Krzak róży

W Jarnołtówku na skraju miejscowości stoi stary dom, który ponoć początkami sięga połowy dziewiętnastego wieku. Znaleziono w nim miedzianą monetę z 1848 roku. Kiedyś wmurowano ją w tynk i podczas jego skuwania, w czasie remontu, ku zaciekawieniu robotników odkryto ten osobliwy skarb. Był zapakowany w niewielką metalową puszkę, owiniętą zapewne w celu ochronnym w nasączoną olejem tkaninę. Dziś mało kto wie, że w taki sposób w dawnych czasach tak upamiętniano datę i czas wybudowanie domu. Owa historia ze znalezieniem monety zdarzyła się prawie sto pięćdziesiąt lat po wybudowaniu domu. Jego obecni właściciele przeprowadziwszy remont, postanowili też, lecz w nieco inny sposób, upamiętnić swój czyn.

Kupili oni w jednym z najlepszych sklepów ogrodniczych wysokiej jakości krzak róży, który według zapewnienia sprzedawcy miał mieć wyjątkowo duże i pachnące kwiaty o rubinowym kolorze.

Tenże krzak posadzili oni tuż przy świeżo otynkowanej południowej ścianie, pomalowanej na biało, mając nadzieję, że ozdobi on wyremontowany dom i upamiętni ten czyn. Rubinowe kwiaty róży na tle białego muru miały sugerować czystość domowników i szlachetność ich charakteru — bo taka jest ze swojej natury symbolika bieli połączonej z kolorem rubinowym.

Róża rosła sobie spokojnie przez kilka tygodni, aż tu pewnego dnia coś nią wstrząsnęło. Oto właściciel domu, wraz ze swoją żoną, podszedł do krzaku róży i poucinał kilka gałązek. Róża zapłakała, ale nic nie mogła powiedzieć, bo rośliny nie mówią, jednak coś tam czują.

Minęło kilka tygodni i krzak róży wypuścił pierwsze pąki kwiatów. Rozwinęły się one szybko, bo pogoda była słoneczna i ciepła.

Ku radości świata przyrody i ku chwale Stwórcy znowu krzak róży wypuścił kilka gałęzi w nadziei, że pojawią się pąki kwiatów, tych dużych rubinowych kwiatów, na które zlecą się zapewne pszczoły i powstanie różany miód.

Jednakże taki rozwój róży nie spodobał się gospodarzowi domu i znowu w obecności swojej żony, poucinał gałązki. Róża z bólu zapłakała, lecz nic nie mogła powiedzieć, bo kwiaty coś czują, ale mówić nie potrafią.

Minęło już kilka tygodni i letnie słońce ogrzewało krzew różany i z czasem pojawiły się duże rubinowe kwiaty. Było ich tak wiele, bo róża pomyślała sobie, że w ten sposób wzbudzi współczucie i gospodarz przestanie ucinać jej gałązki.

Stało się jednak inaczej, bo żona gospodarza poucinała najpiękniejsze kwiaty i wstawiła je w domu do wazonu. Kwiaty płakały umęczone w wazonie, aż zwiędły. Krzew róży zaś ponownie zadrżał ze strachu i bólu, bo gospodarz poucinał owe gałązki, na których były te kwiaty przeznaczone do ozdoby wnętrza domu.

Smutek ogarnął różę, ale nic nie mogła ona powiedzieć, bo kwiaty coś czują, ale nic nie mówią.

Pewnego dnia w tym domu pojawiła się wnuczka gospodarza, a była to radosna mała dziewczynka. Ku zdziwieniu swego dziadka powiedziała, że widzi te róże jako cierpiące, bo tak bardzo mają poobcinane gałązki.

Ta uwaga rozzłościła gospodarza. Powiedział on stanowczo i ostro, że kwiaty nic nie czują, bo nic nie mówią, a ból jest przecież przez słowa lub głos wyrażany. Róża to usłyszała i zapłakała. Płakała jednak niezbyt długo, bo przyszła zimna jesień, a potem mroźna zima i róża zwiędła.

Gospodarz i jego żona pomyśleli sobie, że to z powodu mrozów się stało. A róża zwiędła jednak z rozpaczy. Nikt się o tym się nie dowiedział, bo kwiaty tylko czują, ale nic mówić nie potrafią…

Średnia ocena: 3.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • KarolaKorman dwa lata temu
    Baśniowy przekaz opowieści o róży sprawił, że cudownie się czytało :)
  • Rasia dwa lata temu
    "Znaleziono w nim, miedzianą monetę z 1848 roku" - bez przecinka
    Zwróć znowu uwagę na te wyrażenie "był on" "znaleziona została ona", bo często to odwołuje się do poprzednich zdań i te "on, ona, ono" można wywalić.
    "Był on zapakowany w niewielką metalową puszkę owinięta" - przecinek po "puszkę", bo potem po wtrąceniu mamy dalszą, właściwą część zdania, gdzie musimy rozdzielić czasowniki.
    "Dziś mało, kto wie" - bez przecinka
    "lecz w nieco inny sposób upamiętnić swój czyn." - przecinek po "sposób", wtrącenie
    "Smutek ogarnął róże" - róże*
    "że widzi te róże, jako cierpiące" - bez przecinka
    "Płakała jednak nie zbyt długo" - niezbyt*
    Podoba mi się to zdanie, które wtrącasz kilka razy, samo opowiadanie też niezłe, dosyć nietypowe i takie bajkowe :) Zostawiam 4,5 czyli 5 :)
  • Jan Potfforny dwa lata temu
    Dziękuję za uwagi.
    Przeczytałem też Twój tekst.
    Pozdrawiam!
    JP
  • Niedoskonała rok temu
    Piękne i mądre opowiadanie...
    Chciałam postawić ocenę 4, ale nie znam tego serwisu i nie wiem jak klikać, więc wyszło niechciane 2. Za co najmocniej przepraszam, ale cofnąć już nie mogę:(
  • Lonia 4 miesiące temu
    Piękne opowiadanie. Bardzo dziękuję. A co do wniosków z bajki, to kwiaty umieją mówić, tylko nie wszyscy je słyszą.
  • Jan Potfforny 4 miesiące temu
    Pozdrawiam!
    JP

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania