Księżna Aurora Laxatia. Nadbrzeżne średniowiecze

Aurora była kobietą ???? (<<< Tych znaków miało tu nie być, ale pozostawiam je, jako przestrogę dla pokoleń użytkowników portalu "łopowi" i świadectwo jogo ułomności wobec pewnych zjawisk twórczych, takich jak pomysł na wstawienie debilnej emotki na przedzie tekstu. Za utrudnienia przepraszamy) ((Sam w sobie jednak efekt, który wytworzyły pytajniki i suma fermentu, które zasiały, w połączeniu z następującą następnie kropką, jest niezgorszy, a Grzyby całe kontente)) (((Tym, którzy jednak mają nadal problemy z bajerem interpunkcyjnym zalecam posłuchanie dobrej muzyki i zapomnienie o problemie - https://www.youtube.com/watch?v=Yk07p1IANYE ))) ((((A później jednak najlepiej przeczytać tekst do końca)))) (((((Ciepło (i wilgotno) pozdrawiam(y)))))) . Tytuł arystokratki nie godził jej dumie, gdyż wbrew pozorom nie miał czemu. Nosiła suknie koloru ciemnoczarnego, którą to dzisiejszej nocy narażała na pastwę czynników zewnętrznych ożywionych bądź nie. Księżna bowiem rozpościerała się horyzontalnie na kapryśnym podłożu. Przybyła przed wszelką wodą, która każdego ranka omywała pusty brzeg, zmuszając ją do pełnego konfuzji ustąpienia w świat współczesności. Niejeden krab zbłąkany, zainteresowany wonią przybyszki, utuliwszy swe członki koloru nocy w połach szat nieszczęsnej oddawał się błogiemu letargowi krabich marzeń. Stworzenia te, jako że przybrały kolor nocy, charakteryzował ów księżycowy, jasny odcień czerni. W laxatiowych meandrach przebijały się nastrojową łuną.

Brak jej snów. Oto, co tu robi. Poszukuje. Czy też kreuje. Nim jej dwór odpłynie w nicość oceanu chciałaby pojąć głębię swojego oprawcy. "Czarne niebo odbiciem umartwionej wody" -mówią, a w niebie tym obumiera czas. Już trzeci rok wybrzeże nie zna obcej stopy. Rok trzeci transcendentalnego piękna oko Aurory zdaje się poruszać wolniej w nasadzie, fiksując coraz błędniej azymut na nieskończenie odległym punkcie gdzieś w głębi nocy. Woda dziś wyjątkowo spokojna, lecz myśli..: Jesień: zachwyt, przelęknienie, prądy niezrozumiane.. Lato: członki, ostrygi, splin uśmiechem.. Wiosna: bieg, kontemplacja, przewrotny omen.. Zima: słowo, bóstwo, niezdrowy spokój:..

Bladoczarne mewy poza zasięgiem - poszarpane kontury przypominają jej słony smak młodości. Jej grząskiego gruntu i zimnego wichru panującego w fabrykach ojca. Przeklętego chłodu, który sterroryzował jej dziś już tak buntujące się stawy. Pamiętała wieczór, gdy rodziciel przyniósł jej niezwykłą skorupę małży. Nie mogła zapomnieć też chwili, kiedy stanąwszy sama na fiordzie zamknęła swą głowę w nieprzeciętnym podarku i stała się małżogłową. Poczuła się wtedy po raz pierwszy księżna, a od tego pięknego piętna ucieczki nie było.

 

Był czas wstawania. Ciszę łamał już furkot wòd przypływu. Żywy, rozłożysty organizm zapowiadał swoją hegemonię. Aurora z pewnym stoicyzmem na twarzy rozprostowała swoją osobliwą sylwetkę i udała się naprzód. Jednak tej jutrzenki nie chłodny piasek uraczył jej obolałe stopy, lecz owionęła je lodowata woda. Kroczyła niemal dostojnie.

.Brodzi. Przedziera się. Zmierza tak naprzód. Staje po kolana w jedności z czernią. Suknia rozpostarta na wodzie tworzy osobisty akwen. Księżna unosi głowę. Zdaje się, że kręgi jej szyjne wydobyły dźwięk dziecięcej grzechotki. Bierze tak głęboki oddech, na jaki tylko może się zdobyć. Gdzieś wysoko na szaromarudnym niebie wstaje słońce..

Średnia ocena: 4.4  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Aisak ponad rok temu
    Po znakach zapytania nie stawia się kropek.

    Ciekawy tekst.
  • GrzybySąSpoko ponad rok temu
    Znakami rzygnęło, bo tam był znaczek, wobec którego łopowi ma problemy ze sobą. Pozostawiam jako relikt ułomności przestrzeni wirtualnej. Pozdrawiam.
  • Felicjanna ponad rok temu
    Rok trzeci transcendentalnego piękna oko Aurory zdaje się poruszać wolniej w nasadzie, fiksując coraz błędniej azymut na nieskończenie odległym punkcie gdzieś w głębi nocy. - a myślałam, że to ja tutaj od konstrukcji jestem, ale masakra. Ja pierdziu! No, brawo i już. Bez ironii. hahahaha-
    No takie tego- prozopoezja.
    A cóż to za znaczka, żeś Pan chciał dać?
    Pozdrówka i przychylam się- GrzybySąSpoko
  • GrzybySąSpoko ponad rok temu
    Podziękował. Znaczek miał być taki poczciwy. Czarna plamka kształtu damskiej głowy. Wszędzie dziaua. Tu niet.
  • Canulas ponad rok temu
    "Jej grząskiego gruntu i zimnego wichru panującego w fabrykach ojca. Przeklętego chłodu, który sterroryzował jej dziś już tak buntujące się stawy. Pamiętała wieczór, gdy rodziciel przyniósł jej niezwykłą skorupę małży." - w tym fragmencie bym się zastanowił nad zastąpieniem gdzieś Śliwa" jej". Dużo go.

    "Poczuła się wtedy po raz pierwszy księżna" - księżną.

    Mozna by też pocztowy wstręt autora jakoś oddzielić.


    Ogólnie, bardzo dobre. Zajebista paleta słów pięknie maluję obrazy w głowie.
  • GrzybySąSpoko ponad rok temu
    Podziękował

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania