Krwawe położenie

- Ty nigdy nie zrozumiesz co czuję... - Powiedziała Rose. Miała dopiero trzynaście lat a już podejmowała tak pochopne decyzje. Nie umiała odnaleźć się w towarzystwie ludzi. Miała depresyjne problemy, to wszystko przez jej rodzinę. W ogóle się nią nie interesowała, była zdana na samą siebie. Jednak to się zmieniło kiedy poznała Levi'ego - faceta, który właśnie przed nią stoi. To były trudne chwile w jej życiu, ona się już dawno poddała. Postanowiła, że nie może więcej walczyć skoro i tak nie ma o co.

- A po co mam rozumieć? - Spytał ironicznie chłopak. Dziewczyna mimo iż próbowała wiele razy, nadal nie rozpaliła w nim jej uczuć. Był za silny - jak mówiła. Porzuciła swoje marzenia i nic więcej nie dało się zrobić.

- To co tak naprawdę czuję! - Wygarnęła. Czuła potrzebę, której nie rada zrozumieć. To po prostu smutne. - Nie masz w życiu żadnych potrzeb?! Czemu niszczysz innym życie i czerpiesz z tego przyjemność?!

- Nie znam odpowiedzi na to pytanie. - Spokojnie odpowiedział Levi. Chłopak bez uczuć - co poradzić.

- No jasne, że nie znasz. Nie chcesz znać! Takie szmaty nie powinny chodzić po tym świecie! - Krzyczała ile się dało, żeby tylko skierować go na dobrą drogę. To szaleństwo - ale w niektórych przypadkach, skuteczne.

- Radzę ci się zamknąć... Póki jeszcze możesz. - Zaczął jej grozić. Tego było za wiele - jednak on nic sobie z tego nie robił. Aż żal patrzeć na takich jak on.

- Ja chcę tylko normalnie żyć... Czy żądam aż tak wiele? - Zapytała z odrobiną nadzieji.

- Zbyt wiele. Sprawię, że ostatni płomyczek nadzieji wygaśnie. I ci nic do tego. - Wyciągnął z kieszeni nóż. Jego lodowate spojrzenie przeszywało Rose od środka. Zbliżył się do niej i dialog trwał dalej:

- Nie chcę tak żyć! Zabij mnie tu i teraz! Nie chcę cierpieć! Zabij mnie i dokonaj swojego celu! Przynajmniej ty bądź szczęśliwy... - Powiedziała zapłakana. Myślała, że uratuje świat. Udałoby się jej to, gdyby walczyła. Nie można powiedzieć, że postąpiła źle. Ale poświęciła się aby człowiek był szczęśliwy. Ten po ciemnej stronie. Czyż to nie jest piękne? Ona była bohaterką, która nie miała okazji zabłysnąć. On zrobił to bez wahania. Wbił jej nóż w plecy - dosłownie.

- Szkoda dziewczyny. - Wypowiedział swoje ostatnie słowa i wyszedł z pokoju.

 

Bo właśnie tacy ludzie jak Rose naprawdę są dobrymi ludźmi. I właśnie takich trzeba szanować. Przyjaźń z nimi jest najlepsza. Ale nikt nie doczeka dnia, w którym ona zabłyśnie i zostanie pokochana. Wszystko zostało jej odebrane. A teraz pomyśl: i ty posiadasz za mało? Ty chcesz więcej i więcej. A niektórzy - mają jeszcze mniej od ciebie.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • AlaOlaUla 2 miesiące temu
    Chyba nie zrozumiałam🤔
  • .Milky. 2 miesiące temu
    A czego dokładnie nie rozumiesz? Postaram się wyjaśnić ;)
  • AlaOlaUla 2 miesiące temu
    Teraz oglądam Obcego, później raz jeszcze przeczytam i może zrozumiem😇
  • .Milky. 2 miesiące temu
    Jasne ;) Miłego seansu! :D
  • Shogun 2 miesiące temu
    Ciekawy tekst o przyjaźni i problemach z własną tożsamością/osobowością.
    Cóż sądzę, że mieć od kogoś więcej, to nie grzech. Za to największe osiągnięcie, to zdobycie czegoś własnymi rękami i ciężką pracą, gdy nie ma się nic. Szlachetne są próby walki z przeciwnościami losu.
    Pozdrawiam i czekam na kolejne teksty ;).
  • .Milky. 2 miesiące temu
    Dziękuję za pozytywną opinię. Zgadzam się - mieć od kogoś więcej to nie grzech. Ale pragnąc czegoś, żeby mieć więcej od wszystkich i pragnienie by być najlepszym - to już jest grzech. Prawda, na najlepsze efekty trzeba sobie zapracować ;)
    Również pozdrawiam! :)
  • AlaOlaUla 2 miesiące temu
    Miała dopiero 13 - liczebniki słownie
    Wogóle - oddzielnie

    Przeszkadza mi wiek bohaterki oraz zdanie:
    kiedy poznała Levi'ego - faceta, który właśnie przed nią stoi
    jeśli ona miała trzynaście lat, to ile miał ten facet, ale jednak chłopak?
    Piętnaście, osiemnaście, dwadzieścia?

    Związek dojrzałego chłopaka z trzynastolatką?
    To już opiera się o paragraf.

    I teraz o jakie dawanie, branie chodzi tak naprawdę?
    Czy tylko emocjonalnie platoniczne, czy połączone fizycznością?

    Do przemyślenia, bo to co opisujesz jest nie do przyjęcia.
  • .Milky. 2 miesiące temu
    Levi nie był chłopakiem Rose. Bardziej wrogiem, którego Rose uważała za przyjaciela. Można to porównać do Deku i Bakugo z BnHA.
    Nie do końca wiem o co chodzi z dawaniem. Możesz mi skrupulatniej wytłumaczyć?
    Resztę błędów za chwilę poprawię ;)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania