
- "Wolę więc wychodzić do mojego. Tam cieszę się tym , co mam!"
Dokładnie, tak właśnie staram się żyć i dobrałem sobie kilku ludzi,
którzy umieją to we mnie pielęgnować, bo nie oszukujmy się, potrzebujemy
wsparcia, gestu, słowa, p prostu drugiego człowieka.
Nawet nie próbuję zwracać uwagę na swoje potrzeby.
Jestem wolny od problemów, bo zrezygnowałem ze współzawodnictwa.
Nie mam wrogów bo nikomu nie wchodzę w drogę.
.Ustępuję miejsca nawet tym co na to nie liczą.
Idę tam , gdzie wszyscy byli, a jednak to miejsce przeoczyli.
Nikomu nie doradzam, niech każdy sam do tego powróci.
Czasem tylko się uśmiecham, że takie to było oczywiste.
Ozar
9 miesięcy temu
Karawan. Masz całkowita racje. Nie trzeba z siebie robić błazna itd. "Ludzkość nie ma czasu na pierdoły, bo kopie sobie grób" - tu padam do nóg, ja o tym pisze od lat, a zazwyczaj ludziska tego nie kumają.
Robert. M
9 miesięcy temu
Bo jak trudno nam się integrować, porównywać z tymi co mają pod górę, bo musimy wówczas przyznać przed samym sobą, że życie nam sprzyja. Nie mamy na szczęście powodu by przesiadywać przy łóżku chorego dziecka, patrzeć na powolne zatapianie się w nałogu członka rodziny itp.: To co dla nas jest czymś odległym, znanym z reportaży, czasami znajduje odzwierciedlenie tuż obok, ale nas nie interesuje, tak dla własnego bhp, by sobie nie psuć dnia.

Z wiekiem nabieramy doświadczenia, więc pewnie kiedyś docenię tych wszystkich, co wychowywali ludzi, starali się i dla mnie, dziś jeszcze za dużo mam siebie na uwadze, by im przyznać rację. Tylko bowiem poświęcenie się dla kogoś daje satysfakcję, pozwoli kiedyś spojrzeć na swe życie z myślą, że zrobiłem coś z sensem. A że o tym nikt nie przeczyta, nikt nie usłyszy, to niuans, ważne by te osoby, osoba, popatrzyła z wdzięcznością, gdy podczas świąt łamiemy się opłatkiem
Robert. M
8 miesięcy temu
Kiedyś nasza sąsiadka powiedziała, że nawet najmniejszy nasz ruch, powoduje lawinę zdarzeń, która doprowadza do wielu nieuniknionych wypadków losowych. Nie wiem o co w tym chodzi, ale zdaje się, że miała na myśli nasze każde słowo, nawoływania do zmiany upodobań, czy zwykłe spotkanie na ulicy. Co skutkuje spóźnieniem, być może innym spotkaniem, bądź ominięciem właśnie danej osoby. Takie właśnie dialogi, sytuacje zapamiętuję, co sprawia, że nie jestem pewna już niczego, a najmniej swej tożsamości.
Robert. M
4 miesiące temu
--Twoja sąsiadka miała na myśli chyba zbieg okoliczności.
To jak w tym przypadku o szklance w połowie napełnionej, gdzie nikt nie może mieć pewności, co wyjdzie mimo misternych planów bo życie jednak potrafi zaskoczyć.
--Nie znam tego to jakieś opowiadanie, anegdota?
--Już ci opowiadam. Andrzejek ma mamusię, delikatnie mówiąc bardzo apodyktyczną, która ciągle dyktuje:
- Synu, tak robiąc napykasz sobie biedy. Posłuchaj mnie to wyjdziesz na tym dobrze. Rób jak uważasz, ale nie miej pretensji, bo ja już widzę, że to szkoda twojego zdrowia.
On tak jest już tym zmęczony że przysięga sobie, że jak znajdzie dziewczynę, to wszystko zniesie, pod warunkiem, że ta jedyna będzie spolegliwa, a przynajmniej będzie umiała iść na kompromis. Wykombinowało sobie chłopisko ( według niego) taki chytry plan, w którym to on będzie testerem. Czujesz to? To już nie może się udać, ale dobra, nie będę uprzedzał.
Miało to polegać na tym, że jak spotka taką miłą dziewczynę, to zanim coś się rozwinie odwiedzi ją w domu i poprosi o pół szklanki herbaty. Gdy ta nieświadoma kandydatka zrobi dokładnie w ten sposób, to jego nie trzeba więcej przekonywać. Mija czas parę kobiet tak odpadło, bo mówiły:
– No, co ty? Nie rób scen, co to za fanaberie – takie i tego typu podobne odpowiedzi padały z ich ust, więc je opuszczał, bywało, że z bólem serca.
Aż trafiła się Hania, co w takiej ilości podała herbatę i żeby było śmieszniej sobie również tyle nalała. A, co? Jak ma mu dogodzić to po równo, czyli dwa razy po pół. Andrzejek w skowronkach, w końcu cel osiągnięty, dziewczyna konkretna, taka do życia, więc tylko dokończyć dzieła.
Oświadczył się, ustalili datę ślubu i własnej przyszłości, wszystko dobrze się ułożyło to co? Najprościej powiedzie i tak żyli dłuuuuuugo i szczęśliwie.
Niby tak, tylko w rocznicę Andrzejek wymyślił sobie wypad na kolację. Tam w restauracji powspominali, później do domu i łózia, by miło zakończyć dzień. I taki pech, że Hani przed figlami zapyta:
- Andrzej, a co cię przekonało, albo inaczej, kiedy zrozumiałeś, że ja to jestem tą jedyną?
Robert. M
3 tygodnie temu
Mijały miesiące, aż w końcu nastąpił ten dzień, w którym zwierzęta przemówiły w ludzkim języku.

Wszystkie zwierzęta na świecie były poinformowane i dogadane z wróżką i pomiędzy sobą jakie mają być ich pierwsze słowa wypowiedziane w ludzkim języku.

We wszystkich domostwach,chlewach, oborach, pastwiskach,, na podwórzach, polanach, łąkach, lasach, stepach, sawannach, w puszczach i na pustyniach, zabrzmiał donośny głos:

My też żyjemy! My też żyjemy! Cierpimy, kochamy jak wy!!!
Robert. M
3 tygodnie temu
Przerażenie ogarnęło całą ludność. Jakże się przestraszyli i zdumieli z zaistniałej sytuacji.

Nastała głęboka cisza, po czym znów zwierzęta zaczęły śpiewać:

Chcemy większej wolności,

chcemy większych praw,

chcemy miłości,

szacunku i troskliwości

Zaloguj się, aby wziąć udział w dyskusji