TW#5 Kolej śmierci

Postać: Motorniczy linii śmierci

Zdarzenie: Kosmiczne wakacje

Gatunek: Opowiadanie przygodowe/drogi

 

***

 

Kręgosłup niewolnika jest jak długi żelazny most.

 

— rok 1942

 

W okresie spoczynku niczym jesienny liść, sponiewierana przez wiatr opada ciężka głowa. Oczy łzawią od oślepienia rażącym słońcem w dzień. Ropieją od zakażeń, napuchnięte, pokryte bielmem, zarobaczone. Leżę na niskim bambusowym łóżku. Na skórze doskwierają: poparzenia, otarcia, pęknięcia, ropnie i robactwo żrące żywcem. Odganiam komary tylko po to, by armia pluskiew mogła wyssać krew. Pieczenie w nogach — preludium do walki z purpurowymi opitymi gnidami.

Chudnę, kurczę się, coraz mniej mnie we mnie. Kropla za kroplą do nieba odparowuje kolejna cząstka. Jeszcze chwila i zostanę wydalony całkowicie na zewnątrz. Nim zasnę za każdym razem, gdy opuszczam powieki, chowam do pamięci obrazy: tych pobitych kijem bejsbolowym, tych ukrzyżowanych z użyciem drutu kolczastego, tych konających z głodu i pragnienia w pełnym słońcu.

A teraz, pada tylko deszcz. W przemoczonych namiotach przemoczeni ludzie wsiąkają w ziemię. Pada deszcz. Pada deszcz. Padam i ja...

— I czyj był krzyk? Już nie wiesz. Ból też niczyi. — Otępienie. Ciemny obraz.

 

***

 

„Wobec nadciągającej Apokalipsy nie ma więc sensu uciekać, tym bardziej, jeśli ona realizuje już swe dzieło”.

 

Szliśmy trzydzieści minut, choć wydawało nam się, że o wiele dłużej. Pod stopami pękały suche, drobne gałązki. Gęste, wilgotne powietrze chwytało w swoje macki: oblepiało ramiona i przykrywało całunem płuca. W promieniach słońca nieprawdopodobnie cuchnęła wysychająca mieszanina brudu z potem. Fetor przyciągał tłuste muchy z błyszczącymi odwłokami. Wyglądały jak świetliki. Ich wspólne bzyczenie z komarami doprowadzało do szału. Klimat sprzyjał rozwojowi malarii, cholery i dyzenterii.

Traktowali nas przedmiotowo – wymienialne narzędzia pracy. Jedno życie za jeden kolejowy podkład. Byliśmy tanią siłą roboczą, z której wyssano energię do granic możliwości, do ostatnich kropli potu. Przez osiemnaście godzin na dobę karczowaliśmy dżunglę. Wykuwaliśmy w litej skale tunel przy pomocy prymitywnych narzędzi: kilofów, siekier.

Dowódca rozpoczynał dzień od tępego, twardego uderzenia z dordże(*1) w tył głowy i solidnego kopniaka. Jego tak zwane rytualne, kulturalne „dzień dobry” równa się czas zapierdalać. Niczym Indra o byczym karku, Motorniczy Linii Śmierci, spragnionych podlewał po drodze ciepłym strumieniem moczu. Kochał to, co robił. Zaszczepiony już w dzieciństwie, dostawał miłość za okazywaną nienawiść, którą wpajał u pozostałych w armii.

Mijały miesiące. Stacja za stacją linia wznosiła się, a my ponad siebie. Nie wszyscy. Spadali jak domino ci, którym brakowało już sił. Resztę dowódca karczował. Nie każdy wpadał w głębinową przepaść, z niektórych przygotowywano posiłki. Mordowali nas dla wygody. Chcieli zaoszczędzić na wyżywieniu. W szeregach szło darmowe, świeże mięso, dostępne na wyciągnięcie ręki.

Opętany przez dyscyplinę, by dobrze wywiązać się z poleconego zadania, mawiał:

 

— „Chory zawsze jest jeszcze zdolny do wysiłku. Jeśli będzie trzeba, zbuduję ten most z kości jeńców."(2*)

 

Sto razy zero daje wynik znakomitego snoba wojskowego, wychowanego w łonie miłości macierzyńskiej, najdoskonalszego snobizmu na świecie. Obce mu były rozterki wewnętrzne. Dzięki czystemu sercu, niezmąconemu żadną emocją, kontrolował kierunek krążenia krwi jeńców.

 

— „Słuchajcie mnie wszyscy. Na waszych rękach spoczywa połączenie stolic Syjamu i Burmy. Ta linia kolejowa potrzebna jest dla dalszych zwycięstw, dla zdobycia Indii. Jego Cesarska Wysokość rozkazał, żeby tę pracę ukończyć w ciągu dwunastu miesięcy. Kiedy wojna się skończy, będziecie mogli wrócić do swych domów".(*3)

 

***

 

Huczna parada na cześć osiemdziesięciu pięciu tysięcy wziętych do niewoli żołnierzy brytyjskich i australijskich zmuszanych do wzniesienia konstrukcji Kolei Śmierci. Budowa nowej hegemonii japońskiej pod hasłem „Azja dla Azjatów”. Tylko jak zaatakować Indie? Jak wydostać się z Birmy? Jedynym sposobem było wybudowanie toru kolejowego łączącego Tajlandię i Birmę. Prace powierzono wybitnemu inżynierowi, wymagała ona gigantycznego ludzkiego wysiłku. Tylko za jaką cenę?

— Za wszelką cenę: stu tysięcy robotników i szesnastu tysięcy jeńców. Koszt: dwieście osiemdziesiąt ludzkich żyć za kilometr Kolei.

 

***

 

Pani z biura podróży poleciła kosmiczne wakacje. Tajlandia (*4) — raj na ziemi pełny egzotyki: plaże, deszczowe lasy, słonie i buddyjskie świątynie.

Most nad rzeką Kwai i Bankog, Miasto Aniołów — tętniąca życiem, kosmopolityczna metropolia, gdzie czekają na turystów niezliczone przygody.

 

 

Wypijam Red Bulla (*5) w Sky barze podziwiając widoki ze szczytu budynku.

Kolejny punkt podróży to Kanchanaburi. Dwie godziny drogi od Bangkoku, mała miejscowość zlokalizowana w samym środku dżungli.

 

Łapię jedną z Express Boat River Taxi.

— Za ile na drugą stronę rzeki?

— Osiemdziesiąt Bahtów.

— Sześćdziesiąt Bahtów. — Najlepiej się targować i nie przejmować, jeżeli jeden kierowca odmówi przewozu. Zawsze można znaleźć kogoś innego.

— Siedemdziesiąt i wskakuj pan.

Rejs prowadzi przez malowniczą okolicę. Niebieska flaga powiewa, kropelki potu rozgania włączona suszarka odrzecznego chłodnego powietrza.

Wszyscy zmierzają do mostu nad rzeką Kwai, który łączy oba brzegi. Betonowe podpory, metalowe przęsła. Ludzie wachlują się kapeluszami lub gazetami. Marudzą, że tak gorąco. Ktoś z tłumu mówi:

— Niech on już rusza, bo się ugotujemy!

Na przyczółku wśród zebranych podróżnych powstaje nagle poruszenie i ekscytacja. Po drugiej stronie rzeki gwiżdżąc, na most powoli wjeżdża pociąg.

Czytam wpis pamiątkowy, jaki przed chwilą zostawiła jedna z turystek: "Nice place!".

— lipiec 2018

 

 

 

 

___________

Na tle autentycznych wydarzeń tekst został dodatkowo ubrany w fikcję literacką.

 

*1 dordże — w hinduizmie broń boga Indry, w buddyzmie symbol niezniszczalności i niewzruszoności. W tekście użyte metaforycznie do uderzeń tyłem kolby.

 

*2 , *3 Wypowiedzi japońskiego dowódcy zaczerpnięte z powieści Pierre Boulle „Most na rzece Kwai ".

 

*4 Tajlandia z języka tajskiego oznacza „Kraj Ludzi Wolnych”, wcześniej nosiła nazwę „Syjam".

 

*5 Chaleo Yoovidhya, twórca bezalkoholowego napoju pobudzającego — Red Bull, za życia jeden z najbogatszych ludzi w Tajlandii.

Średnia ocena: 4.9  Głosów: 15

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Light miesiąc temu
    Przeczytałam początek, ale już czuję, że tekst może zrobić zamieszanie! Super.
  • kalaallisut miesiąc temu
    Dziękuję Light!
  • Ritha miesiąc temu
    Ja przeczytam jak przestanie ewoulować, bo chyba nadal ewoluuje ;)
  • kalaallisut miesiąc temu
    Cii... do 22
  • Ritha miesiąc temu
    kalaallisut
    "Gęste, wilgotne powietrze chwytało w swoje macki: oblepiało ramiona i przykrywało całunem płuca" - nie, jednak teraz przeczytam, bo to tutaj boskie
  • kalaallisut miesiąc temu
    Ritha w treści nie grzebię już tylko drobne niuanse jak coś, ale to dopiero o 21 siądę spokojnie.
  • Ritha miesiąc temu
    Opętany przez dyscyplinę... - to i wiele innych niuansów, ogólnie klimat jest niesamowity, spartańsko-niewolniczo-bezlitosne, czytając wręcz nMacalnie czuć gorąc i ten właśnie oblepiający pot, brud, wysiłek

    "Doskonały typ snoba wojskowego wychowanego w łonie miłości macierzyńskiej, najdoskonalszego snobizmu na świecie. Obce mu były rozterki wewnętrzne. Dzięki czystemu sercu, kontrolował regularne krążenie krwi jeńców" - świetny opis, 10/10

    "będziecie może mogli wrócić do swych domów" - "może mogli" brzmi dziwnie

    "Huczna parada na cześć osiemdziesiąt pięć tysięcy wziętych do niewoli żołnierzy" - osiemdziesięciu pięciu

    "Koszt dwieście osiemdziesiąt ludzkich żyć za kilometr Kolei" - sugestywna kalkulacja

    Pod koniec, dokładnie tutaj:
    "Wypijam Red Bulla w Sky barze podziwiając widoki ze szczytu budynku" - nastąpiła zmiana czasu z przeszłego na teraźniejszy, nie wiem czy zabieg celowy?

    Kontrast pomiędzy początkiem i końcem tekstu, który ukazuje ogrom poświęcenia niezauważalego dla randomowego turysty po latach iluś tam. Klimat mnie kupił, pomysł i język także. Bardzo, bardzo, bardzo na tak. Świetna robota, dużo bardziej mi siadło niż poprzednie.
    Pozdrawiam :)
     
  • Ritha miesiąc temu
    No i napisane w błyskawicznym tempie (!)
  • kalaallisut miesiąc temu
    Ritha Wielkie dzięki, właśnie ogarnęłam z grubsza. Tak czas celowy, ale powinna być przerwa, już jest.„Kontrast pomiędzy początkiem i końcem tekstu, który ukazuje ogrom poświęcenia niezauważalego dla randomowego turysty po latach iluś tam."— świetnie Ritha! Bardzo bardzo Ci dziękuję za ten komentarz!
  • kalaallisut miesiąc temu
    Tak bezsenne noce są cudne;) ale jak się nakręcę wkręcę muszę odrazu;))
  • Ritha miesiąc temu
    Kurde, to jest plus bezsennosci. Ja mam zuuupelnie odwrotnie. Łeb, poduszka, 30 sekund, nie mam mnie. Żeby pisac choc do 2 w nocy, musze wlac w siebie studnię kawy. Także, jesli zarwalas noc, to sie oplacilo, bo to najlepszy tekst u Ciebie, sposrod tych, które czytałam. Gicior :)
  • kalaallisut miesiąc temu
    Ritha Supcio, potem mam fazę senności;) Równowaga musi być...
  • Trening Wyobraźni miesiąc temu
    Witamy nowy tekst! :)
  • Justyska miesiąc temu
    Trochę jakby po zwiedzaniu Auschwitz powiedzieć, że było fajnie. Bardzo dobry tekst.
    Pozdrawiam 5
  • kalaallisut miesiąc temu
    Dokładnie Justyś. Dobre skojarzenie, bo ocalałe ofiary wyglądały jak z obozów Auschwitz. Dziękuję i pozdrawiam
  • pkropka miesiąc temu
    "Tym, co brakowało sił, spadali, jak domino. Dowódca karczował tych, co się przewracali. Nie wszyscy spadali w głębinową przepaść, z niektórych przygotowywano posiłki. Mordowali nas dla wygody. Chcieli zaoszczędzić na wyżywieniu. W szeregach szło darmowe, świeże mięso, dostępne na wyciągnięcie ręki." - mocno zaczynasz. Bardzo obrazowy i dosadny opis.
    Bardzo ciekawe opowiadanie, poruszające. Zupełnie nie tego się spodziewałam. Tak mi się skojarzyło - jeden z tuneli w Warszawie miał tablicę pamiątkową, że znajdowały się w nim komory gazowe - a ludzie niby nigdy nic, cały tunel opisali grafitti, wszystko poobklejali plakatami. Teraz już nie ma tej tablicy, chyba ktoś uznał, że lepiej zapomnieć o miejscu, niż traktować je w taki sposób.
    Tak mi się skojarzyło, bo faktycznie wiele osób jeździ w miejsca pamięci i traktuje to jak zabawę.

    Jak widać, poruszyłaś mnie. Zapaliłam 5 gwiazd, zasługujesz na nie.
  • kalaallisut miesiąc temu
    Hmm czy lepiej zapomnieć o takim miejscu, na pewno wygodniej... Dziękuję kropki, że podzieliłaś się swoją refleksją. Serdecznie pozdrawiam!
  • Canulas miesiąc temu
    kalaa-kalala, przylezę jutrem, na świezym dzbanie
  • kalaallisut miesiąc temu
    Canulalo właśnie skończyłam dłubać w szczegółach. Przyleź jak napełnisz dzban. Ja padam do wyra.
  • Mia123a miesiąc temu
    kalaallisut Ty wiesz, że ja Cię lubieję. Bardzo podoba mi się jak piszesz. Twóje teksty są przegenialne. A ten! Nie wiem czy nie najlepszy jaki żem u Ciebie czytała. Piękny, wzruszający i z pomysłem. No no żeś poprzeczkę zawiesiła. Niech się tera ludzie biją, bo to jest naprawdę dobre opowiadanie :)
  • kalaallisut miesiąc temu
    Mia123a Mia my Ciebie też lubijta:)) Bardzo dziękuję i pozdrawiam!
  • Freya miesiąc temu
    Sprytnie wybrnęłaś z przyznanego tematu, bo łatwy nie jest, bardzo adekwatne podejście...
    Ten cholerny Red bull naprawdę uzależnia, miałem z nim do czynienia ;( Pzdr
  • kalaallisut miesiąc temu
    Miałeś czas przeszły to chyba dobrze Freya i dobrze, że nie inny napój;)) Dzięki i pozdrawiam :))
  • Kapelusznik miesiąc temu
    No.
    Nie zawiodłaś
    Chciałem zobaczyć co to wymyślisz, a tu taka perełka
    Następnym razem wykombinuję coś bardziej skomplikowanego xD
    Serdeczne 5 i uwag nie mam
    Pozdrawiam
    Kapelusznik
  • kalaallisut miesiąc temu
    Oj Kapelusznik bardzo dziękuję za temat, więcej takich i Ty mi tam nic już nie kombinuj;) i uwag nie masz? Szok! Dziękuję i pozdrawiam:)))
  • Canulas miesiąc temu
    "W promieniach słońca wysychała mieszanina brudu z potem, schnąc — nieprawdopodobnie cuchnęła. " - wysychała i schnąc?
    Może: "W promieniach słońca wysychała mieszanina brudu z potem, nieprawdopodobnie cuchnąc".

    "Nie każdy wpadał w głębinową przepaść, z niektórych przygotowywano posiłki. Mordowali nas dla wygody." - bardzo ładne

    Ok. Powiem tak: Jakbym miał wypunktować zacności, złapałbym ttekst za łeb i przekopiował. Mój faworyt, Kall.
    Wy-kur-wi-ście.

    Ostatnio Nimfetka napisała trzy częściowy tekst w podobnych klimatach. W senssie – geograficznie, ale mniej wojenny. Też sztosowy.
    Piękna robota.
  • Canulas miesiąc temu
    Kur... wiem, ze gwiazdki o kant dupy potłuc, ale no... zjachał mi paluch i Ci strzeliłem czwórkę. Sorry Kall
  • kalaallisut 3 tygodnie temu
    W promieniach słońca nieprawdopodobnie cuchnęła wysychająca mieszanina brudu z potem. - a dam sobie tak
  • kalaallisut 3 tygodnie temu
    Canus e tam w faworyta nie wierzę, w pierwszy dzień i jeszcze dwa tygodnie zobaczysz inne cuda. Bardzo bardzo mi miło i dziękuję.
  • pasja miesiąc temu
    Witam
    Kregosłup jako kościec łatwo przetrącić. Gorzej z kręgosłupem moralnym. Człowiek nie jest stworzony do klęski, można go zniszczyć, ale nie można pokonać.
    1942 rozpoczęcie drogi krzyżowej, drogi diamentowej. Nad budowniczymi wisiała broń Indry. Jaka przepaść oddzielała Indrę od Motorniczego Liny Śmierci... pieniędzy dwiema przeciwnościami.
    Nakreśliłaś obraz nieludzi traktujących innych poprzez pryzmat swoich chorych ambicji. Uczta z dwieście osiemdziesiąt ludzkich żyć za kilometr Kolei.
    Miasto Aniołów i epitafium Nice place rekomensuje wszystko. Wszystko się zwróciło z nawiązką. Zło pozostało jak ogień pomiędzy dwiema skałami.
    Dobra robota Kalko i dobra wiedza o tym co piszesz. Dopracowane i poukładane jak w laboratorium.
    Ukłony dla Autorki.
  • kalaallisut 3 tygodnie temu
    Pasja bardzo piękny odczyt, fajnie że zwróciłaś uwagę na sam początek. Dla mnie nawet kręgosłup moralny to taka wizja torów. Ładnie wychwycone i połączone obrazy, słowa. Twoje komentarze i interpretacje z wielką przyjemnością się czyta. Pozdrawiam Pasja
  • jesień2018 3 tygodnie temu
    Tekst pisany z dużego dystansu, z jednej strony taki trochę bezemocjonalny, z drugiej - wystarczy wyobrazić sobie to, co piszesz i emocje przychodzą. Widać, że zrobiłaś porządny research, to ważne. Dobre zakończenie, mocne i przykre.
  • kalaallisut 3 tygodnie temu
    Tekst bardziej porusza się po obrazach, opisach krajobrazu, które mają pobudzić wyobraźnię, wizualnie stworzyć pewien świat, niż wali po strunach emocjonalnych, bardziej relacja z tego co kto robił, niż kto co czuł (wtedy dałabym najlepszy czas teraźniejszy i scenę np. jak ryje ktoś kilofem, upał, nie ma sił, ściera ręką pot z czoła, w tym czasie dostaje kopniaka od żołnierza z japońskiej armii, który mu ubliża, pluje na niego itd. coś w ten deseń) Chyba nie chciałam zbytnio zanurzać w tym baganie ani siebie ani czytelnika. Tak jak napisałaś emocje przychodzą później, wmiarę wyobrażania sobie kolejnych obrazów. Dziękuję pięknie jesień i pozdrawiam :)
  • Zaciekawiony 3 tygodnie temu
    Przypisy lepiej by było dawać na koniec.

    "Wykuwaliśmy w litej skale tunel przy pomocy prymitywnych narzędzi: kilof, siekiera." - mieli jeden kilof i jedną siekierę? Może lepiej "kilofów i siekier"

    "Niczym Indra o byczym karku, Motorniczy Liny Śmierci" - linii

    "Trakcja za trakcją wznosiła się" - trakcja to te druty, z których prąd czerpią tramwaje. Może "stacja za stacją linia wznosiła się"?

    "Tym, co brakowało sił, spadali" - spadali tym co brakowało? Coś tu z gramatyką bardzo nie bardzo.
  • kalaallisut 3 tygodnie temu
    Dzięki, już obadam.
    Ostatnie jeszcze inaczej - Spadali jak domino ci, którym brakowało sił / którzy nie mieli już sił ?
  • Canulas 3 tygodnie temu
    Wszystko pięknie. Rady z pewnością zasadne. Jednak skoro tekst i tak płynie, niesiony prądami wątkich wód poetyckiej prozy, to zapis po dwukropku: kilof, siekiera - uważam za bardziej klimatyczny. Czytelnik, który nurza się w treściach tego typu powinien bez problemu wyłapać tak drobną liczbową przenośnię.
  • kalaallisut 3 tygodnie temu
    Jeszcze z jednym mam ząka...ale to później zaczepie...
  • kalaallisut 3 tygodnie temu
    Tak samo miałam kiedyś przy wierszu "w progu usta jak lufa witają" czy nie lufy?Co do lufa chodziło o otwarte usta w kształcie "o" a nie liczba mnoga. Może najlepszy przykład, ale każdy i odbiera po swojemu, tutaj jemu chodzi o pewną ciągłość liczby mnogiej. Powoli widzę jak patrzy on na konstrukcję zdań.
  • Adelajda 3 tygodnie temu
    Przypomniał mi się film "Droga do zapomnienia" - bardzo utkwił mi ten obraz w pamięci. A teraz Twój tekst - fajnie złączyłaś dwa obrazki, to co kiedyś i dziś. Próba zbudowania czegoś niesamowitego za co płaciło się śmiercią.
    Bardzo podoba mi się Twój pomysł i tekst.
    A wracając do filmu - to jeśli ktoś nie oglądał to polecam. Jeśli ofiara potrafi wybaczyć oprawcy, to mógłby istnieć lepszy świat.
    Dzięki pięknie Kala za lekturę.
    Pozdrówki :)
  • kalaallisut 3 tygodnie temu
    Tak Adelajda, opko jest głównie o zapomnieniu, o obrazie z przeszłości i obrazie z teraźniejszości.
    A tak odnośnie przebaczenia przywołam cytat:
    "Ten kto szuka odwetu, powinien wykopać dwa groby",
    „Zadawanie urazów stawia cię poniżej twego wroga; odwzajemnienie urazu czyni was równymi; przebaczenie stawia cię powyżej".
  • Ozar 3 tygodnie temu
    Kurde super się czytało, przeleciałem jak Ferrari przez cały tekst. To, co opisujesz to chyba coś ala "Most na rzece Kwai"? Tam angielscy jeńcy pracowali i gineli, żeby zbudować most dla Japońców. Fajnie że wrzuciłeś rozkaz japoński "Słuchajcie mnie wszyscy. Na waszych rękach spoczywa połączenie stolic Syjamu i Burmy. Ta linia kolejowa potrzebna jest dla dalszych zwycięstw, dla zdobycia Indii. Jego Cesarska Wysokość rozkazał, żeby tę pracę ukończyć w ciągu dwunastu miesięcy. Kiedy wojna się skończy, będziecie mogli wrócić do swych domów" - to pokazje, że dla nich most był niczym aorta dla ciała - musiał powstać i koniec. A tym zdaniem pokazałeś smutną prawdę tamtych czasów "Mordowali nas dla wygody. Chcieli zaoszczędzić na wyżywieniu. W szeregach szło darmowe, świeże mięso, dostępne na wyciągnięcie ręki. - Japońcy nie szanowali jeńców, w stosunku do ich obozów te w Niemczech (obozy jenieckie) były wręcz rajem dla oficerów czy zwykłych żołnierzy. Bardzo dobrze opisałeś te klimaty. 5 dla mnie.
  • kalaallisut 3 tygodnie temu
    Jak ferrari powiadasz? Cieszę się :D Oczywiście dobrze odczytałeś o czym jest tekst, a wymieniony wyżej most, był tylko odcinkiem kolei śmierci w Birmie. Pozdrawiam i dziękuję!
  • Dekaos Dondi 3 tygodnie temu
    K a l i l k o→Jam skromnie na tyłach→Tyle już napisano o tekście, że jeno rzeknę, że wiedziałaś co piszesz i napisałaś dobrze i ciekawie.
    Może jedynie sugestywne odczucie, że mogło by się ciutkę płynniej czytać. No ale wiesz, każdy sądzi według własnej ''normalności''
    Aczkolwiek z tematyką tekstu, takie wymuskanie by nie współgrało. Pozdrawiam:)*****
  • kalaallisut 3 tygodnie temu
    Dziękuję Duduś tak wiele racji jest w tym co piszesz, dopiero gdzieś to teraz porządnie załapałam patrząc przez odbiór niektórych zdań. Każdy po swojemu pisze i przez nawet swój styl postrzega inne opowiadania. Pozdrawiam
  • Dekaos Dondi 3 tygodnie temu
    Tak Ci rzeknę Kalilko w sekrecie, że czasami stosuje tz: ''wypełniacze''. Wyrazy ''obojętne'', które poprawiają rytm czytania, bo ciutkę zdanie wydłużają, a treść zostaje ta sama→(chociaż czasem trza skrócić)
    Oczywiście, ideałem - w sensie formy - byłby tekst, gdzie wszystkie zdania, mają tyle samo sylab. Chociaż pewności nie mam. Nie czytałem takiej prozy. Lub nie pamiętam.
    No ale nie dajmy się zwariować!!!:)) Do czego to dochodzi na tym świecie:))
    Co mnie dzisiaj tak wzięło?
  • kalaallisut 3 tygodnie temu
    Super Duduś za ten wywód, bo wcześniej nie bardzo wiedziałam w sumie co masz na myśli. No ja z rytmem melodią to tak... ;) A poćwiczymy daj mi przykład obróbki jakiegoś tutaj zdania :D
  • kalaallisut 3 tygodnie temu
    Później w domu po ćwiczę i zobaczę jak jakościowo treściowo też to wychodzi.
  • Hypokryta 3 tygodnie temu
    kalaallisut No ja się z Dekaosem zupełnie nie zgadzam co do liczby sylab w prozie. Stoję wręcz na przeciwnej pozycji. Zdania o takiej samej liczbie sylab czy liter - cóż to za pomysł? Przecież to nudne jak flaki. Bez oleju. W smalcu. W margarynie. Różna liczba wyrazów, sylab, członów zdania, określeń, przemilczeń, urwań, dygresji, nagłych podjęć tematu i znienacka wrzuconych przemyśleń, stwarza przestrzeń dla prozy, o której poezja nawet nie śmie śnić. Dlatego tak tępię i nienawidzę "prozy poetyckiej" - bo kosztem tego co najlepsze w prozie, zyskuje to, co najsłabsze w poezji i wychodzi potem z reguły takie byle co. I usypia. A przecież można inaczej. Zupełnie. Sy-la-by nie mu-szą się zga-dzać w pro-zie. A nawet nie powinny! Chyba, że chcesz uśpić czytelnika...
    Albo uśpić go przed jakimś potężnym: BUM! TADAM!

    A co do samego utworu: musisz go dopracować kalaallisut - każda kolejna wersja - a czytam chyba już trzecią - jest coraz lepsza. Ale nadal - nie jest dobra.
    Temat trudny i ciekawy, ale zasługuje na lepsze opowiedzenie... Jeśli już bierzesz się za mocny temat, to MUSISZ, zrobić go dobrze. Nie na odwal się. Może odskocz na chwilę od literatury i miast czytać powieść Pierre Boulle obejrzyj sobie ekranizację tej książki, taki bardzo starutki film Davida Leana z 1957 roku (o tym samym tytule co książka: "Most na rzece Kwai")
  • kalaallisut 3 tygodnie temu
    Hypokryta Dziękuję Hypo! I za te inne spojrzenie nie sylabowe ;) Film widziałam. Korektowałam jedynie zdania, bo tereść ma być taka jaka jest. Film dawno dawno ale oglądałam. Pisząc ten tekst na celu miałam jedynie pokazać obrazy przeszłości w zderzeniu z teraźniejszością. Konstrukcja bardziej na zestawieniu i ukazaniu zapomnienia, i turystyki do taj kraju, to nie jest tekst który ma szarpać po strunach emocjonalnych, czy mocno wchodzić w okrucieństwo, jeżeli to masz na myśli lepsze? Nie taki był zamiar.
  • kalaallisut 3 tygodnie temu
    Hmm ale przemyśle jeszcze pewien wątek
  • Hypokryta 3 tygodnie temu
    O wiele lepsze po tych przeróbkach.
  • Agnieszka Gu 2 tygodnie temu
    Witam,
    Jestem pod olbrzymim wrażeniem. Naprawdę.
    Świetny tekst.
    Pozdrawiam :)
  • kalaallisut 2 tygodnie temu
    Witaj Agnieszka fajnie że wpadłaś dziękuję i pozdrawiam!
  • Wrotycz 2 tygodnie temu
    Kolej śmierci w Birmie. Jak ja mogłam przegapić tak dobre opowiadanie?!
    Zderzenie wakacji i pogardy w jednym nie do wysłowienia miejscu.
    Czasami sobie myślę, że poza niewielkimi enklawami - nie ma miejsca na Ziemi niezalanego krwią, cierpieniem, sadystycznym piętnem homo sapiens. Niezmywalny stygmat.
    Brawo Kalaa - mocny, mądry przekaz!
  • kalaallisut 2 tygodnie temu
    Oj Wrotycz, pasek na głównym zmienia się w trybie ekspresowym, istny kalejdoskop. Miło że tutaj zawitałaś i ładnie podsumowałaś. Dziękuję Ci i pozdrawiam
  • Canulas 6 dni temu
    Ok. Obadajmy

    Na początku ujednolić kryteria TW jedno pod drugim, tak jak ma to miejsce w innych tekstach.

    "Odganiam komary tylko po to, by wyssać krew mogła armia pluskiew." - wiem, że zabiję tym nieco poetykę tekstu, ale zastanawiam się nad alternatywnym szykiem.
    "Odganiam komary tylko po to, by armia pluskiem mogła wyssać krew.

    "Nim zasnę, za każdym razem, gdy opuszczam powieki, chowam do pamięci obrazy" – pierwszy przecinek nie jest konieczny.

    "„Wobec nadciągającej Apokalipsy nie ma więc sensu uciekać, tym bardziej(,)jeśli ona realizuje już swe dzieło”.

    "Pod stopami sucho pękały drobne gałązki." - pękały szuche lub pękachy z suchum trzaskiem czy czymś. Pękały sucho nie za bardzo.

    "Traktowali nas przedmiotowo – wymienialne narzędzia pracy. Jedno życie za jeden kolejowy podkład. Byliśmy tanią siłą roboczą, z której wyssyno energię do granic możliwości, do ostatnich kropli potu." - wyssyno?

    No ok, chyba tyle grzechów. Cudowny tekst. Musi być w antologii. Daj cynk jak już się uporasz.
  • kalaallisut 5 dni temu
    Zrobione :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania