Inwazja Ugberkowokotomoronikatozokowczyków

Lasery niesprawiedliwości przecinają niebo.

- Ugberkowokotomoronikatozokowie się zbliżają! - krzyknął w moją stronę pies w niebieskiej piżamie. Spojrzałem w górę. Po różowym niebie mknęły potwory z kończynami powyginanymi na wszystkie strony. Zamiast oczu miały pistolety laserowe. Strzelały z nich w każdym możliwym kierunku. Unosiły się za pomocą rakiet przyczepionych do pleców. Rakiety te były zasilane energią absurdalności. Ugberkowokotomoronikatozokowie mieli jej tutaj pod dostatkiem. Zamurowało mnie. Nie wiedziałem co zrobić. Nigdy nie atakowali w tak wielkich ilościach. Było ich około osiemdziesięciu. Spojrzałem w stronę psa. On też już nie miał nadziei. Ugberkowokotomoronikatozokowie byli już coraz bliżej wioski.

- Musimy ewakuować mieszkańców. - powiedziałem do psa.

- Masz rację. Pod chatą wodza D'Ale'Hok'Sa jest schron przeciw laserowy. Powinien wytrzymać. - odpowiedział Ukhu. Szczeknął trzy razy. Po chwili przybiegli nadzy ludzie z obrożami.

- Jesteśmy na rozkaz panie Ukhu! - krzyknęli chórem.

- Zatrzymajcie Ugberkowokotomoronikatozokowczyków na tak długo jak zdołacie. - rzekł do nich Ukhu.

- Tak jest Torte*! - odpowiedzieli na rozkaz swego pana. Ułożyli się w mostki jeden za drugim. Wypieli penisy i zaczęli z nich strzelać laserami. Na Ugberkowokotomoronikatozokowczykach nie robiło to większego jednak wyraźnie ich zatrzymało.

- Idziemy! - powiedziałem do Ukhu. Pies wyciągnął topór z kieszeni. Ruszyliśmy razem w stronę dziedzińca. Uruchomiłem syrenę. Mieszkańcy wyszli z domów.

- Szybko! Do chaty wodza! - krzyczał Ukhu. Wszyscy czym prędzej popędzili w stronę schronu. Wyciągnąłem kuszę. Zacząłem strzelać do najeźdźców.

- Co robisz!? - krzyknął Ukhu. Hałas był ogromny. Lud Iktu jest znany z wielkiej hałaśliwości.

- Staram się ich zatrzymać. Twoi słudzy nie dają rady. Odprowadź ich. Ja tu zostanę. - odrzekłem. Ukhu złapał mnie za ramię.

- Wrócimy po ciebie - powiedział pies. W jego oku zobaczyłem łzę. Pobiegł w stronę chaty. Wiedziałem, że to kłamstwo. Nikt nie ma szans z Ugberkowokotomoronikatozokowczykami. Drzwi się zamknęły. Są bezpieczni. Ostatni człowiek właśnie padł. Najeźdźcy już byli nad wioską. Glorbroku** wspomóż mnie.

 

* Pan w języku ludu Iktu

** Odpowiednik Boga w religii ludu Iktu

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Julka2001 4 miesiące temu
    Powiem tak, tytuł przyciągający, a tekst mnie zachwycił. Dodatkowo ten fragment bardzo mnie rozbawił : ,,Wypieli penisy i zaczęli z nich strzelać laserami." .
  • Ritha 4 miesiące temu
    GENIALNE!
    Serio, uwielbiam takie odjechane coś :D
    Pięć wciskam i wciskam, ale tylko raz się da :/
  • Zdzisław B. 4 miesiące temu
    Mam pytanie - kto jest panem?! Jaki gatunek rozumny reprezentuje?! Bo kim... a właściwie czym są "nadzy ludzie ", tego się domyślam.
    Jednego trochę im zazdroszczę - tych penisów... :P 5.

    *przecinają niebo (jeżeli nie jest to kontynuacja, to lepiej: przecięły niebo)
    *w tak wielkich ilościach - w tak wielkiej liczbie.
    * przeciw laserowy - przeciwlaserowy
    * ludzie z obrożami - ludzie z obrożami na szyjach (?)
    * wytrzymać. - wytrzymać (bez kropki)
    *Wypieli - Wypięli
    *to większego - to większego wrażenia
    * na końcu dałbym wielokropek
  • Perzigon69 4 miesiące temu
    Ja nie mogę xD Tego się czytać nie da, bo trzeba wysilać wszystkie szare komórki do takich wyrazów jak ubergowotototototrów czy jakoś tam.... Bynajmniej podobało mi się i zostawiam 5 :)
  • Pan Buczybór 4 miesiące temu
    Dziękuję za oceny i komentarze. W szczególności Zdzisławowi.
  • Mogador 4 miesiące temu
    A co to za durny tytuł?
  • Violet 4 miesiące temu
    Zachęciłeś mnie do przeczytania i dobrze. Fabuła udana, można popuścić wodze wyobraźni :) 5
  • detektyw prawdy 4 miesiące temu
    Dales mi wene, 5
  • Okropny miesiąc temu
    Bardzo sympatyczne.
  • Pan Buczybór miesiąc temu
    Cieszem siem

Napisz komentarz