Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Idee fixe cz. 13

Siedziała w samochodzie, zastanawiając się, co ona w ogóle wyczynia. Taksówkarz zrobił dziwną minę, gdy podała adres warsztatu. Była prawie pierwsza w nocy.

— Będzie tam pani miała raczej zamknięte o tej porze — stwierdził, miętoląc gumę i wychwytując jej spojrzenie w lusterku wstecznym.

Nie pomyślała o tym... Bartek na pewno nie pracuje nocami, a adresu domowego nie znała. Uparła się jednak i podjechali pod pogrążony w zupełnych ciemnościach budynek. Ewa podeszła do drzwi, nacisnęła klamkę, zapukała, obeszła dookoła, stukając w każde z okien, po czym usiadła na schodkach i rozkleiła się po raz kolejny.

Taksówkarz zgłupiał.

Dziewczyna przynajmniej lekko otrzeźwiała. Początek października. Chłodna noc. Sięgnęła po komórkę i pomimo że literki nadal skakały przed jej oczami, wyklepała wiadomość: "Jestem pod wartsztatem, aje Ciebiw nie ma. Przeoraszam za wzystko..."

Poszło! Troszkę z błędami... No trudno, przepadło. Taksówkarz wysiadł i zapytał, czy ma czekać.

— Proszę pani, tu jest napisane, że czynne od ósmej. Czyli od za siedem godzin. Umarznie tu pani.

Ewa spojrzała na faceta, jakby urwał się z choinki i nie rozumiał absolutnie niczego – sytuacji, kobiet, istoty świata.

— Proszę pana... — odparła tonem, którym tłumaczy się komuś oczywistości — ja go kocham — zawiesiła głos, zamykając na moment oczy z pełnym bólu wyrazem twarzy — a on mnie nie chce.

Taksówkarz uniósł brwi.

— No zdarza się, kochana, zdarza się. Ale tak nie można, wilka pani dostanie na tym betonie. Nie ten, to następny, kochana, tego kwiatu jest pół...

— Nie, proszę pana! — wtrąciła. — Mówi się... mówi się... jak się mówi? Mówi się, że jak kocha, to poczeka. — Spojrzała na faceta z zaciętością na twarzy. — No to czekam.

Facet pokręcił głową, machnął ręką i poszedł do samochodu, mamrocząc pod nosem coś o upartych babach. Po chwili wrócił z kocem w ręce, podał go Ewie i powiedział, że jak już Romeo przybędzie, to niech ten koc do tego warsztatu wrzuci, a on sobie podjedzie po niego przy okazji. Ewa podziękowała, zapłaciła za kurs i opatulona kontynuowała oczekiwanie na schodkach. Mogło potrwać do rana, pomyślała. Przecież on na pewno śpi. Może mieć wyłączone dzwonki i wcale nie musiał tego sms-a usłyszeć, zobaczyć i odczytać. "Poczekan tu na Ciwbie" dopisała, po czym oparła się o ścianę , ściskając w ręce telefon i rozmyślając o wszystkich rzeczach, które udało jej się ostatnimi dniami spierdolić.

Za dziesięć druga w ręce zaczęło wibrować.

Z ręki dobiegał dźwięk.

Ręka świeciła się wielkim napisem "Bartek".

I wtedy zorientowała się, że po pierwsze primo musiała przysnąć, a po drugie secondo... on właśnie dzwonił!

— Halo... — Usłyszała własny, zachrypły, oscylujący na granicy określeń "pijany" i "skacowany", głos.

— Jezu, Ewa, gdzie ty jesteś? — Chłopak też brzmiał na mocno zaspanego.

— Siedzę sobie... Czekam, żeby było rano i żebyś przyszedł.

— Na zewnątrz siedzisz? Teraz, w nocy? — Próbował się dobudzić i zrozumieć.

— Mhym... Tak się złożyło, że przyjechałam, ale masz zamknięte.

— Jedź do domu!

— Nie mogę. Nie mam samochodu. Taksówkarz zostawił koc i pojechał. Poza tym nie chcę.

Po drugiej stronie ktoś zamknął oczy, policzył do trzech, otworzył.

— Będę za kwadrans. Siedź tam.

 

Siedziała, owszem. By produktywniej spędzić ten czas, poszukała sobie miętówek w torebce. Nie będzie mu, tłumacząc swoją głupotę, chuchać w twarz przetrawionym alkoholem. To już byłoby za dużo wad.

 

Nim minął wspomniany kwadrans, mężczyzna był na miejscu.

— Dziewczyno... czy tobie odbiło? — zapytał, karcąc ją wzrokiem i równolegle szamocząc się z kluczami. — Zamierzałaś tu koczować do rana?

— Zamierzałam — potwierdziła.

Odwrócił się w jej stronę, dając sobie chwilowo spokój z próbą otworzenia drzwi.

— Ewa...

— Nie! — podniosła głos, nim zdążył powtórzyć drugi raz to, co już usłyszała. — Wypowiedziałeś się, daj mi się wypowiedzieć.

— Więc po to tu przyszłaś i robisz nocny cyrk? Żeby się kłócić dalej? Żeby tłumaczyć i żeby twoje było na wierzchu?

— Nie! — Kolejne łzy poleciały po jej policzkach. — Bo... Przyszłam, bo... — Przyłożyła dłoń do nosa, próbując zastopować narastającą rozpacz. Bartek patrzył tępo, postanawiając jej nie przerywać. — Ja nie wiedziałam, że on przyjdzie. Wyrzuciłam go. Raz na zawsze. Wyszedł pięć minut później, gdybyś zaczekał, to byś widział. Chcę być z tobą, nic nie kombinuje. — Dławiła się łzami. — Żadne dwa fronty, nic. Przysięgam!

Milczeli przez chwilę, podczas której dziewczyna pociągała nosem, a on bił się z myślami.

— Chodź. — Złapał ją za rękę, drugą otwierając drzwi. Slalomem, pomiędzy samochodami, narzędziami i urządzeniami, których nazw Ewa nawet nie znała, przeszli przez warsztat, do jego pseudo-biura. Kanciapy obskurnej, na wspomnienie której, czuła się co najmniej dziwnie.

Posadził ją na krześle i zaczął grzebać w szafce.

— Nie chcę kawy, Bartek, jest środek nocy. W zasadzie nie wiem, jak wstanę do pracy...

— Herbatę wypijesz, ciepłą, dziewczyno. Zimno jest.

— Kocham cię, wiesz? — wyrwało jej się w jedynej, spowodowanej kacem, psychicznym wykończeniem i nadmiarem emocji, chwili.

Odstawił puszkę z herbatą na blat, nie odwracając głowy, gapiąc się w ów blat, dostrzegając na nim plamy i zabrudzenia.

A potem podszedł do Ewy i przytulił ją całym sobą.

 

Stali tak jeszcze długo po tym, gdy zagotowała się woda, a czajnik wyłączył. Znów czuła ten sam zapach, to samo ciepło, te same dotykające ją ręce, ale teraz było inaczej. Wyszeptał kilka słów, przez które miała ochotę uśmiechać się do świata.

W pewnym momencie chłopak złapał ją za uda, podrzucając na siebie, oplotła rękami jego szyję, nogami biodra, podczas gdy on usadził ją na blacie pomiędzy kubkami a cukierniczką. Przygryzła wargę, niecierpliwie oczekując jego dalszych kroków. Spojrzał i uśmiechnął się cwanie.

— Herbatę trzeba zalać — stwierdził.

— Eeeej...

— No co? Spodobało się? Nie ma tak, nie będzie miziania, będziesz miała karę.

— Słucham?! Wiesz co...

— No co? — droczył się, próbując zatamować mimowolny uśmiech.

— Nic! Mógłbyś choć raz zrobić coś porządnie, od początku do końca!

— Osz ty! — Złapał ją za łydki, zsunął z blatu, po czym odwrócił i pochylił tak, że tuż przed nosem miała puszkę z napisem Tetley.

— Bartek, przestań!

— Co przestań? — Objął kobietę od tyłu, kombinując z guzikiem damskich spodni. — Zdecyduj się. — Z guzikiem się udało, z zamkiem także, zaczął szamotać się z upinającym jej pośladki materiałem. — Raz tak, raz tak, nie dogodzi, ściągaj łachy!

Dziewczyna obróciła się w jego stronę rozbawiona, całkowicie nie panując nad image’em oburzonej.

— Nawet mnie nie pocałowałeś!

— Pocałuję cię później — odparł. — Kiedyś tam, przy okazji.

— Teraz!

Zatrzymali się. Dotknął wewnętrzną częścią dłoni policzka Ewy, przyciągnął ją do siebie, potarł nosem o jej nos i już prawie spełnił prośbę, jednak kobieta przypomniała sobie coś jeszcze.

— Pojedziesz ze mną w góry? Ze mną... z Teresą...

— Hm...

— Z jej mężem... — Ewa przełknęła ślinę, na myśl o tym, co chłopak sądził o nadmiarze ludzi wokół nich przez te wszystkie dni. — I z jej dzieciakami...

— O proszę. I jeszcze z kim? — zapytał, krzyżując ręce na piersi.

— Może z Iwoną... Pojutrze — dodała. — Pojedziesz?

Znów ta mina, mówiąca "nic nie wyczytasz z mojej twarzy".

— Może i pojadę.

 

*

 

— Jeszcze raz mi to opowiedz! — nalegała Teresa, krojąc ciasto.

— Jadę, kobito, pakować się, nie dawaj mi tego ciasta, twój mąż będzie tu lada moment.

— Z Tel Awiwu są korki, gadaj! — naciskała, z ustami pełnymi sernika.

— Nie! Najpierw ty o Mirku!

— No co, no powiedział, że ma dość moich bezpodstawnych zazdrości. Że już mu łeb puchnie. I nie obchodzi go skąd wezmę na zumbę, sambę rumbę. I że wraca na stałe... — Zacisnęła obydwa kciuki, kręcąc rękami w zwycięzkim tańcu. — Teraz ty, jeszcze raz!

— Noo, powiedział, że...

— Hi, hi, hi.

— Nie przerywaj! Powiedział, że... on mnie też.

— Widzisz, mówiłam, że te wszystkie moje sposoby są super! Cel uświęca środki, liczy się efekt końcowy. Ale serio go kochasz, po tygodniu?

Ewa pokiwała głową jak mała dziewczynka, potwierdzającą, że na pewno chcę tego cukierka.

— Ej, ale wiesz co — kontynuowała Teresa. — Mógł to powiedzieć jakoś tak pełnym zdaniem, a nie "ja ciebie też".

— Przestań! — Ewa wyciągnęła zza pleców poduszkę i zdzieliła nią przyjaciółkę w bok.

— No co przestań, taki mądry niby, UJ'u cztery lata i pełnego zdania... — Znów dostała poduszką, sama sięgając po drugą i nie pozostając kumpeli dłużna. — Pełnego zdania, żeby nie umiał... — Oberwała znów. — Skonstruować, do kobiety.

— Idę, wariatko! Będziemy tu o siódmej. — Obie panie uśmiechnęły się podekscytowane. — I bądźcie gotowi! Bartek jest pierońsko punktualny — dodała, udając się w stronę wyjścia.

— Teraz będzie "Bartek to, Bartek tamto"! — krzyknęła za nią Teresa z ustami pełnymi sernika.

Poduszka przeleciała tuż nad jej głową.

 

A później wszyscy żyli długo i szczęśliwie.

Kuniec.

Średnia ocena: 4.6  Głosów: 17

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • jolka_ka 7 miesięcy temu
    "— Zamierzałam — potwierdziła"
    Leżę u nie wstaję. Ktoś tak mówi, serio? xD
  • Ritha 7 miesięcy temu
    Noo, ja bym tak powiedziala xD
  • Agnieszka Gu 7 miesięcy temu
    Witaj :))
    Zatem ... kuniec??
    Tera to dopiero powinno się zacząć ..!! :))
    Fajny tekścik na rozpoczęcie dnia :)))
    Pozdrowionka :))
    PS. Pomyśl o kontynuacji............
  • Ritha 7 miesięcy temu
    O kontynuacji?
    Hm... :D
    Dzieki wielkie, pozdrówka :))
  • Nuncjusz 7 miesięcy temu
    Przyznam. Rozczulił mnie ten odcinek, ale mam wrażenie, że chciałaś już skończyć ten serial, tak bardzo na szybko
  • Ritha 7 miesięcy temu
    Mial rozczulic :3
    Wiem, ze mozna bylo rozwinac itp. Ale szczerze - juz bylam zneczona tym tempem, a chcialam, zeby to byla jako taka zamknieta historia z happy endem.
    Dzieki Nuncjo za calosc :)
  • betti 7 miesięcy temu
    Koniec fatalny, przewidywalny... rozczarowanie.
  • akwamen 7 miesięcy temu
    betta trolliki w tylną część ciała użarły? Hi, Hi, Ha, Ha :)
  • Ritha 7 miesięcy temu
    Bet, wiadzialam, ze sie bydzieta burzyc :D Taki nialam zamysl, tak chcialam, zeby to sie skonczylo i takem uczynila :)
  • betti 7 miesięcy temu
    Ritha, bo to prozaiczne... chciałam, liczyłam, że mnie z butów wyrwie...
  • Ritha 7 miesięcy temu
    betti niee... chcialam napisac pozytywna historie. Zabawna, lekka, mila, a nie z trupami na koniec czy ze zlamanym sercem.
  • betti 7 miesięcy temu
    Ritha złamane serca bardziej przyciągają... tuaj od słodkości można pojechać do Rygi.
  • Nuncjusz 7 miesięcy temu
    Mi taki finał odpowiada, lubię hepy endy, co wcale nie znaczy, ze musi być jak w bajce "żyli długo i szczęśliwie" bo takie życie raczej nie bywa. Jakby Ryta pokusiła się o kontynuację, to mogłaby uruchomić wątek Piotra, który tak nie do końca został dopowiedziany
  • Ritha 7 miesięcy temu
    Bet, ofkors, jest tak jak mowisz, szanuje Twoja opinue.
    Nun, mam nawet pomysl jak moglabym uruchomic Piotra ponownie... ;) I pare innych pomyslow, ale nie wiem czy mam na to sile.
  • akwamen 7 miesięcy temu
    betta przyznaj że lubissz jak walą w mordę, ddo parteru i na gnój. Potrzebujesz sadymu i brutalizmu bo taka jesteś pirania hłe, hłę, hłę ale musisz iść na stosowne portale bo nie tu tyko dobre ludziów he, he, he
  • Nuncjusz 7 miesięcy temu
    Ritha po pierwsze odetchnij od tej traumy :) Przemyśl sobie sugestie na spokojno i kiedyś tam, z nagła, zaatakuj
  • betti 7 miesięcy temu
    Ritha począek był wspaniały, prowadziłaś to po mistrzowsku... cholera czyałam jednym tchem. Nuncjusz ma rację, odpocznij, może wtedy przyjdzie Ci coś pięknego do głowy.
  • akwamen 7 miesięcy temu
    betta zmieniamy froncik żabciu? ;) :)
  • betti 7 miesięcy temu
    akwamen niby w czym?
  • Karawan 7 miesięcy temu
    dodała, udając się w stronę wyjścia. - A jakby, po prostu, "idąc" zamiast urzędniczego "udając się"? ;) piątalski ;)
  • Ritha 7 miesięcy temu
    No i nawet Karavano dał znak życia, super. Ofkors, zmienię na idąc :)
    Dzięki :)
  • Elorence 7 miesięcy temu
    A mi się podobało. Fakt, do Ewy nie pałam jakąś ogromną sympatią, ale po tym ostatnim rozdziale, już nie mogę na niej psów wieszać. Postawa Bartka mi się podobała i naprawdę śmiechłam. "Ściągaj łachy" xD
    Reakcja Teresy też świetna! Z tymi pełnymi zdaniami :D No cud, miód. No i jej mąż wraca, mega fajnie.

    Myślę, że takie zakończenia są fajne. Pigułkowe. Człowiek po przedostatnim myśli, że tu jeszcze jakieś dramy będą i inne takie, no i ta-dam, zrobiłam Wam kuku i zrobię inaczej :D

    Jestem jak najbardziej na tak!
    Za jakiś czas zrób sobie znowu taki czelendż! Planuję wziąć z Ciebie przykład i pocisnąć własną historię do przodu, codziennie dodając kolejny rozdział (może to zmobilizuje mnie do systematyczności).
    Bardzo dziękuję za tę historię :*
    Na poprawę humoru - jak znalazł! :)
  • Ritha 7 miesięcy temu
    Hej, no mogły być jeszcze dramy, mogli się szamotać jeszcze pieć rozdziałów, ale... po cholerę? To już powtarzajacy się schemat byłby, tylko w różnych konfiguracjach. Nie miało sensu, trzeba by było rozwijać watki poboczne, a ja chcialam, zeby to byl "tygodniowy" roman w moim wykonaniu :)
    Dzięki Elo za całą podróż i wszystkie refleksje :)
  • jolka_ka 7 miesięcy temu
    Myślę, że tutaj szczęśliwe zakończenie jest odbierane jako banalne i przewidywalne, z racji długości i tempa, bo było szybkie; działo się to, to i jeszcze tamto, jedna kłótnia, jedno wyjaśnienie i jest nagle miłość. Gdyby to było bardziej rozwlekle w czasie (tutaj ogólnie piszę, wiadomo, że nie miałaś czasu pisać epopei na 50 odcinków) to takiego zakończenia wszyscy by oczekiwal, no może większość. To tak z mojej strony. Nie zdążyłam się jeszcze do bohaterów jakoś tam ustosunkować, a już było okej. Gdyby tak jeszcze z pięć kłótni, dwie intrygi, to pewnie byłabym usatysfakcjonowana dokumentnie :D

    Jakoś całość świetne. Lekkie, przyjemne, nie było naciąganych faktów i wydarzeń. Język tak, jak w życiu. Trochę paplaniny kobiecej :D Trochę można się dowiedzieć o babkach z tego opka, że jednak niezdecydowane czasami jesteśmy, coś byśmy chciały i z kimś, ale przecież nie, nie, ja się pierwsza nie odezwę, niech sobie nie myśli. Tak to widzę :D Piątka za styl :)
  • Ritha 7 miesięcy temu
    Jolus, to całe jest banalne, no nie oszukujmy się ;) Co do "nagle miłość" - zamysł byl też taki, żeby był kontrast - powoli rozwijajaca się relacja z Piotrem, powoli i mdle, i tu nagle bum z Bartkiem, zawrót glowy, wiesz, tak jak sie mówi - stracić dla kogoś głowę.
    " Gdyby tak jeszcze z pięć kłótni, dwie intrygi," - tak jak pisałam Elo wyżej, to powtarzajacy się schemat, tylko w różnych konfiguracjach i wtedy koniecznosć rozwijanai dodatkowych wątków, nie miaąłm na to czasu.
    "nie było naciąganych faktów i wydarzeń" - o, to bardzo fajnie, ze tak uważasz, bo zastanawiaalm się pisząc, czy wszystko jest aby prawdopodobne, jesli tak, to git
    Jezyk tak, jak w zyciu - dokładnie. Językowo to nie była zadna robota.papalanina kobieca jest mi bliska ;D
    Dziękuję pieknie, Joluś :)
  • Canulas 7 miesięcy temu
    " "Poczekan tu na Ciwbie" dopisała, po czym oparła się o ścianę , ściskając w ręce telefon i rozmyślając o wszystkich rzeczach, które udało jej się ostatnimi dniami spierdolić." - przecinek na środku

    Tam wcześniej pod 12 komentarz dosć lakoniczny, ale pędziłem się dowiedzieć. Nooo, happy-end - taaa. Ja i happy end. Akceptuje, akceptuję. Zero śmierci i przeczytałem do końca. Ciekawe.
    Ciekawe też, gdybyś po słowie "kuniec" dopisała.

    "Przynajmniej przez trzy dni. Pózniej wypadek zabrał wszyskich." - czy cuś w ten deseń.

    Nieee, tyle gówna na świecie, że ten jeden, jedyny raz, dobrze, że jest dobrze. Chuj tam. Taki zastrzyk mardolady z bajki akcptuję. Niech se żyjo, niech sie parzo, niechaj nawet una podwyżkę dostanie.
    SPoko. Mogę z tym żyć, ale to wyjątek od reguły.
    Dobra seria.

    Ten cały, spływający na Ciebie, splendor, masa ludzi, żywiołowość, moze Cię za jakiś czas skusić, do napisania kontynuacji.
    Otóz - nie rób tego. Nie bierz podatku od własnej jakości.
    Mozesz wszystko.

    Się kłaniam.

    (tera musze otruć wujka i przejąć jego garaż pod warsztat ;)
  • Elorence 7 miesięcy temu
    (tera musze otruć wujka i przejąć jego garaż pod warsztat ;) - hahahahahahahaha, leżę i nie wstaję!
    Can xD
  • Ritha 7 miesięcy temu
    Can, tam na górze, nie czaje, gdzie ten przecinek :D Możliwe, ze zaczaję, jak se wyspie.
    Happy end, tak, chciałam, żeby to było lekkie, milosne, zabawne i takie frontem do klienta, frontem. Zakończenie od poczatku planowalam w różowych kolorach :)

    "Mozesz wszystko" - ź :)

    Wiesz, miałam takie uczucie piszac to, jak dawno dawno temu pracując w spozywczaku i wykładając masła na półkę. Że prosta robota, ale kurde marzyło mi się biuro, coś wymagające myślenia i przede wszystkim taka bym mogła się wykazać. W zasadzie cokolwiek, byle nie bezmyslne wykładanie masła, krojenie kiełbasy zrzedliwym babom i sprzedawanie ćwiartek wódki zapitym mordom.
    Tu miałam to samo. W połowie myślałam, Boże, chce wrocić do Arlekina... Chcę pisać coś na jakimś poziomie, a nie badziew, jakich pełno.
    Niemniej jednak, zarówno praca w tym sklepie, jak i to mi coś dały. Tamta praca wyrobila we mnei odruch obserwatora, co dziś przekłada sie na dialogi i tworzenie postaci. A tym opkiem udowodniłam sama sobie, ze umim pisać babą, że umim w erotiko, ze wciąż umim zabawnie i, co najważniejsze, że potrafie sie zmusić do pisani i pisac dużo i często.

    Niemniej jednak, wiem co robić powinnam i jaką scieżką dreptać.
    Ale skoro jak wspomniałes moge wszystko xd i skoro potrafiłam pisać dwie części dziennie to jedną na tydzień, np. w stały dzień tygodnia (terminy mnie motywują kurewsko) takiego czegoś lekkiego byłoby dla mnie mniej meczące i absorbujące niż zrobić zakupy i ugotować obiad. Chodziło mi też po glowie powtórzyć czelendż za jakiś czas. Nie wiem, mam duzo pomyslów i tu bynajmniej nie chodzi o splendor, tylko pokonywanie własnych jakichś tam ograniczeń w głowie.
    Na Trupe też bym chciała ustwaić sobie termin, dzień tygodnia, cos co by mnie motywowalo i zmuszało nawet jak nie mam flow.
    Generalnie wszystko rozbija się o to, że co z tego jak sie umi, skoro się nie chce, i jak temu zaradzić.
    Poki co myśle wrócić do czytania, bo mi zasób słów opada z wrażenia :D

    Dziękuję pięknie, Can. Za trzezwy oglad i zmuszanie do róznych reflekszyn przede wszystkim.

    A jak najbardziej wuja truj, mam olej do wymiany lada moment xD
  • Enchanteuse 7 miesięcy temu
    "w zwycięzkim tańcu"

    w zwycięskim.

    No ja też jestem nie tyle rozczarowana, co średnio zadowolona.
    Nie było fajerwerków :/.
    I fajnie, że oszczędziła$ sceny erotycznej. Szanuję i doceniam. Pięć.
    I merci za dobrą zabawę.
  • Ritha 7 miesięcy temu
    Przykro mi Ench, ze zadowolona średnio, ale już tak mam, ze pod publike pisać nie lubię, gdyż jak wiadomo, jeszcze się taki nie urodził, co by syćkim dogodził ;)
    Ja własnei uważam, ze jakby jeszcze ze dwie sceny erotiko-elektryzujące dodal, to by było lepsze, ostrzejsze, pikantniejsze.
    Sukkuba Edwarda Lee przeczytaj, bo bedziesz widzić, co to seksy we literaturze są, a nie takie tam, rynka w majtkach :D Jesteś młodziutka, zmienisz nastawienie z czasem p
    Dziękuję pieknie, ze podążalas, pomimo, że romans to nie Twój klimat :)
  • Enchanteuse 7 miesięcy temu
    Ritha ale po co mam sobie psuć humor na depresyjny przez jakiego$ Edwarda Lee.
    Chyba że tam później wszyscy padają trupem, to by było jakie$ wynagrodzenie.
    Ja, widzisz, Ritha, mam dość dziwacznie skonstruowaną osobowość i często nie podoba mi się to, co lubi większość.
    No cóż, trudno. C'est la vie.

    Ale rozumiem, że dla czytelników te sceny to byłoby ciekawe urozmaicenie. W końcu romans.
  • Ritha 7 miesięcy temu
    Nie no spoko, gusta są różne. Po prostu nie kumam aż takiej awersji, ale wcale nie musze rozumieć :)
  • Enchanteuse 7 miesięcy temu
    Ritha awersja jest spowodowana nadmiarem, przeciążeniem. Mam wrażenie, że wszędzie to widzę, więc już po prostu mam odruch wymiotny.
    To tyle. Ani Twoja, ale może jakaś tam moja wina. Nie wiem.
  • Ritha 7 miesięcy temu
    Nie no pewno, ja nie lubie scen porodow w serialach/filmach/reklamach (w literaturze na szczeście tego niewiele), są dla mnie emocjonalno-estetycznie nie do przyjęcia w żaden sposób, i tez mam wrazenie, ze tego wszedzie pełno, wiec rozumiem, ze Ty mozesz miec tak ze scenami seksów wszelakich.
    No ale nie walnać takiej sceny w romansie, to jak brak trupa w kryminale, no nie da się :)
  • Ritha 7 miesięcy temu
    Najpierw napisałam, ze nie rozumiem, a potem, ze rozumiem. Fanfary! :D
    Nie no, porownałam z moimi awersjami i zaczaiłam.
  • Enchanteuse 7 miesięcy temu
    Ritha dzięki :D
    Ja nie mam nic do scen porodów, może i są nieestetyczne, ale w jakiś sposób do przyjęcia.
    Sama na przykład kiedyś chciałabym być matką, więc patrzę na to trochę inaczej.
    Choć akurat w tej kwestii jedno się z drugim wiąże, za grosz logiki xD
  • Enchanteuse 7 miesięcy temu
    No i przy okazji widzisz, czemu tak nie lubię romansów.
  • Ritha 7 miesięcy temu
    Nie, tonie ma nic do rzeczy z tym, czy chce czy nie chce być matką. Bo bycie matką może być spoczi, jak sie już ten paskudny noworodkowy okres przetrwa. Dla mnie to wszystko jest po prostu obrzydliwe, karmienie piersią, takie sceny, tak mam, tak miałam od zawsze, zawsze, zawsze. I nie potrzebuje tego ogladac w filmie w żadnym celu. To zbyt intymne. Głupie porównanie, ale tez fizjologicznzne - robienia kupy się w filmach nie pokazuje, więc...
    ;D
  • Ritha 7 miesięcy temu
    Wiesz należę do kobiet, ktore nigdy nie karmiłyby w miejscu publiznym i nie, nie zmieni mi się to pod wpływem hormonów ani niczego (typu "zobaczysz jak to jest to zmienisz zdanie", nie, znam siebie lepiej niz inni), za to o seksie moge otwarcie rozmawiać i nie mam z tym problemu, jak niektóre kobitki robiące wielkie tabu, a wywalajace cyca do karmienia w autobusie, którym jadą ludzie nie majacy ochoty ich ogladać (inne baby, bo faceci to pewnei chetnei). Wszystko kwestia charakteru i to się ofkors przenosi na odbieranie roznych tworow (typu opko, czy film).
  • Enchanteuse 7 miesięcy temu
    Ritha dla mnie sceny łóżkowe są fizjologiczne.
    Czyli si€ rozumiemy w pewnym punkcie.
  • Ritha 7 miesięcy temu
    Aaaa, ok :)
  • Ritha 7 miesięcy temu
    Tak, myśle, ze doszłyśmy do porozumienia :)
  • Enchanteuse 7 miesięcy temu
    Ritha no faktycznie to jest paradoks, dla mnie w sumie karmienie piersią tez jest dosc intymne, i jakoś dziwnie by było rzeczywiścue publicznie to robić.
    Tylko wiesz, jedno chciejstwo matki, a drugie potrzeby dzuecka xD
  • Ritha 7 miesięcy temu
    Nie, nei wywaliłabym cyca, nic mu się nie stanie jak 10 minut poczeka, a ja sobei znajde zakątek, bez przesady. Wiesz są matki i madki. Przesada i trzymanie dzieci pod kloszem wcale nei oznacza, ze jest się dobrą matką. ja uważam, ze dzieciaki jak zedrą łokcie na zwirze, to sie predzej życia naucza, niż te chuchane, co to jako noworodki dostawały jeść co do sekundy, bo im się niewiadomo co stanie. Paranoje babskie.
    Boże, wracam do pisania facetami, to jest o wiele lepsze :D
  • Ritha 7 miesięcy temu
    AAAAAA!
    Najwazniejsze! Imie Ewa nie było przypakowe ;) Jej moralne dylematy, wiedziałam od początku, ze to bedzie postać dwojako pod wzgledem zachowania oceniana, przez kobiety zwłaszca. Imię zainspirowane Idą ;D
    Iwona-studentka pierwszego roku zainspirowana Tobą.
    Masz spory wkład inspiracyjny w to opko ;)
  • Enchanteuse 7 miesięcy temu
    Ritha Jessu ale mi miło.
    Rumienię się, dobrze, że mam beret ;)
  • Ritha 7 miesięcy temu
    Gdzies tam mialam misję, bo pokazać, ze człowiek się może gubić i odnajdywać i nie ma co skreślać ludzi. O takem to widziała. A Ewa ( z miasta) i jej pozytywniejsza siostra I.....wona, do tego miasta przyjeżdzajaca.
    Tak, jestes inspirująca, bo jestes jakaś, masz swoje zasady, gust wyrobiony w pewnych kierunkach dość mocno, i jak moge mieć inny, ale to nie znaczy, ze nie szanuję Twego. :) Lubie jak ludzie trzymaja sie wlasnych zasad, a roznorodność jest na plus.
  • Ritha 7 miesięcy temu
    ja* mogę
  • Enchanteuse 7 miesięcy temu
    Ritha i to jest prawidłowe podejście.
    Też tak mam, że się z kimś nie zgadzam, mimo że go próbuję przekonac do swoich racji, to gdzieś tam cały czas mam szacunek do rozmówcy. Zazwyczaj xD

    Ewa, no cóż, nie powiem, że jej nie współczułam lekko, ale i tak uważam że była głupia. I rozumiem to rozdarcie, ale nie rozumiem ślepego słuchania przyjaciołki.
    To pokazuje, jaka jest zależna od innych. I słaba.
    Jakoś nie umiem tego zaakceptować w ludziach.
  • Ritha 7 miesięcy temu
    "Też tak mam, że się z kimś nie zgadzam, mimo że go próbuję przekonac do swoich racji, to gdzieś tam cały czas mam szacunek do rozmówcy" - dokaldnie, choć wiem, ze mam zahazajacy o agresywny sposób rozmowy, gdy bronie swoich racji. Ale to tylko tak wygląda ;)

    "Ewa, no cóż, nie powiem, że jej nie współczułam lekko, ale i tak uważam że była głupia. I rozumiem to rozdarcie, ale nie rozumiem ślepego słuchania przyjaciołki" - ofkors. Ale takich bab są miliony. A w pewnych sytuacjach kazda z nas może zgłupieć. Ale fakt, za duża ingerencja Teresy, stanowczo zbyt duza, z premedytacja pisane w ten sposob :D
    Lecę póki co, dziekuję za miłe gaworzonko :)
  • Enchanteuse 7 miesięcy temu
    Ritha ja równiez dziękuję. :)
  • Margerita 7 miesięcy temu
    Przeczytałam zza partym tchem ciszę się że Ewa i Bartek są razem a zarazem jest mi smutno chlip chlip pięć
  • Nuncjusz 7 miesięcy temu
    zza partym? co to znaczy?
  • Margerita 7 miesięcy temu
    Nuncjusz
    miało być z zapartym tchem
  • Ritha 7 miesięcy temu
    Cieszę się Mar i dziekuję za wszystkie emocje w komentarzach. Niech Ci nie bedzie smutno, skończyło się dobrze :)
    Pozdrawiam
  • kalaallisut 7 miesięcy temu
    Ejjj jestem zła;)...
  • Ritha 7 miesięcy temu
    Gdyż? :)
  • kalaallisut 7 miesięcy temu
    Dobra. Po pierwsze cudo- tempo akcja dialogi intryga, kłótnie, romans (czekałam jeszcze na coś;), brak opisów i w tym przypadku bardzo dobrze. Można ? Można! Szybkie te zakończenie. Ale tempo w jakim to napisałaś i jak - wow. Nic dodać nic ująć.
  • Ritha 7 miesięcy temu
    Haha, na co czekałaś, zboczeńcu? ;P Wiem, ze szybkie zakończenie, miałam już dość, w sensie 0 wykończonam tym tempem właśnie.
    Dziękuję Ci bardzo :))
  • Aisak 7 miesięcy temu
    Czyta się na jednym wdechu, czekając kolejnych części. Podobało mi się. Bardzo akurat.
    Bartek robi wrażenie.

    Mógłby ktoś nakręcić komedię romantyczną twojego scenariusza.
    Główna bohaterka - Roma Gąsiorowska z młodego pokolenia nie znam ludzi, więc nie wiem.
    Bartek? Kurczę, najchętniej Dorociński, i znowu z młodego pokolenia nie mam pojęcia.
    Aczkolwiek Dorociński nie pasuje do tej gadki.
  • Ritha 7 miesięcy temu
    Fajnie Aisak, jak git to się cieszę, zaskoczonam, myślalam, że odpuścilaś w przedbiegach.
    Roma jak najbardziej, Dorocinski za bardzo wycofany romantyk jak na Bartka. Ja tez się w aktorach obecnych nie orientuję zbytnio ;)
    Pozdrawiam :)
  • Aisak 7 miesięcy temu
    Spodobała mi się 1część, jak mogłam odpuścić?
    Nie lubię ckliwych historyjek, chyba że są podane we właściwy sposób.
    Z jajkiem. Fantazją. Świetnym dialogiem. Boską narracją.
    Bez zbędnych pierdół.
    Wygląd? Kogo to obchodzi?

    Jest super. A teraz chcę film xD

    Ps. Kocham Bartka xDDD
  • Ritha 7 miesięcy temu
    Hahaha :D No pięknie. Cieszy mnie to. Bartek mi zrobil robotę swoja skromną osobą.
    Też nie lubię ckliwych historyjek, Jezuuu, nie cierpię. Tu tez miejscami było ckliwo, ale mysle, w granicach rozsądku :D
    Dzięki raz jeszcze, Aisak, miło :)
  • Ritha 7 miesięcy temu
    "Wygląd? Kogo to obchodzi?" - dokładnie.
  • Nachszon 7 miesięcy temu
    A mi się podoba i będę teraz się cofał (zresztą do tyłu). Fakt, że zakończenie słodkie, w żaden sposób nie zraził mnie. Zresztą "A później wszyscy żyli długo i szczęśliwie. Kuniec", pokazuje dystans Autorki do tekstu. Coś jak dystans reżysera w filmie "Pretty woman", który zresztą bardzo lubię. Poza tym co tu się czepiać, że jest tak, czy tak? Do warsztatu literackiego nie można się przyczepić, a mieć pretensje, że akcja w ten a nie w inny sposób się rozwinęła (zakończyła), to sorry. Niech se napisze inaczej jak chce. Co lubię w tym tekście? To, że odpoczywam.
  • Ritha 7 miesięcy temu
    Dzień dobry, Nachsz. Milo mi bardzo, ze odpoczywasz czytajac to. Tak, to wlasnke takie typowo pod relaks.
    Co do fabuly - ja zwykle pisze w zgodzi ze swoja wizją, a nie opinie publiczna, wiec... Ale ciesza mnie rozne opinie, bo to zbaczy, ze historia wciagnela.
    Koncowka to dystans do calosci, taa, doklaadnie, wylapales :)
    Dziekuje pieknie :)
  • jesień2018 pół roku temu
    Zajrzałam tu wcześniej, uśmiechnęłam się, ale nie miałam śmiałości komentować, ale jednak... :) Bardzo dobrze się czytało, a przede wszystkim - masz świetne dialogi! Pisać takie dialogi to rzadki talent :)
  • Ritha pół roku temu
    "ale nie miałam śmiałości komentować" - co? Śmiałości nie miałaś komentować? Chybaś oszalała.
    dziękuję pięknie, dialogi lubię bardzo :)
    Pozdrawiam.... jesiennie ;)
  • jesień2018 pół roku temu
    Ritha nooo bo Wy się tak znacie i w ogóle ;) Czasem aż głupio się wtrącać ;) Pozdrawiam też!
  • Ritha pół roku temu
    jesień2018 cóż, milczących trudniej poznać ;)
  • Angela 4 miesiące temu
    Wszyscy już coś mądrego ( mniej czy więcej) napisali, więc ja czuję się zwolniona.
    Powtórzę tylko za moim synem, kiedy przeczyta coś fajnego: KU...WA JAKIE TO DOBRE : )
  • Ritha 4 miesiące temu
    :DD
    Dziękuję! Kłaniam się, Andżi :)
  • pkropka 3 miesiące temu
    Przeczytałam romans :o Ale był przyjemny i relaksujący, a właśnie tego dzisiaj potrzebowałam.
    Dobrze, że nie rozwlekłaś historii, bałam się że będzie pingpong pomiędzy panami, a tu zgrabnie i płynnie. Widać, że od początku wiedziałaś, czego chcesz od postaci.
    Boję się drugiej części, ale ufam, że nie będzie źle ;)
  • Ritha 3 miesiące temu
    Heh, dodatkowo zdradzę info, że ten romams napisalam i opublikowalam w rowny tydzień, po dwie części dziennie :3
    Ale supcio, że się skusiłaś *.* Cieszę się bardzo, dziekuję pieknie :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania