Kurka

W pewnej wsi żyła sobie kura. Niegdyś mieszkała w małym gospodarstwie, a dokładnie w drewnianym kurniku, wokoło było dużo pola. Na imię miała Frania. Była średniej wysokości, a jej ciemnobrązowe pióra lśniły w słońcu. Nigdy nie była sama. Towarzyszyły jej zawsze inne kurki, które były dla niej miłe i przyjazne. Zawsze liczyły się z jej słowami, ponieważ była w gronie tym najstarsza. Świeciła mądrością i przykładem.

Pewnego razu, zdarzyło się coś bardzo niespodziewanego. Kury głośno gdakały, wyleciały na podwórko i były w tym dniu bardzo niespokojne. Wyczuły coś złego w powietrzu. Szeptały między sobą, że coś nadchodzi. Frania uspokajała młode kurki, ale także i jej udzielił się niepokój. Nikt nie wiedział czym to było spowodowane. Gdzie się czaiło i kiedy miało nadejść.

Gospodarz o imieniu Janek, wielce w tym dniu się smucił. Na same wspomnienia miał łzy w oczach. Był już stary, wspomagał się laską u boku. O świcie, kiedy tylko pojawiły się pierwsze promienie słońca, przechadzał się po łące, tam i z powrotem. Po chwili chwycił się za głowę i tak też rozmyślał: - Och, tyle mojej pracy poszło na marne. Dziś muszę sprzedać własne kury. - Wiedział bowiem, że nie miał już tyle sił, co za młodu, aby się nimi opiekować. Dzieci jego wyjechały za chlebem gdzieś bardzo daleko. Żona jego zmarła rok temu. Tak pozostało mu dbać tylko o swoje kury. Ale z wiekiem coraz gorzej chodził, nikogo w okolicy nie było do pomocy. Gospodarstwo ledwo co się trzymało. Drewniane belki trzeszczały i przy lekkim wietrze pękały. - Dłużej tak nie pociągnę - stwierdził szeptem. Usiadł na pniu drzewa. Momentalnie przybiegły do niego kurki. Zrobiło mu się jeszcze bardziej smutno na ich widok. - Moje kurki - zapłakał.

Nie miał wyboru. Tak też uczynił. Przyjechał czarny wóz i zabrał kury. Zostawił należną sumę pieniędzy i odjechał. Jednak jedną kurę ów człowiek zostawił. To była Frania. Jako, że stara już była, nie nadawała się na sprzedaż. Nie wiedziała, co się działo. Była zdruzgotana. Kura nikomu nie mogła pomóc. Oni byli tacy silni. Zabierali kurki, jedną za drugą. Nic nie mogła poradzić. Jak przyjechali, to skryła się w kącie. Wtedy zobaczyła, jak ludzkie ręce wyciągają się w jej kierunku. Ktoś zawołał: - Frania, nie daj się. Walcz. - Tak też zrobiła. Szybkimi ruchami ruszała swoimi skrzydełkami. Goniła to w przód, na boki oraz do tyłu. - Zostaw tą starą kurę, ona już do niczego się nam nie przyda - stwierdził drugi człowiek, który właśnie zamykał bagażnik w aucie. Frania głośno gdakała. Została w kurniku sama.

Gospodarz tego dnia nie śmiał wejść do kurnika. Wiedział, że nic tam nie zostało. Położył się do swojego łóżka i szybko usnął. Rano nie wiedział, co się działo. Wyskoczył z łóżka jak oparzony. - Czy ja mam już jakieś omamy? - powiedział do siebie. Wydawało mu się, że słyszał jakieś odgłosy, a jakże dobrze mu znane. Zszedł na dół. Założył swoje kalosze, nałożył gruby sweter na siebie. Kierował się w stronę gospodarstwa. W tym czasie rozmyślał. Coś go zakuło w serce. Wciągał głęboko powietrze, a trzymana przez niego laska drżała. Otworzył drzwiczki do kurnika. Myślał, że stracił wszystko, co miał, że jego życie nie miało już sensu. Nie musiał bowiem wstawać rano i wypuszczać kury na świeże powietrze. A przecież robił to przez tyle lat. Wtedy wybałuszył oczy. Niedoważanie pojawiło się na jego twarzy. Jego oczom ukazała się stara kura. - Nie zabrali mi ciebie - zapiszczał z radości. Dostał olśnienia. Teraz zaświeciły mu się oczy i tak powiedział do siebie: - Będę o ciebie dbać, obiecuję, bo dzięki tobie moja staro kurko - zacharczał i dopowiedział - mam motywację do działania.

Dbał o nią niczym skarb. Sypał ziarenka, lał wodę do miski. Frania była wdzięczna gospodarzowi, że nadal się o nią troszczył i nie porzucił gdzieś na zapomnienie. Tylko jednego kurka żałowała. Była bardzo samotna.

Pewnego razu Frania postanowiła zbadać dalsze tereny podwórka. Było pięknie i słonecznie. Szła tak przed siebie. - Nowe przygody - myślała. Zanim się zorientowała, znalazła się w całkiem innym miejscu. Była tam wysoka trawa. Więc przestraszona chciała już zawrócić, kiedy nagle usłyszała głosy. Pobiegła w tamtym kierunku, myśląc, że wołali ją jej starzy przyjaciele. - Hallo, przyjaciele, jesteście tam? - Biegła, na ile jej sił starczyło.

Wtem jej oczom ukazały się kury, ale to nie byli jej przyjaciele z którymi mieszkała w kurniku. Podszedł do niej kogut i powitał ją serdecznie. - Witamy w naszych skromnych progach. - Zaskoczyła ją ta jego otwartość. Przecież była obca. Nie powinno jej tu być. Ale kogut, nie czekając, aż coś odpowie, z szacunkiem skinął dzióbkiem przed starszą kurką i zapoznał ją z innymi kurkami. Poznała nowych przyjaciół. W jej sercu pomału wypełniała się dziura. - Bardzo dziękuję wam - spojrzała na wszystkich, lekko zaczerwieniona. Kiedy zrobiło się już późno, zaczęła kierować się w stronę własnego domu. Czuła, że ten dzień był wyjątkowy. - Będziemy na ciebie czekać każdego dnia. - Zapiał kogut. Frania uśmiechnęła się, odchodząc.

Kolejne dni, kiedy tylko gospodarz Janek wypuszczał kurę z rana, kierowała się powolutku w stronę jej nowych poznanych przyjaciół. Zawsze pojawiała się na polanie pierwsza. Kiedy tylko wszyscy się zebrali, słuchali jej opowieści, doceniając ją za jej wielką mądrość.

Minęły kolejne lata. Tego dnia czuła się źle. Ale pojawiła się na polance. Wyczekiwała koguta. Chciała mu podziękować za wszystko. Nawet nie wiedziała, kiedy jej oczy usnęły, a oddech zaniknął. Umarła, leżąc pod jedną z lip, gdzie powiewał przyjemny, chłodny wiaterek. Ptaszki wtedy ćwierkały. - Frani coś się stało! - zawołała młoda kurka. Inni już się domyślili. I tak zgromadziły się kurki wokoło. Zaczęły swój taniec dookoła i głośno gdakały.

Gospodarz Janek bardzo się zamartwił. Tego dnia, w kurniku Frania się nie pojawiła. Zapłakał. Poszedł nawet ją poszukać, ale nigdzie nie mógł ją znaleźć. Zmartwiony, nie zjadł nawet kolacji. Kiedy poszedł spać, śnił o swoich kurkach. Po północy on także wyzionął ducha. Tak oto zakończyła się historia o gospodarzu i kurce, którzy tak naprawdę mieli dobre serca.

- Dziadzio, jeszcze jedna bajka! - zawołał chłopiec. - Opowiesz mi znowu o kurce?

- Jutro kochanie, teraz pora spać. - Przykrył wnuczka kocem i pocałował w czółko, szepcząc mu słowo dobranoc.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • betti 03.04.2017
    Tanaris myślę, że to świetna bajka dla dzieci. Wychowałam się na bajkach więc coś o tym wiem... Masz tam trochę literówek, dobrze byłoby poprawić.
    Pozdrawiam.elka.
  • Tanaris 03.04.2017
    Dzięki betti <3
  • Anonim 03.04.2017
    ciepło robi się na serduszku czytając tę opowieść, 5.
  • Tanaris 03.04.2017
    Dzięki ;D
  • Szymon Skolarus 03.04.2017
    Urocze:) Ale tak naprawdę smutne opowiadanie
  • Tanaris 03.04.2017
    Dzięki Szymon :D
  • pasja 03.04.2017
    Smutna starość kiedy zostajemy sami. Brak siły i brak kogoś do kogo powiemy słowo, obierzemy jabłko i zrobimy herbaty. Czasem tęsknota za kimś powoduje szybsze odejście. Fajny dziadziuś na końcu opowiada mądrą bajkę wnuczkowi. Pozdrawiam ciepło i 5
  • Tanaris 03.04.2017
    Dziękuję <3
  • Pan Buczybór 03.04.2017
    Tak się o te kury troszczył, bo jakby ich nie było nie miałby co żreć. I tyle. 5
  • Tanaris 04.04.2017
    Hahaha cóż za interpretacja :p Ale poniekąd tak pewnie jest :)
  • Mrocznaa 03.04.2017
    Świetna bajka :D Leci zasłużona 5 :).
  • Tanaris 04.04.2017
    Cieszę się, że się podobała...
  • MLena 03.04.2017
    Córce się podoba. Zostawiamy pięć :)
  • Tanaris 04.04.2017
    Moja pierwsza bajka i miałam obawę, ale jak córce się podoba, to chyba się udała :D
  • Nazareth 04.04.2017
    Jak na pierwszą bajkę jest calkiem nieźle, ale bajki to wbrew pozorom ciężki temat, wiem bo wlasnie od nich zaczynalem przygode z pisaniem. Mam wiec dla ciebie pare uwag, ktore byc może przydadzą ci się w przyszłości.

    Napisałaś cały tekst przez ekspozycję i mimo że w bajkach czasem to przechodzi to tu nie widzę mu temu powodu.

    Podobnie jak nie ma powodu dla tego czemu główna bohaterka jest karą. Antropomorfizacji używa się zazwyczaj w konkretnym celu, w bajkach jest to najczęściej operowanie symboliką. Lis będzie sprytny, lew odważny, osioł uparty itd. Dzięki temu zabiegowi nie trzeba pisać wprowadzeń bo skojarzenia działają na percepcję dziecka kreując w jego umyśle rys charakterologiczny postaci. Skraca to więc historię przez co dziecko, które nie potrafi się skupić na tak długo jak dorosły nie zdąży się nią znudzić.

    Tu dochodzimy do kolejnej sprawy adresata historii czyli właśnie dziecko, które zwroty jak "umarla", "wyzionął ducha" mogą przerażać lub wprowadzać w kontuzję. Lepiej by to było wyrazić mniej dosadnie. Sprawa ostatnia to morał- nieodłączna część bajki. Jaki on jest tutaj? Co oznacza śmierć głównych bohaterów?
    Pozdrawiam.
  • Tanaris 04.04.2017
    Faktycznie, następnym razem wezmę to pod uwagę. Ja sama uważam, że napisanie bajki to jest dopiero sztuka... Dlatego tak ciężko było mi zacząć. Pomyślę nad tym, wywnioskuję i jak jeszcze coś takiego kiedyś napiszę, to będe pamjętać o tobie i twoich radach xD Ale nie będę już tego zmieniać, to było dla mnie małe doświadczenie, dzięki i pozdrawiam. :)
  • Emi Ayo 05.04.2017
    Fajne :) Trochę mi się przypomniało dzieciństwo, jak babcia mi czytała bajki :) Dam 5 <3
  • Tanaris 05.04.2017
    Dziękuję Emi <3
  • dominisia 13.04.2017
    Świetna bajeczka! Jestem mile zaskoczona :)
  • Tanaris 13.04.2017
    Szczerze, średnio chyba mi wyszła. Bajki to nie moja chyba bajka xD ale dziękuję :*
  • MarBe 02.07.2017
    Skoro to nie wiersz to mogę dodać swoje trzy grosze. Opowiadanie nie tylko, że piękne, z morałem i poruszające ważny temat przemijania. 5)
  • Tanaris 07.07.2017
    Dziękuję <3
  • KarolaKorman 06.07.2017
    Szukałam, szukałam, co by tu dzisiaj przeczytać i trafiłam tutaj :) Nie żałuje, choć przyznam, że i mnie ta końcówka zastanowiła. Po takim zakończeniu zostawić dziecko w ciemnym pokoju, grrr :) , ale jak wspomniał MarBe, pokazałaś przemijanie. Pozdrawiam :)
  • Tanaris 07.07.2017
    Końcówka na pewno do poprawienia.
    Ale w sumie bajki nadal stanowią dla mnie wyzwanie, stąd jeszcze kiedyś jakąś napiszę. A co, trzeba próbować. ;p
  • KarolaKorman 07.07.2017
    Próbuj, trening czyni mistrza, każda kolejna będzie lepsza :)
    Tak, bajki to trudne teksty. Nie można zapominać, że odbiorcami są dzieci, a one inaczej postrzegają świat. Według mnie na pewno końcówka musi być optymistyczna, radosna. Wyobrażam sobie, że najczęściej bajki są czytane dzieciom przed snem, więc nie można zostawić ich w niepewności, strachu lub żalu, by sen był spokojny.
  • Tanaris 07.07.2017
    KarolaKorman dokładnie. Jeszcze daleka droga przede mną. XD

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania