Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Labirynt świadomości

Był zimny, marcowy poranek. Piotr Lewandowski, pijąc kawę, spojrzał na ostatnie krople deszczu, które spadały, dudniąc o asfalt. Wtem usłyszał domofon. Podszedł i podniósł słuchawkę.

 

- Halo? Halo? Hmmm - mruknął, odkładając ją.

- Kurier? - spytała żona, Paula, która właśnie przyszła do przedpokoju.

- Właśnie nie. Odebrałem słuchawkę, ale nic nie słychać. Dziwne.

- Może sobie ktoś robi żarty?

- Może...tylko po co. Dobra, nieważne, muszę lecieć, bo mi szef jeszcze potrąci z pensji. Pa, kocha...

Nagle rozległ się trzask tłuczonego szkła i do mieszkania, niszcząc szyby w oknach, wleciały kamienie. Piotr usłyszał wrzaski na zewnątrz.

- Stara kurwa do jebania Lech z Poznania! Jebać konfidentów z Lecha!

- Piotr... co... - Paula była w szoku.

- Bierz małą i uciekaj!

- Ty... ty znasz ich!

- Tak! Bierz Agatkę i uciekaj tak daleko jak możesz! Już!

- Ale... co z...

- Spierdalaj!

 

Paula wzięła kilkumiesięczną córkę, zawiniętą w kocyk i wybiegła z mieszkania. Wychodząc na klatkę schodową, zauważyła grupkę pseudokibiców, którzy stali pod oknami ich mieszkania na pierwszym piętrze. W rękach trzymali płonące race.

- Wyłaź, konfidencie jebany! - wrzeszczał jeden z nich.

Paula pobiegła najdalej jak mogła w przypadkowym kierunku, modląc się, żeby jej nie zauważyli.

 

Tymczasem kilkanaście kilometrów dalej Wiktoria Zawadzka właśnie szła do szkoły. Był pochmurny dzień, który Wiktoria najchętniej spędziłaby w łóżku. Niestety, miała dzisiaj ważny sprawdzian z polskiego i kartkówkę z geografii. Idąc w kierunku bramy, podeszło do niej dwóch zakapturzonych kolegów - Hubert Tańcula i Karol Bojke.

 

- A co taka ładna panna robi sama? - uśmiechnął się Tańcula, jednak jego twarzy prawie nie było widać pod naciągniętą czapką z daszkiem.

- Przepraszam... muszę...

- E! Gdzie leziesz, świnia?! - Bojke chwycił ją za ramię. - Wyślij kumplom parę nudesków na snapie, to ci odpuścimy.

- Zostawcie mnie!!! - dziewczyna próbowała wyrwać się dresiarzom.

- Co tu się dzieje? - spytał historyk, który spostrzegł szarpaninę. - Na lekcje! Już!

- Jeśli komukolwiek o tym powiesz - szepnął Wiktorii do ucha Bojke. - Pożałujesz, kurwo.

 

Nieopodal liceum Wiktorii przechodził 9 - letni Adam Wojciechowicz, który szedł w kierunku przystanku autobusowego. Była to jedna z brudniejszych dzielnic miasta, toteż nic dziwnego, że Adam spotkał na swojej drodze dwóch pijanych dresiarzy.

 

- Młody! Chcesz się napić?!

- Ja... przepraszam... mam 9 lat... - wychrypiał przerażony Adam.

- No i co?

- Ja nie mogę... mama mówiła, że...

- Pierdoli głupoty! Chodź, młody, napijesz się z nami.

Strach Adama minął. Poczuł się doceniony i nawet się ucieszył, że blokersi chcą się z nim napić. Że traktują go jak swojego. Podszedł do nich i usiadł na ławce. Wtedy jeden z nich chwycił go za kaptur i przyłożył mu strzykawkę do szyi.

- Wiesz, co to jest?! Kurewsko mocny towar!

- Wyskakuj z kasy - powiedział drugi dresiarz, otyły, łysy 20 - latek o zaspanej twarzy. - Mama na pewno coś ci dała.

- Nie...ja nic nie mam... ja naprawdę... - Adamowi w wyniku tiku nerwowego, spowodowanego dużym stresem, zaczęły się trząść ręce. Dresiarze śmiali się.

- Jak się trzęsie! Hehe! Trzęsie się! Najebał się czy co?

- E, a Tańcula mi mówił... - powiedział ten ze strzykawką. - ...że Gruby Miś znowu chce dzieci do ruchania. Ten typ od koksu, co mu je załatwiał, gdzie wyjechał, nie wiem, kurwa. Może tego tu menela mu dostarczymy?

- Nieee... przecież on zaraz zacznie płakać za mamusią. A wcześniej chciał opierdolić z nami browara, debil. Puść go, tylko kasę weź.

 

Hubert Tańcula wszedł do obskurnej kamienicy. Nie wiedział, że jedzie za nim w szarym citroenie trzech śledzących go mężczyzn. Za kierownicą był Piotr Lewandowski, wraz z nim jechali ojciec Wiktorii Robert Zawadzki i brat Adama, Marceli Wojciechowicz. Pragnęli zemsty za to , co chuligani zrobili im i ich rodzinom. Uznali, że muszą wziąć sprawy w swoje ręce i wymierzyć sprawiedliwość. Nawet za cenę złamania prawa.

Tańcula minął leżącego przed wejściem do mieszkania pijanego ojczyma. Wchodząc do środka, usłyszał wrzaski z pokoju 10- letniego brata, Marcina.

- Mówię ci, kurwo, przestań spawnować te creepery! Zaraz cię dojadę, szmato! Oddawaj diaksy i żelazo! Oddawaj! Oddawaj chuju!!!

Marcin w szale odpiął klawiaturę od komputera i zaczął nią walić w monitor, po czym cały sprzęt wyrzucił przez okno.

- Pierdolę tę głupią grę! Szmata nie dała mi zabić ender dragona i jeszcze diaksy mi zajebał!

- Marcin uspokój się - powiedziała matka, która właśnie wyszła z salonu. - Masz już kuratora za znęcanie się nad tamtym psem, chcesz, żeby...

- Odpierdol się, suko! Stary cię dawno nie ruchał, czy co?! - Marcin odepchnął matkę i wybiegł z mieszkania. Matka spojrzała na Huberta.

- Idź za nim.

- Dobrze, mamo.

Tańcula wyszedł na klatkę schodową. Wtem poczuł ogromny ból z tyłu głowy i stracił przytomność.

Obudził się kilka godzin później. Był przywiązany do krzesła, prawdopodobnie w jakiejś piwnicy. Przed sobą ujrzał Lewandowskiego.

- Mmmpf! Mmmmfff!

- Czekaj... - Lewandowski zdarł mu taśmę klejącą z ust.

- Ja cię znam, szmato! Podjebałeś nas na psy! Jesteś z Lecha.

- Nie jestem z żadnego Lecha, ani Legii, ani kurwa Arki. Jestem sobą. Zwykłym człowiekiem, którego rodzinę zastraszyliście i wybiliście okna w mieszkaniu.

- Sam tego chciałeś! Trzeba było nie konfidencić!

- Powiedziałem straży miejskiej o waszych wybrykach, bo jestem przeciwny niszczeniu budynków. A wy właśnie pisaliście jakieś obraźliwe teksty o przeciwnej drużynie.

- Wypuść mnie!

- Nic z tego. Poza tym... - Piotr nachylił się do Tańculi. - Macie to nieszczęście, że ojciec Wiktorii ma kumpla, który pracuje na strzelnicy.

- Co kurwa?! Stary Wiktorii też jest w to zamieszany?!

- W co?

- Jak to co?! Uprowadzenie!

- To obywatelskie wymierzenie sprawiedliwości. Skrzywdziliście naszych bliskich. Teraz odpłacimy wam się tym samym. Daliśmy cynk twoim kumplom z Lecha, gdzie cię trzymamy. Teraz pozostaje czekać na zaplutego karła reakcji. A wtedy już się z nimi policzymy.

- Kurwa... nie wierzę...- Z oczu Tańculi pierwszy raz od bardzo dawna popłynęły łzy. - Nie! Nie płacz! Jesteś mężczyzną! Nie płacz kurwa!

- No cóż. Żegnaj, Huberciku. - Lewandowski chwycił ze stolika obcęgi.

- Czekaj... co ty....

Lewandowski chwycił obcęgami język Tańculi i zaczął szarpać, aż go wyrwał. Wokół tryskała krew. Chuligan zmarł w strasznych męczarniach. Lewandowski uśmiechnął się, patrząc na swoje dzieło. Jego chęć zemsty zmieniła się w chory sadyzm.

 

Kilkanaście minut później Piotr, Robert i Marceli usłyszeli pisk opon samochodów i czyjeś krzyki. Lewandowski uśmiechnął się.

- Chyba już czas.

Wyjęli z pokrowców dwa karabinki AKS i glocka.

Niedługo później kilkunastu kiboli z maczetami i kijami do baseballa dobijało się do starego budynku na obrzeżach miasta, gdzie miał być przetrzymywany ich kolega.

- Oddajcie nam Tańculę, kurwy! - krzyczeli.

Wtem usłyszeli huk. Potem kolejny. I jeszcze jeden. Po wyważeniu drzwi wbiegli do środka i spostrzegli trzy ciała z ranami po strzale w głowę.

- Co tu się...

- Stać! Centralne Biuro Śledcze! Jesteście zatrzymani za spowodowanie potrójnego morderstwa! - do budynku wbiegł oddział antyterrorystów.

 

KONIEC

Średnia ocena: 1.3  Głosów: 13

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Johnny2x4 miesiąc temu
    Znów ten sam schemat.
  • Shogun miesiąc temu
    Chciałbym napisać coś innego, ale niestety: chamskie, wulgarne, brutalne i po prostu miejscami aż ohydne. Jeszcze bym zrozumiał gdyby to wszystko, te wszystkie zachowania miały jakieś uzasadnienie, ale nie, uzasadnienia tu nie ma. Co najwyżej tylko stereotypy poddane największemu możliwemu wyolbrzymieniu.
    Oceny nie stawiam.
  • Targówek miesiąc temu
    Przemoc dresiarzy taka właśnie jest - nieuzasadniona.
  • Freya miesiąc temu
    "- Zostawcie mnie!!! - dziewczyna próbowała wyrwać się dresiarzom." – tutaj narracja dużą literą
    "- Stać! Centralne Biuro Śledcze! Jesteście zatrzymani za spowodowanie potrójnego morderstwa! - do budynku wbiegł oddział antyterrorystów." – tutaj tak samo
    Myślałem, że znasz zasady obowiązujące przy dialogach 😱
    Zacznij używać półpauz w dialogach, ponieważ używając samych dywizów – robisz burdel w tekście.
    Obcęgami trudno wyrwać język, łatwiej jest po prostu uciąć. Fachowcy używają narzędzi do pracy: wiertarką można kolana, opalarką wiadomo, lutownica w odbyt, jeszcze palnik 😂

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania