Kotki miniaturki - Zaklinaczka cielaków

- Idź zamknij namiot Gośka!! - krzyknął brat, wchodząc do domu.

- Okej, idę już. - Ech nie chce mi się ale trzeba iść. Wychodzę, zakładam gumiaki (nie chce mi się skarpet szukać). Omijam kotkę (nawet nie zareagowała). Przechodzę przez ulicę. Otwieram bramkę (drut), zamykam. W tej samej chwili zauważają mnie małe cielaki (nie takie małe, równe ze mną), zrywają się do biegu. Pewnie myślą, że coś im niosę.

- Nie mam nic dla was!! Idę tylko zamknąć namiot!! - krzyczę i maszeruję dalej. One oczywiście podążają za mną (metr za plecami). Ogonki cholerne. Wnet odwracam się i machając rękoma drę się:

- Aaaaaaaaaa!! - Odskakują, ślizgając się na błocie. Idę dalej, a one (ogonki się znalazły) za mną, tym razem ze dwa metry za plecami.

Przechodzę przez rów, patrzę, za drutem wyje cielak. Nasz? Czy nie nasz? Spoglądam do tyłu i liczę.

- Jeden, dwa, trzy, ..., siedem.- Nie, są wszystkie.

- Nie wyj!! Nie jesteś nasz!! - krzyczę i idę w końcu zamknąć ten namiot.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania