gdzieś między Piłsudskiego a komodą - pętla

czas uciekał spod stóp jak stopnie

lawirowały pomiędzy krokami

zdążył jeszcze pomyśleć że ewoluował

i oto jest ptakiem

a wtedy skrzydła zrzuciły balast

 

może to tylko sen

a może jest nim wszystko

spróbuj utrzymać dystans

tak żeby nie było nas za dużo

w przestrzeni wyznaczonej na obecność

są jeszcze inni a to zobowiązuje

 

do systematycznego kurczenia się w sobie

aż w końcu znikniesz mi z oczu

na którejś z ulic

przebiegających nocą przez pokój

 

wszystkie noszą znajome nazwy

i obco brzmiący tłum

lepiej zamknij okno

zanim wyprowadzą nas z ról

zanim od neonów i lamp

zajmie się sufit

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Canulas miesiąc temu
    Druga i czwarta na mym obecnym poziomie zrozumienia - a więc świetna.
    Pierwszej i trzeciej nie rozumiem - a więc zakładam, że świetna
  • IgaIga miesiąc temu
    Dziękuję, Canulas. Tekst z gatunku "osobiste". Może dlatego trudny w odczycie.
  • Angela miesiąc temu
    Fajne, w szczególności pierwsza i ostatnia, bardzo w moim guście.
    Pozdrawiam.
  • IgaIga miesiąc temu
    Dzięki. Odpozdrawiam.
  • piliery miesiąc temu
    Czytałem, dotarło do mnie za mało więc nie oceniam.
  • IgaIga miesiąc temu
    Trudno.
  • Jacom JacaM miesiąc temu
    morze to tylko sen
    a może jest nim wszystko

    ;-) podoba mi się

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania