Kap - kap (Czyjeś łezki)
Kap - kap, czyjeś łezki na chodnik
Betonowa droga donikąd
A ty tędy codziennie przechodzisz
Zanim znów tutaj wrócisz - zamilkną
Kap - kap, czyjeś smutki na ladę
Sklep spożywczy
Jest wiele podobnych
Milczą półki z pieczywem, nabiałem
I tak samo zamilknął też chodnik
Kap - kap, czyjeś żale w chusteczkę
To te żale ze wszystkich najgorsze
Te skrywane, tłumione, największe
One budzą się
W noce samotne
Kiedy słyszysz za ścianą szlochanie
Gdy wieczorem lśnią gwiazdy nad ziemią
To te żale nikomu nieznane
Kap - kap
Płyną łzami gdzieś w ciemność
Komentarze (4)
Śliczny wiersz :) Smutny, prawdziwy, temat dla mnie! Tylko, jak zawsze wołam o interpunkcję w wierszach ;)
5
Ależ piękne, aż dreszcz mnie przeszedł, 5 :)
Bardzo ładne i subtelnie napisane. Do tego bezbłędnie zapisane. 5 :)
Bardzo subtelny obraz zestawiony z takimi pozornie nic nieznaczącymi i zwyczajnymi miejscami/rzeczami. Bardzo mi się podoba, czuć w tym wierszu taką charakterystyczną dla Ciebie lekkość i delikatność :) Zostawiam 5.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania