Gadał dziad do obrazu

Jest u nas na wsi taki jeden. Już nawet nie będę podawał jak się nazywa. Wystarczy, że poinformuję, iż jest dość stary. I co ważne, posiada w domu obraz przedstawiający starego rybaka. Być może zdziwi was, że o tym piszę. Równie dobrze mógłbym informować, czy posiada pralkę, telewizor bądź samochód. Otóż ten obraz ma centralne znaczenie w naszej historii.

 

Pewnego dnia usiadł dziad na stołku przed tym obrazem.

 

-No, cześć; co tam słychać?-przywitał się.

 

-Jakoś leci.- odparł obraz.

 

-I co, złowiłeś coś dzisiaj? -pytał dalej.

 

- Oczywiście, połów był bardzo dobry. Moje dzisiejsze zdobycze to: kilka sumów, kilka karpi, jeden tuńczyk i jeden łosoś.- odpowiedział rybak.

 

-Niesamowite! Chyba coś od ciebie kupię.

 

-Cha cha cha!- zaśmiał się rybak- Dałeś się nabić w butelkę! Niczego nie złowiłem.

 

-Oszukałeś mnie!

 

-Nie doszłoby do tego, gdybyś był bardziej bystry! - Wyjaśnił obraz- jak mogłem coś złowić, skoro nie jestem prawdziwym rybakiem. Jestem tylko namalowany. Na moim płótnie nie ma ryb ani nawet wody. A poza tym to są ryby z różnych wód.

 

Kiedy to mówił, obok przeleciała mucha.

 

-To ty w ogóle się z tego obrazu nie ruszasz? - Interlokutor był zdumiony.

 

-A widziałeś kiedyś, żeby mnie na nim nie było?- Rybak na pytanie odpowiedział pytaniem.

 

-No, nie. - Rzekł i podrapał się po głowie.

 

-No właśnie. Ja tu jestem cały czas. Bez chwili przerwy.

 

-Ale nie nudzisz się? Jak można całe życie stać w jednym miejscu?

 

Dziad był ewidentnie zszokowany. Obraz na spokojnie mu jednak wszystko wyjaśniał.

 

- Ja uważam zupełnie inaczej. Bycie jednym nieruchomym punktem jest bardzo przyjemne. Niczym się nie męczę ani nie stresuję. Patrz, natomiast, ile ty marnujesz energii, chodząc od pokoju do pokoju.

 

Ta wypowiedź była dla dziada istnym szokiem. Aż rozejrzał się po pokoju. Rzeczywiście, chodzenie po tym pomieszczeniu było bardzo męczące. A co dopiero przemieszczanie się z jednego pomieszczenia do drugiego. Może rzeczywiście lepiej było być nieruchomym rysunkiem.

 

Znów spojrzał na rybaka. Ten głaskał się po brodzie.

 

- Większej aktywności nie wykazujesz?-Spytał go.

 

-Czasem dłubię w moim wielkim nosie. - Doprecyzował- Ale nigdy nie zmieniam miejsca położenia; nawet nie odwracam głowy.

 

Rzeczywiście, było to bardzo mało aktywne życie.

 

Trudno stwierdzić, czy było to spowodowane na zasadzie akcja i kontrakcja, ale dziad stanął i podrapał się w dupę. Był to więc wysiłek wymagający poziomu, którego rybak nigdy nie przekraczał.

 

Po tej mozolnej czynności, mógł wrócić do rozmowy. Jednak temat został zmieniony.

 

-Skoro nie masz życia poza obrazem, to nie masz zapewne też żony?

 

-Owszem, nie mam. Musiałaby być ze mną namalowana.

 

-Dobrze ci. Ja mam żonę. Nie ma niczego gorszego na tym świecie niż żona.

 

Obraz uśmiechnął się.

 

-A co takiego ta żona ci robi? - Widać było, że jest zainteresowany.

 

Dziad spojrzał mu prosto w oczy.

 

-Twierdzi, że jestem chory psychiczne. A wiesz na czym polega moja wariactwo?

 

Tu na chwilę zamilkł. Potem odezwał się.

 

-Na tym,że z tobą rozmawiam! Ona twierdzi, że ty nie potrafisz mówić!

 

Rybakiem aż trząsnęło. Chyba podskoczyłby, gdyby tylko mógł się poruszać.

 

-To pierdolnięty babsztyl! Dla niej ja nie mówię! A niby co teraz robię!

 

Twarz mu się spięła i pokazały się na niej zmarszczki.

 

-To widzisz, co się z nią mam! Dużo bym dał, żeby się tej żony pozbyć.

 

-Uwolnij się od niej. Nie możesz żyć z kimś, kto kwestionuje twojego przyjaciela. A przecież ja nim jestem.

 

Jakby na zawołanie za drzwiami odezwały się głosy.

 

-To ona! Bo widzisz, jeszcze ci nie mówiłem, ale ten babsztyl dzisiaj zaprosił psychiatrę! Widać właśnie przyjechał!

 

Chłop stanął i zrobił się na twarzy cały czerwony. Widać było jak bardzo jest tym wszystkim zdenerwowany.

 

-Słuchaj, robimy tak. Jak wejdzie pan doktor to przemówisz do niego i ona wówczas wyjdzie na głupią.

 

-Nie wiem, czy będę w stanie- odpowiedział rybak- wiesz, że jestem nieśmiały.

 

Drzwi się otworzyły i weszli dręczyciele. Psychiatra miał łysą głowę, długą brodę i wielkie okulary. Żona natomiast wyglądała jak typowa wiejska baba i nie trzeba jej opisywać.

 

Dziad wycedził do portretu:

 

-No, mów! Potwierdź, że jestem zdrowy!

 

Ale obraz milczał.

 

Doktor skomentował to:

 

-To rzeczywiście niepokojący przypadek. Pani mąż patrzy na pusta ścianę i widzi tam obraz.

 

Marek Adam Grabowski

Warszawa 2019

 

Zapisać Marzenia

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Zaciekawiony 5 miesięcy temu
    Czyli problem okazał się głębszy. Tekst ci się rozjechał, tutaj często tek się dzieje, że w miejscu nowego akapitu robi się dodatkowa linijka, trzebaby edytować.
  • Marek Adam Grabowski 5 miesięcy temu
    Dzięki!
  • Ozar 5 miesięcy temu
    Hahahahaha dobre. Masz poczucie humoru. Tak sobie pomyślałem czytając, że gość z obrazu sie nie odezwie, a tu niespodzianka: pusta ściana. Cóż każdy widzi to co widzi, albo to, co ma zobaczyć. Choć może to jakaś metafora głębsza, której nie kumam. Fajne, pomysłowe i dobrze wykonane zadanie hahahahaha. 5 dla mnie.
  • Marek Adam Grabowski 5 miesięcy temu
    Dzięki. Staram się opowiadania z tej serii kończyć niespodzianką.
  • yanko wojownik 5 miesięcy temu
    W takiej klimie lubię się zaczytać. Minimalnie acz może mylnie tak sądząc, można dostrzec inspiracje utworem Świetlickiego o Henryku Kwiatku https://www.youtube.com/watch?v=KQrlSAT0GHU
    Zainspirowany czy nie, to mnie bardzo utwór jest się podobającym, a inspiracja rzecz to pozytywna jest nader. Jak dla mnie zajebiste i pięć gwiazd!
  • Marek Adam Grabowski 5 miesięcy temu
    Dzięki! Tamtego utworu nie znam.
  • Marek Adam Grabowski 5 miesięcy temu
    Dzięki! Tamtego utworu nie znam.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania