Granit lub Lipowa

Przesuwam się przez miasto,

mijając geometryczne bryły;

szare – w tej odcieni szarości bez życia.

 

Teraz ktoś te kształty pofarbował,

nadał im odniesienie do semantyki barw,

to jest – przykrył je fałszem.

Każdy kolor w tym mieście kłamie;

wszystkie barwy zostaną szare i bez życia.

Albo inaczej –

teraz wszystkie kolory są sztuczne przez to smutne.

 

Sunę dalej przez mozaikę – mniej lub bardziej –

kwadratów i prostokątów.

Koniec końców patrzę na zieleń –

prawdziwą, żywą.

Zieleń zmienia się w złoto. Później w brąz,

a dalej spada jesienną śmiercią na szary bruk.

W umierającą zieleń ubrany jest skrawek ziemi –

połać otacza szal lipowych drzew,

które dogorywają.

 

Tej jesieni widziałem życie –

pośród granitowych płyt.

 

Lub. 10.2017 r.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Ramzes ponad tydzień temu
    Ostatnie dwa wersy najbardziej mi się podobają, dlatego bez oceny:) PS Mógłbyś rozwinąć "Lub"? Bo może też stamtąd jestem.
  • Longinus ponad tydzień temu
    Dziękuję za komentarz. Co do "Lub." - Lublin. ;)
  • Ramzes ponad tydzień temu
    Longinus oo ja też:) jaka ulica? bo ja Sympatyczna
  • Longinus tydzień temu
    Ramzes, aż takich szczegółów nie podam.:) Co do wiersza to przejazd ul. Lipową nieco mnie zainspirował. :)
  • riggs tydzień temu
    Nie oceniając technicznej strony, piękny utwór, nie wiem do końca czy wiersz, ale zrobił na mnie wrażenie 5

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania