klatka po klatce

znasz moje imię choć nikt go nie nadał

wołasz do mnie w tłumie

twój głos wiąże nogi do ziemi

proroczo zza kolczastego drutu

jestem jak kamień

ci którzy wyczyścili sumienia

rzucą mną we mnie

recykling zamienia ludzi w ludzi

nikogo w nikogo

tylko mordercy mają twarze

 

nie pytaj dokąd będę szedł

jak bezpański pies wzdłuż twojego głosu

nigdy się nie spotkamy

tamta strona rzeki rozpina agrafki

woda szepcze wyznania

 

niepotrzebnie

 

bywam kim bywam

w przeciwieństwie do tych którzy są

papier toaletowy przyjmie wszystkie wiersze

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • befana_di_campi ponad tydzień temu
    Ostatnie trzy wersy wystarczą za całą gadaninę ;)
  • piliery ponad tydzień temu
    Mam nieprzeparte wrażenie że już gdzieś to czytałem i na dodatek że było to skierowane do mnie. Przecież jednak nie o mnie tu chodzi a o Twój dialog wewnętrzny. "ci którzy wyczyścili sumienia" - świetne. Mam jednak pomysł na lepsze: "czyściciele sumień" - (nie pożyczę Ci - sam już zastosowałem). "Tylko mordercy mają twarze" - ryzykowne ale ciekawe. Wszyscy jesteśmy równi wobec papieru toaletowego - nie znaczy że utopieni w fekaliach. Wystarczy że dokonamy obmycia.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania