Kod – drabble

Zdrapuję z twojej twarzy kolejne warstwy farby.

Najpierw zmywam wierzchnią warstwę gładkiego lakieru. Potem zdejmuję szpachelką kobalt, cynober, ugier, karmin. Jedna po drugiej. Warstwa po warstwie. Po kolei. Jak kolejne maski. Jak twoje twarze. Z każdą warstwą myślę, że jestem bliżej ciebie. Cieszę się, że się zbliżam, że zaraz cię poczuję, dotknę, powącham. Prawdziwego ciebie. Za chwilę się spotkamy naprawdę. Dochodzę do podkładów, bazy twoich twarzy. Ścieram coraz ostrożniej. Jedną, drugą, trzecią. Spotykam płótno, poplamione wszystkim, co na nim było. Nawilżam. Moczę powoli zaskorupiałą tkaninę. Delikatnie podważam. Zdejmuję. Zdjęłam z ciebie obrazy. Teraz, zaraz ciebie dotknę naprawdę.

 

Ręką chwytam powietrze…

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 11

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • JamCi miesiąc temu
    Powtórzenie. Ups. Poprawie.
  • Aisak miesiąc temu
    Kod da Vinci...

    Nie znałam pojęcia ugier, fajnie, że poznałam. Dziękuję.

    I przypomniała mi się sytuacja z Borja xD

    Czy jest na świecie człowiek z jedną twarzą?
    Mozaika, jaką jesteśmy tworzy nasz obraz.
    Jeśli ktokolwiek będzie próbował zedrzeć jedną warstwę, to niechcący może zniszczyć inne. Albowiem i ponieważ wszystkie są ze sobą połączone.

    Ręką chwytam powietrze...
  • JamCi miesiąc temu
    Dziękuję :-) ano, czasem jak maski spadną już nic nie zostaje. I co? Miłość do niczego?
  • JamCi miesiąc temu
    Chociaż powietrze też do kochania.
  • Aisak miesiąc temu
    Powietrze, którym oddycham ma twój zapach?

    Zbyt banalne.
    *
    Powietrze, którym się duszę nosi twój smród xD

    Już lepiej.
    *

    Dobra żartuję :)
  • JamCi miesiąc temu
    Powietrze potrzebne do życia. Lepsze niż nic. Lepsze, niż niespodziewana i bolesna pustka
  • JamCi miesiąc temu
    Lepsze niż kłamstwa.
  • Aisak miesiąc temu
    Kłamst nienawidzę.

    Powietrze to pustka. To nic.
    Ale zawsze od nic możesz wybrać siebie.
  • JamCi miesiąc temu
    Aisak :-) powietrze, to coś niezbędnego, chociaż niewidzialnego. Jak miłość.
  • Aisak miesiąc temu
    JamCi nie smęć xD
  • JamCi miesiąc temu
    Aisak dobra, ale cały tekst smęcący je :-) czasem trza pomarudzić dla równowagi :-) rozumisz?????
  • Aisak miesiąc temu
    JamCi, nie.
    Rozkminy są smęcące.

    Twoje warstwy mi się podobają.

    Idź na huśtawkę :)
  • JamCi miesiąc temu
    Aisak dobra, lecę, buziole :-) dziękuwka za życzliwość :-)
  • JamCi miesiąc temu
    Aisak a super ze czytałaś. Pirszy był :-) pt: ryzyk fizyk :-)
  • Aisak miesiąc temu
    Wszystkie krótkie czytam.
    Rzadko podpisuję.

    Leć.
  • JamCi miesiąc temu
    :-) dziękuję tym bardziej, że zapamiętałaś :-)
  • Kapelusznik miesiąc temu
    Widziałem - spodobało się :)
  • JamCi miesiąc temu
    Dziękuję. Dzisiaj troszku muszę posmucić :-)
  • JamCi miesiąc temu
    Poranny radośniejszy. Jakby Ci się chciało :-)
  • Dekaos Dondi miesiąc temu
    JamCi→Z dwojga złego, dobrze, że chociaż powietrze. A nie próżnię w kosmosie:)
    Chyba wszyscy jesteśmy po części → aktorami. A najmniej znamy samych siebie... chyba?
    Jedni są ''szczelnie opakowani'' drudzy mniej:) Pozdrawiam:)→5
  • JamCi miesiąc temu
    Tak. Masz rację :-) ja tu trochę o szczególnej sytuacji, ale jej nie pokazałam. Znaczy jest, tylko zakamuflowana tak, że tylko ja rozumiem.
  • Antoni Grycuk miesiąc temu
    A dla mnie to jest o psychoanalizie.
    Tylko to powietrze daje do myślenia... Może tak jest, że gdyby zdjąć wszystkie warstwy, zostałoby coś "bez charakteru", przeźroczyste jak powietrze?... Ale przecież człowiek to nie tabula raza.

    Podobało mi się, ale można by to krócej ująć. Sporo niepotrzebnych słów jak na drabble.

    Pozdrawiam.
  • JamCi miesiąc temu
    Nie. To nie o psychoanalizie. Zupełnie o czymś innym. Ale można to i tak rozumieć.
    Ja bym to napisała znacznie krócej. Taki jeden strzał myśli. Ale drabble to drabble. Musi mieć 100 słów. Ja często tak mam, że wystarczy mi 40. Czasem mniej.
  • JamCi miesiąc temu
    Dziękuję :-)
  • Angela miesiąc temu
    Pięknie napisane, to pragnienie, żeby dostrzec kogoś NAPRAWDĘ i rozczarowanie, kiedy pod maską nie ma nic.
    Pozdrawiam.
  • JamCi miesiąc temu
    Dziękuję. W trakcie już po napisaniu to powietrze mi się przewartościowało. Pozdrawiam :-)
  • jagodolas miesiąc temu
    Bardzo fajne w odbiorze i takie zachęcające do czytania. 5 jak drut
  • JamCi miesiąc temu
    Ooooo
  • Wrotycz miesiąc temu
    Taa... kod ciekawszy od postaci (inspirowałaś się Kodem Leonardo... ?). Teoria spiskowa, że pod maską coś się ukrywa... jeżeli już to odziedziczone zwierzęce instynkty, maski to my, kwestia wyboru z oferty kultury. I tylko ten wybór nas charakteryzuje. Chyba, że się jest geniuszem, który światu pokaże naprawdę inną warstwę.

    (moczĘ:)
    Pozdro, JamCi (ciekawe co/kto jest po Ci:)
  • JamCi miesiąc temu
    Nie. Kod to jest konkretna sytuacja. Nie kod da Vinci. Są różne rodzaje bliskości i różny w nich poziom odsłonięcia. Pod moim Ci? A zwykła baba. Która czuje, myśli, w coś wierzy, do czegoś dąży - Ludź. A w tekście to też ktoś konkretny. Dziękuję za poprawkę. Pozdrawiam :-)
  • JamCi miesiąc temu
    Wrotycz dobra. Daję kod. Kod to kodeina. Nałóg zabiera więcej niż tylko naleciałości kultury. Znacznie więcej. O tym to. O cierpieniu tego, któremu odebrano Kogoś bliskiego.
  • pasja 3 tygodnie temu
    Bardzo ciekawe odrestaurowanie obrazu, twarzy. Warstwa po warstwie odkrywanie prawdy poprzez usuwanie brudnych plam. Starannie i dokładnie dochodzimy do ostatniej faktury. Pewnie stosujemy w tym wszystkim pewną zasadę, pewien kod... czy naprawdę potrzebujemy tej rekonstrukcji miłości?
    I koniec zaskakuje... pod ostatnią warstwą łapiesz już tylko powietrze. Wszak wiadomo, że powietrze nie może się dostać w obrazy. Niszczy je.

    Pozdrawiam
  • JamCi 3 tygodnie temu
    Dziękuję. Ano niszczy. I to jest trochę o zniszczeniu. Wyjaśnienie jest w poprzednim komentarzu. Przy okazji uświadomiłam sobie, że powietrze to jeszcze nią tak źle. Kiedy pisałam myślałam inaczej.
  • Ritha 3 tygodnie temu
    O zdzieraniu masek? Swoich czy czyichś? Podmiot mówi - twojej twarzy, ale... byc moze patrzy w lustro. ten moment, gdy masek jest już tak wiele, ze kazda z twarzy wydaje się kreacja na inna okolicznosc, na inny stan, i uderzajaca chec zdarcia wszystkich popycha pazury do zatopienia się w ich nawarstwieniu i mozna zdzierac i zdzierac bez konca, az okaze się, ze poza maskami... nie ma już nic.
    Tytuł mnie intryguje natomiast...
  • JamCi 3 tygodnie temu
    Wyjaśniłam wyżej. O nałóg chodzi. Kod od kodeiny. Która bierze wszystko. I dla bliskich nic nie zostaje.
  • Ritha 3 tygodnie temu
    JamCi aaaa, no kurcze nie czytam komciów to dlatego. heh, kazdy widzi co che zobaczyc w literkach z tego wynika :D
  • JamCi 3 tygodnie temu
    no. Mówie co miałłłam na myślli, ale interpretować można znacznie szerzej. Trochę ten tekst był na odreagowanie kłopotu.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania