Kategoria dobra a cywilizacja zaawansowana w świetle skali Kardaszowa
Przybyli z różnych stron, by rozstrzygnąć jedną jedyną sprawę: czy w ogóle warto być dobrym.
Uważano, że to głęboka kwestia etyczna.
„Starajmy się być przyzwoitymi” – perorował starszy delegat z miną człowieka, który właśnie odkrył sens wszechświata – „bo tego oczekują od nas Bóg i Cywilizacja-X. Według skali Kardaszowa jest tak wysoko, że ledwo nas zauważa, a jednak podobno ceni to, co dobre. Dopóki te wyższe istoty nad nami czuwają, nic złego nam się nie stanie.”
Słowa wybrzmiały późno w nocy. Stały się hymnem nadziei.
Nazajutrz świętowano. Toast za toastem, łzy wzruszenia, uniesienie.
A potem, gdy euforia opadła, przedstawiciele ludzkości wzięli delegatów pod ramię i spokojnie zawieźli ich do ubojni.
Kurczaki. Chrupiące. Z surówką i ziemniaczkami. Wyborne.
I tak, w świetle gwiazd i wobec skali Kardaszowa, okazało się, że dobro może i jest nagradzane przez najwyższe cywilizacje, ale o wiele lepiej smakuje na talerzu.
Komentarze (4)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania