jon.

jon.

lat 80. ciągła sekwencja tych samych zdarzeń. zamknięty w czasoprzestrzeni? chyba nie. ale może jest taka możliwość? laboratorium? zabiegi? testy? choroba? wypadek?

wstał. godzina 7:00. ranek. wychodzi. gdzie? sam nie jest pewny. jedyne co wie, czuje, że już gdzieś wychodził wczoraj. idzie, jakby w tą samą stronę co ostatnio. bierze nóż ale nie wie po co. zamyka oczy i nagle pojawia się postać. młoda dziewczyna w wieku 23 lat. co ona tu robi? bez zastanowienia się wbija jej nóż prosto w serce patrząc prosto jej w oczy. czuje ból, strach, smutek. dlaczego on to zrobił? sam nie wie. wie że musiał, jakby jakaś siła go pchała. nóż upada. dziewczyna ostatkiem sił wydusza: przepraszam. jon nie wie dlaczego. o co chodzi. to on powinien przeprosić. pada na kolana zamyka oczy. wstaje. idzie w nicość. widzi tylko ciemność. nagle pojawia się jego dom. wchodzi. myje ręce i idzie spać. czuje, że coś jest nie tak. zamyka oczy widzi swoją żonę. zasypia.

ranek. wstał o godzinie 7:01. obok siedzi żona. ale jak to możliwe? przecież on ją zabił 5 lat temu. pamięta to jak dziś. zamyka oczy. otwiera a tam siedzi dziewczyna którą zabił wczoraj w nocy. bierze telefon. dzwoni na policje. brak sygnału. spanikowany wybiega zabierając nóż na ulice gdzie dźgnął kobietę. nikogo nie ma. wraca do domu. spotyka kobietę w wieku 23 lat. nie wahając się wbija jej nóż w lewe, a później w prawe płuco. kobieta upada wyduszając: wstawaj! ucieka. biegnie w dal gdzie nic nie ma. o co w tym wszystkim chodzi. zaczyna płakać chowając swoją twarz w dłoniach. zasypia jak małe dziecko skulony na ławce przy domu.

ranek. wstał o godzinie 7:02. o co w tym wszystkim chodzi? czy to był jakiś żart. ponownie bierze nóż. wybiega z domu. czuje jak coś go pchnie do zrobienia czegoś, czego będzie żałował. patrzy na swoją rękę, która jest cała okaleczona od igieł. widzi kobietę wieku 23 lat. coś go pchnie ku niej. ostatkiem sił wbija nóż. ale tym razem sobie. prosto w serce.

wstaje. jest godzina 20:03. szpital. obok żona trzymająca go za rękę. śpi. jon powoli zamyka i otwiera oczy ponownie. ona tam na prawdę jest. wstała i popłakała się ze szczęścia. okazuje się, że przez pięć lat. codziennie go odwiedzała w szpitalu kiedy on popadł w śpiączkę po tym jak został dźgnięty raz obok serca. raz obok lewego płuca. raz obok prawego płuca podczas gdy próbował obronić swoją córkę podczas napadu na ich dom. sny które miał były odwrotnością zdarzeń, które miały miejsce. teraz czeka go długa droga w odzyskaniu w pełni zdrowia. ale wie, że da radę obok kobiet, które najbardziej kocha.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • maga ponad tydzień temu
    Tu próbny strzał z Twej strony. Na sto procent nigdy wcześniej nie publikowałaś. Według mnie "z tej mąki będzie chleb"
    Przedewszystkim musisz trzymać się zasad pisowni jakie obowiązują w literaturze.
    - cyfry zapisujemy słownie :) Duża litera po kroptce :) I tak dalej i tak dalej. Nie będę wypisywał tych wszystkich zasad. Na opowi jest sporo autorów bardziej obcykanych w tych sprawach.
    Lekkość pióra masz! Kreatywnośći też Tobie nie brakuje. Końcówka tego opka mnie bardzo zaskoczyła.
    Dam Tobie piątke. Na bank zajrze na Twój profil ponownie w poszukiwaniu kolejnych tekstów. Mam nadzieje że coś jeszcze opublikujesz :) pozdro :)
  • Kune. ponad tydzień temu
    Dziękuję bardzo za uwagi :)
    Pozdrawiam :)
  • Piotrek P. 1988 ponad tydzień temu
    Bardzo udana, pomysłowa, niesamowita, mroczna, chaotyczna, zastanawiająca i psychologiczna historia z zaskakującym zakończeniem. 5, pozdrawiam :-)
  • Kune. ponad tydzień temu
    Uwielbiam chaos ;) Dziekuję!

    Pozdrowionka.:)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania