Poprzednie częściJa i mój border  

Ja i mój border - część dalsza

Dziadek w mgnieniu oka wrócił z łazienki.

-Paulinko , mam twoją szczoteczkę, proszę .

Dziadek podał mi do ręki podłużne plastikowe pudełeczko , w którym była moja szczoteczka do zębów.

-Dziękuję dziadku.

Staruszek spojrzał kątem oka na podłogę i zobaczył maskotkę z rozprutym brzuchem. Wskazał palcem w jej kierunku.

-Czy to miś, którego dostałaś na osiemnaste urodziny od Kamila? Strasznie jest on poturbowany.

Na twarzy dziadka pojawił się znikomy uśmiech.

-Dziadku to już przeszłość , zamknięty rozdział. Ale teraz przepraszam muszę skończyć się pakować.

Dziadek był moim najlepszym przyjacielem. Mieszkał on z nami po śmierci mojej babci. Dużo ze mną rozmawiał. Dla rodziców zawsze była najważniejsza praca.

Po dłuższej chwili skończyłam się wreszcie pakować. Postanowiłam pożegnać się z dziadkiem.

-Dziadziu proszę obiecaj że bez względu na to co się wydarzy, będziesz codziennie brać lekarstwa i dużo odpoczywać dobrze?

-Dobrze wnusiu , a ty obiecaj mi że będziesz walczyć. Nie ważne ile razy upadniesz ,ważne się podniesiesz i zrobisz krok dalej. Zobaczysz wyjdziesz z tego.

Poczułam jak ogarnia mnie wielki smutek. Zaczęły mi płynąć po policzkach łzy. Czułam że zawiodłam całą rodzinę

Akurat z pokoju wyszli rodzice.

-Jesteś gotowa córeczko? -Spytał mnie tata. Tym razem jego głos był miły i zatroskany.

-Tak , chodźmy już wreszcie.

Chwyciłam za raczkę od walizki, gdy nagle od tyłu ktoś mnie mocno przytulił. To była moja mama.

-Pamiętaj Paulinko , ja bardzo cię kocham. Jesteś pełnoletnia i chcesz się leczyć dobrowolnie. Jestem z ciebie bardzo dumna

-Ale ja nie jestem z siebie dumna, mamo...Ale też cię bardzo kocham

Mama puściła mnie ze swoich objęć. Razem z tatą udaliśmy się w kierunku drzwi wyjściowych. Ostatni raz spojrzałam się za siebie.

Dziadek objął ramieniem mamę, ponieważ płakała. Staruszek wycierał drugą ręką swój policzek. Też płakał.

Poczułam w sercu ostre ukłucie. Po policzkach popłynęły mi znowu gorzkie łzy.

-Żegnajcie . -powiedziałam ostatni raz , przekraczając próg mieszkania.

Tylko tato zachował zimną krew. Wiedziałam że w środku to mocno wszystko przeżywa.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Bajkopisarz 3 miesiące temu
    Nie jest dobrze. Konstrukcje zdań trochę krzywe, stanowczo za dużo zaimków, rażące błędy w zapisach dialogów. To wszystko przykrywa kurzem zapomnienia treść, która zasługuje na znacznie lepsze wyeksponowanie. To co piszesz jest ciekawe i zapewne dla wielu ważne. Ale forma podania treści kuleje i to mocno.
  • patix882 3 miesiące temu
    Dzięki za ocenienie, może nie jestem najlepsza pisarka ale moim marzeniem jest wydać książkę. Co cie najbardziej zaciekawiło w treści? Ja potem spróbuję ten tekst poprawić
  • Bajkopisarz 3 miesiące temu
    patix882 - co mnie zaciekawiło? Nie sugeruj się za bardzo tym, co napiszę, bo tak już mam, że znajduję w tekstach coś, czego nawet autor nie miał intencji umieszczać, ale jeśli już mam wspomnieć: mocniej od losów głównej bohaterki zaintrygowała mnie postawa rodziców i dziadka. Jak bardzo nie poradzili sobie z całą sytuacją, jak są bezradni i zrozpaczeni. Jak się miotają i próbują coś zrobić, ale ich działania są siłą rzeczy dopasowane do sytuacji normalnej i codziennej, a tu mają do czynienia z czymś raczej niezwykłym. Nie potrafią się w tym odnaleźć, bo też i skąd by umieli.
  • patix882 3 miesiące temu
    Bajkopisarz co to znaczy że konstrukcje zdań są trochę krzywe?
  • Bajkopisarz 3 miesiące temu
    Na przykład:
    Dziadek w mgnieniu oka wrócił z łazienki.
    -Paulinko , mam twoją szczoteczkę, proszę .
    Dziadek podał mi do ręki podłużne plastikowe pudełeczko , w którym była moja szczoteczka do zębów.
    -Dziękuję dziadku.
    Masz 3 x dziadek. Drugie zdanie właściwie dubluje się z trzecim. Gdybym miał to napisać od nowa zrobiłbym to tak:
    Dziadek w mgnieniu oka wrócił z łazienki.
    - Paulinko, twoja szczoteczka. Proszę – rzekł podając podłużne, plastikowe pudełeczko.
    - Dziękuję.

    Inny przykład:
    Strasznie jest on poturbowany.
    Jest on – zbędne dopowiedzenie, nienaturalne w rozmowie
    Albo tu:
    Dziadek był moim najlepszym przyjacielem. Mieszkał on z nami po śmierci mojej babci. Dużo ze mną rozmawiał. Dla rodziców zawsze była najważniejsza praca.
    SUGESTIA
    Dziadek mieszkał z nami od czasu śmierci babci. W krótkim czasie stał się moim najlepszym przyjacielem, bardzo dużo ze mną rozmawiał. W przeciwieństwie do rodziców, dla których zawsze najważniejsza była praca.
  • patix882 3 miesiące temu
    Bajkopisarz oooo dziękuję za podpowiedź 🤗
  • Bajkopisarz 3 miesiące temu
    patix882
    Sam się muszę poprawić bo za dużo zaimków wyszło:
    Dziadek mieszkał z nami od czasu śmierci babci. W krótkim czasie stał się moim najlepszym przyjacielem, bardzo dużo rozmawialiśmy. W przeciwieństwie do rodziców, dla których zawsze najważniejsza była praca.
  • Onyx 3 miesiące temu
    Tak, jak Bajko wcześniej wspomniał, sprawy techniczne "zakrywają" ważny tekst. Brakuje niektórych przecinków, są błędy w dialogach i jest zbyt duża ilość zaimków. Odwraca to uwagę od tekstu.
  • patix882 3 miesiące temu
    Jakie błędy w dialogach masz na myśli?
  • patix882 3 miesiące temu
    Mam prośbę czy możecie zajrzeć na moją powieść , Niebiański dotyk i powiedzieć mi jak tam jest z moją gramatyką?

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania