Free Land - Rozdział 1

W połowie 2020 roku ludzie zaczęli znikać. Płeć, narodowość, wiek to nie miało znaczenia. Ok. 50 tys. ludzi zapadło się pod ziemię i nikt nie umiał powiedzieć, gdzie aktualnie się oni znajdują. Było tak do czasu aż pewnego niedzielnego poranka na serwis społecznościowy YouTube, nie został wrzucony film, który z miejsca stał się hitem i wylądował na pierwszym miejscu karty na czasie.

Hubert Jankowski, jako nałogowy użytkownik YouTuba nie mógł odmówić sobie obejrzenia filmu, który niespełna po godzinie od wrzucenia wbił zawrotne pięć milionów wyświetleń, jak i zajął pierwsze miejsce w karcie na czasie.

— Witajcie drodzy obywatele państw świata, jestem Administratorem — zaczął swoje przemówienie zamaskowany człowiek. — Wybrałem spośród was pięćdziesiąt tysięcy ludzi, którzy stworzą idealne społeczeństwo —

— Taaa? I ciekawe co jeszcze? Bardzo ciekawy troll nieźle się uśmiałem. — powiedział do siebie Hubert.

— Każdy z wybrańców został już przetransportowany do ich nowego domu. — Do miasta Free Land. — oznajmił Administrator zmodyfikowanym komputerowo głosem.

— Gimbus bawiący się w anonymous ehhh. — kontynuował mówienie do siebie Hubert.

— To właśnie w nim powstanie pierwsze społeczeństwo doskonałe. — Kontynuował. — Zauważyłem jednak, że podczas moich obliczeń popełniłem błąd i potrzebuję jeszcze jednego wybranego. — Zespół złożony z agentów polowych jest już w drodze do jego domu, wkrótce powinni dotrzeć na miejsce.

Gdy Administrator wypowiedział te słowa, pod dom Huberta podjechał kurier. Jako że Hubert czekał na dostarczenie paczki, zatrzymał on odtwarzanie wideo, wziął pieniądze i narzucił na siebie bluzę, a następnie po opuszczeniu swojego pokoju skierował się do drzwi wejściowych. Po zerknięciu przez judasza i upewnieniu się, że za drzwiami stoi kurier, a nie bandyta Hubert otworzył drzwi. Jednak kurier zamiast terminalu jak przed chwilą w swojej dłoni trzymał czarny pistolet. Zanim Hubert zdążył zareagować, pistolet wystrzelił, a Hubert został trafiony zatrutą strzałką.

Jedynym co zdążył powiedzieć przed zapadnięciem w sen, było treściwe acz krótkie słowo:

— Kurwa… —

— Potwierdzam cel zabezpieczony — powiedział do swojego radia agent polowy przebrany za kuriera.

— Dobra robota twoim następnym celem jest transport wybranego do miasta Free Land. — Bez odbioru.

— Bez odbioru. — odpowiedział agent.

Z pojazdu zaparkowanego na podwórku Michała wyszedł kolejny agent, który pomógł agentowi-kurierowi w przeniesieniu Huberta do bagażnika.

Gdy otworzyłem oczy, zobaczyłem, że nie znajduję się w moim domu tylko w ciemnej przestrzeni. Natychmiast domyśliłem się, gdzie jestem. Słyszałem pracę silnika oraz koła, które toczyły się po drodze. Byłem w bagażniku samochodu osobowego. Wtedy też przypomniałem sobie, że zostałem porwany przez nieznanych mi ludzi. Nie wiedziałem, ile czasu byłem nieprzytomny, a bez tego nie mogłem oszacować, jak daleko od mojego domu jestem. Chwila… Mam przecież telefon! Wybrałem telefon z kieszeni i sprawdziłem godzinę była 15:33. Włączyłem mapę Google i zauważyłem, że znacznie oddaliłem się od mojego miejsca zamieszkania, byłem w miejscowości oddalonej od mojego domu o niecałe 75 km. Postanowiłem nie zwracać na siebie uwagi porywaczy i udawać, że dalej jestem nieprzytomny. Po godzinie spędzonej w ciemności usłyszałem, że samochód gdzieś się zatrzymał. Po odgłosach mogłem stwierdzić, że to stacja benzynowa. Nagle drzwiczki od bagażnika zostały otworzone i poraziło mnie światło słoneczne.

— Już się obudziłeś?! Masz odporny organizm. — oznajmił zaskoczony porywacz, wyjmując strzykawkę z torby na ramieniu. — Nie ruszaj się, to będzie mniej bolało, musisz dojechać na miejsce nieuszkodzony. — dodał.

Nie próbowałem się szamotać, wiedziałem, że porywacz jest o wiele sprawniejszy ode mnie gdybym próbował się szarpać, po prostu zawołałby swojego kolegę. Poczułem się zmęczony i znowu zapadłem w sen.

Potem wiele razy budziłem się i zasypiałem, regularnie dostawałem wodę i jedzenie. Pomimo trybu oszczędzania baterii mój smartfon rozładował się parę dni później. Po nieokreślonym czasie zmieniłem swój środek transportu na odrzutowiec. Po około 10 godzinach lotu jeden z moich porywaczy powiedział mi, że dotarliśmy do celu naszej "podróży".

Gdy wyszedłem z samolotu, poczułem, że klimat zupełnie się zmienił. Było gorąco i sucho domyśliłem się, że odrzutowiec, którym leciałem, wylądował w Afryce.

— Nareszcie! To jeden z wybrańców! — wykrzyknął wyglądający na starszego mężczyzna. — Pozwól mi, że wyjaśnię, zostałeś wybrany na obywatela miasta Free La… —

— Zaproszony? No jasne! Zostałem porwany! Chcę kontaktu z prawnikiem! — przerwałem mu.

— Chyba nie do końca pojmujesz swoją sytuację. Za chwilę trafisz do nieznanego ci miejsca… Wszystkie informacje są na wagę złota no nie? — zapytał staruszek, a jego nastawienie zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni.

— Dobrze rozumiem, przepraszam. —

— Toż to nie ma za co przepraszać! — powiedział, a jego nastawienie wróciło do normy. — To miejsce nazywa się Free Land, jest to miasto pomyślane o pomieszczeniu ok. 50 tys. ludzi. — kontynuował nieznany mężczyzna. — To społeczeństwo przyszłości… Wyciągnij do mnie dłoń — przerwał niespodziewanie.

Wyciągnąłem do starca otwartą dłoń, a on umieścił w niej coś podobnego do apple watcha.

— To najnowocześniejszy smart zegarek na świecie nie zdejmuj go ani nie zgub, za jego pomocą możesz kontaktować się ze znajomymi płacić za zakupy przeglądać ocenzurowany internet… Wystarczy powiedzieć, że pełni rolę smartfona. Jednak to nie jest jego funkcja główna ten zegarek to połączenie użytkownika z Systemem Identyfikacji Czynów. System ten 24 godziny i 7 dni w tygodniu monitoruje KAŻDE działanie użytkownika, a gdy popełni jakiś czyn zabroniony, wysyła odpowiedni mu bodziec bólowy. Jest też system punktowy, punkty możesz zyskać lub stracić coś podobnego zostało niedawno wprowadzone w Chinach. Zaadaptowaliśmy też inne rozwiązanie Chińczyków, Monitoring śledzący i rozpoznający obywateli on też jest połączony z Systemem Punktowym… — mówił, a po każdym jego słowie moja opinia o tym mieście coraz bardziej spadała.

— Co teraz mam zrobić? — zadałem pytanie. Nie podobała mi się ta inwigilacja niczym z Chin ale nie mogłem w żadnym stopniu zaprotestować.

— Idź do urzędu, tam przydzielą ci pracę — odpowiedział Hubertowi starszy człowiek. — A i byłbym zapomniał, wszyscy wybrani zostali przydzieleni do tak zwanej klasy rządzącej lub klasy zwykłej. — W klasie rządzącej są urzędnicy, radni itp. a w klasie zwykłej wszyscy inni. — Już cię nie zatrzymuję — zakończył.

Odwróciłem się i skierowałem swoje kroki w kierunku urzędu.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania