LBnP nr XX - Das Über-Est

Rattina paliła potrzeba kontaktu – od samego rana był odcięty od Transcendencji. Czuł się jak na odwyku: miał papkę w ustach, a żołądek ssał go jak czarna dziura. I te rydwany bólu jadące przez skronie; nie do zniesienia. Miał jednak farta – jakiś głupek pojawił się w polu widzenia. Przemykał między kamienicami jak szczur – ależ ignorancka nieostrożność!

Zauważył Rattina i struchlał – oceniał opcje:

1. Udawać pewnego siebie, by wypłoszyć napastnika.

2. Uciekać.

3. Umierać.

Jednak zbyt długo – Rattin dopadł go, nóż przekręcił się w bebechach dwa razy. Szczur upadł – w oczach miał tylko niezrozumienie i dezaprobatę. Kogo winił? Niebiosa, siebie czy ludzkość? To pozostanie zagadką. Rattin nie myślał o tym – zaczął żerować. Otworzył nieruchome zwłoki i wsadził w nie łapę. Profanacja – dobry początek, pomyślał, ale wciąż za mało zezwierzęcenia. Zdeptał mu więc głowę; rozkwasił na miazgę.

Taaak, teraz to poczuł – Transcendencja. Dukkha. Oświecenie. Nirwana. Kontakt z Demiurgiem. Poddał się temu uczuciu rugającemu ból i na moment dane było mu zobaczyć, jak pracują kosmiczne Czasomierze. Bóstwo przyjęło ofiarę i wynagrodziło wyznawcę. Rację mieli gnostycy, mówiąc, że istnieje zły i dobry Bóg, a naszym światem pechowo rządzi ten pierwszy.

Rattin trwał w duchowym orgazmie jeszcze kilka minut. Narkotyk się kończył – był teraz całkowicie uzależniony od tego doznania. Skierował kroki do strefy „no-transcendence” – tam życie toczyło się normalnie, spotykali się ludzie nieogarnięci Transcendencją, gdyż na ramach niepisanej umowy musiał istnieć jakiś przyczynek normalności w społeczeństwie. Rattin miał to jednak w dupie – dosłownie srał na te układy; teraz liczyło się tylko, jak wiele czasu zmarnuje pomiędzy jedną ofiarą a drugą. Ćpun transcendentalny ruszał na łowy.

*

Sigmund Freud (1856-1939) – Austriak żydowskiego pochodzenia. Zasłynął jako twórca psychoanalizy, lecząc pacjentów dotkniętych nerwicą. Znany za sprawą podziału psyche na Über-Ich (superego), das Ich (ego) i das Est (id), w których zawierać miała się esencja postępowania człowieka – jego lęki i nadzieje, popędy i marzenia, upadki i wzloty. Błędem Freuda było jednak stwierdzenie, że wszystko zamyka się szczelnie w ludzkiej głowie i genach. Kiedy jego spadkobiercy odkryli jeszcze jedną sferę psyche, w której zawierała się nisza służąca do kontaktu ze Stwórcą, cała nauka stanęła na głowie. Zaniedbany „gen” transcendencji – brutalnie wyciszony w społeczeństwie racjonalnym wreszcie ujrzał światło dzienne. „Das Über-Est”, czyli super-nieświadomość całkowicie kontrolowała świadomość i inne jej Freudowskie izotopy. Kiedy raz doszła do głosu wówczas pozostawała naczelnym dogmatem istnienia.

*

Rattin snuł się po galerii. Ludzie też. Słyszał pogłoski o wariatach, którzy w aktach niewysłowionego zwyrodnialstwa doznawali kontaktu z Urizenem, boskim centrum wszechświata. Już dawno przestało go dziwić, że właśnie taką metodę wybrał sobie Stwórca – w końcu cały świat wokoło opierał się na śmierci. Zabij lub zostań zabitym – Karol Darwin pozdrawia. Urizen musiał być szekspirowsko wręcz szalony.

Rat nie umiał oprzeć się wrażeniu, że masowe zabójstwa wkrótce przestaną wystarczać – zbyt uzależnił a zarazem uodpornił się na Transcendencję. Trzeba było dokonać aktu iście bluźnierczego i nawet miał pomysł, jak to zrobić. Musiał wejść na zupełnie nowy poziom łotrostwa, prawdziwe apogeum zwyrodnialstwa.

Musiał rozbić duszę.

W niemal wszystkich kulturach świata samobójstwo było najcięższego kalibru występkiem. Wkurzało zarówno dobrego Stwórcę jak i jego złego brata bliźniaka - Urizena. A co dopiero śmierć duszy! Samobójstwo permanentne choć odwleczone w czasie!

„To będzie proste” – pomyślał. Wystarczyło, ze wywoła narkotyczny szok raz jeszcze, a w świecie do którego trafi, po prostu rozpadnie się siłą woli. Obrał już nawet cel – kolejny szczur przechadzający się po galerii. Rattin ucieszył się, że nawet nie będzie musiał działać w konspirze – wystarczy, że po zabójstwie zyska kilka sekund potrzebnych na transmigrację. Kiedy trafi do Czasomierzy, czas przestanie mieć znaczenie. To był ten moment – wiedział, że musi być brutalny. Das Über-Est domagało się przemocy.

*

Transmigracja jest terminem z pogranicza neurobiologii i fizyki kwantowej. Jej badacze zakładali, że po aktywacji „das Über-Est” w mózgu odblokowują się stopy kwantowe, które mogą przenieść „jaźń” podmiotu w dowolne miejsce wszechświata w zerowym przeciągu czasu (natychmiast). Przez kontrowersje metodologii badawczych i nie-epmiryczność prowadzonych dociekań badania nad transmigracja utknęły w martwym punkcie. Nie wiadomo też, gdzie lokują się rzeczone nośniki kwantowe – jedna z teorii umieszcza ja w ciele migdałowatym (corpus amygdaloideum), które uważa się za nośnik emocji negatywnych. Inne teorie rozmieszczają łączniki kwantowe w całym systemie mózgowym.

*

Jaźń wydostała się z ciała i wylądowała na rozstajach, zwanych też Czasomierzami. Czuł rozpad, który sam wywoływał. Rozplątywał się na nitki niknące w przestrzeni. Był i nie był. Stwierdził, iż proces nie jest przyjemny – z każdą chwilą czuł, że Coś narasta. Wymiary skollapsowały w jego głowie i rozpromieniały Wielkim Wybuchem. Przyciągnął spojrzenie Urizena. Tylko na to czekał. Świszczące atomy Rattina pęczniały opętane pradawnym złem Stwórcy. Stumilowymi gigahercami rozniósł się krzyk Bóstwa, a Czasomierze zatrzymały tryby.

*

Perturbacja z 2056 – według encyklopedii: nietypowe zachowanie czasoprzestrzeni odnotowane w dniu 11.03.2056. Zaobserwowano rozbieżność wszystkich zegarów na świecie, przy jednoczesnej osobliwej metamorfozie innych wymiarów. Niektóre długości zostały zmienione – ankietowani opowiadali, o krótkim dystansie, który musieli przebywać w nieproporcjonalnie długiej ilości czasu. Przykładowo: niektórzy uważali, że przebycie dystansu stu metrów trwało dla nich miesiące. Według zwolenników teorii spiskowych ma to związek ze śmiercią Rattina Michaela Welbecka, który zginął nagle w trakcie próby morderstwa na przypadkowym przechodniu. Sekcja zwłok Welbecka wykazała pewne ubytki w strukturze mózgowej lecz bardziej wnikliwe raporty zostały utajnione.

*

Rattin obudził się na łodzi. Niemało zafrasowany stwierdził, że znajduje się pośrodku ogromnego akwenu (ocean?) i że jest tutaj całkiem sam. Nie czuł już zewu super-nieświadomości. W zasadzie to nie czuł niczego – nawet upływu czasu. Był pusty i znudzony. Przyjrzał się tafli wody i ujrzał w niej wszechświat. Błyskające gwiazdy Andromedy a dalej GN-z11. Skąd znał te nazwy? Zogniskował wzrok na małej planecie w Drodze Mlecznej – tam, pośród poruszonego tłumu, leżały jego zwłoki. Nad nimi stał jakiś mężczyzna – ubrany w czarną płachtę i zasłaniający twarz kapturem. Z ruchu ludzi wnioskował, że nie dostrzegali tego jegomościa. Niektórzy płakali, inni z braku lepszej opcji trzymali ręce w kieszeni. Jeden nawet próbował reanimacji. Nagle niewidzialny mężczyzna spojrzał w górę i spotkał się wzrokiem z Rattinem.

 

Obraz zamazał się i zniknął, a Rattin odczuł osobiście pustkę Urizena, gdy zobaczył w mężczyźnie samego siebie.

Następne częściLBnP nr XXI - Lśnienie  

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 13

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Canulas 2 tygodnie temu
    Kurdex, Jared. Siłą opowiadania jest to, że myślisz sobie: Jezu, jestem spóźniony. Wejdę tylko na sekundę, na dwa zdania i... czas faktycznie staje.
    Mądrzył się nie będę, ale świetne.
  • Jared 2 tygodnie temu
    Dziękuje bardzo - chociaż te pisane prąciem w 30 minut po paru dniach wydają mi okropne :P
  • LinOleUm 2 tygodnie temu
    Czułam niepokojący... sam niepokój właśnie, przeglądając kolejne wersy. To wszystko brzmi tak surrealistycznie i za jednym razem jest idealnie wytłumaczalne, składając się w logiczną całość. Lubię gdy opowieść mrowi mi między półkulami, genialne
  • Jared 2 tygodnie temu
    Bardzo niespodziewany gość! :O Tym bardziej mi miło, że trafiłem w gust - kłaniam się nisko i dziękuję bardzo :P
  • LinOleUm 2 tygodnie temu
    A niby to czemu niespodziewany haha?
  • Jared 2 tygodnie temu
    Och, Lin, ja Cię pamiętam ze starej gwardii - komentowałem Ci kiedyś coś nawet, ale że zobaczę Cię tu w 2019 i to jeszcze right here, pod mym tekstem, to już w ogóle jest niespodzianka :P Zajrzę potem z ciekawości, co teraz pisujesz, ale najpierw drzemka regeneracyjna ;)
  • LinOleUm 2 tygodnie temu
    Ojeju teraz spojrzalam na nick i mi jebło, Jared kopę lat!
    A ja komentuję tylko quality dzieła więc możesz czuć się, że tak powiem wyróżniony.
    I drzemka jestem najważniejsza, więc miłego spanka
  • Literkowa Bitwa na Prozę 2 tygodnie temu
    Witamy kolejny tekst w Bitwie. Brawo!
  • jolka_ka 2 tygodnie temu
    Faworyt ;)
    Pozdrawiam.
  • Karawan 2 tygodnie temu
    Złośliwie; Nie dość, że żyje to jeszcze pisze! O, a kto? Jared! Niemożliwe! A co naskrobał? A jakieś takie metafizyczne cóś;) Kopę lat Nieobecny. Miło Cię widzieć i czytać. ;)
  • pkropka 2 tygodnie temu
    Świetne. Podoba mi się nadanie fragmentom opowiadania naukowego brzmienia.
    Główna postać miodzio <3
    A zakończenie...
    Brak słów.
  • Maurycy Lesniewski 2 tygodnie temu
    Tu jest grubo! Naprawdę świetny tekst!
  • 00.00 ponad tydzień temu
    Przeczytałam. :)
  • Zapraszamy Autora na Forum! Rozpoczynamy głosowanie.
  • Ritha 4 dni temu
    Klasa, Jared. Świetne.
  • pasja 4 dni temu
    Dzień dobry
    Psychologiczny przekładaniec przyszłości z teraźniejszością i przyszłością. Ludzki mózg jest tajemnicą i dlatego istota ludzka jest nieprzewidywalna. Nałogi i pragnienia też bywają nieprzewidywalne. Człowieka od wieków zajmuje świat, również ten poza ludzkim wzrokiem. Bohater i jego fanaberie transmigracji wreszcie dają skutek. Tylko co dalej? pojawia się pytanie.
    Bardzo dojrzały obraz reinkarnacji w innym obszarze podparty naukowymi dywagacjami.

    Pozdrawiam serdecznie
  • Justyska 3 dni temu
    Witam. Bardzo dobrze napisany tekst. Nic nie mozna zarzucic. Ale mi osobiscie te naukowe wstawki jakos mi przeszkadzaly. To tylko kwestia gustu oczywiscie.
    Warto bylo zajrzec. Pozdrawiam! :)
  • kalaallisut 3 dni temu
    Jestem zbyt zmęczona już...ale cóż świetne "przełomowy tekst" transmigracja... Jest w tym tekście coś przerażającego i smutnego...jakby ucieczka, nie wiem przed samym sobą? I brak wyjścia ....nie ucieknie się przed pustką, która ma się w sobie, poki jej nie wypełnimy należycie, taka czarna dziura która possysa wszystko wokół i niszczy, poszukiwanie spełnia?
  • Dekaos Dondi 2 dni temu
    Przeczytałem dokładnie. Tekst niewątpliwie dobrze napisany. Treściowo też! To trza przyznać bez dwóch zdań. Ale coś mi tu brakuje. Zmiany tępa. Innego tematu na ten sam temat. Dialogów. Większego ''pokręcenia". Każdy odczuwa tekst własną wyobraźnią. Albo się bardziej zazębia albo mniej.Wartość tekstu - to jeno czytelnicy. Nic poza tym:) Pozdrawiam.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania