Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Idee fixe II (cz. 1)

Spał. Spał sobie słodko. Słodziasznie. I wcale nie chrapał, nic a nic, kompletnie.

Misio.

Prawdę mówiąc, nawet gdyby puścił soczystego bąka, Ewa zapewne uznałaby to za uroczy gest. Przez głowę dziewczyny przebiegła kusząca, szalona myśl. Gdyby tak zafundowała mu miłą pobudkę... Mogłaby wpełznąć pod kołderkę i cyk – zanurkować głową... nie!

Nie będzie z siebie robić nie wiadomo kogo.

Chociaż w zasadzie jedna uśmiechnięta gęba więcej na tym łez padole, to same plusy. No i była jego oficjalną partnerką, więc kto, jeśli nie ona.

Można być nieoficjalną? O Boże! – przez głowę kobiety przemknęły niepokojące myśli.

Iwona krzątała się za drzwiami, jak zawsze w panice próbując zdążyć przynajmniej na końcówkę pierwszego wykładu. Obecność siostry trochę Ewę ostudziła. Zgodnie z planem, dzisiejszą noc miała spędzić sama, bo Bartek nazajutrz rano jechał na jakąś giełdę i stwierdził, że musi się wyspać. No cóż, po dwóch miesiącach znajomości nie miała prawa naciskać na wspólne mieszkanie. W zasadzie sama w ogóle nie była na to gotowa. Wcale. Co to, to nie. Niech żyje wolność. Wolność i swoboda. Absolutnie wykluczona kwestia.

Kwestia, o której marzyła przy każdej nadarzającej się okazji.

Z pulsującej potrzeby bycia najwspanialszą dziewczyną na świecie, zdecydowała się jednak popsocić. Spał na brzuchu, co utrudniało całą operację, ale jak trochę pokombinuje, to da radę.

"Emigrowałem… z ramion Twych... nad ranem..."

Nim zdążyła zakończyć rozmyślania, dźwięk znajomego refrenu wypełnił sypialnię.

— Szkurde... — rzuciła pod nosem.

Zarejestrowała w głowie, by zmienić dzwonki w telefonie i ustawić tę piosenkę tylko na okoliczność połączeń od Bartka. Tymczasem wyświetlacz informował, że dzwoni Teresa.

— No dzień dobry! — zaskrzeczało po drugiej stronie. — Jak tam? "Dziś" aktualne?

— Jak najbardziej — szepnęła, zasłaniając dłonią usta. Próba nieobudzenia chłopaka wzięła w łeb, gdyż pościel zaczęła się poruszać.

— A co tak szepczemy? — szczebiotała radośnie Teresa. — Śpi, Romeo?

Bardzo śmieszne.

— Mhym.

— Po ósmej jest, ile będziecie gnić?

— Jesteś gorsza niż moja matka. Zadzwonię później.

Rozłączyła się poirytowana.

— Kto jest gorszy niż twoja matka? — zaspany głos towarzyszył najbardziej zawadiackiemu uśmiechowi, jaki Ewie dane było gościć w swych pieleszach.

W kolejnej sekundzie rozległo się pukanie, by tuż po nim czupryna Iwony wdarła się między framugę a uchylone drzwi.

— Siemka. Sorka, że przeszkadzam, ale nie ma mleka do kawy. Tak tylko informuję.

Ewa przewróciła oczami. Nachalni ludzie rujnowali jej spokój. Po cholerę pukać, skoro się nie czeka na zaproszenie?

— Ruch, jak na dworcu — stwierdził Bartek, przeciągając się i ziewając. Zarzucił spodnie, uraczył ją przelotnym cmoknięciem, po czym poinformował, że się zdzwonią i popędził. Nie miał nawet czasu zjeść śniadania.

Cóż…

 

W pracy Ewa łapała się na uczuciu, że cięgle tęskni. Zaborczość, ot co. Zła droga. Wiedziała, że nie może na nim wisieć. Dlatego też zaplanowały z Teresą wspólne wyjście na miasto i miały zamiar świetnie się bawić. Nie musi go chyba informować o każdej, najdrobniejszej pierdole?

Choć może powinna...

W okolicach południa postanowiła wykonać w tej sprawie telefon.

— Halo?

Damski głos. W słuchawce jego telefonu. Komórkowego! Jednej z rzeczy oscylujących na granicy określenia "intymne". Kto rusza czyją komórkę? Kto ją odbiera? Bliscy, okej, w wyjątkowych sytuacjach. Jak na przykład urwie ci łapę przy samym łokciu. Jak targną tobą agonalne torsje. Jak w związku z przewlekłą chorobą psychiczną zdołają cię wcześniej ubezwłasnowolnić.

Ale tylko w takich!

I tylko bliscy!

Jeszcze ewentualnie reanimujące cię obce osoby na chodniku. Głos był radosny, więc Ewa wątpiła, by ktoś go reanimował. Więc kim do cholery była ta kobieta?!

Zaskoczenie obrodziło impulsem – rozłączyła się odruchowo. Nie przemyślała tego, gdyż może warto byłoby jednak kontynuować rozmowę i czegoś się w powyższej sprawie dowiedzieć.

Złapała torebkę i, korzystając z półgodzinnej przerwy (dzięki Ci Panie), postanowiła to sprawdzić. Zanim jakakolwiek myśl oscylująca wokół "czy aby dobrze robię?" zdołała zagościć w głowie dziewczyny, gnała już w stronę warsztatu. Mazda stara, bo stara, ale posiadanie chłopaka mechanika, czyniło autko niezawodnym i wypieszczonym pod każdym względem. Powymieniał nawet jakieś stare śrubki, ku uciesze, nieposiadającej funduszy na nowy wóz, kobiety. Pędziła więc do wtóru całej gamy uczuć – od niepokoju, przez paniczny lęk i poirytowanie, do granic furii.

Wbiła się w korki. Podróż pochłonęła kwadrans. Drugi kwadrans na drogę powrotną – kalkulowała w głowie – plus rozmowa, czyli już jest spóźniona. Ale nieważne! Są rzeczy ważne i ważniejsze, a nowiuśki, świeżuśki związek ustawiła w hierarchii dużo wyżej niż możliwość zarobku.

Drzwi Mazdy trzasnęły z impetem.

— Kto to był? — Kolejny nieprzemyślany krok. Teraz to dopiero wyszła na zaborczą, zazdrosną, osaczająca babę.

Bartek wystawił głowę z kanału.

— O, cześć. — Zdziwienie na twarzy chłopaka pogłębiało się z sekundy na sekundę, podczas których Ewa zdążyła oblecieć cały warsztat i zahaczyć o "świętą" kanciapę. Ich miejsce! Tam, gdzie wszystko się zaczęło. Jednocześnie miejsce z jej, snutych na jawie koszmarów, kiedy w gorszych chwilach raczyła się mrocznymi wizjami o sprowadzanych do tego pomieszczenia licznych panienkach.

Tym razem ani żywej duszy. Poza zdezorientowanym mężczyzną w warsztacie nie było nikogo.

— Gdzie masz telefon? Kto go odbiera?

— Ach... o to chodzi.

— Ach? ACH?! Ach tak. Czyli wiesz, o co chodzi. Kto odbiera twój telefon, kiedy ja dzwonię?

— Miałem ręce w smarze. Klientka odebrała.

Co, kurwa?

— Co?! — Darowała sobie przekleństwo, starając się zachować resztkę klasy. Cień klasy w zasadzie.

— No normalnie. Widząc, że dzwonisz właśnie ty — podkreślił — poprosiłem by odebrała i przekazała, że nie mogę rozmawiać.

Fuck logic!

— Co? Mogłeś oddzwonić!

— Oddzwaniałem.

Oddychając spazmatycznie, zebrała myśli do kupy i sięgnęła w głąb torebki, robiąc tam niezły rozpierdziel i w efekcie wydobywając telefon. Dwa nieodebrane połączenia od "Misio".

— Nie odebrałam, bo tu jechałam... — Idiotyzm sytuacji uderzył w centralną część świadomości. Zjebała to. Centralnie to zjebała.

Bartek uśmiechnął się pod nosem. Wyszła na kretynkę. Zebrała hasające myśli raz jeszcze, szukając linii obrony, a będąc szczera sama ze sobą – próbując odwrócić kota ogonem. Każdy sposób dobry, by ukryć zazdrość.

— Obcej kobiecie mówisz, by odebrała telefon od twojej dziewczyny? Bartek!

— Słuchaj… — Wytarł ręce, rzucił ścierkę w kierunku szafki, spudłował. — No wybacz! Przez myśl mi nie przeszło, że możesz zrobić o to dramę. I przyjechać tu z automatu, by sprawdzić. — Nawet nie próbował ukryć złośliwego uśmiechu. — Ale wiesz... — Odpalił papierosa, coraz bardziej rozbawiony. — Schlebia mi to.

Aż się w niej zagotowało.

— Pomyślałam, że... — Jaki argument wybrać? Agonia? Ubezwłasnowolnienie? Reanimacja? — Że może coś ci się stało...

Nie zabrzmiało to najlepiej.

— Słoneczko... — Kolejny uśmiech i trącenie palcem jej nosa. — To baaaardzo miłe z twojej strony. Fajnie, że się o mnie troszczysz. — Nie uwierzył. Udawał. Świnia!

— Tak czy siak dzwoniłam, bo chciałam cię poinformować, że idziemy z Teresą na drinka dziś.

— Gdzie? — Wyraźnie zainteresował się tematem. Uśmiech zgasł.

— Nie wiem. Gdzieś na miasto.

— Po co na miasto? Nie możecie w domu wypić?

— A to jest jakiś problem?

— A powinien być?

— Co?

— Teresa ma męża. Ty masz faceta. Po co chcecie się szwendać po mieście samotnie?

Zmrużyła powieki, nie wiedząc, gdzie jest granica i kto w tej sytuacji ma rację. Czyżby był zaborczy? Do tej pory nie dała mu okazji, by ujawnił tę cechę.

— Jeśli masz obiekcję, to zostaniemy w domu — bąknęła, wiedząc, że Teresa ją wyśmieje.

— To zostańcie. — Puścił oczko, schodząc z powrotem na dół. — Muszę wracać do pracy — dobiegło z kanału.

Zabronił jej wyjść na miasto.

Wrócił do swoich zajęć, sugerując, żeby sobie poszła.

I pozwolił jakiejś babie odebrać swój telefon.

Zamknęła oczy, zastanawiając się, czy już się psuje, czy to tylko jej paranoje.

Średnia ocena: 3.9  Głosów: 11

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Aisak 5 miesięcy temu
    Bartolomeo?!
    A już miało nie być żadnych historii love story, a jednak będzie?
    nie cierpię harlekinów, ale ok, dobra, przeczytam.
  • Ritha 5 miesięcy temu
    Oj tam, dla relaksu przędę :)
  • Canulas 5 miesięcy temu
    O chuj. Wraca Bartek aka pogrzebię Ci w sakwie. Obadam.
  • Ritha 5 miesięcy temu
    Hahaha, widać ile zapamietales z calego opowiadania! :P
  • Canulas 5 miesięcy temu
    Ritha, zapamiętałem, co trzeba
  • Ritha 5 miesięcy temu
    No widzę wlaśnie :D
  • Aisak 5 miesięcy temu
    czy pogrzebie ci w sakwie, to znaczy to, o czym myślę?
    ja pierdzielę, ale straszny zwrot xD
  • Canulas 5 miesięcy temu
    Aisella :)
  • Ritha 5 miesięcy temu
    Proszę sie tu ladnie zachowywać! To jest powazne, zyciowe opowiadanie, a nie - smichy chichy :>
  • Elorence 5 miesięcy temu
    O ja Cię! <3 <3 <3
  • Ritha 5 miesięcy temu
    Czyly po mojemu - o jacie :)
    Aleks i Wiki mła zainspirowali ;)
  • Elorence 5 miesięcy temu
    Wpadnę wieczorem!
  • Ritha 5 miesięcy temu
    Elorence zapraszam :)
  • Elorence 5 miesięcy temu
    Cudne <3
    Ale Bartek mnie wkurzył... Najpierw tym, że wyleciał z jej mieszkania bez śniadania, normalnego pożegnania i w ogóle. I szczerze? Sama bym się wkurzyła, gdyby jakaś obca laska odebrała telefon mojego faceta. Co to ma być? A może on chciał ją sprawdzić? Facetom zawsze kobieca zazdrość łechta ego... A potem jej nie puścił... Sam jest zazdrosny, do czego oczywiście się nie przyzna, bo jest taki MĘSKI.
    Patrz, pierwszy rozdział, a już przyszły emocje xD
    Bardzo mnie cieszy, że jest ciąg dalszy! <3
  • Ritha 5 miesięcy temu
    Heh, no widzisz, fajnie, cieszę się, że jest jakieś emołszyn.
    Elołapkowy, refleksyjny kometarz pod romansem to absolutny must have :)
    Dzięki piękne :)
  • Freya 5 miesięcy temu
    Kurde... chyba nie ma żadnego byczasa w tym temacie, znaczy orta ani literówków jakichś zdziwaczałych, jak to u ciebie zazwyczaj bywa...
    Dialogi całkiem spoko i merytorycznie też teges może być. Warsztat chyba musi być prywatny, bo w ASO nie byłoby tak sielsko jak tutaj jest pokazane :) Pzdr
  • Ritha 5 miesięcy temu
    Nie wiem co to ASO, to je Bartkowy warsztacik, moze se robic co chce jego lejdi tam. Hasać radosnie ;)

    "orta ani literówków jakichś zdziwaczałych, jak to u ciebie zazwyczaj bywa..." :D
    Coo? Zaazwuczaj u mła! Szzz...złosliwiec :D
    Dzieki, Freya ;)
  • Freya 5 miesięcy temu
    ASO to znaczy; Autoryzowana stacja obsługi, są to przeważnie duże obiekty z wszechstronną możliwością obsługi pojazdów określonej marki. Posiadające specjalistyczne certyfikaty i specjalne przywileje (bazę techniczną, części i wszystko dotyczące danej marki samochodu), są przedstawicielami producentów. Tam nie lata się po kanałach, jest zakaz wstępu dla klientów do części technicznej. Dla klientów jest osobny wydzielony obszar z profesjonalną obsługą :)
  • Ritha 5 miesięcy temu
    Ooo, duzo specjalistycznego syckiego.
    Niet. To je zwykly warsztacik. Smierdzi smarem, a mechanik łazi po kanalach.
    I klient stoi obol mechaniora i zaglada w bebechy swojego samochoda. O. I to jest baaardzo profeslonalna obsluga! Bez kija we dupce.
    :3
  • Karawan 5 miesięcy temu
    ;) 5
  • Ritha 5 miesięcy temu
    Heh, spox
  • Nazareth 5 miesięcy temu
    Bardzo zgrabne opowiadanie. Stylowo świetne. Czyta się bardzo płynnie i dynamicznie. Mimo że nie moja tematyka to przeczytałem z przyjemnością :)
  • Ritha 5 miesięcy temu
    Wisz co Nazaretto, moja tez nie :)
    Dzieki piekne za wizytę :)
  • sensol 5 miesięcy temu
    RTC!
  • sensol 5 miesięcy temu
    Ups! miało być RTSC!
  • Ritha 5 miesięcy temu
    Szlifierka?
  • sensol 5 miesięcy temu
    Ritha ??
  • Ritha 5 miesięcy temu
    sensol wpisałam ten skrót we gugla i wyskoczyla szlifierka...
  • sensol 5 miesięcy temu
    Ritha to jest skrót od: Ritha To Się Czyta :)
  • Ritha 5 miesięcy temu
    sensol :DDD
    Piękny skrót. W życiu bym nie zgadła :(
  • Aisak 5 miesięcy temu
    pojechała w czasie przerwy sprawdzić faceta, czy jej nie przyprawia rogów?
    tak, jasne przyświecała jej myśl, że coś mu sie stało, ale odebrała telefon jakas obca baba, a ona sie rozłączyła, wsiadła w samochód i do chłopa?
    no, nie wiem, ale trochę to naciąganie, nie uważasz?
    postąpiłabyś tak samo?

    fajnie, że jest kontynuacja, ale nie przypadła mi do gustu.
    to jak nasze świetne komedie romantyczne.
    lubię Twoje pióro Ritha, ale to mi się nie spodobało.
  • Elorence 5 miesięcy temu
    Czemu naciągane? Znam takie panny... Co potrafią wbijać na przerwę swojego faceta do pracy bez powodu. Piszę całkowicie poważnie.
  • Aisak 5 miesięcy temu
    Elorence, no widzisz, a ja nie znam takich panien-ek. może dlatego mam pewne obiekcje.
    dobra, ale nie linczujcie mnie, czekam na 2 część 2 części.
  • Ritha 5 miesięcy temu
    Ok, Aisak szanuję opinię, nie morduj się tym dalej jeśli nie siadło.
    "pojechała w czasie przerwy sprawdzić faceta, czy jej nie przyprawia rogów?" - dokładnie tak, to jest jakiś problem wsiąść jechać? Działała pod wpływem emołszyn. Niektóre z zazdrości są w stanie ukatrupić, co dopiero pojechać oblukać co i jak.
    Generalnie bohater nie powinien być nieomylny, według mła, powinien popełniać błedy, działać pod wpływem impulsu itp.

    Czy ja postąpiłabym tak samo.
    Nie, ja bym z nią pogadała, poprosiłabym jego do telefonu, zamieniała dwa zdania, a dopiero potem by mnie trafił szlag :D
  • Ritha 5 miesięcy temu
    Ej, nikt Cię nie linczuje, mi bardzo zalezy na opiniach szczerych :D
  • Elorence 5 miesięcy temu
    No właśnie, Aisak, jaki lincz? xD
  • Elorence 5 miesięcy temu
    "Czy ja postąpiłabym tak samo.
    Nie, ja bym z nią pogadała, poprosiłabym jego do telefonu, zamieniała dwa zdania, a dopiero potem by mnie trafił szlag :D" - <3
  • Aisak 5 miesięcy temu
    Elorence dobra, dobra, widziałam oczyma wyobraźni, jak mnie przypalasz żelazkiem, bo ośmieliłam sie mieć inne zdanie xDDD
  • Ritha 5 miesięcy temu
    A i jeszcze. Nie "działam" bohaterka tak, jak ja bym zrobiła - ustalmy to. Ani, nią, ani Teresą, mają jakieś tam pewnie moje, liźniete cechy, ale całośc to wyobraźnia.
    Moja była kumpela po kłótni wywaliła facetowi kołdrę na mróz i jak przyszedł z nocki to miał lodową plandekę zamiast ciepłej kołderki :D Zrobił zdjecie kołdry i pojechał, wkurwiony do matki :D
    Różne są w życiu historie...
  • Aisak 5 miesięcy temu
    Ritha no, właśnie i to trzeba było opisać, postąpiłabym identycznie, jak Ty, a nie jak bohaterka.
    ale ona wpisana jest w kanon polskiej komedii romantycznej.
    myślę, że scenarzyści, wybraliby opcję z eskapadą do warsztatu.
    a baby przed telewizorem, by gadały co kretynka, ja pierdziele, gdzie jedziesz, siedź na dupie durna xD
  • Ritha 5 miesięcy temu
    Aisak ale wiesz co. W takiej pierwszej, najgoretszej fazie związku, gdzie niby jest świetnie, ale ona jeszcze do końca nie wie co i jak, wyobraznia podpowiada różne sceny.
    Wchodząc w głowe Ewy pomyslałam se tak - a jak on tak jakiejś innej babie grzebie w sakwie, to jak pojedzie szybko, to jeszcze zdąży ich przyłapac na goracym uczynku.
    I bedzie wiedziec na czym stoi.
    A gadką to on ją zakręci cztery razy i gunwo się dowie.
    O. :>
  • Elorence 5 miesięcy temu
    "Elorence dobra, dobra, widziałam oczyma wyobraźni, jak mnie przypalasz żelazkiem, bo ośmieliłam sie mieć inne zdanie xDDD" - hahahaha, okej! Dzięki Aisak!
  • Elorence 5 miesięcy temu
    Ogólnie pisanie nie polega na: "co ja bym zrobiła", bo gdybym tak myślała... nie napisałabym żadnego romansu xD
  • Aisak 5 miesięcy temu
    To wyrażenie jest ohydne i uwłaczające. Serio.
    grzebanie w sakwie...jprd, :-/

    ok, zrozumiałam. tylko pamiętaj, że osoba, która chce zdradzić zrobi to tak, że nikt nie zauważy.

    Bartolomeo, chyba już trochę zna mentalność Ewy, i wie, czego może sie po niej spodziewać.
    w sumie, jak pracuje niedaleko jego warsztatu, to ok, gorzej, gdyby musiała pruć z Pragi na Okęcie.

    wkurza mnie, bo nie lubię takich pizdowatych bohaterek. o, i tyle w temacie xDDD

    w pierwszej cześci, jeszcze ją zniesłam, ale teraz mnie zirytowała xD
    Ewka czubie puknij się w czoło xD

    niech mu założy obrożę z dżipiesem xD
  • Aisak 5 miesięcy temu
    Elorence no, wiem. ale lubię inny typ bohaterek, po prostu :)
  • Ritha 5 miesięcy temu
    Aisak ej ja ogólnie nie umiem pisac żeńskich postaci, by nie były idiotkami :(
    Wyrazenie jest zabawne, nie znasz się :D Zeluzuj ;)

    Noo, gdybym ja pisała, rozważajac co zrobiłabym w danej sytuacji, to nei mordowłabym w opkach :D
    Ale to jest super, ze Cię wkurza Aisak. pisz zawsze szczerze, a jak nie masz chętki, to nie czytej na siłę. To opko dla relaksa ino :)
  • Elorence 5 miesięcy temu
    Aisak, ale kto powiedział, że lubię Ewę? xD Oberwało się jej już kilka razy w poprzedniej części. Ja tu dla Bartka przybyłam :D
  • e make i ka pololi 5 miesięcy temu
    Ona nie jest na moje pizdowata, przesadza i dmucha na zimne. Na jego miejscu, by mnie to wkurwialo, ze nie ufa i tak przyjezdza. Ona nie ma podstaw mu nie wierzyc, bo przeciez nic nie odjebal nigdy.
    Natomiast to, ze nie zgodzil sie, by wyszla z kolezanka na miasto, bo "ona ma faceta, a ta druga meza, to po co maja jeszcze chodzic na miasto", to chyba sie w tym tunelu za duzo oparow samochodowych nawdychal..
  • Aisak 5 miesięcy temu
    Elorence no, właśnie, zauroczył mnie Bartolomeo, przez to grzebanie w sakwie xDDD
    ja pierdziele xD
  • Ritha 5 miesięcy temu
    O jacie, co kobita to inne reflekszyn *.*
    Nmp xdddd
  • Aisak 5 miesięcy temu
    Ritha, gdybym czytała na siłę, to by było gancygal, co tam se wypisujesz, ale ja żyję tą historią xDDD
    nie, no trochę mi sie spodobała :]
  • Ritha 5 miesięcy temu
    "Ona nie ma podstaw mu nie wierzyc, bo przeciez nic nie odjebal nigdy" - dokladnie tak samo uwazam

    Ale wisz, tyle zachowan, co ludziów
  • Ritha 5 miesięcy temu
    Heh, spoko Aisak, fajnie :D
    Czytnij se Kronosa kiedys jak bydziesz miala duzo czasu, ciekawam co powiesz .
    Ide baby, bo jestem w polowie nastepnej czynsci.
  • Elorence 5 miesięcy temu
    Patrz jaka dyskusja xD
    I już czekam na kolejną część *.*
  • Ritha 5 miesięcy temu
    Noo, prawie jak u Ozarro :D
  • Canulas 5 miesięcy temu
    Taaaa

    "– Szkurde... – rzuciła pod nosem." - za krótkie kreski.

    "spokój. Po cholerę pukać, skoro się nie czeka na zaproszenie" - dobre. Ciekawa myśl

    "Jak na przykład urwie ci łapę w samym łokciu. Jak targną tobą agonalne torsje." - się bym zastanawiał nad: przy samym łokciu.

    "Trochę korki. Podróż pochłonęła kwadrans." - trochę korki co?


    "— Nie odebrałam, bo tu jechałam... — Idiotyzm sytuacji uderzył w centralną część świadomości. Zjebała to. Centralnie to zjebała." - to jest prześwietne. Super.

    Ok.
    Przemyślałbym zapis "pod nosem". Masz tendencję do nadużywania tego zwrotu. Tu występuje minimum dwa razy.
    Natomiast najważniejsze, że jest ten charakterystyczny rdzeń. To, że chce się czytać i dowiedzieć, co dalej.
    Poza tym Twoje pisanie jest rozróżnialne. Co seria, to inaczej,ale charakterystycznie w obrębie danej serii. Takie coś, to już wyższy level i zamiast spełniać marzenia gromady portalowych niewiast oraz kilku "chopców", powinnaś już zacząć kombinować coś z większym rozmachem. (dla większego gremium odbiorczego). Tak. Chodzi o próby wydania. Wydaje mi się, że bardziej gotowa nie będziesz.
    Umiesz pisać refleksyjnie, klimaczycznie czy emocjonalnie. Ale umiesz też pierdolnąć papkę aka Beverly Hills i to się wszystko czyta.
    Jeżeli ktoś lubi Horror i napiszesz Horror, to ok, czyta, bo jego gatunków gust. Ale Ty nakurwiasz erotico-obyczajówką i to się również czyta.


    Aaa, policz se słowo "się" - kapkę razy jest.
    Ok. Tyle. Jest poczucie jakby znów trafić na stare śmieci, do starych przyjaciół. Się czyta samo.
  • Ritha 5 miesięcy temu
    Ja dopiero po tym komentarzu zrozumialam Twoj komentarz pod ostarnia czescia pierwszej serii tego. Dopiero teraz mi sie zlepil sens.
    A podobno kobiety ciezko zrozumiec...

    Kurdex, mi sie ciagle zdaje, ze mi czegos brakuje pod katem pisania i ciagle mozna cus podszlifowac, baa, bardzo czesto łapie sie na tym, ze bywalo lepiej. Moze narudzem jak zwykle :/

    Szersze gremium ofkors, nie pisze tego zamiast czegos ambitnego, pisze to zamiast krecic sie z zamiarem pisania, jak to czesto miewam, i lapie sie tez na tym, ze mam ochote czasem ma wesolo (a nie chce juz w felietony, bo ilosc hejtu w glowie probuje ograniczyc).

    ""Trochę korki. Podróż pochłonęła kwadrans." - trochę korki co?" - trochę korki som

    Dzięki, Can, za wizytex i szersze refleksje :)
  • Ritha 5 miesięcy temu
    Inne rzeczy (się, pod nosem) obadam.
    Tu policzylam "po czym" by nie bylo za duzo :/
  • Agnieszka Gu 5 miesięcy temu
    Jeszcze cię trochę i tu podręczę swoją obecnością :p Wybacz ;))
    Ok, to lecim, cóż tam na wyrabiałaś w mojej ulubionej opowijskiej telenoweli ;))

    Taaa, pierwsze linijek i czujesz, że będziesz ryczeć ze śmiechu ;))
    "Po cholerę pukać, skoro się nie czeka na zaproszenie?" — cytat dnia :))) [jest tam jeszcze kilka innych równie fajowskich, ale ten sie przebił ;) ]

    tutaj miniaturowa uwaga, bo coś mi się tu gryzie: "Jak na przykład urwie ci łapę w samym łokciu. " — może lepiej ..."przy samym łokciu" ... No nie wiem, takie skrzywienie zawodowe. Nie żebym zbyt często słyszała to w pracy (?!) ;p ;)), no ale wiesz...

    "Zanim jakakolwiek myśl oscylująca wokół "czy aby dobrze robię?" zdołała zagościć w głowie dziewczyny, gnała już w stronę warsztatu." — te i tego typu zdania — no, wije sie ze śmiechu :)))

    "Trochę korki. "... — wiem, o co ci chodziło, ale to tutaj chyba za duży skrót myślowy. Ale w sumie to nie wiem. Czepiam się. Kawy łyk se lepiej siorpnę i lecę dalej...

    Kurdę, nie zdążę doczytać kolejnej części już... muszę lecieć odebrać juniora ze szkoły.
    Ale muszę ci przyznać, że ten tekst wprawił mnie w wyśmienity nastrój :))))))
    Błagam cię, apeluję do twego sumienia, czy czego tam sobie chcesz, ciągnij tą serię jak najdłużej :D ;))
    Pozdrowionka :)
  • Ritha 5 miesięcy temu
    A drecz mła, Agu, toz to przyjemne dreczenie ;)
    Twoje uwagi pokrywaja sie z uwagami Cana, absolutnie do zmiany.
    Rozczaruje, seria bedzie krotka - max 10 czesci (no gora 12), gdyz to jedynie odskocznia.
    Niemniej jednak dziekuje pieknie za wizytę i entuzjazm :)
  • Margerita 4 miesiące temu
    Pięć super że Bartuś wrócił mój ulubieniec<3
  • Ritha 4 miesiące temu
    Wrócił już jakiś czas temu, ale opko utknęło w martwym punkcie (wyparły go ważniejsze rzeczy, raczej na długo).
    Dzięki za powrót, Mar :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania