Kamienica
czerwona cegła wnika w błękit nieba
ugrzązł mój wzrok w kamiennicy starej jak świat
stoi pewnie ten cholerny monument
jak matka gdy przez łzy z rękoma na krzyż
ganiła mnie za myśli szkaradne
jak ta kamienica
przewierciłbym się przez życie
bo choć zawsze skuwało mnie łóżko
to rzadko zamykam oczy
patrzę w niebo i zawsze na przeszkodzie
ta sama kamienica
wydziera ze mnie duszę ciekawość
do tego skrawka nieba
a sił brak by zburzyć
tą przebrzydłą kamienicę
cokolwiek przychodzi
to na pewno nie sen
kurtyna chmur zakryła niebo
Komentarze (6)
Czasami coś, albo ktoś zatruwa nam życie. Więzi emocjonalnie, nie dając swobody oddechu. Jak huba. Wiersz wrze, jakby chciał przebić ekrany laptopów, telefonów i wzlecieć wysoko, ponad dachy kamienic. Bardzo mi się podoba wiersz. Chociaż mam nieodparte wrażenie, jakbym kupiła mieszkanie z lokatorami. Pozdrawiam serdecznie Autora :)
Jedna literówka kamiennicy.
Czasami coś, albo ktoś zatruwa nam życie. Więzi emocjonalnie, nie dając swobody oddechu. Jak huba. Wiersz wrze, jakby chciał przebić ekrany laptopów, telefonów i wzlecieć wysoko, ponad dachy kamienic. Bardzo mi się podoba wiersz. Chociaż mam nieodparte wrażenie, jakbym kupiła mieszkanie z lokatorami. Pozdrawiam serdecznie Autora :)
Przepraszam za podwójny komentarz.
Interesujący przekaz, pomysł i wykonanie, tylko... ani jeden zaimek osobowy, wskazujący nie jest tu potrzebny.
Dziękuję za ten komentarz. Rzeczywiscie nadużywam tego, nie tylko tutaj.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania