Gdzie ta kasa?

Siedemnastego marca 2020 r. Rada Polityki Pieniężnej Narodowego Banku Polskiego obniżyła wartość stopy rezerwy obowiązkowej banków komercyjnych do 0,5%.

Co to za bełkot? Co to znaczy? Oto kolejna próba przybliżenia „kumunikatów”, które tłuką w nasze uszy, nie dając rezonansu w zrozumieniu.

Bank Centralny (w Polsce NBP) jest stróżem pieniądza w kraju. I nie chodzi tu wyłącznie o ilość wszystkich pięciozłotówek w twojej i mojej kieszeni. Sprawa jest niemal tak skomplikowana, jak dobry film akcji. Gospodarka oparta jest o pieniądz i to wie niemal każdy. Kupujesz za pieniądze, budujesz za pieniądze, żyjesz za pieniądze. Różne. O ile na co dzień żyjesz, wyjmując szmatławy papierek lub nie mniej pełen bakterii i wirusów metalowy krążek zwany gotówką, o tyle budowa to z reguły kwestia kredytu, podobnie jak zakup jakiejś Porszawy czy innego Majbacha. Kredyt zaś zaciągamy w bankach zwanych komercyjnymi; Ingach, Aliorach oraz innych Wbekach czy Pekao. Banki te to zwykli lichwiarze i każdy z czytelników może takim zostać (o ile będzie miał na tyle kasy!). Jak to działa?

Dawno, dawno temu, król Alfons Pazerny niebacznie wpuścił w swoje granice jegomościa z Italii. Ten podstępny Genueńczyk (a może Rzymianin) postawił jak inni handlujący, na rynku ławę i zamiast sprzedawać jaja czy słynne krakowskie trzewiki, zaczął handlować pieniędzmi. Po mieście rozeszła się pogłoska: „Na banco (ława!) można nabyć worek dukatów z wizerunkiem naszego ukochanego Alfonsa”. Wieść wkrótce dotarła do króla, a ten nakazał: „Przyprowadzić mi tu tego oczajduszę...” tu z pomocą pospieszył Naczelny Donosiciel i podpowiedział donośnym szeptem „Mamoni wasza wysokość zwie się ten łotr”. „Mamoniego” — ryknął król. Niebawem przywleczono odzianego w połowę pludrów i kaftana, z gębą już siniejącą miejscami, ale za to równo kapiąca posoką z nosa („...żeby nie próbował ubieżać, tośmy go lekuchno poturbowali...”), chudzinę z oczkami bystrymi jak u myszki co serek zoczyła.

— A co ty kochanieńki masz z tego, że ludziskom pieniądze rozdawasz? — Spytał król głosem słodziutkim jak Lukrecja Borgia, od czego zebranym mróz po kościach przeszedł, a paru to nawet smród z gaci wypełzł.

— Ja? — zdziwił się niewinnie Mamoni — nic, poza słowem spisanym na oślej skórze — uzupełnił pospiesznie czując szpic gizarmy na lewym półdupku.

— Pokażcie one dokumenta — zażądał władca.

Gdy pergamin rozwinięto, król gestem nakazał odczytać. Pochyliwszy lśniącą tonsurę braciszek pełniący funkcje sekretarza, jął czytać głosem jakoby kazanie z ambony wygłaszał.

–- Oto ja, Hrabia Szałaputę, potwierdzam, iżem od Mamoniego pięćset dukatów nieokrojonych dostał, które to oddam z plusem, nie później niż do świętego Zympona co ze słupem w zadku świat nawracając okrążył. Plus od pięćset wynosić będzie czterysta, co razem czyni dziewięćset. Gdybym z jakiegokolwiek powodu terminu tego i kwoty nie zachował, to miasto Grajdoł oraz wsie Bidota i Nędza staną się własnością Mamoniego.

Na błogosławione jajca świętego Zympona — krzyknął zdumiony król — toż owe włości warte trzy tysiące!! Czysta to grabież! — Perorował dalej gromko — i rozbój wszeteczny. Nogi ci z dupy powyrywamy — darł się rozwścieczony, aż poczerwieniał na licu, a potem refleksja go naszła niespodziewana i zamilkł był znienacka.

Dworzanie stali niczym zaklęte posągi. Nawet płomienie pochodni i świec zamarły w bezruchu i tylko cichy smród lęku wolną falą pełznął po posadzce do drzwi od sali.

Władca nie wiadomo czy fetor poczuł, czy zimną krew odzyskał, ale uśmiechnął się słodko. Rozległo się kilka odgłosów stuknięć o posadzkę-to najsłabsi nerwowo stracili przytomność i wydatnie powiększyli stężenie odoru, a król spokojnie zarządził:

— Wyrzucić mi tych śmierdzieli za okno.

Ogromne okno otwarto, a władca kontynuował uprzejmie do obitego Mamoniego:

— A ty kochaneczku zapłacisz mi teraz z odsetkami zaległy podatek od sprzedaży mojej waluty, a gdy go już zapłacisz — dokończymy rozmowę.

— Ależ Wasza Łaskawość nijakiego podatku od handlu walutą nie było gdym przybył...

— No, właśnie pomogłeś mi go wynaleźć i tylko dlatego głowa twoja na szyi, a nie podłodze — przerwał jękliwą wypowiedź handlarza — i od dziś będziesz nadal pożyczał, ale od każdej pożyczonej kwoty zapłacisz mi jedną dziesiątą, bo jak cię kto zatłucze, to do mnie przyleci cała reszta twoich klientów. To będzie rezerwa, gdybyś... stał się niewypłacalny. Aa, i jeszcze oczywiście zapłacisz mi podatek od sprzedaży — dokończył uśmiechnięty.

Tak oto powstał pierwszy bank komercyjny i zręby zasad jego działania. Pieniądze bije władca (NBP na polecenie Rady Polityki, która jest częścią od Państwa, czyli grupy osób rządzących krajem), a banki komercyjne handlują pieniędzmi (kredytami).

Aby było weselej i łatwiej żyć (nie wszystkim, wszak to demokracja!) ustalono, że banki komercyjne pieniądza nie drukują i nie biją monet, ale kreują pieniądz poprzez udzielanie kredytu, czyli powodują sytuację, w której ilość fizycznych pieniędzy jest mniejsza od pieniędzy w obrocie. Jak to możliwe?

Wracamy do Mamoniego i Alfonsa Pazernego

„A to przebiegły gnojek” myślał, siedząc na skraju ławy Italczyk. „Ja dupę i głowę w deszcz i mróz ziębię, cudów elokwencji i szalbierstwa dokonuję, żeby jełopów na kredyty namówić, od każdego kredytu płacę, a on sobie w pałacu, w ciepełku siedzi i liczy moją krwawicę. Niedoczekanie Alfonsie jeden!” Załatwił kilku klientów, wysłał kilka wron i nietoperzy pocztowych z tajnymi wiadomościami i rozpoczął przygotowania do otwarcia swojej filii w północnym królestwie. Nadeszła niedziela, a w poniedziałek Italczyk przekonał Barona Du Pę, by nie wiózł do ze sobą worka złota do brata, a jedynie kwit, który mu to złoto w jednej z filii wypłacą. Baron wyjechał na miesiąc. Złoto zostało we wtorek na tydzień pożyczone Kupcowi Bławatnemu, Rezerwa od złota zapłacona królowi we środę. W księgach pojawiła się kwota zdeponowanego złota, które, stając się kredytem, zamieniło się w żywy pieniądz. Kupiec kredyt zwrócił, ale plus do kredytu pokrył i koszty rezerwy i podatek od kredytu i pół worka złota z kieszeni kupca – czysty zysk. I tak z jednego worka złota zrobiło się półtora. Na szczęście dla Czytelnika oraz Mamoniego poza kosmosem bezkresna jest głupota, a ta czasem wyrasta z chciejstwa. Przydomek władcy określił cechę rodu. Alfons chciał więcej, i jeszcze i ciągle i... Poszukał za granicami, a kto szuka temu i otworzą. Tak więc w czwartek czy jakoś tak otwarto, ku zdumieniu ludności, kolejną ławę z kredytami. Stał za nią smagły, z nosem na kwintę... no, wypisz wymaluj Ormianin.

Jednak by obie ławy mogły istnieć, król musiał obniżyć nieco kwotę płaconej od kredytów rezerwy. To zaś spowodowało, że pieniądza przybyło, bo panowie bankowi robili co mogli, by zarobić jaknajwięcej. Poniedziałkowy depozyt stawał się wtorkowym kredytem, środową spłatą i możliwością udzielenia kredytu we czwartek z uzyskanego dochodu. Warto przypomnieć, że to już czyste dochody ław, a nie durnego Alfonsa!!.

No, niechby sobie tak było, powie niejeden. Co mnie to obchodzi? A może! Wiadomo, że obniżenie poziomu stopy rezerwy może spowodować zachwianie bezpieczeństwa banku centralnego. Jak? Upadek banku komercyjnego powoduje dwa skutki. Żądanie zwrotu depozytów (tu owa rezerwa!) i zniknięcie części pieniądza (udzielone kredyty, których nikt nie spłaci). Tak było niedawno w Stanach, gdy w efekcie posłyszeliśmy o kreatywnej księgowości. Kreatywnej, bo kreowała pieniądze bez pokrycia.

No, wiem. Strasznie to wszystko mętne. Proszę mi jednak wierzyć, że tylko relacjonuję. To nie ja wymyśliłem, ale może tobie Czytelniku coś pomoże? Droższego niż pożyczony pieniądza jeszcze nie wynaleziono!

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Marian 2 tygodnie temu
    Proste jak konstrukcja cepa i pieknie opisane.
  • Karawan 2 tygodnie temu
    Dziękuję za rzucenie okiem. :)
  • Puchacz 2 tygodnie temu
    Fajnie, przystępnie i z pomysłem wykreowana informacja.
    Nie ma suchych not, danych i statystyk. Nie ma uczonych definicji.
    Tak się własnie powinno społeczeństwu sprzedawać wiedzę.
    Tu ekonomiczną.
  • Karawan 2 tygodnie temu
    Dziękuję za komentarz. Nie lubiłem ani wzorów ani statystyki. :)
  • pasja 2 tygodnie temu
    Bardzo ciekawa lekcja o bankowych finansach i przekrętach przedstawiona bajkowo. Tylko dlaczego tak bajkowo nie jest w rzeczywistości i gdzie ta kasa? Karawan jesteś wielki bo prostym językiem ukazałeś prostej kobicie świat do którego nigdy nie wejdę.

    Pozdrawiam
  • Karawan 2 tygodnie temu
    Pytanie w pełni zasadne! Świadomie nie ciągnąłem, by Czytelnika w depresję nie pchać. Kasa jest w wirtualu i Wiadomościach. Ta ciężka i materialna w sejfach. Dziękuję Pasyjko za wizytę i pochwałę. :)
  • Ozar ponad tydzień temu
    Karawan Kurde jakoś przegapiłem ten tekst. Jak wiesz czasami różnimy sie w wielu sprawach, ale tu muszę przyznać pokazałeś całkiem sensownie działanie banków. To nawet dla mnie, który ma małą wiedzę w tym temacie było całkiem zjadliwe i zrozumiałe. Tylko kurde otwiera się pytanie gdzie tak naprawdę jest ta cała światowa kasa? 5 A jakie masz zdanie wobec tych, którzy mówią, że bankowcy chcą stworzyć jeden świat rządzony przez nich? To niby taki końcowy efekt globalizmu!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania