LBnP (XIX) – Wieczna zima – Dobrze, że nie pada śnieg

Przedzierałem się przez zaspy od trzech dni. Dłonie w kieszeni już zupełnie skostniały. Wiedziałem, że jeżeli wkrótce nie znajdę oberży, to zamarznę na sopel lodu. Dobrze, że nie padał śnieg, ciężko byłoby się wtedy pozbierać.

 

"Jeszcze tylko kilka kroków i będzie z górki. A za górką musi być karczma, nie ma innej opcji" – pomyślałem i jak na zawołanie zza wzniesienia wyłonił się komin. "Dziwne tylko, że nie dymi z tego komina, ale to nic. Ściany dadzą ochronę przed wiatrem, a rozgrzeję się naleweczką."

 

Jak na ironię, karczma nazywała się „Skostniała dziewica”. Szczęśliwie jestem człowiekiem spokojnym, nie zwykłem popadać w paranoję. Przecież nie zmienię tego, że teraz będzie głośno o dziewczynie. Zamrożona w najpiękniejszym momencie życia, wciąż niewinna i olśniewająca. Pierwsze morderstwo od kilkudziesięciu lat. Wszyscy zachodzą w głowę jak mogło do tego dojść, była lubiana i zawsze otoczona wianuszkiem adoratorów. Aż nagle znaleziono ją pod warstewką lodu pokrywającą powierzchnię jeziora.

 

Ciężkie, dębowe drzwi otworzyły się na przytulną salę. Ciepło owiało mi twarz wywołując igiełki bólu. – Palenisko musiało wygasnąć niedawno – pomyślałem przekraczając próg. Przy okrągłych stolikach drzemali pijaczkowie, niedaleko baru sprzeczała się o coś para młodych ludzi. Dziewczyna z długim warkoczem miała wypieki na twarzy, chłopak żywo gestykulował. Moją uwagę przyciągnął jednak barczysty brodacz ze świeżą blizną na policzku. Typ awanturnika. Postanowiłem usiąść jak najdalej od niego. Zamówiłem anyżówkę i nie zdejmując płaszcza oddałem się błogiemu uczuciu ciepła rozchodzącego się po ciele.

 

Gdzieś przy piątym kieliszku drzwi otworzyły się z hukiem i do sali wszedł szeryf wraz z grupą pomocników. Zajęli stolik nieopodal mojego i zaczęli się sprzeczać:

– Błądzimy bez celu. Albo poszedł w inną stronę, albo zamarzł gdzieś po drodze.

– Dobrze gada, wiemy że zabił ją w dniu, w którym padał śnieg. Nie mógł nas aż tak wyprzedzić brnąc przez zaspy.

– Zmierzamy w dobrym kierunku – ton szeryfa był zdecydowany, nie znoszący sprzeciwu – to jedyna droga z miasta. Gdyby poszedł w innym kierunku ryzykowałby wpadnięcie pod lód na jeziorze. Morderca musi być w tej karczmie.

Zasłuchany bezmyślnie wychylałem kolejne kieliszki, kiedy dotarł do mnie sens tych słów. Poczułem, jak pot ścieka mi za kołnierz. Nie lubię takich afer, wstałem więc i zacząłem kierować się do wyjścia, gdy podłoga zaczęła zmieniać kąt nachylenia. "Chyba za dużo wypiłem, nie mogę iść prosto. Zupełnie, jakby podłoga się ruszała... Nie! Tylko nie teraz!"

 

Wszyscy stracili grunt pod nogami. Jak zawsze, kiedy ktoś potrząsał kulą śnieżną. Tym razem jednak wydarzyło się coś więcej - jednemu z gości karczmy wypadły z kieszeni dłonie. Zmarznięte dłonie niedawno zabitej dziewczyny.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 10

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Dekaos Dondi miesiąc temu
    pkropka→W moim odczuciu dobrze napisane, gładko się czyta, treść o.k.... no i zakończenie!!!
    Nawet na biedę można by pomysleć, że to jemu wypadły jej dłonie... w końcu też był gościem. A poza tym - drugie zdanie tekstu...
    Pozdrawiam→5 :)
  • pkropka miesiąc temu
    Bardzo mi miło, dziękuję.
    Niezły z Ciebie detektyw ;)
  • Canulas miesiąc temu
    "Zamrożona w najpiękniejszym momencie życia, wciąż niewinna i olśniewająca." - łądnie ujęte.

    Ej, kurwax. Lubię takie. Wow. Naprawdę lubię. Taka silna ósemka na dsiesiętnej tarczy mojego gustu. Fajnie narysowane, a ucięte w rasowym in medias res. Się będę przyglądał.
    Dobra robota.
  • pkropka miesiąc temu
    Miło mi. I nauczyłam się czegoś nowego, nie znałam wcześniej określenia in medias res, dziękuję :)
  • Zaciekawiony miesiąc temu
    Treściwe.
  • pkropka miesiąc temu
    Dziękuję :)
  • Maurycy Lesniewski miesiąc temu
    No ciekawe zakończenie i bardzo dobrze zbudowany pod nie "podkład". Dorzucam gwiazdki i pozdrowienia :)
  • pkropka miesiąc temu
    Bardzo mi miło, że tak uważasz. Również pozdrawiam :)
  • Aisak miesiąc temu
    Niewiele osób zamueszczą w kąciku o sobie, aż tyle słów.
    A szkoda.
    Zawsze sprawdzam, jak ktoś nowy zawita.
    Jest dużo słów, fajnie.
    Opka jeszcze nie czytałam, ale dam znać, bo opinie od Fachowców znakomite.
    No, to dzień dobry na opowi.
  • pkropka miesiąc temu
    Witam się pięknie i dziękuję za miłe przyjęcie.
    Cieszę się, że dużo słów przypadło do gustu.
  • Kapelusznik miesiąc temu
    Ładne, zwięzłe, treściwe i brutalne
    Zupełnie tak jak lubię
    5
  • pkropka miesiąc temu
    Bardzo mnie to cieszy, dziękuję :)
  • Aisak miesiąc temu
    O!
    DD nieźle wykoncepował.
    Po przeczytaniu nasuwa się mnóstwo pytań, które pozostają bez odpowiedzi.
    Ciekawe.
    Jest jedna literówka:
    -to zamarzę na sopel lodu - zamarznę.
    Plusem jest również długość opowiadania, ponieważ tekst napisany został w bardzo skondensowany sposób, jest dość krótki, przez co również zyskuje.
    Rewalacyjny debiut w blasku gwiazd.
    Wesołych.
  • pkropka miesiąc temu
    Dziękuję, literówka już poprawiona. Chyba, że tak marzył o zostaniu soplem lodu, a ja mu to zabrałam - nigdy się nie dowiemy.
    Dziękuję też za miłe słowa, również wesołych!
  • Literkowa Bitwa na Prozę 3 tygodnie temu
    Witamy kolejny tekst w Bitwie
  • Witamy
    Dziękujemy Autorce za udział i zapraszamy do zagłosowania na najlepszy tekst. Forum otwarte całodobowo.
  • pasja 4 dni temu
    Witam
    Ciekawa forma i ujęcie tematu. Wędrowiec i morderstwo i dobry trop szeryfa. Koniec powalający. Bardzo fajnie i w małej treści pokazujesz clou całej sprawy... super.

    Pozdrawiam cieplutko
  • pkropka 3 dni temu
    Bardzo dziękuję, Pasjo.
  • @utor 4 dni temu
    Wciągający tekst, nie ma co ;-) Połknąłem cały tekst w jedną chwilę. Oczywiście końcówka taka na pograniczu tragi komedii, ale strzał w dziesiątkę. Piąteczka za interesująca treść w krótkiej formie :-)
  • pkropka 3 dni temu
    Dziękuję @utorze. Cieszę się, że nie stanął Ci ością w gardle ;)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania