(Brudne Noir) TW.03 — Kikuty radości, okruchy uśmiechów

Trening Wyobraźni [TW#03]

Człowiek: Starzec

Miejsce: Dziupla

Zdarzenie: Boogeyman/Upiór

Gatunek literacki: Romans

 

Kikuty radości, okruchy uśmiechów

 

*

Tego ranka mężczyzna ujrzał w lesie dwie drogi. Poszedł mniej uczęszczaną.

Cała reszta wzięła się z tego, że ją wybrał.

 

*

Starcem można zostać na dwa sposoby. Starzeć może się opakowanie, jak i człowiek w środku. Edanowi metrykalnie daleko było do starca, jednak kumulacja zdarzeń, uczyniła zeń zewłok. Od tego czasu opuszczał wzrok, by nie widzieć swego odbicia w lustrze.

Jego była psycholog, dr. Gaira, nazywała taki stan rzeczy represją, co miało oznaczać "wyparcie". Edan jednak nie patrzył w lustra, gdyż nie chciał w nich widzieć swych wpół umarłych oczu.

Bo tak było.

We wnętrzu jego kanciastej, nie do końca uformowanej czaszki, zieloną iskrą, ćmił słabnący wzrok.

 

*

Edan był Walijczykiem i mieszkał w Walii.

Wcześniej, przed przeprowadzeniem się do leśnego domku, pracował na obrzeżach Parku Narodowego. Nigdy jednak się tam do końca nie wpasował.

Wychodził w miasto z innymi.

Grał z nimi w karty.

Pił.

I zazwyczaj pomiędzy trzecią, niekiedy piątą szklaneczką, cumy człowieczeństwa poluźniały więzy. Edan wygarniał wtedy swym kamratom, krzycząc, że w ludziach najbardziej razi go płytkość. Rozmiar ohydy wprost proporcjonalny do dźwięczności śmiechu.

Oni w odwecie nazywali go Starcem.

Dochodziło do szarpań i rozdzierania rękawów bawełnianych koszul. Niekiedy ciemna plama krwi przyozdobiła temu czy tamtemu podkoszulek.

Kiedyś podczas jednej z takich nocy użył ciężkiego młotka, całe szczęście obleczonego w kauczukową odlewę wygłuszającą.

Po tym wieczorze odszedł.

— Kataklizm, to ludzka horda — szeptał do siebie, gdy wciąż pijany wtaczał się na przystanek, z życiem upchniętym w dwóch napęczniałych torbach. — Ludzie, to samo zło.

 

*

Przez jakiś czas mieszkali w dużym domu po rodzicach, który wymagał jeszcze większego remontu. Okolice zalewały nieustanne deszcze i woda w końcu obeszła nieszczelności w dachu, czyniąc coraz większe spustoszenia. Niemal codzienny, porywisty wiatr obłupał resztki białej farby, ukazując koszmar pogniłego drewna. Grzyb się panoszył, a deski skrzypiały nawet pod naporem chodu psa. Elektryka była w agonalnym stanie.

Żyli we troje, ale kiedy siostra dostała nagle padaczki u szczytu kręconych schodów, zostali tylko we dwoje.

On i Chaps.

Edan nigdy nie zadał sobie pytania, czy przyczyną niefortunnego wypadku naprawdę była choroba. Nie szukał śladów pośpiechu, mogących sugerować, że jego młodsza o trzy lata Ailla zaplanowała ucieczkę. Nie zrozumiał przekazu płynącego ze spakowanej torby, która została na piętrze, tuż przy schodach.

 

*

W kościele nie wytrwał długo, bo szept wzmożony akustyką wnętrza go przerażał. Stojąc nad grobem i spoglądając na trumnę, usiłował złapać trochę światła w złożone do modlitwy dłonie. Niczego jednak nie poczuł, a słońce szybko okrył całun burzowych chmur. Końcowa część ceremonii pożegnalnej odbyła się już w strugach ulewnego deszczu.

Tego dnia, drogi Edana oraz Boga się rozeszły.

 

*

Od tego zdarzenia trochę mu się w głowie pomieszało.

Chodził w butach upaćkanych ziemią z grobu siostry. Im bliżej wrót agonii, tym czując się samotniej. Miał twardy sen. Budził się, kiedy już przysychały ślady łez po ciężkiej miłości. Choć z tego nieleczonego pomieszania, czasem już nie wiedział, za czym tęskni.

Po jednej wyjątkowo trudnej nocy lepką od potu dłonią napisał ogłoszenie na zatłuszczonej resztce śniadaniowego papieru. Następnie, wciąż drżąc, wyszedł wpół nagi i przybił papier do drzewa.

"Zamienię pełną głowę, na głowę bez snów" – głosiły koślawe słowa.

Edan wrócił do podupadłego domu i żył dalej. Błąkał się nieświadomie, bez narzekania. Szybko także zrozumiał, że płacz oraz złość są naturalnymi odcieniami odległości.

Świat wokół niego, mając za nic zagubienie mężczyzny, nie wytracał się z codziennego rytmu i przez jakiś czas nie wydarzyło się nic, co warto by tu przytoczyć.

Może poza jednym.

Niekarmiony pies odszedł.

 

*

Chadzając na leśny cmentarz, wyczuwał czyjąś obecność.

Czym bliżej grobów, tym trel ptaków stawał się coraz bardziej zachowawczy. Taki, jaki może być, by w razie kłopotów móc pierzchnąć na wyższe gałęzie. Tak niepokojące, jak znalezienie dziecięcego bucika zaplątanego w sznurek od latawca.

Edan zawsze przed wejściem przejeżdżał patykiem po lastrice najbliższego grobu, aby to, co tu się zagnieździło, mogło się ocknąć i uciec. Następnie siadał i płakał, pakując w swe wnętrze kolejne porcje zmarszczek.

Siadał i opowiadał. Przepraszał za to, że był dłonią, co nie umiała jej złapać. Robił z butelek po alkoholu i ciosanych gałązek świerku półminutowe znicze.

Po jakimś czasie wiatr odłupał litery jej narodzin, a trzon krzyża oblał polewą chwastów. Wnętrza butelek wypełniła gęsta, pajęcza nić.

 

*

Któregoś razu, kiedy jesień już pędziła światem, Edan szedł zapytać Aille, kto go teraz pożegna. Zataczał się z tym pytaniem całą drogę, czując, że przynajmniej brodę już dawno powinien przyciąć.

Trup gęsto się słał w opadłych liściach, kiedy, wsparty o drzewo, łapał oddech. Łapał oddech, upijał łyk i znów szedł. Zwłoki stulecia, co wciąż nie umiały odejść.

Bladosina mgła sunęła niczym kobra, otulając wszystko dookoła. Deszcz siąpił. Drogę wytyczały umęczone stopy. Podmokły grunt zdradliwie kąsał podeszwy wyślizganych butów.

W którymś momencie usłyszał coś w ciemności. Księżyc właśnie opływał blaskiem górski stok, więc skierował w tamtą stronę wzrok.

Nic.

Tylko gęstwina krzewów i posępna dzikość okraszona ciszą.

Nic.

Wrzosowiska i grabarze.

Nic.

I wtedy przez chwilę ją dostrzegł, niknącą w kniejach. Widział, jak idzie w odmęty mroku niczym wnętrze cembrowanej studni przynależnej do głębi. I kiedy tylko popatrzył, źrenice przeobraziły się w kształt płomienia świecy.

Nim zniknęła w bezświecie, obdarzyła go wzrokiem czerni, w której pobłyskiwały kamienie jaspisu. Czuł, że tak uwiedziony, nabiera szlifu idioty.

Potem odeszła w mrok.

Edan natomiast sprowadzony silnym zawrotem głowy siadł pod drzewem. Następnie zatopił gardziel w bardzo solidnym łyku. Ostatnią jego myślą było, że smak radości niepowleczonej bólem jest niewiele wart.

Usnął pod dziuplą drzewa.

Gwiazdy świeciły śmiercią tak bardzo bez celu.

 

*

Rankiem się zbudził i ruszył za swym potworem.

Las wydawał się żółty z opadłych liści. Oczy pilnie wyszukiwały furtki, mogącej kryć się w plątaninie krzewów. Intensywna woń pobudzona całonocnym deszczem uwrażliwiała nozdrza na otoczenie.

Edan mamił się fałszem, obudowując swoją pamięć w niepewność, jednak kiedy dotarł do rozdroży, ujrzał dwie różne drogi. Szersza, znajoma, prowadziła na dobrze znany cmentarz. Mniejsza i bardziej kręta, gdzieś. Jeszcze wtedy nie wiedział, że do miejsca, gdzie biesy i wilkołaki mają się radośnie.

 

*

Odnalazł ją nad samym okiem stawu, gdzie obmywała z ziemi długie ręce. Smolne symbole narodzin oraz śmierci. Ubrana w powłóczystą, jednoczęściową szatę w kolorze angielskiej sadzy, najciemniejszej z matowych czerni. Bez zaskoczenia odwróciła ku niemu głowę, ukazując uczernione zęby. Jaspisowe błyski w oczach zastąpił blady odcień morskiej wody. Smukła sylwetka obleczona mleczno-białą skórą i czarne włosy, opadające kaskadami do ramion.

Korona kwiatu szaleństwa.

Postawa upiorzycy sugerowała, że jego obecność jest bluźnierczym nietaktem. Że nie powinien tu być i na nią patrzeć. A jeśli już, to nie tak.

— Czuję się tak ciężko, jakbym miał pod opieką swój prywatny wszechświat. Nie mam już siły. Patrząc na piękne dla ogółu rzeczy, muszę wmawiać sobie dla nich podziw.

Odparła głosem najzupełniej zwyczajnym, mówiąc, że ta kraina jest jedynie z pozoru. I nie warto zaglądać jej przez ramię.

Dodał, że sam nie wie czemu, ale wymieniłby Boga na posłych jej kroków. Zaoponowała, rzucając niepewnie, że dzieli ich szyba czasu i odgradza mech, a trwała bliskość, prędzej czy później, zawsze powoduje szkody. Na to już nie znalazł odpowiedzi.

I nic się nie wydarzyło.

Tylko dzień się skończył.

 

*

Chodził do niej, płonąc nie w stopniach Celsjusza i nie Fahrenheita. Przemierzając leśną oczerninę, odczuwał ten mityczny stan, kiedy naprawdę można żyć powietrzem przez kilka dni.

Kiedy się nie zjawiała lub spóźniała, umierał oblepiony migotliwym blaskiem być może też zmarłych gwiazd. Często tak wysiadywał na przyrzecznym głazie czy powalonym przez wichurę pniu. Spoglądając w niebo, miał pewność, że kosmos jest nieprzebraną kopalnią atramentu.

Czasem się podkradała, próbując nagłym wyjściem wzbudzić nim cząstkę strachu. Nie udało się nigdy. Zapewne w myśl tego, że człowieka znajdującego się już tak daleko od brzegu, jedyne co może przerazić, to tylko szansa ratunku.

Wymieniali jedną, góra dwie grzeczności, by kilka chwil później zjawa niczym mineralna wełna kształtowała się pod dotykiem jego zaniedbanych dłoni.

— Moje jest twoim — mówił.

— Piękno jest piętnem — słyszał.

 

*

Innym razem mu rzekła, że poznali się w noc wyjących psów, połączeni łańcuchami opętania. Że, zaśnij ze mną, oznacza to samo, co zgaśnij. Że wkrótce trzeba to przerwać, bo najlepsi i najgorsi nigdy nie zostają do końca.

Leżeli wtedy u niego w jednym z nielicznych pokoi, które jeszcze się do czegokolwiek nadawały. Brud i syf panoszyły się wszędzie, ale ostatnią cząstką mocy zdołał wyizolować jedno pomieszczenie na parterze. Niezmącona żadnym światłem głębia nocy czyniła je nawet przyjaznym.

— Tak bardzo nie ma racji, kto zawsze ma rację — rzucił, wstając. Zatrzymała go.

— Mieszkasz w mych oczach, Edan, ale...

— Ale co?

Być może gdyby nie ciemność, dostrzegłby wahanie na jej trupiej twarzy.

— Zaśnij ze mną i zgaśnij — powtórzyła. — Nie ma już czasu. Muszę to wiedzieć teraz.

— Czas bez ciebie był tak straszny, że moja dusza dyndała na pasku zegarka. Zgadzam się ugorze. Zgadzam się upiornico. Zgadzam się wiedźmo z gór.

Edan nie poczuł nic.

Upadł tam, gdzie kochał.

Średnia ocena: 4.7  Głosów: 15

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Ritha ponad rok temu
    Yeeeaaa! Ave Cesar!
    (jeszcze nie przeczytalam :p)
  • Szudracz ponad rok temu
    W takich warunkach trafić na drugą połowę, to dopiero wyzwanie. Przygnębiające, albo tylko ja mam takie wrażenie.
    Wiele ciekawych porównań, bardzo u Ciebie charakterystycznych. Nie napiszę, że spisałeś się na medal. :)
  • Canulas ponad rok temu
    Kurde Szu. Naprawdę miałem pojebane losowanie. Okaż miłosierdzie.
  • Szudracz ponad rok temu
    Canulas Spisałeś się na dwa medale. :) Can ja czasami jestem przewrotna i specjalnie gąlszcz pod włos. KAWAŁ DOBREJ ROBOTY CHŁOPIE!
  • Canulas ponad rok temu
    Szudracz , noooo, kurwwaaa
  • Szudracz ponad rok temu
    Głaszcze*
  • Szudracz ponad rok temu
    Canulas no ooo
  • Szudracz ponad rok temu
    A i jeszcze dopisz TW 3
  • Felicjanna ponad rok temu
    Niczego jednak nie poczuł, a słońce szybko okrył całun burzowych chmur. - fantastic! idealna ilustracja pogrzebu.
    Może poza jednym.
    Niekarmiony pies odszedł. - heh, wybraziłam sobie psa z tobołkiem, jak w kreskówkach.
    Zapewne w myśl tego, że człowieka będącego już tak daleko brzegu, jedyne co może przerazić, to tylko szansa ratunku. - a tu się muszę czepić. - Zapewne w myśl tego, że człowieka będącego [znajdującego się, tkwiącego] już tak daleko [od] brzegu, może przerazić jedynie możliwość ratunku. - pod rozwagę ale [od]dodać musisz.
    Był może gdyby nie ciemność. - Być może,
    Powiem tak. W Twoim klimacie, ale wcale nie widzę tutaj tragizmu. To znaczy, widzę w ogólnym zarysie marnego życia, ale w tym całym związku, ukojenie, dowartościowanie (każda potwora...) i wręcz wyzwolenie.
    Koniec czeka każdego, tutaj nie był smutny, a przeciwnie. W końcu COŚ dostał.
    Nie tylko wybrnąłeś z zadania, lecz napisałeś wartościowy tekst.
    Pozdrówka
  • Canulas ponad rok temu
    Dziękuje, już koryguję błędy, bo tekst wpadł na pniu i jest zabruudzony
  • Agnieszka Gu ponad rok temu
    Jezdem :D

    "Rozmiar ohydy wprost proporcjonalny do dźwięczności śmiechu." - ciekawe
    "Żyli we troje, ale kiedy siostra dostała nagle padaczki u szczytu kręconych schodów, zostali tylko we dwoje." - nieźle, zawoalowanie i z niedopowiedzeniem napisane o przyczynie zniknięcia domownika...
    " płacz oraz złość są naturalnymi odcieniami odległości." - to też ciekawe
    "Tak niepokojące, jak znalezienie dziecięcego bucika zaplątanego w sznurek od latawca." - fakt, to byłoby cholernie niepokojące... Trafnieś to podchwycił.
    "Księżyc właśnie opływał blaskiem górski stok, więc skierował w tamtą stronę wzrok." - ci rymowanka wyszła, że hoho
    "Nim zniknęła w bezświecie, obdarzyła go wzrokiem czerni, w której pobłyskiwały kamienie jaspisu. " - och, to lubię. Mocne i głębokie.
    "smak radości niepowleczonej bólem jest niewiele wart." - hm, to tez daje do myślenia....
    "Gwiazdy świeciły śmiercią tak bardzo bez celu." - ooo to też, bardzo, bardzo...
    dialog upiorzycą - boski!
    "człowieka będącego już tak daleko brzegu, jedyne co może przerazić, to tylko szansa ratunku." - głębokie

    Cóż, w dosyć indywidualny i raczej, niespotykany sposób podszedłeś do "romantyczności". Ale i cóż się dziwić. Nie od dziś chadzasz własnymi ścieżkami. Byłam ciekawa, co obmyślisz, bo raczej jako ostatniej rzeczy, spodziewałabym się opisów w tradycyjnej konwencji - on i ona, zakochani, za rączkę i do kościoła...
    Podeszło mi, i to bardzo.
    Pozdrowionka
  • Canulas ponad rok temu
    Jezu, Agnieszka, Upiór był w tle. Nie dało rady inaczej ;)
    A tą rymowankę wypierdolę jak juz przejdzie echo. Może jutro.
    Dzięki serdeczne.
  • Ritha ponad rok temu
    "Tego ranka mężczyzna ujrzał w lesie dwie drogi. Poszedł mniej uczęszczaną.
    Cała reszta wzięła się z tego, że ją wybrał" - ja pierdole, to się nazywa wystartować, "mniej uczęszczaną. Cała reszta wzięła się z tego, że ją wybrał...", drugie dno x 10

    "Starzeć może się opakowanie, jak i człowiek w środku. Edanowi metrykalnie daleko było do starca, jednak kumulacja zdarzeń, uczyniła zeń zewłok" - trafnie, psychologicznie uderzasz, przy okazji wybraniając się elegancko z zestawu

    "Edan jednak nie patrzył w lustra, gdyż nie chciał w nich widzieć swych wpół umarłych oczu" - bliskie mi, niczym własne odbicie

    Hm. Będzie dużo kopiowania coś czuję. Szykuj się.

    "Wychodził w miasto z innymi.
    Grał z nimi w karty.
    Pił" - wystawki, pojedyncze, podsumowujące, lakoniczne, suche stwierdzenia opowiadające więcej niż szereg zdań, bardzo w Twoim stylu, nie zatrać tego, wzbogaca

    "krzycząc, że w ludziach najbardziej razi go płytkość. Rozmiar ohydy wprost proporcjonalny do dźwięczności śmiechu" - git porównanie

    "Edan nigdy nie zadał sobie pytania, czy przyczyną niefortunnego wypadku naprawdę była choroba. Nie szukał śladów pośpiechu, mogących sugerować, że jego młodsza o trzy lata Ailla zaplanowała ucieczkę. Nie zrozumiał przekazu płynącego ze spakowanej torby, która została na piętrze, tuż przy schodach" - wskaźnik emocjonalności tekstu rosnący

    "szept wzmożony akustyką wnętrza go przerażał" - jesteś pieprzonym perfekcjonistą, czuję się przy Twoich tekstach, w których niemal każde zdanie ma moc i jest dopracowane, jak robiący sobie beke w niemal każdym swoim tekście świr. Tak nie będzie panie Canie. Od czytania Twoich opowiadań, moja ambicja wpada w rezonans!

    "Tego dnia, drogi Edana oraz Boga się rozeszły" - ta, zero jeńców, bene

    "Chodził w upaćkanych butach ziemią z grobu siostry" - zamieniłabym miejscami "upaćkanych" i "butach", obczaj

    "Choć z tego nieleczonego pomieszania, czasem już nie wiedział, za czym tęskni" - tak jest, naoarzasz po dyńce (odbiór mogę mieć pustostanowo zaburzony, weź na to poprawke, ale w guście mym skrobiesz)

    " i przez jakiś czas nie wydarzyło się nic, co warto by tu przytoczyć.
    Może poza jednym.
    Niekarmiony pies odszedł" - znów wstawka mówiąca więcej i dosadniej, niż gdyby ją rozwinąć w akapit

    "Edan zawsze przed wejściem przejeżdżał patykiem po lastrice najbliższego grobu, aby to, co tu się zagnieździło, mogło się ocknąć i uciec" - odwiedzam dziadka, gadam se z nim (na głos), opowiadam, potem często w drodze do domu wpada mi do glowy rozwiazanie jakiegos trapiacego problemu (zauwazylam po ktoryms razie), nie analizuje takich rzeczy zbytnio, lubie tę nutkę tajemnicy zderzenia dwóch światów.

    "Trup się gęsto słał w opadłych liściach" - obadaj "trup słał się gęsto"

    "Gwiazdy świeciły śmiercią tak bardzo bez celu" - przezacne

    "Edan mamił się fałszem, obudowując swoją pamięć w niepewność" - jeszcze to muszę

    "Korona kwiatu szaleństwa" - i to, a tam wcześniej spoko opis pani, z detalami, ale nie rozwlekle

    "— Czuję się tak ciężko, jakbym miał pod opieką swój prywatny wszechświat. Nie mam już siły. Patrząc na piękne dla ogółu rzeczy, muszę wmawiać sobie dla nich podziw" - kurwa mać, jakbyś mi się wwiercał w łeb i wyciągał z niej myśli, których jeszcze nie zdążyłam wyliterkować do wierzchu

    "wymieniłby Boga na posłych jej kroków" - cudne

    "Czasem się podkradała, próbując nagłym wyjściem wzbudzić nim cząstkę strachu. Nie udało się nigdy. Zapewne w myśl tego, że człowieka będącego już tak daleko brzegu, jedyne co może przerazić, to tylko szansa ratunku" - jeżeli pociłeś to tw, to kurwa serio nie czuc, nie wyczułam nigdzie

    "Innym razem mu rzekła, że poznali się w noc wyjących psów, połączeni łańcuchami opętania", a potem "Nie zmącona żadnym światłem głębia nocy czyniła je nawet przyjaznym" - nie myślałeś pisać romansów czesciej?

    "Był może gdyby nie ciemność" - Być*

    Wiedziałam, że dasz radę i że zrobisz to po swojemu, czyli z klasą. Każda refleksja byla szczera, nie ma, że kumoterstwo, że odkomentowywanie nazwajem, nie. Żebyś se nie myslał. Potencjał z Ciebie dymi literacko, a ja się aż krztusze tym dymem i wypluwam opinie. Kurewsko dobry romans według mła.
  • Canulas ponad rok temu
    Dziękuje bardzo, Ritha. Starałem się na tyle, na ile się dało. Troche głupot jest, ale odleży i się powyciąga.
    Teskt spadł w sumie z pieca, bo skończyłem go przed 20 jakoś.
    Dzięki za obadanie i żywiołą opinię.
    Raduje mnie, że w tym jebanym romansie, to nie ja nadstawiłem pawianiego dupska.
    W poczuciu ukontentowania idę się zagrzebać w ciepłe pielesze barłogu.
    Ciao.
  • e make i ka pololi ponad rok temu
    Jak się wylosuje jakieś dziwne coś, to jest ciężko.
    Ja to wiem :)).


    1. Co bym poprawiła, czyli moje fanaberie.


    ''Chodził w upaćkanych butach ziemią z grobu siostry. '' - coś jest nie teges z szykiem tego zdania (wg mnie).
    Chodził w butach upaćkanych ziemią z grobu siostry - ja bym tak.

    ''I wtedy przez chwilę ją ujrzał niknącą w kniejach.'' - przez chwilę ją widział, bo ujrzeć jest momentalne.
    (idzie mi o to: W tym momencie ujrzał..
    Widział przez chwilę..)

    ''Odwróciła ku niemu bez zaskoczenia głowę,'' - coś jest nie teges brzmieniowo również z tym zdaniem (wg mnie).
    Bez zaskoczenia odwróciła ku niemu głowę - ja bym tak.

    ''— Czuję się tak ciężko, jakbym miał pod opieką swój prywatny wszechświat. Nie mam już siły. '' - jojczy górnolotnie! Nie no, żartuję :DD.

    ''odczuwał ten mityczny stan jednorożca'' - rozważyłabym to. Mityczny stan jednorożca jest jakiś mocno dawidowy.



    2. Jest dużo nader ładnych rzeczy:

    ''Szybko także zrozumiał, że płacz oraz złość są naturalnymi odcieniami odległości.''

    ''Siadał i opowiadał. Przepraszał za to, że był dłonią, co nie umiała jej złapać. Robił z butelek po alkoholu i ciosanych gałązek świerku półminutowe znicze.''

    ''Ostatnią jego myślą było, że smak radości niepowleczonej bólem jest niewiele wart.''

    ''Edan mamił się fałszem, obudowując swoją pamięć w niepewność, jednak kiedy dotarł do rozdroży, ujrzał dwie różne drogi. '' - to jest dobre sytuacyjnie. Ostatnio często to robisz. Wspomnisz o czymś w początkach, później do tego wracasz. Dobre zawiązanie to jest. Byczo Ci to wychodzi.

    ''Trwała bliskość, prędzej czy później, zawsze powoduje szkody.''



    3. Powiem tak. Wiem, że gorące romanse to nie do końca Twój styl, zrobiłeś z tym, co się dało. Nie wiedziałam, że potrafisz być tak - na swój sposób - dawidowy.

    Jest okej.
    Nie czytałam innych komentarzy, wiem, że ostatnio jest na Ciebie popyt, królujesz w rankingach popularności itp.
    Nie zlinczuj mnie, i niechaj nie zlinczują mnie Twoi poplecznicy - czasem było ciut za górnolotnie ;). Ale może to tylko ja.

    Tak poza tym - jest byczo.
  • Canulas ponad rok temu
    W większości się przychylam i zara naoreperuję.
    Średnio moje klimaty plus pojebany zestaw i posągowość zauważalna.
    Z tą ziemią na butach, to krążyłem wokółzdania i krążyłem. Dziękuję. Jest łądniej jak mówisz.
    Trochę jojczenia, fakt.
    Ciężko mi było to przegryźć.
    Po to ćwiczenia w końcu.
    Dzięki wielkie
  • Cyber.Wiedźma ponad rok temu
    Ok.
  • Canulas ponad rok temu
    Dzięki, Cyber
  • Cyber.Wiedźma ponad rok temu
    Edan i Ailla? Czy ty przypadkiem się w OBE nie bawisz?
  • Canulas ponad rok temu
    Cyber.Wiedźma Ciiii
  • Cyber.Wiedźma ponad rok temu
    Od dziś śpię przy zapalonej lampce.
  • Canulas ponad rok temu
    Jeszcze lepiej
  • Aisak ponad rok temu
    Przeczytałam tekst jakoś po 21, brodząc po pas w śniegu, układałam sobie w głowie zdania opisujące mój zachwyt.

    Ale po prawie dwóch godzinach stwierdzam, że nie znajduję słów w moim ubogim słownictwie, by wyrazić mój podziw i wzruszenie.

    Byłam bardzo ciekawa, jak autor wybrnie z miłosnego tematu. I...tego się nie spodziewałam po autorze.
    Albo po prostu nie znam literackich możliwości pana Can'a

    Przepiękna proza poetycka.
    Oczywiście skserowałam, żeby w każdej chwili móc nacieszyć zmysły owym majstersztykiem.

    wszystko po -Korona kwiaty szaleństwa-
    jest obłędne i powinni tapety z tym fragmentem wydrukować albo z całością.


    Dobra.

    Zaniemówiłam. Załkałam. Zabieram tekst i chowam na półeczce w głowie.

    (te marne pięć gwiazdek, to wstyd dla tej cudowności♥)

    Can, kurczaki, chylę mózg.
  • Canulas ponad rok temu
    Dziękuję Ci bardzo Aisku. Troche jeszcze może być robaczywy, bo wrzucony (z racji zegarka oczywiście) na ciepło, ale...
    Miło że Ci podszedł.
    Ja zaś się cieszę, że mam już zgłowy. Zawsze to jakieś doświadczenie.
  • Bożena Joanna ponad rok temu
    Podoba mi się pewna gra słów:
    - "Tak bardzo nie ma racji, kto zawsze ma rację"
    - "Zaśnij ze mną i zgaśnij "
    - "Upadł tam, gdzie kochał." Groteskowy romans, ale robi wrażenie. Pozdrowienia!
  • Canulas ponad rok temu
    Dziękuję bardzo za wizytę. Pewnie, że groteskowy.
    Zgadzam się. Pozdrawiam również.
  • Blanka ponad rok temu
    Omijam troszkę prace z metką TW, bo nie do końca wiem o co biega, ale kategoria "miłosne" i autor Canulas? No nie. Musiałam.
    " zamienię pełną głowę, na głowę bez snów" - zabieram, nawet nie pytam, czy mogę.
    "płacz oraz złość są naturalnymi odcieniami odległości." - piękne!
    "Czuł, że tak uwiedziony, nabiera szlifu idioty."- łops, psze pana, no wow.
    "że smak radości niepowleczonej bólem jest niewiele wart.Gwiazdy świeciły śmiercią tak bardzo bez celu." - <patrzy na ekran w ciężkim szoku i wraca do jednego stania piąty raz >
    "Zaoponowała, rzucając niepewnie, że dzieli ich szyba czasu i odgradza mech, a trwała bliskość, prędzej czy później, zawsze powoduje szkody"- O matko. Może weź się przekwalifikuj i pisz o miłościach?:)
    "Że, zaśnij ze mną, oznacza to samo, co zgaśnij. Że wkrótce trzeba to przerwać, bo najlepsi i najgorsi nigdy nie zostają do końca."- Acha. No, pozamiatałeś.
    Powiem tak, Harlequin by na Tobie raczej nie zarobiło, bo ani troche to mdłe i całuśne. :):):)
    No piękne, tak układasz zdania, że uff... fajny, lekko cierpki klimat, trochę smutny, trochę przygnębiający, taka całość do pochłonięcia. I ta gra słów Twoja, nosz...Bardzo dobre to jest.
  • Canulas ponad rok temu
    Ej, nie omijaj TW. Łatwe to to. Się losuj zestaw i pod niego pisze.
    Nic strasznego.
    Wcisneli mi taki układ, więc musiałem, ale się napociłem.
    Dzięki wielkie za wizytę, Blanko
  • Elorence ponad rok temu
    "Tego ranka mężczyzna ujrzał w lesie dwie drogi. Poszedł mniej uczęszczaną.
    Cała reszta wzięła się z tego, że ją wybrał." - bardzo mądrze brzmi.

    "Edan był Walijczykiem i mieszkał w Walii." - kij z tym, że to starzec! On ma TEN akcent!

    "Żyli we troje, ale kiedy siostra dostała nagle padaczki u szczytu kręconych schodów, zostali tylko we dwoje." - brzmi tak bardzo po Twojemu, w sensie, że lubisz zabijać ludzi w swoich tekstach.

    "Zamienię pełną głowę, na głowę bez snów" - pięknie to brzmi.

    I... nie będę przeklinać, ale naprawdę byłam przekonana, że nie zrobisz z tego horroro-romansu, a tu zdziwko, bo wlałeś uczucia w jakiegoś upiora. Facet oszalał, skoro zwrócił na coś takiego uwagę, bo ja na cmentarzu nigdy się nie rozglądam, patrzę na swoje buty, nawet jak idę.
    Cmentarz to złe miejsce. Tam wszystko pachnie śmiercią.

    Ale świetnie sobie poradziłeś! Połączyłeś temat ze swoim stylem. Pewnie to było nie lada wyzwanie, ale dałeś radę :D
  • Canulas ponad rok temu
    Starzec metaforyczny, starzec metrykalny, starzec nieznajdujący języka z równieśnikami - nie starzec (stary)
    Elorence, musiałem upiora dać, bo głównym artystą musiałbyć jakiś Boogeyman - Straszydło.
    Nie mój wybór to.
    Dzięki za wizytę.
    Tak, nie było zbyt łatwo, ale o to chodzi.
    Ćwiczenia mają czasem nakazywać opuszczalnie ciepłych, utartych dróg
  • Elorence ponad rok temu
    A fakt! Zapomniałam o tym potworze.
    Mózg mi się dzisiaj chyba przegrzał...
    Ale, gdy tak myślę dłużej nad Twoim tekstem to Twoja wizja wydaje się być jak najbardziej na miejscu. W sensie, nie wyszło banalnie ani kiczowato. Można posunąć się do przeanalizowania chorób tego faceta, skoro widział upiora i to z nim postanowił się zaznajomić.
  • Canulas ponad rok temu
    Elorence, bardzo ciekawa droga. Gratuluję. Jesteś pierwsza.
  • Canulas ponad rok temu
    Elorence, jakbyś miała chęć, to wiesz... Nie, żeby Twą zacną głowę kaleczyć, ale mam jeszcze dwa TW i też są, hmmm... jakieś ;)
  • Elorence ponad rok temu
    Chcę wszystkie przeczytać, bo ciekawe rzeczy się dzieją.
    A Twoje to na bank przeczytam, bo Twoje teksty zmuszają człowieka do analizowania i większego skupienia przy czytaniu. To też pewnego rodzaju trening, ale umysłu, bo nigdy nie piszesz niczego wprost - przynajmniej takie jest moje zdanie :)
  • Canulas ponad rok temu
    Elorence , hmmm w TW na pewno jest jak mówisz. Zresztą idę w tę stronę, by przekaz był "wieloziarnisty". Gratuluję zaczątków interpretacyjnych. Nie sądziłem, że ktoś odsłoni kurtyny rąbek.
    chapeau bas
  • pasja ponad rok temu
    Canulasie jesteś tak oryginalny W tym co robisz, piszesz. Potrafisz poruszyć trzewia czytelnika. Odznalezienie dziecięcego bucika zaplątanego w sznurek od latawca.chodzisz od stołu, od kart i prowadzisz starość poprzez dom, miłość braterską, poprzez śmierć i zawsze są dwie drogi. Radość, miłość i płacz to odruchy, pozostałości fantomowe. A jednak jest romans uszyty na ich miarę.
    Starzeć może się opakowanie, jak i człowiek w środku. - nie ponoć środek pozostaje taki sam w uczuciu. Nie pomarszczy serca, bo nie umie.
    Gwiazdy świeciły śmiercią tak bardzo bez celu. - nie muszą, ona i tak znajdzie drogę.
    Wzruszasz i oczy pocisz.
    Pozdrawiam
  • Canulas ponad rok temu
    Dziękuję Pasja za wizytę. Miałem "przynajmniej dla mnie" ciężki zestaw. Starałem się zostawić kilka poszlak, ale raczej zbytnio je zakopałem. Nie mogąć tego należycie scalić, chciałem przynajmniej odwrócić czytelnicze oczy ciekawym fragmentaryzmem.
    Coś na zasadzie, że jeśli film jest chujowy, to niech przynajmniej podkład muzyczny będzie ok.
    Dzięki wielkie
  • Felicjanna ponad rok temu
    kurczka! - znów mnie ominął TW. Wylosowałam sobie sama - mogę to dokleić pod listę, która podała Ritha, póki linków do TW4 nie ma?
    Szybka odp. potrzebna
  • Canulas ponad rok temu
    Losowanie było. Możesz pisać na to, co wylosowalaś.
    Nie wiem czy o to Ci chodzi.
    A link z pracą, jeśli nie wkleiłas, to pewnie
  • Canulas ponad rok temu
    Mogłem coś niedorozumieć, bo jestem wpół zabity, ale masz zielone światło we wszystkim
  • Felicjanna ponad rok temu
    Chodzi mi o wynik losowania, pod tym, co wkleiła Tina w wątku - linki do pracTW, czy jakoś tak. Doklejam swój temat i do poniedziałku napiszę. Dzięki
  • Canulas ponad rok temu
    Bajka. Fel, Tyś zasłużona firma. Pierś Twa pełna Opowijskich medali. Jak coś będzie trza, to z marszu masz zielone światło do czego tylko chcesz
  • Kim ponad rok temu
    Hej, Can.
    "wyparcie" albo "tłumienie"." - to dwie różne rzeczy. Wiesz.
    "I zazwyczaj pomiędzy trzecią, niekiedy piątą szklaneczką, cumy człowieczeństwa poluźniały więzy. " - ładne.
    "Edam wygarniał wtedy swym kamratom, krzycząc, że w ludziach najbardziej razi go płytkość. Rozmiar ohydy wprost proporcjonalny do dźwięczności śmiechu." - nie rozumiem powiązania między pierwszym zdaniem a drugim. I nie rozumiem drugiego zdania. W sensie, nie czaję co ma na celu uświadomić/pokacać/przedstawić/ z czym ma się zestawić? Czy jest to po prostu randomowe zdanie, rzucone, by ładnie brzmiało (bo jest ładne jako zdanie) czy ma jakiś cel? Nie jestem sarkastyczna, po prostu pytam, bo autentycznie nie rozumiem.
    "Niemal codzienny porywisty wiatr (...)" - dziwne. Niby można zamienić na 'codziennie dmący' ale też mi nie pasuje. I nawet jak zostawisz, dodaj po 'codzienny' przecinek
    "W kościele nie wytrwał długo, bo szept wzmożony akustyką wnętrza go przerażał. Stojąc nad grobem i spoglądając na trumnę, usiłował złapać trochę światła w złożone do modlitwy dłonie. " - cudo. Szczególnie to drugie zdanie.
    "Od tego zdarzenia trochę mu się w głowie pomieszało." - a jakby tak '(...) trochę pomieszało mu się w głowie" ?
    "Świat wokół niego, mając za nic zagubienie mężczyzny, nie wytracał się z codziennie wykonywanych czynności i przez jakiś czas nie wydarzyło się nic, co warto by tu przytoczyć." - wykonywanie czynności nie pasuje mi do świata. Lepiej jakiś 'codzienny rytm' albo ki grzyb. Z początku myślałam, ze narrator mówi o codziennym rytmie Edana. Musiałam to czytać 2 razy, bo zajebałam się w akcji.
    "Taki, jaki może być, by w razie kłopotów móc pierzchnąć na wyższe gałęzie." - yes, yes 100% więcej takich proszę ja bardzo
    "Któregoś razu, kiedy jesień już pędziła światem, Edan szedł zapytać Aille, kto go teraz pożegna? ' - chyba bez znaku zapytania...?
    "Zwłoki stulecia, co nie umiały wciąż odejść." - sugeruję wciąż wyjebać albo dać wcześniej 'co wciąż nie umialy' ale twoja wola, o Królu
    "Nim zniknęła w bezświecie, obdarzyła go wzrokiem czerni, w której pobłyskiwały kamienie jaspisu. Czuł, że tak uwiedziony, nabiera szlifu idioty." - dobra, jak tam było 100% Cana to tu jest dwa razy więcej tj 200% Cana
    "Las wydawał się żółty z opadłych liści. Oczy pilnie wyszukiwały furtki, mogącej kryć się w plątaninie krzewów. Intensywna woń lasu (...) - las/woń lasu gryzie mnie powtórzenie.
    "Ubrana w powłóczystą, jednoczęściową szatę w kolorze angielskiej sadzy, najciemniejszej z matowych czerni." - a tym to sie jaram jak reksio swiezym boczkiem. Piękneeeee
    "Nie zmącona żadnym światłem głębia(..) ." - Niezmącona
    Koniec.
    Ok. Oddaję honor, bo po przeczytaniu je ne regrette rien.
    Podobało mi się, nawet chyba zrozumiałam, co się działo.
    Fragment od ostatnich gwiazdek najlepszy.
    Do miłego.
  • Canulas ponad rok temu
    Dziękuję, wiem, że niekoniecznie Twój rodzaj.
    Obadam jeszcze dziś każdą sugestię
  • Kim ponad rok temu
    Jak bedziesz miał wene możesz mi przetłumaczyć z canulasowego na polski to jedno zdanie z początku, którego ni w pyte nie rozumiem. :>
  • Różowa pantera ponad rok temu
    Marok to pedał.
  • Canulas ponad rok temu
    A na cóż mi ta wiedza, panterowy jeżu?
  • fanthomas ponad rok temu
    A już myślałem że w jaki zmierzch polecisz.
  • Canulas ponad rok temu
    Boże uchowaj
  • Felicjanna ponad rok temu
    No Canu - czytasz to samo na innych portalach, a nie zajrzałeś do dalszych części [chyba - a są już dwie] ?
  • Canulas ponad rok temu
    Nie, proszę Pani. Widziałem, ale nie chce czytać jak mam we łbie 7% baterii. Muszę mieć wiecej gazu. Nie chce na odpierdol. Dzień jutrzejszy raczej, prędzej.
  • Felicjanna ponad rok temu
    Nie poganiam, wiem, że można coś czasami przegapić,
  • Canulas ponad rok temu
    Nie, nie. Ręka na pulsie. Zaczynają sie u mnie ciężkie czasy. Wpadnę, jak dzbanek będzie bardziej kojarzliwy.
  • Justyska ponad rok temu
    No romans osobliwy, oryginalny i oczywiście jak to u ciebie napisany rewelacyjnie.Przeczytane z przyjemnością. Pozdrawiam :)
  • Canulas ponad rok temu
    Heh - propos, że aż se sam przeczytam ;)
  • Canulas ponad rok temu
    Props, kurde. Autokorekta.
    Dzięki
  • Margerita rok temu
    Prowadził typowo miejskie życie picie, rozrywki, karty panienki, a co za tym idzie też kłopoty. Mieszkał w domu, ale i tak mu było źle. Podoba mi się a co do Edana to ręce mi na niego opadły. pięć
  • Canulas rok temu
    Twoje ręce na niego?
    Hmm, przeczuwam romansa
  • betti 10 miesięcy temu
    No, to jest to... Cudnie. Takie typowe u Ciebie. Brud i piękno. Metafory palce lizać...
  • Canulas 10 miesięcy temu
    Akurat tutaj już trochę pikowałem i lekko przekombinowałem. Chyba za mocne starania przyniosły odwrotny efekt.

    Tak w ogóle jeśli możesz, przeczytaj dokładnie ideę "Pogromu". (Naszej nowej inicjatywy, w której też bierzesz udział). Chodzi mi o to, że uczestnictwo jest w pewnym stopniu obligatoryjne.
  • betti 10 miesięcy temu
    Nie zauważyłam przekombinowania. raczej czyste natchnienie, które trzymałeś za rękę....

    Can możesz usunąć mnie z ''Pogromu'' ?
  • Canulas 10 miesięcy temu
    Usuniesz się sama z chwilą nieprzwczytania tekstów, czyli w niedzielę, więc spoko.
    Prawdopodobnie nie jedyna zresztą.
  • betti 10 miesięcy temu
    Can to, co Ty mnie dzisiaj straszysz? Do niedzieli - zdążę.
  • Canulas 10 miesięcy temu
    betti, nie straszę, wolę przypomnieć bo jest kilka osób, które chyba nie ogarniają założeń. Nawet jei zdążysz i ni chcesz brać udziału w drugiej, to przecież nie ma sprawy.
  • betti 10 miesięcy temu
    Can problem w tym, że do tego Pogromu, zgłoszone zostały dobre teksty. Ja myślę, że powinny być te niedopracowane, dlatego ja zgłosiłam ''drzewo''. U Ciebie mogę się tylko zachwycać, więc jak na Boga, mam zastosować ten pogrom?
  • Canulas 10 miesięcy temu
    betti, tam gdzie byłaś, nie musisz wracać. Nie ma co wariować. Nie wiem jak masz komentować. Tez czasami miałem problem. Ot przeczytać i wygłosić kilka zdań. Nie muszą to być komentarze stricte korygujące, jeśli w Twej ocenie dany tekst takiej korekty nie potrzebuje.
  • betti 10 miesięcy temu
    Can to super, bo ja myślałam, że muszę coś znaleźć i do tego się odnieść... a głupio powielać nad czym inni się już pochylili.
    Dzięki za oświecenie.
  • Enchanteuse 9 miesięcy temu
    Dobry wieczór, a właściwie noc.

    "Kataklizm, to ludzka horda" - tu chyba bez przecinka.

    "Ludzie, to samo zło." - tu chyba też.

    "Chodził w butach upaćkanych ziemią z grobu siostry. Im bliżej wrót agonii, tym czując się samotniej. "

    To drugie zdanie coś mi nie gra. Ten imiesłów konkretnie. Nie lepiej zostawić normalny czasownik?

    "Zamienię pełną głowę, na głowę bez snów" "

    Bez przecinka. Tak mi podpowiada intuincja. Obadaj.

    "Świat wokół niego, mając za nic zagubienie mężczyzny, nie wytracał się z codziennego rytmu i przez jakiś czas nie wydarzyło się nic, co warto by tu przytoczyć.

    Może poza jednym.

    Niekarmiony pies odszedł."

    Bardzo dobrze opisane. Że niby wszystko toczy się normalnym trybem, ale staruszek nie może tego zaakceptować. I dalej, puentujesz, kilka linijek wyżej, jak bardzo nie może.
    Świetny zabieg.

    "Nim zniknęła w bezświecie, obdarzyła go wzrokiem czerni, w której pobłyskiwały kamienie jaspisu. Czuł, że tak uwiedziony, nabiera szlifu idioty."

    "Bezświecie" hmm, czuję tu inspirację Leśmianem <3

    "Edan natomiast sprowadzony silnym zawrotem głowy siadł pod drzewem."

    "Sprowadzony silnym zawrotem głowy" to wtrącenie, stąd winno być obustronnie oddzielone przecinkami.

    "Smukła sylwetka obleczona mleczno-białą skórą i czarne włosy, opadające kaskadami do ramion."

    "Mleczno-białe" to błędna pisownia. Zawsze, gdy określasz natężenie koloru - bez dywizu, razem. Dywiz tylko przy połączeniach dwóch kolorów.

    "Patrząc na piękne dla ogółu rzeczy, muszę wmawiać sobie dla nich podziw."

    Ładne.

    "— Moje jest twoim — mówił.

    — Piękno jest piętnem — słyszał."

    I to tak samo, tutaj akurat kontrukcyjnie ładne.

    "Mieszkasz w mych oczach, Edan, ale.."
    Wybacz, Can, ale za nic w świecie nie kupi mnie "twa, twe" w dialogu, gdzie kompletnie nie potrzebujesz tego do utrzymania rytmu. "Twoje", "twoja" brzmi imo lepiej. ("Twa przywodzi na myśl disco polo, czyli łatwą tandetę :) )

    "Zgadzam się upiornico"
    Przecinek przed upiornicą. Nizej masz analogiczny błąd.

    I ta końcówka... w punkt.

    Nie wiem, co mam powiedzieć.

    Po pierwsze: w ogóle mi się to nie kojarzy z noirem, jakie pisze Can. Za mało krwawo i nie ma tego napięcia, które było w "Nie ma słońca" czy "Baletach".
    Jest za to ponuro i z lekka sentymentalnie. Są śmierci, ale ciche, wręcz bezgłośne. Przemykają niezauważone. Ja jako czytelniczka ledwo je wyłowiłam ;)

    Po drugie: jest wyraźnie nakierunkowanie na jednego bohatera. Do tej pory w noirach się na to nie natknęłam; zawsze bohaterów było kilku, i dość wyraźnie zaznaczonych. Tutaj postaci się raczej rozmywają - najwyraźniejsza pozostaje tajemnicza kobieta z lasu.

    Tyle z jakichś spostrzeżeń większych.
    A, i jeszcze. Taka refleksja: fajnie odmalowałeś nieporadne starania bohatera dbania o pamięć, przez scenę prowizoryvznych świeczek i zniczy - chce coś zrobić dla zmarłej, ale mu nie wychodzi.

    Chcia£abym coś więcej, ale nie bardzo mam co. Cóż, cieszę się, że mogłam tu być i poznać ten tekst.

    Pozdrawiajki ;)
  • Enchanteuse 9 miesięcy temu
    A no, zapomniałam dodać, że się zakochałam w tytule.
    Chwyta za serce.
  • Canulas 9 miesięcy temu
    Bardzo miła niespodzianka, Ench. Zresztą nie pierwsza. Poprawię wszystko w przyszłym tyg, jak już będę zjeżdżal do bazy. Dziękuję.
  • Wrotycz 5 miesięcy temu
    Canu, fakt, piękno jest piętnem, najlepsi nigdy nie zostają do końca. Wybrańcy umierają przedwcześnie. Bywa (na szczęście), że czasami Wybraniec zostaje, aby historię upamiętnić, uświadomić co jest ważkie, a co płytkie.
    Opowieść, w której poczułam Pustkę i Pogłos, z tym że Edan jest tu Pustką a zjawą Pogłos, jakże piękna w mroczności i jasności rozświetlającej ostateczne.
    Klimat mimo współczesnych dekoracji iście legendarny, ciekawe czy choćby klimatem inspirowała Cię walijska mitologia.
    W mitach uczucie łączące rodzeństwo nie było poddawane ostracyzmowi.
    Droga, ostatnia, i odpowiedź na pytanie: kto mnie pożegna.
    Oczywiście, że mniej uczęszczana.
    Kto tak drąży śmierć? Kto się nie boi, kto znajduje racjonalność w nieracjonalności.
    Najlepsi w rozpoznawaniu.

    Zaczytałam się, dobrze że w samotności można znaleźć okruchy zastępcze.
    Skala ocen winna być szersza.
  • Canulas 5 miesięcy temu
    Sorry za opóźnienie, ale, no.
    Bardzo ciekawie prawisz z tą Pustką i Pogłosem, ale to raczej echo nadinterpretacji, bo pisałem w oparciu o wylosowany zestaw. Reaserch jedynie powierzchowny. Fajne pytania stawiasz w drugiej części komentarza. Być moze, jeśli trochę pomyślę, co i nawet odpowiem. Co do mitologii - również powierzchownie. Dziękuję pięknie. Sorrex za zwłok(i)ę.
  • Wrotycz 5 miesięcy temu
    Znalazłam.
    Dzięki:)
  • Canulas 5 miesięcy temu
    Wrotycz, no miałem już roztłumaczać, ale no, nie trzeba. Jakbyś się kiedy kręciła jeszcze przy noirach, to może Zimowe Zbiory zobacz.
    Dziwny tekst. Napisałem i trochę o nim zapomniałem. Potem pewna opowijka mnie go nagrała do odsłuchu i strasznie - będąc na chwilę obserwatorem - inaczej na niego spojrzałem. Tak... przychylniej
    Na ten co wyżej, patrzę nieco przez palce. Wydaje mi się w kilku miejscach "przeolbrzymiony". Zawarte achy i ochy są nazbyt rozdmuchane. Nie wiem czy się nie otarłem o ściankę kiczu, choć to bardziej moje odczucia, bo głosy tego nie potwierdzają.
  • Wrotycz 5 miesięcy temu
    A wiesz, czytając mnie poniosło, niemal rozpatosiło, ale nie w kicz, w wielkie sprawy.
  • Wrotycz 5 miesięcy temu
    Okey, noiry przede mną.
  • Canulas 5 miesięcy temu
    Wrotycz , miło, no każdego szarpnie co innego. Z tego co pamiętam, Aiselli też podeszło to opko. DLa mnie to była trochę walka ze sobą. TW było ok 20 (tak to kolejny przypadek pisania na ostatnią chwilę.) O szesnastej skończyłem pisać tandetną humoreskę Grobem i zniczem. Była słaba, więc na biegu zrobiłem to. No czasem pośpiech jest git
  • Wrotycz 5 miesięcy temu
    Canulas, jakby to powiedzieć.. Słowo też wie, co robi.
  • Canulas 5 miesięcy temu
    Wrotycz, no mozna się pod tym podpisać.
  • Wrotycz 5 miesięcy temu
    Canulas, zadowolona jestem.
  • Maurycy Lesniewski 4 miesiące temu
    Nie wiem dlaczego mi ten tekst umknął, ale umknął. Dobrze, że Ty nie jesteś z tych kasujących (nie mylić z grypsującymi) bo nie mógłbym sobie wyławiać czegoś tam ciągle u Ciebie ;)
    Powiem krótko, jeśli to jest tekst napisany z wymuszonego, wylosowanego tematu no to mój duży szacun!
    Pzdr
  • Canulas 4 miesiące temu
    łojejku, jaki nalot miły. Jak nie jestem. Z 50 skasowąłem. Niebawem leci kolejna osiemdziesiątka. Nie,ze jestem niewdzięcznym chamidłem, ale może, ekhm, najnowsze TW raczysz kiedy tam "lyznąć?". Nic. Dzięki wielkie mr. Uryc.
  • Maurycy Lesniewski 4 miesiące temu
    Canulas obadam i najnowsze, a z tym kasowaniem to się nie spiesz lepiej, chociaż to oczywiście Twoje teksty i zrobisz jak uznasz za stosowne.
  • Canulas 4 miesiące temu
    Maurycy Lesniewski, serie polecą, bo i tak się nie spodziewam gości ;)
  • pkropka 4 miesiące temu
    Piękny opis starzenia się duszy. Świetnie grasz na strunach uczuć, dobrze wiesz w które uderzyć i z jaką siłą.
    Powtórzę się, ale budowanie klimatu masz na mistrzowskim poziomie. Podziwiam.

    "Czasem się podkradała, próbując nagłym wyjściem wzbudzić nim cząstkę strachu. Nie udało się nigdy. Zapewne w myśl tego, że człowieka znajdującego się już tak daleko od brzegu, jedyne co może przerazić, to tylko szansa ratunku." - <3

    Romans nietypowy, ale jak to mawiają, każda potwora znajdzie swojego amatora.
  • Canulas 4 miesiące temu
    I jeszcze tutaj dziękuję. Taaa, romans nietypowy. Dzięki za to... powtarzanie się... :)
    Merci, pkropko

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania