Księgi bogów nowych - Scerra. Księga Pierwsza: Cztery Demony.

Tysiące lat temu, gdy świat wciąż był młody, a ludzie wciąż zgarbieni chodzili, cztery demony gnębiły rasę człowieczą. Qebez, demon nienawiści, unosił się nad ziemią i królował wśród przestworzy. Był on strasznym smokiem, rządzącym nad wszelkim ptactwem i w sercach ludzkich trwogę siejącym.

Aqualis, demon mroku, krył się w głębinach oceanów, a pośród każdej rzeki i w każdej kałuży miał panowanie. Był to demon okrutny, co wodę barwą krwi mącił i pozostawiał ludzi, by cierpieli z pragnienia. Nikt nie zbliżał gdzie Aqualis grasował, znali bowiem potęgę jego ludzie i obawiali się go.

Hased, demon posiadaczy, czaił się pod ziemią. Kto go napotkał, dla tego czarna stawała się gleba, spalona i pełna robactwa. I zapadał się człowiek ten pod ziemię i w bólu wielkim świat opuszczał. I obawiali się i jego ludzie i nieraz w domach swych siedzieli, co by ducha złego na swej drodze nie spotkać.

Lecz najgorszym spośród nich, był demon strachu.

Zeifilis krył się wśród ciemności, stąpał wśród mroku i w nocy jedynie życie ludzkie odbierał. Tysiąc głów i sto ciał miał ten potwór, a każde jego ciało było obrzydliwością. I obawiał się go każdy spośród ludzi i bezsilność zżerała tych, którzy stanęli na drodze jego, wiedzieli bowiem, że nie unikną oni już śmierci.

Wielkie cierpienie sprawiały ludziom cztery demony i wielki ból był tych, co je napotkali.

I żył człowiek w swej udręce, w swojej biedzie i poniżeniu przez nieczyste siły I zanosili wszyscy swe modły do bogów i składali ofiary wśród popiołów, lecz bogowie im nie odpowiadali. Głuche pozostały uszy nieba i twarde serca niebieskie. A demony wciąż żyły, wciąż karmiły się i rozrastały na świecie. Ludzie zaś trwali, pogrążeni w swej biedzie.

Aż nadszedł dzień, gdy prośby i płakanie ludzi doszły aż do kosmosu i gdzie usłyszał je ptak rajski, co był ozdobą nieba. Przejął go zaś los ludzki i jego tylko serce drgnęło, gdy usłyszał ich lament. I powiedział On:

"Zlecę dziś na dół i uwolnię ludzi od demonów. Potem zaś zawładnę nimi, bo bardzo cierpią oni w swojej niedoli."

I wyruszył się ptak ten, z odległej planety wyleciał ku ziemi. A gdy pierwsi mędrcy go spostrzegli, jak spadał z nieba, nadali mu imię Scerion, co oznaczało "Najpiękniejszy". Tak bowiem wspaniałe było to stworzenie.

I ruszył Scerion na Qebeza, demona głupoty, gdy ten przy ziemi latał i nie widział go. Runął na niego i walkę rozpoczął, a wielkie było uderzenie ich, gdy spadli wspólnie z niebios.

I zobaczyli ludzie, że walczy ptak niebieski ze smokiem ognistym i ruszyli do nich, wiwatując i ciesząc się, wiedzieli bowiem że jest to dzień, w którym przeklęty ten potwór utraci swe życie.

Lecz gdy przyszli do Scerion, by pomóc mu bestię zgładzić i wszelkich ptasich sługusów wygubić, powstrzymał ich on zakrzyknął do nich, by odstąpili od ataku. Wiedział bowiem, że nie mogą ludzie pokonać smoka podniebnego i nie mają oni sił, by przeciwstawić mu się w walce. Nie chciał zaś by stawali oni przeciw ptakom, bo one ofiarami Qebeza, tak jak byli nimi i ludzie.

I walczyły bóstwa, splecione w wojennym uścisku. I trzęsła się ziemia od ich walki, tak potężny był gniew obojga. A w czasie ich walki, tak się Qebez w strachu swoim i gniewie pogrążył, że rozerwał on pierś Sceriona i pióra jego uleciały z jego ciała. Fragmenty ich zaś aż po dzień dzisiejszy widzą ludzie gdy patrzą oni na snopy światła.

I zebrali się ludzie wokół Sceriona ludzie, wiwatując w klaszcząc w dłonie. A od tego dnia, czystym stało się niebo i nigdy nie było już nikogo, kto by je posiadał.

Gdy zaś poległ Qebez, demon nienawiści, powstał Scerion i przemówił do swych ludzi:

"Zaprawdę, śmierć zadałem waszemu nieprzyjacielowi i wielki jest dziś upadek jego! Skóra jego rozdarta i kości jego połamane, ciało jego w kąt rzucone na wyniszczenie. Zaczyna się jednak dopiero wasze wyzwolenie! Chodźcie teraz ze mną, by inne demony ze świata wyrzucić!"

Uradowali się wielce ludzie na te słowa, i pośród pląsów i śpiewów ruszyli za nim.

Udali się więc nad brzeg morza, gdzie Aqualis nurzał się w morskiej głębinie. I pokazał ludziom Scerion, jak z drzew pobliskich rzeźbić łupiny i jak linę zaplatać z trawy. I nakazał on do lin tych przywiązać wielkie kamienie, a do kamieni tych beczki, które nie miałyby żadnych otworów, a w których ukryli by ludzie duchy oddechu.

Tak też ludzie postąpili. A gdy wszystko to było gotowe, wyruszyli w swoich łodziach aż na środek wielkiego morza, gdzie zaczęło się polowanie. Przez czterysta dni i czterysta nocy, mężczyźni i kobiety skakali w toń, trzymając się kamieni, pływali po dnie oceanu i oddychali z beczek, w których zaklęte były duchy oddechu.

I szukał każdy z nich Aqualisa i przeczesywali morską toń i morskie kamienie, rozmawiając ze stworzeniami podwodnymi w ich językach, poszukując wodnego demona. Nie mogli jednak go odnaleźć, bo gdy Aqualis zobaczył, że nowe bóstwo zstąpiło na ziemię, serce jego strach opętał i ukrył się głęboko, tak aby nie znalazł go już nikt spośród żyjących.

I tak minęło czterysta dni i czterysta nocy. I choć nie mogli go ludzie odnaleźć, choć nie było po nim żadnego śladu, nie ustali w swych poszukiwaniach, nie poprzestali podążać, schodząc coraz głębiej, posuwając się coraz dalej w morskie odmęty. Aż po czterystu dniach, jeden z ludzi wypłynął na powierzchnię i z całych sił wykrzyczał do ludzi na łodziach:

"Oto jest! Znalazłem Aqualisa, demona skrytego wśród morskich otchłani!"

Słysząc to, wyruszył Scerion w morskie topiele i za śladem człowieka odnalazł swego nieprzyjaciela, skrytego głęboko w podwodnej jaskini. I walczył z nim przez trzy dni i dwie noce, a gdy wrócił, oba skrzydła jego zostały oderwane, a krew ich ściekająca rozlewała się do oceanu. Zapytali więc ludzie:

"O Scerionie, cóż się stało? Czyż pleców twoich skrzydła nie zdobiły, gdy wyruszałeś do nas z nieba?"

Odpowiedział im Scerion:

"Miałem skrzydła. Utraciłem je jednak, gdy stanąłem naprzeciw waszego demona. On wyrwał moje skrzydła, ja jednak wyrwałem jego głowę. Płyńmy więc do domów, bowiem woda ma od dziś smak krwi mojej i krwi mojego wroga. Nie możecie jej już dłużej pić."

I odpłynęli ludzie, nie pijąc już więcej wody z oceanu. A ktokolwiek wody tej się napił, ten opętawszy przez krew Aqualisa, konał w okrutnych męczarniach. Od tego dnia ludzie tylko wodę czystą pili, co z nieba spadała lub przez kapłanów była pobłogosławiona. Z morza zaś jedynie jedli ryby, one bowiem krwią Sceriona były napojone i pozostały przez to czyste.

I powrócili ludzie do swych domów, gdzie rozpoczęła się wojna przeciw Hasedowi. By go pokonać, nakazał ludziom Scerion wielki stos usypać z ich dobytku i wszystkiego co było im cenne i podpalił go on swym oddechem. A gdy nie wywołało to potwora, nakazał on ludziom otworzyć swe żyły i krwią swoją stos polać, by zapach jej zwabił demona. Gdy zaś i to go nie przywiodło, jeden z mężczyzn poszedł do ognia i rzucił na stos siebie samego.

Dopiero wtedy, wiedziony krzykiem jego cierpienia i zapachem jego mięsa, wyłonił się Hased, próbując pożreć swą ofiarę. Walczył więc i z nim Scerion i szybko go zabił, bowiem woń mięsa ludzkiego odebrała ostrość zmysłów demonowi. W walce jednak utracił Scerion swe łapy. Jedna z nich wchłonięta została przez ziemię i nikt jej już nie zobaczył, druga stała się zaś Dorois, wzgórzem uświęconych, gdzie po dziś dzień grzesznicy przybywają, by występki swe odkupić.

„Wielkie jest dziś zwycięstwo nasze nad naszym wrogiem’ Zawołał Scerion do swch poddanych. „Ostatnim wrogiem człowieka jest tylko Zeifilis, demon strachu. Chodźmy więc i jego także wygubmy!”

Gdy jednak usłyszeli ludzie, że stanąć mają naprzeciw Zeifilisa, zadrżały serca ich i popłoch zapanował wielki wśród ludu, obawiano się go bowiem najbardziej spośród wszystkich stworzeń nieczystych. I padali ludzie na ziemię, zawodząc.

"Jakże ma być Zeifilis pokonany?! Wielka jest przecież jego siła i niezliczone są zastępy jego wcieleń!"

Lecz odpowiedział im Scerion:

"Nie lękajcie się Zeifilisa, jak nie lękaliście się żadnego z bóstw, jakie stanęły na waszej drodze! Albowiem jak długo ja jestem z wami i jak długo słowo moje króluje w sercach waszych, tak długo wielkie będzie zwycięstwo wasze nad każdym z waszych nieprzyjaciół! Chodźcie teraz ze mną, bym przygotował was do ostatniego starcia!"

I dał ludziom Scerion bryłę metalu i pokazał im, jak roztopić go mają i jak odlać z niego zbroję i kosy, napierśniki i dzidy, hełmy i karwasze jak z nich wykonywać. A gdy każdy spośród ludzi został uzbrojony, dał im Scerion cztery egzorcyzmy by wygnać z strach z ich serc oraz siedem pieśni, by napełnić je odwagą. I śpiewają dzieci jego te pieśni, aż po dzień dzisiejszy.

A by pamiętali ludzie, że Scerion czuwa nad nimi i w każdej godzinie na nich patrzy, naciął on dziobem swoim czoło każdego z wojowników, tak jak aż po dzień dzisiejszy czynią to słudzy jego, gdy wyprawiają ludzi na wojnę. Gdy zaś rozciął ostatnie z czół, ułamał się dziób jego i upadł on na ziemię. Zabrali go więc kalecy i dzieci, którzy nie mogli pójść na wojnę. I opatrzyli w klejnoty dziób Sceriona i wstawili go do jednego z domów swoich. Dom ten został zaś świątynią i dziób bóstwa znajduje się w nim aż po dzień dzisiejszy.

Wszyscy zaś, którzy mogli walczyć, zbroje odziali, kosy i dzidy chwycili w dłoń i wyruszyli oni na wielką wyprawę. Rozeszli się oni na cztery strony świata, walcząc z wcieleniami Zeifilisa, polując na nie i je zabijając. Aż poznał Zeifilis smak porażki i bólu, zaczął więc uciekać przed ludźmi. Lecz ludzie szli w krok za nim, aż cały świat przeszli, każdy kraj zwiedzili, bez ustanku, tak za dnia i w nocy, w sztormie i w pogodzie, w głodzie i w sytości. Szli oni bez wytchnienia, by wroga swego wygubić i poddać go zniszczeniu.

A po czternastu latach walk, najsilniejsi z nich jedynie do swych domów powrócili, w krwi skąpani, niosąc tysiąc głów ze stu ciał Zeifilisa odrąbanych. I stanęli oni przed Scerionem i zakrzyknęli ci ludzie:

"O Scerionie, o Panie nasz i władco! Oto tysiąc głów ci przynosimy ze stu ciał twoich nieprzyjaciół! Zaprawdę zwycięska była twa misja i wielki jesst triumf twój w dniu dzisiejszym!"

Lecz odpowiedział im bóg ich na to:

"Nie mówcie mi już „O Scerionie!”. Dziób mój wszak ułamany, stopy moje oderwane, skrzydła me odrąbane, piór swoich zostałem pozbawiony. Czy tak wygląda Najpiękniejszy? Mówcie mi raczej Scerra, co oznacza „Oczyszczony!”"

I od tego dnia, był Scerra wodzem pośród ludzi i wielkie było imię jego. Tak oto zakończyła się wojna, jaką prowadził i rozpoczęło jego władanie, które trwać miało tysiąc lat. A by nie zapomnieli ludzie tych czasów i nie dali opętać się na powrót przez cztery demony, dał ludziom Scerra cztery rytuały, by pozostali oni w czystości i świętym uniesieniu. Były to:

Rytuał spokoju – Uczestnicz w modlitwie, medytacji zakosztuj i głębokiemu postowi się oddaj, by uwolnić się od Qebeza.

Rytuał wiedzy – Święte litanie, zapisane na zwojach prawdy czytaj. Zapamiętaj je i powtarzaj w każdej nocy, twórz nowe, gdy zezwoli ci na to Kościół i nigdy nie poprzestań poszukiwać prawdy. Umysł twój pozostał musi jasnym, aby Aqualis nie zagarnął go do ciemności.

Rytuał hojności - Cokolwiek posiadasz, każdego roku dziesiątą część tego winien jesteś oddać kościołowi. Kościół zaś nic z tego nie może zatrzymać, wszystko bowiem musi zostać sprzedane, a całe pieniądze przekazane władcy. Żaden pieniądz ofiarny nie może dostać się też w ręce kapłanów, jak ma to miejsce w obrzydliwych krajach pogan, aby i w nich nie zasiedlił się Hased. Kapłani wszak mają żyć w samotności i tylko tworami własnych rąk się karmić, tylko w nich mieszkać, tylko ich używać. Nic, co wytworzył inni człowiek lub poganin, nie powinno być częścią użytku kapłana.

Rytuał siły - By odeprzeć od siebie największego z demonów, wykonuj taniec ognia w pobliżu płomieni, dwadzieścia siedem póz wykonuj dnia każdego, plecy swoje chłoszcz liśćmi i drutami, a żyły swoje otwieraj przy pomocy ostrzy. Potem swoim i krwią swoją glebę zraszaj, strachu zapomnij, nigdy walki nie odstępuj. Unikaj jednak śmierci, Bóg twój bowiem pożąda cię żywego.

 

Oto jest historia pierwszych ludzi, pierwsze ich nakazy i pierwsze przymierze ze Scerrą spisane.

Średnia ocena: 3.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Kapelusznik 3 miesiące temu
    Ładny opis świata

    Nie wiem co powiedzieć...
    Naprawdę dobre wprowadzenie do uniwersum.
    Ciekawy jestem czy będzie coś dalej

    Pozdrawiam
    Kapelusznik

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania