Gard' re

Wielka bogata sala tronowa ze ścianami przyozdobionymi w chorągwie ze złotym smokiem. Na tronie zasiada poł-elfka Królowa Eadrén, przed nia stoją dwaj żołdacy we wspaniale ozdobionych srebrnych zbrojach z wizerunkiem smoka z chorągwi. Rudy był wysokim, szczupłym człowiekiem, z bardzo zadbana i zawsze dobrze przycięta broda. Jego towarzysz krasnolud, jak to na krasnoluda przystało był niski oraz tęgi, a jego twarz zdobił obfity, czarny jak węgiel zawijający się wąs.

 

– Chcecie mi powiedzieć ze prawie dwumetrowy mężczyzna po prostu rozpłynął się w powietrzu!? – zapytała oburzona Eadrén.

Dwaj żołdacy stojący przed nia opuścili głowy pełni wstydu, lecz żaden z nich nie wiedział co powiedzieć.

Mieliście jedno proste zadanie... – kontynuowała Królowa. – Czy przewiezienie jednego śpiącego, związanego i zakutego w kajdany mężczyzny jest na prawdę zbyt trudne dla dwójki moich rycerzy?

– Wasza miłość, ale on miał spać całą drogę... – Wystękał wysoki żołdak.

– Jako to "miał spać całą drogę"? Nie potrafiliście mu nawet poprawnie podać środka nasennego który dał wam Arean? – zapytała jeszcze bardziej poirytowana Eadrén.

– Ależ wasza miłość zrobiliśmy wszystko według wskazówek Areana, to mikstura musiała być zbyt słaba. – Bronił się rycerz z wąsem.

– Mikstura która wam przekazałem utrzymała by Wierne Émrpáillss we snie przez tydzień. – objaśnił niezwykle wysoki rudo włosy mag.

– Nie wiem co ta wasza herbata robi tej całej Em Empr

– Émrpáillss – Przerwał żołdakowi Arean

– A niech się to pieronstwo zwie jak chce! A ta wasza herbata to zwykłemu chłopu rady nie dala! – Wrzasnął do Areana krasnolud.

– Spokój! – Oburzyła się Eadrén zachowaniem żołdaka – Zaraz cala wasza trojka będzie sprawdzać wytrzymałość stryczka!

– Wasza wysokość, z moja mikstura wszystko było w porządku. To ta dwó – Mówił Arean nie czując winny, aż przerwała mu Eadrén – Dosyć! Nie obchodzi mnie czy zawiniłeś ty – tutaj popatrzyła na Areana – czy wy – tu spojrzała na żołdaków – obchodzi mnie to ze wasza trojka ma mi go tutaj sprowadzić. – Zwróciła się do cale trojki. – Na co czekacie? Ruszać się! I macie tutaj nie wracać bez Dardena!

Następne częściGard' re - Początki komplikacji.  

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Areckis 4 miesiące temu
    Poprawnosci zapisu nie oceniam bo sie nie znam, zaczekamy na kogoś madrzejszego :) Co do tresci to mi się opowiadanie podoba. Za mało informacji aby cos wywnioskować ale po przeczytaniu tego fragmentu, nabralem ochoty na przeczytanie kolejnych. Mam nadzieje, ze się pojawią.
  • Soczek 4 miesiące temu
    Wielkie dzięki za miłe słowa! A kolejne fragmenty pojawią się na pewno, tym małym wstępem chciałem zobaczyć co sądzą o tym inni.
  • Joanna Gebler 3 miesiące temu
    Oooo nawet nie wiedziałam, że było coś wcześniej - dobrze, że wpadłam na Twój profil. Opowiadanie mi się podoba, tak samo jak kolejna część. Jedynie mam uwagi do paru literówek, ale wiem, że czasem w pośpiechu można popełnić błąd.

    "– Ależ wasza miłość zrobiliśmy wszystko według wskazówek Areana, to mikstura musiała być zbyt słaba. – Bronił się rycerz z wąsem." - w zapisie dialogów, wypowiedzi narratora po myślniku są z małej.

    "– Wasza wysokość, z moja mikstura wszystko było w porządku. To ta dwó – Mówił Arean nie czując winny, aż przerwała mu Eadrén – Dosyć! Nie obchodzi mnie czy zawiniłeś ty [...]' - tutaj natomiast oddzieliłabym wypowiedź Eadrén.

    I pytanie z innej beczki - "To ta dwó" - wkradł się tutaj błąd ortograficzny czy to coś o czym nie mam pojęcia hahah?

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania