Komitet - Prolog

Telefon który dostała kilka dni temu, wstrząsną Kapitan Konstancja Borkowską, nie mogła o tym przestać myśleć. Prowadziła właśnie szkolenie rekrutów, samo obrony gdy podszedł do niej młody szeregowy służbowo za salutował

–Kapitanie telefon do Pani – Jego głos był bardzo służbowy.

–Nie może to zaczekać jestem zajęta. – Szeregowy się lekko zmieszał, ton głosu kapitan był bardzo twardy nie znoszący z sprzeciwy

–Pani Kapitan – Młody szeregowy nie dawał za wygraną. Kobieta na niego spojrzała z pod łba i przyglądała się bardzo chłodno i musiała przyznać, podziwiała go, że nie odpuścił, nie poddał się, nie uciekła i został.

–Widzę że Szeregowy, że bardzo Panu zleży na tym abym odebrała ten telefon – Ton kobiet nie co zelżał – Ale czy ten telefon nie może zaczekać? Nie możecie spisać wiadomości?

–Zrobiliśmy to – Chłopak się za wahał bo sam nie wiedział jak ma to powiedzieć.

–O co chodzi proszę to z siebie wydusić – Mężczyzna wziął głęboki oddech.

–Chodzi o Pani siostrę. Ona nie żyje – Z początku do kobiety nie doszła ta informacja, ale po chwili się otrząsnęła .

–Sierżancie proszę przejąc zajęcia.

–Tak jest – Sama ruszyła w kierunku dyżurki.... Gdy tam dotarła słuchawką leżała na biurku. Kapral dał głową znać aby wszyscy wyszli. Jak nikogo nie było podniosła słuchawkę

–Słucham

–Dzień dobry z tej strony mówi Amanda Stone dzwonię do Pani z Stanów Zjednoczonych z Chicago, razem z Pani Siostrą Katarzyną Borkowską pracowałam z Monitor Chicago – Kobieta mówiła w jej angielskim było słychać akcent niemiecki – Dzwonię do Pani, z bardzo przykrą informacją, Pani siostra nie żyje.

–Jak zginęła ? – Pytanie zaskoczyło Amandę. Dziennikarka nie spodziewała że tamta się rozpłacze czy w padnie w histerii, ale takiego tonu się nie spodziewała, chłodnego zimnego i matowego

–Miała wypadek samochodowy jechała po pijaku i wypadła z drogo.

–Hmmm – Kapitan chwilkę milczała – Rozumiem, że to oficjalna przyczyna zgonu a ta nie oficjalna, a naprawdę jak zginęła

–Tak jest prawda – Głos Amandy drżał przez telefon tak stwierdził Coroner.

–Zadam inaczej pytanie Czy ktoś zagrażał mojej siostrze?

–Nie miała wrogów, nasza gazeta piszę o sprawa Polonii w Chicago – Głos Amandy lekko drżał

–Kłamie Pani słyszę głos drży tobie – Amanda milczała chwilkę nie widząc co ma powiedzieć.

–Pani siostra pracowała nad czymś, wiem nie wiele powiedziała mi tylko, że jak to wyjdzie na jaw świat się zmieni. – Zrobiła przerwę – Jakiś tydzień przed śmiercią mówiła, że ktoś włamał się do jej mieszkania. Nie znam szczegółów, ale gdy zgłosiła to na policję oni od razu zamknęli sprawę i dali jasno do zrozumienia aby nie drążyć tematu.

–Kto się do niej włamał

–Określiła ich smutni Panowie w Garniturach

–Za trzy dni będę w Chicago – Podziękowała za rozmowę. Pierwsza myśl jaka przyszła jej do głowy była w co ty się wpakowałaś siostro. Dowodzący bazą nie robił żadnych problemów dał bez terminowy urlop, mówiąc, aby załatwiła wszystkie sprawy. Visę miał nie było problemu. Nie miała wyboru musiała lecieć najpierw do Nowego Yorku, a potem pociągiem do Chicago. Najpierw prawie dziewięć godzin w samolocie, a potem około 20 godzin pociągiem.

–Przepraszam Pani. Bilet po proszę – Z zamyślenia wyrwał ją czyjś głos który był bardzo uprzejmy. Był to konduktor, miał około pięćdziesięciu lat mężczyzna murzyn, z lekką łysinką na głowie.

–Już podaję – wyjęła z kieszeni bilet i podała mężczyźnie.

 

** **

Detektyw Vanesa Miler siedziała przy swoim biurku coś jej nie dawało spokoju w sprawie wypadku tej dziennikarki Katarzyny. Kapitan dał jej jasno do zrozumienia aby zostawiła tą sprawę, ale ona nie mogła, nie wierzyła w to, że Katarzyna wsiadła po pijaku do samochodu, znała swoją byłą i nigdy nie widziała aby piła. Otworzyła akta Katarzyny przeczytała, jeszcze raz, doszła do rubryki rodzina widniało tam jedno imię i nazwisko Konstancja Borkowska pokrewieństwo siostra. Poczuła na sobie ciarki i zimny dotyk śmieci bo przypomniała sobie pewna rozmowę.

… – Kochanie a ta dziewczyna koło ciebie

–To moja siostra Kapitan Armii Polskie

–Czym się zajmuje wojsku

–Oficjalnie jest logistykiem i odpowiada za transport

–O jest oficjalna wersja A ta druga

–A ta nie oficjalna kochanie

–Nie mogę powiedzieć

–No mów

–Jest żołnierzem sił specjalnych szkolona w GROM-ie i jako pierwsza kobieta przeszła kompleksowe szkolenie. Należy do jakieś tajnej formacji która zajmuje się likwidowaniem wrogów Rzeczpospolitej, innymi słowy jest płatnym można powiedzieć rządowym zabójcą – Detektyw szybko wstała od swojego biurka

–Posterunkowy proszę sprawdzić mi czy do USA przyleciała osoba Konstancja Borkowska z Polski.

–Pani Detektyw tak około siedmiu godzin temu.

–Cholera jasna. Obawiam się że nie długo nasze miasto spłynie krwią.

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Wrotycz 8 miesięcy temu
    I na tym skończę:
    "Prowadziła właśnie szkolenie rekrutów, samo obrony gdy podszedł do niej młody szeregowy służbowo się za salutował " :)))) - dzięki za porcję głośnego uśmiechu.
    Zawsze coś.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania