Kap - kap (Czyjeś łezki)

Kap - kap, czyjeś łezki na chodnik

Betonowa droga donikąd

A ty tędy codziennie przechodzisz

Zanim znów tutaj wrócisz - zamilkną

 

Kap - kap, czyjeś smutki na ladę

Sklep spożywczy

Jest wiele podobnych

Milczą półki z pieczywem, nabiałem

I tak samo zamilknął też chodnik

 

Kap - kap, czyjeś żale w chusteczkę

To te żale ze wszystkich najgorsze

Te skrywane, tłumione, największe

One budzą się

W noce samotne

 

Kiedy słyszysz za ścianą szlochanie

Gdy wieczorem lśnią gwiazdy nad ziemią

To te żale nikomu nieznane

Kap - kap

Płyną łzami gdzieś w ciemność

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Diamentowa Róża 02.11.2016
    Śliczny wiersz :) Smutny, prawdziwy, temat dla mnie! Tylko, jak zawsze wołam o interpunkcję w wierszach ;)
    5
  • KarolaKorman 02.11.2016
    Ależ piękne, aż dreszcz mnie przeszedł, 5 :)
  • Zdzisław B. 02.11.2016
    Bardzo ładne i subtelnie napisane. Do tego bezbłędnie zapisane. 5 :)
  • Rasia 06.11.2016
    Bardzo subtelny obraz zestawiony z takimi pozornie nic nieznaczącymi i zwyczajnymi miejscami/rzeczami. Bardzo mi się podoba, czuć w tym wierszu taką charakterystyczną dla Ciebie lekkość i delikatność :) Zostawiam 5.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania