Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Idee fixe II (cz. 4)

— Co to jest za samochód?

Ogromny, czarny wóz wisiał na podnośniku. Była sobota, więc Ewa pomiędzy drugą kawą a zakupami wpadła na moment dać Bartkowi buziaka.

— Jeep Cherokee.

— Fajny. Nie spadnie ci na głowę?

— No fajny. Nie spadnie.

Mężczyźni od kobiet różnią się podobno podzielnością uwagi – czyli statystyczna babeczka potrafi robić kilka rzeczy naraz, natomiast facet skupia się na jednej, za to porządnie. I dlatego też Bartek pochłonięty pracą, zdawał się ogarniać rozmowę na zasadzie automatycznej odpowiedzi: "tak, kochanie, jutro".

— Co mu się zepsuło? — Ewa z kolei wychodziła z założenia, że trzeba rozmawiać, warto rozmawiać i rozmawiać miała chęć.

— Tulejka wahacza.

— Hm. Co to wahacz?

Spojrzał, nie kryjąc zdziwienia.

— Od kiedy interesujesz się motoryzacją?

— Od kiedy jestem dziewczyną mechanika — odparła, obrastając dumą.

— Słabo to brzmi — stwierdził.

Posmutniała.

— Nieprawda... — Wspięła się na palce, by dostrzec cokolwiek we wnętrzu wozu, ten był jednak zbyt wysoko. — Uprawiałeś kiedyś seks w samochodzie klienta?

— Co?! — Ha! Udało się przerzucić jego skupienie na pogawędkę. — Nie.

— A chciałbyś? — Uniosła dwukrotnie brwi, uśmiechając się łobuzersko.

— Może kiedyś...

— Jestem! — Coś zaświergotało od progu. — Wzięłam ci dużego z fetą. — Nie coś, tylko ktoś... Dziewczyna. Żywe, zdrowe, dorodne dziewczę. Obca baba! — Dzień dobry — rzuciła zdawkowo w stronę Ewy, po czym obdarzyła Bartka promiennym uśmiechem, prezentując dwa niesione kebaby. Miała na sobie podarte dżinsy i czerwoną koszulę w kratę związaną na brzuchu, tak, że Ewa z daleka dostrzegła srebrny kolczyk w pępku. Kruczoczarne włosy nieznajomej były spięte w koński ogon, a biel zębów zdawała się oświetlać całe pomieszczenie, z Jeepem Cherokee wiszącym na podnośniku włącznie. Ewę oblał nieprzyjemny strumień ciepła, towarzyszący wiotczeniu nóg.

— Jak skończysz, to przyjdź — zakomunikowała, znikając za drzwiami kanciapy.

— Co mówiłaś wcześniej? — Bartek najpierw z wdzięcznością skinął głową do tamtej, a następnie, jak gdyby nigdy nic, wrócił do rozmowy.

— Kto to był? — Ewa zmusiła się do ubrania powyższego pytania w ton pozbawiony emocji.

— Aneta.

Aneta...

Kto to Aneta, do kurwy nędzy?!

— Kto to Aneta?

Aneta Jakaśtam głosił napis na wyimaginowanym nagrobku w głowie kobiety. Aneta-sucz-Jakaśtam, zmarła tragicznie, zdzielona przez łeb tulejką wahacza. Amen.

— Stażystka — odparł tonem: "sikaj, jaki widzisz problem?" — Chcesz pół kebaba?

— Nie chcę... — wysyczała zamyślona, rejestrując sens pytania jedynie połowicznie.

— Noo, to, hm, pójdę zjeść. Sama rozumiesz, stygnie.

Stygnie mu kebab.

— Idź, idź...

— To co? Do wieczora?

— Taa... idź, idź...

 

*

 

— Nie, nie rozumiesz, Teresa! Ona wyglądała jak z RedTube'a zdarta żywcem!

— A skąd ty wiesz, jak wyglądają panienki na RedTubie?

— A nie wiem. Pewnie tak jak ona. Miała w oczach, te, no... jak to się mówi?

— Kurwiki?

— Kurwiki! Boże, Teresa, co ja teraz zrobię?

Przyjaciółka zamieszała w garnku z pomidorówką, po czym odkleiła banderolę z paczki papierosów, kiwając głową w stronę balkonu.

— Załóż kurtkę i chodź. Uspokoimy cię trochę.

Zaciągały się głęboko, kontynuując nerwową dyskusję.

— Zdecydowanie nie radzisz sobie z zazdrością — stwierdziła Teresa rzeczowym i spokojnym głosem. — Co z tego, że pracuje z tą kobietą?

— Siedzą tam tylko we dwoje! Powiedział, że będzie miał stażystę! "Żystę", nie "żystkę"! Okłamał mnie!

— Eeee! To nie jego wina, pewnie dostał taką z urzędu. Może nawet nie wiedział, że to będzie kobieta. Ewa, nie możesz go zamknąć pod kloszem i odizolować od świata, dziewczyno! Jak będzie chciał cię zdradzić, to cię zdradzi, nawet jak go przyspawasz za nogę do kaloryfera. — Odpaliła po trzecim papierosie z rzędu. — Poza tym Bartek jest ogarnięty, szaleje za tobą.

— Szalał. Czas przeszły.

— Jesteście razem dwa miechy. Co ja mam powiedzieć?

— Jak Mirek pojechał do Tel Awiwu, to też fiksacji dostawałaś! A ona się zna na motoryzacji! A ja nawet nie wiem, co to jest wahacz! Mają wspólne tematy! Tam wszędzie pachnie smarem, a kebaby zajadają w naszej — podkreśliła — kanciapie!

— Muszę zamieszać w pomidorówce. — Teresa zanurkowała petem w popielniczce, serwując kumpeli spojrzenie sugerujące, że przesadza na całej linii. — To nie o to chodzi, by faceta pilnować na każdym kroku, tylko robić tak, żeby nie chciał żadnej innej.

— Statystycznie małe szanse, bo kobiet jest strasznie dużo.

— Po prostu bądź sobą — podsumowała.

— Jak jestem sobą, to robię same głupoty i popełniam błąd za błędem.

— To przestań o tym myśleć. Już go masz, już go zdobyłaś.

— A teraz tracę...

— To tylko twoje lęki. W tobie jest problem. Musisz mu zaufać, inaczej nic z tego nie będzie.

 

*

 

Zwykle kończył pracę około osiemnastej i zjawiał się u Ewy między dziewiętnastą a dwudziestą pierwszą, w zależności od tego, co jeszcze miał do załatwienia i czy wstępował do domu. Sypiał u niej trzy, cztery razy w tygodniu, zazwyczaj informując wcześniej, by mogła sobie na spokojne zorganizować czas. W soboty natomiast zjawiał się zawsze, a dziś była sobota, dwudziesta druga i nadal go nie było. Postanowiła nie dzwonić, poczekała jeszcze godzinę i zrezygnowana poszła spać.

Nie mogła zasnąć.

Rozmyślała o wszystkim, co powiedziała jej Teresa, konfrontując to ze wspomnieniem dziewczyny, z którą przez najbliższe miesiące będzie pracował jej facet i pomimo świadomości, że najwięcej problemów istnieje jedynie w głowie, było jej smutno.

Tuż przed północą z pierwszej fazy snu, wybudziły ją hałasy dochodzące z korytarza. Słyszała radosny, szczebioczący głos Iwony i niższy, męski Bartka. Nim otworzyły się drzwi, odwróciła się plecami, udając twardy sen. Niby starał się zachowywać cicho, ale słyszała dźwięk odpinanego paska i zdejmowanych ubrań. Po chwili poczuła chłód odchylanej kołdry i ciepło jego ciała. Sypiał w samych bokserkach, bez żadnych zbędnych koszulek i piżamek. Tak jak lubiła.

Nie, nie zareaguje na jego obecność – pomyślała. Niech spada. Przyszedł o północy, nie dając znać co i jak, nie powiedział o stażystce, nie zgodził się, by wychodziła z Teresą i pracuje z seksowną zdzirą. Niech spada!

Przybliżył się, przywierając klatą do jej pleców, ręką obejmując kobietę w pasie. Błądził dłonią po koszulce, po chwili wsuwając ją pod spód, gładząc brzuch i koniec końców zatrzymując na piersi. Bawił się sutkiem, podczas gdy Ewa nawet nie drgnęła, przygryzając jedynie wargę. Nie dawał za wygraną – naparł mocniej, ocierając się o jej pośladek i dopiero gdy zanurzył wilgotny język w uchu kobiety, otworzyła oczy.

— Nie chcę.

Oparł się na łokciu, tak by zobaczyć twarz dziewczyny. Światło ulicznych latarni przedzierało się przez rolety w ilości wystarczającej, by rozrzedzić mrok i umożliwić dostrzeżenie konturów.

— Jednak nie śpisz? — szepnął.

Wyczuła alkohol w jego oddechu.

— Zabierz łapę — syknęła stanowczo. — Nie chcę.

Ścisnął jej sutek mocniej, jakby w geście dezaprobaty, po czym wycofał dłoń, napierającą erekcję i alkoholowy oddech. Odwrócił się plecami. Ewa podciągnęła kołdrę pod brodę, zamykając powieki i odganiając każdą, pojedynczą myśl.

Zasnęła dopiero nad ranem.

Średnia ocena: 4.1  Głosów: 9

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • kalaallisut 2 tygodnie temu
    Już miałam iść spać oczy mi się kleją a tu hop wskoczyło. Ciekawość... wiadomo...że przeczytam teraz. Ale nic nie napiszę więc dobranoc już teraz :D
  • Ritha 2 tygodnie temu
    Spoczi ;))
  • Aisak 2 tygodnie temu
    więc jakby przechodziłam obok i zupełnie przypadkiem natknęłam się na kolejną część...
    Czy aby Autorka przemyślała dokładnie opis wydarzeń?
    Cycata stażystka, pijaczka?!
    Protestuję!!!!!
    protestuję :(
  • Ritha 2 tygodnie temu
    Nie widzę transparentu :>
    Autorka mysli o syckim, spij spokojnie, Aisak. Najwyzej dostaniesz zawala z emocji.
  • Freya 2 tygodnie temu
    Ehem... normalna rzecz, stażystka - osoba nabywająca praktyki zawodowej, jako uzupełnienie wiedzy teoretycznej... Chyba też miałaś taką przyjemność. Przeważnie zmarnowany czas, ponieważ te dzieciaki wcale się nie przyucza, tylko wykorzystuje do jakichś fajansiarskich prac - aby tylko zbyć i zainkasować za to dodatek szkoleniowy.
    Coraz więcej dziewczyn garnie się do typowo męskich zawodów, tylko trzeba by odejść od stereotypów plisowanych spódniczek i białych bluzeczek :) Pzdr
  • Ritha 2 tygodnie temu
    Nie poszlam na staz tylko od razu szukalam etatu, bo stwierdzilam, że nie bede leszczem. Takze ominela mnie ta przyjemnosc, choc w takim warsztacie... Hm :)
    No widzisz, tak samo jak faceci sa swietnymi kucharzami. Podoba mi sie brak zawodowego podzialu na płci, to bylo glupie dawniej.
    Pozdrawiam
  • Freya 2 tygodnie temu
    Pamiętam takie stare historyjki jeśli chodzi o rzemiosło, to uczniowie często byli wysyłani gdzieś, żeby za szybko się nie nauczyli, nie podpatrzyli i tym samym stanowili konkurencji dla tzw. fachowców. Albo z tych mądrości chińskich, gdzie uczeń całymi latami tylko sprząta i zamiata, aż w końcu wkurwiony porzuca mistrza aby być samodzielnym i to jest właśnie mądrość którą miał pozyskać ;)
  • Ritha 2 tygodnie temu
    Freya, noo, dobra puenta. Tak, zdecydowanie to o tę mądrość zapewne chodzi ;)
  • Agnieszka Gu 2 tygodnie temu
    Witam,

    "— Noo, to, hm, pójdę zjeść. Sama rozumiesz, stygnie.
    Stygnie mu kebab.
    — Idź, idź...
    — To co? Do wieczora?
    — Taa... idź, idź..." — hehehe :D

    Się narobiło :))
    Fajne czytadło do porannej kawy :))
    Pozdrowionka :)
  • Ritha 2 tygodnie temu
    Heh, fajnie Agu.
    Cieszy mła to. Pozdrawiam :)
  • Aisak 2 tygodnie temu
    Sobie robie smieszki na mooj wlasny osobisry uzytek.
    Zawal mi nie grozi.
  • Ritha 2 tygodnie temu
    :D :P
  • Karawan 2 tygodnie temu
    Chłopia zemsta albo swinger, krwistym stekiem zaczyna zalatać... znaczy znając image Pani Kierowniczki - trupem wali na milę!
  • Ritha 2 tygodnie temu
    Sugerujesz by ubić stazystkę?
    Hmm. Nie.
    :)
  • Elorence 2 tygodnie temu
    "Aneta Jakaśtam głosił napis na wyimaginowanym nagrobku w głowie kobiety. Aneta-sucz-Jakaśtam, zmarła tragicznie, zdzielona przez łeb tulejką wahacza. Amen."- <3

    Dobra, jest mi smutno. Bardzo smutno. Jestem zawiedziona zachowaniem Bartka. Ma u mnie minus stąd do Tokio. Niezmazywalnym markerem. Nie mógł być szczery? I jak to wyglądało? I jak ona zainteresowała się tym co robi, to jeszcze był uszczypliwy. Powinien się cieszyć, że ONA CHCE WIEDZIEĆ, bo chce wiedzieć DLA NIEGO. Boże, myślałam, że faceci są prości, a tu się jednak okazuje, że sami lubią bawić się w kiepskie gierki.
    Ewa dobrze zrobiła. Pierwszy raz stoję po jej stronie.
    Szkoda, że nie posłała tamtej morderczego spojrzenia.
    AAAA, i Bartek nawet jej nie przedstawił! Na jego koncie pojawi się drugi minus. Dokładnie taki sam jak poprzedni.

    Pozdrawiam :)
  • Ritha 2 tygodnie temu
    Smuteg, mówisz. No wiesz, komplikacje, jak to w żyćku. Ale, ze az tak Ci Bartek podpadł, dobrze, emocje muszą być ;D
    "Szkoda, że nie posłała tamtej morderczego spojrzenia" - taa, bosko ujete :)
    Dziękuję i tutaj :)
  • AnonimS 2 tygodnie temu
    Widzę że czytelnicy a zwłaszcza czytelniczki., emocjonalnie przeżywają perypetie tej pary. Czyli Twoje pisanie budzi emocje. Osobiście to że pojawiła się stażystka to nic strasznego i żaden problem. Gdybym na siłę szukał powodu do czepiania się , to bardziej o późny powrót i alkohol. Wreszcie mi wyjaśniona jak tu się robi korektę i mogłem skorzystać z uwag Twojego komentarza. Pozdrawiam
  • Ritha 2 tygodnie temu
    Dzien dobry :)
    "Osobiście to że pojawiła się stażystka to nic strasznego i żaden problem" - otóż, zeńska część publiczności uważa jednogłosnie, ze to jest problem :3
    Noo, fajne, ze skorzystałeś.
    I za wizytę dziękuję.
    Pozdro:)
  • AnonimS 2 tygodnie temu
    Ritha zauważyłem że dla pań to problem, dlatego w komentarzu zaznaczyłem votum separatum w tym temacie :). Pozdrawiam
  • Kim ponad tydzień temu
    Sory, że od środka. Jakoś tak wyszło.
    No zazdrość to takie ładne uczucie. Mieszanina lęku, gniewu i smutku, pieczęć ludzi niedowartościowanych. Widać, że Ewa zgrywa bardzo silną, że w środku wszystko mocno przeżywa, choć nie chce tego okazać. Rozmowa z przyjaciółką niezbyt pomogła. Szczerze dziwi mnie, że przyjaciółka poradziła jej tak mało... efektywnie. Skoro się dobrze znają, powinna wiedzieć, jak jej doradzić. Co powiedzieć, żeby nieco sytuacje załagodzić. Tymczasem z rozmowy z przyjaciółką (jak dla mnie) nic konstruktywnego nie wniknęło.
    No a ostatni fragment ciekawy. Kobieta, tworząca w głowie własny schemat rzeczywistości, którego szanowny Pan Bartek nie jest nawet świadom. Biedaczkowi nawet przez myśl nie przeszło, ile razy tego wieczora utonął w ramionach Anety (oczywiście tylko w obrębie głowy głównej bohaterki).
    Tekst czytałam dużo wcześniej. Prawdę mówiąc, jestem na bierząco z Idee fixe. Tylko komentarze lecą z opóźnieniem.
    Pozdrawiaki.
  • Ritha ponad tydzień temu
    Kim, zaskoczonam... fajnie, że czytasz.
    Noo rady Teresy od poczatku były moim zdaniem idiotyczne, żadnych konkretów tylko dużo mielenia jęzorem.
    Trochę nie umiem pisać damskich postaci szczerze mówiąc :D
    Jakoś przędę, ale serio miło, ze zajrzałaś.
    Pozdro!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania