LBnP XVIII Proza życia

“Pisać, pisać, pisać”, tylko to słowo tłukło się między uszami. Coraz bardziej napastliwie szukając ujścia z czaszki. Czwarta, kawa, piąta kawa i pusta strona. Na ekranie monitora wciąż tylko złośliwie mrugający znak kursora. “Tak to cholera jest, jak koniecznie człowiek chce pisać od razu z sensem”, zamknięcie oczu i próba oczyszczenia umysłu nie na wiele się zdała.

- W ten sposób przyjacielu. to nic z tego nie będzie.– Piskliwy, nieco skrzeczący głosik wybrzmiał gdzieś w okolicach potylicy. Sekundę później na tle białej czeluści monitora pojawiła się kilkunastocentrymetrowa postać z mysim ogonkiem, świńskim ryjkiem i krowimi kopytkami.

- No, przywitaj się. Popatrz na mnie.

“Zaczynam fiksować”, głębokie zaciągnięcie dymem z papierosa nie spowodowało, że stworek zniknął.

- Ej, udusisz mnie. – Krowie kopytka zasłoniły świński ryjek.

Papieros zakończył żywot w popielniczce. Potworek rozprostował się i zaczął spacerować wzdłuż monitora.

- Brakuje weny? A termin się zbliża - Teraz podskakiwał próbując dotknąć kopytkiem migający kursor.

- Brakuje.

“Nie wierzę, że rozmawiam z omamem,” lewa dłoń przesunęła się w stronę potworka, jednak lęk zwyciężył.

- Mogę ci pomóc. - Kursor ruszył z miejsca. Litery wskakiwały jedna za drugą pędząc do brzegu kolejnych wersów wręcz z nieprawdopodobną prędkością. - To twoje myśli. Ja je tylko układam.

“To się nie dzieje naprawdę”, źrenice jak szalone biegły za kolejnymi znakami zapełniającymi ekran.

Kursor zatrzymał się.

- No cóż, przyjacielu, - Potworek odwrócił swój świński ryjek od monitora. - To nie jest takie proste. Też mam swoje terminy i swojego szefa.

- Czego chcesz? - Kursor nie chciał ruszyć z miejsca.

- Czegoś, co nie jest ci potrzebne aktualnie...

- Czego chcesz, do cholery? - zdawać się mogło, że kursor migał coraz wolniej.

Potworek podskoczył, stuknął kopytkami, po czym mysim ogonkiem pomyział się po świńskim ryjku.

- Jest limit dusz potrzebny do premii. I twoja bardzo by mi się przydała.

“Dusza? A co to jest dusza?”, dłoń trochę bezwiednie sięgnęła po papierosa.

- Ej! - zaprotestował potworek – Znowu chcesz mnie dusić?

- Zgoda. - Dłoń zacisnęła się. Niespalony tytoń przyprószył klawiaturę komputera.

Kursor ruszył z miejsca.

***

- Panno Basiu, panno Basiu! – Amelia stojąc w drzwiach krzyczała w kierunku schodów.

- Czego tam? - Na parterze trzasnęły drzwi a po chwili zaskrzypiały deski schodów. Panna Basia mogła budzić respekt. Ogromna z pewnością przeszło stukilogramowa postać z ostrym makijażem, który nie potrafił jednak przykryć słusznego już wieku. Krwistej barwy poranny szlafrok z lisim kołnierzem i totalny nieład we włosach dopełniał demoniczność matrony. Amelia jakby zmalała przy niej. Z otwartymi ustami, ale niemo wskazywała dłonią w głąb pokoju. Panna Basia dość brutalnie odepchnęła przerażoną dziewczynę i weszła do środka.

- Kuurrrrr... - przekleństwo wypełniło nie tylko pokój, ale i cały korytarz. Z pozostałych drzwi zaczęły wychylać się zaciekawione twarze dziewcząt.

- Co się stało, panno Basiu?

- Nic. To ten idiota, który zamiast się pieprzyć, przyszedł tu pisać. Teraz będzie się tu rozkładał.

***

- Nie żyję? - Dłonie delikatnie przesunęły się po policzkach.

- Nie da się ukryć - Potworek przysiadł na zadku splatając kopytka. - Spróbuj. Możesz stanąć obok. To proste. Zrób krok, obojętne w którą stronę. Nie bój się.

Ciekawość zwyciężyła. Głęboki wdech i krok na bok. “Ale zaraz, przecież siedzę. No tak najpierw wstać”. Rzeczywiście to było łatwe. Zaskoczeniem było tylko to, że nie chrupnęła żadna kosteczka i nie zabolał żaden mięsień. To niesamowite, zobaczyć swoje plecy własnymi oczyma bez pomocy dwóch lusterek.

Na ekranie monitora gęsto ustawione czarne znaki nie pozwoliły na oderwanie wzroku. “Będę sławny, nareszcie udało się.” Duszę wypełniła radość, którą trudno nawet opisać. To jak zmartwychwstanie, jak cudowne ocalenie w katastrofie lotniczej. “Będę żył. Moje słowa zapisane na wieki.”

Potworek rytmicznie podskakiwał, zupełnie tak, jakby dostał czkawki. Wreszcie otworzył ryjek i wybuchnął gromkim śmiechem. Przewrócił się na bok wierzgając kopytkami.

- Z czego się śmiejesz? - Radość zaczęła ustępować miejsca uczuciu niepokoju.

- Z ciebie. - Potworek uspokoił się na chwilę i znów zaczął się śmiać.

****

- No i co Maciek? Będzie coś z tego?

Technik pokiwał przecząco głową. Komisarz zaklął pod nosem i odwrócił się do stojących w równym rzędzie kobiet.

- Która mądra wyłączyła komputer. Do jasnej cholery, oskarżę Was o zacieranie śladów. To współudział. - Jego krzyki przybierały na sile, ale nie zagłuszyły panny Basi, która też potrafiła ryknąć.

- A odwal się, chamie. Za gościnę nie zapłacił, to jeszcze do prądu mam dopłacać? Dwie godziny tu jechaliście. Ja kazałam wyłączyć.

Komisarz podrapał się po łysinie. Przed szereg wystąpiła Amelia nerwowo rozcierając dłonie.

- To ja wyłączyłam, panie policjancie.

- Jak?

- Normalnie, wyjęłam wtyczkę z kontaktu – Dziewczyna skrzywiła usta w wymuszonym uśmiechu.

***

Morał: Autorze, nigdy nie zapominaj o kopi zapasowej swojego tekstu. Nie wiadomo kiedy, ale może się bardzo przydać.

Średnia ocena: 4.7  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • sensol 2 miesiące temu
    coś ma?
  • Mane Tekel Fares 2 miesiące temu
    Starałem się, by "coś" miało... nie twierdzę, że się udało.
  • Literkowa Bitwa na Prozę 2 miesiące temu
    Witamy kolejny tekst i życzymy wygranej

    Tutaj wrzucamy linki http://www.opowi.pl/forum/literkowa-bitwa-na-proze-linki-do-w934/
    Zapraszamy
  • Mane Tekel Fares 2 miesiące temu
    Uczę się. Dziękuję za podpowiedź.
  • Freya 2 miesiące temu
    Mam tutaj uwagi dotyczące techniki zapisu - pomijając całkowicie treść opka. Musisz się bardziej do tego przyłożyć, ponieważ to rzutuje na całość pracy - jego estetyki i ogólnego badziewia. Na początku zdań dialogowych stawiasz dywiz, a później półpauzę albo lecisz tylko dywizami - to nie wygląda wporzo (zresztą dywiz ma zupełnie inną funkcję gramatyczną w tekstach), a nawet gdyby już, to stawiaj po tym jebanym dywizie (na początku zdania) spację - bo nagminnie tego u ciebie brakuje. Najlepiej gdybyś zaczął się posługiwać wyłącznie półpauzami w liniach dialogowych - taka jest obecnie tendencja i teges. Odchodzi się już trochę od myślników czyli pauz - głównie poprzez wąskie łamy w publikacjach i aby zyskać więcej miejsca na literki - w książkach to zupełnie inna sprawa, lecz i tam zapewne kiedyś tak się stanie.
    Piszę to dlatego, bo jak mówisz, że się uczysz - to lepiej nie nabierać złych nawyków od początku, a widać po tekstach żeś gramotny człowiek :) Pzdr
  • Mane Tekel Fares 2 miesiące temu
    Freya Jeśli chodzi o redakcję techniczną, w dużej mierze językową, mam świadomość tych niedociągnięć. W sprawach technicznych spróbuję się trochę usprawiedliwić. Teksty piszę na różnych urządzeniach i korzystam z zapisu w "chmurze". Używam zatem worda w przeglądarce a ten ma spore ograniczenia. Rozpoczynając linię dialogową po dywizie stawiając spację word przeglądarkowy automatycznie wstawia akapit i zmienia znak na ptaszka albo dupną kropkę. Cofnięcie tego formatowania kasuje wszystko. Upierdliwe i zajmuje dużo czasu. Wiem, że to cholernie słabo wygląda ale wybaczcie.
    Dziś dla mnie najważniejsze to próba przekonania się, że idę dobrą drogą, i że warto poświęcić pisaniu czas, którego brakuje.
    Wszystkie uwagi traktuję poważnie.
  • Freya 2 miesiące temu
    mane-mane; wszystko to rozumiem i fajnie, że ty także :)
  • Mane Tekel Fares 2 miesiące temu
    Freya Ale bezwzględnie tak. Przed publikacją trzeba to wrzucić do porządnego edytora tekstu i to przelecieć... po to, by poprawiać później inne błędy, a nie te same. Jeszcze raz dziękuję.
  • kalaallisut 2 miesiące temu
    Wpadnę też później... ps Ty tam lepiej "pieść" tą wielowymiarową kostkę Rubika Czasu :)))
  • Mane Tekel Fares 2 miesiące temu
    Staram się, ale muszę też czasem popracować, bo czasem trzeba coś jeść.
  • kalaallisut 2 miesiące temu
    Mane Tekel Fares przeczytałam na hipcika i usmiechenelam się.. tak na pewno coś ma. Oby Ci prądu nigdy nie brakło albo nie wciągało do środka ;)
  • Mane Tekel Fares 2 miesiące temu
    Mówisz i masz.
  • Justyska 2 miesiące temu
    Hej. Przeczytałam już wcześniej. Tak jak Freya napisał, warto zadbać o edycję, bo tekst fajny i zaskakujący.:) mi się podobało.
    Pozdrawiam!
  • Mane Tekel Fares 2 miesiące temu
    Tak będę starał wystrzegać się niechlujstwa.
  • Elorence 2 miesiące temu
    "Morał: Autorze, nigdy nie zapominaj o kopi zapasowej swojego tekstu. Nie wiadomo kiedy, ale może się bardzo przydać." - coś o tym wiem, kilka tekstów utknęło na moim starym laptopie, który umarł ze dwa lata temu...

    Freya już napomknęła o estetyce tekstu i edycji, więc nie będę się powtarzać :) Do tematu podszedłeś w dość nietypowy sposób. Ale i temat jest nietypowy.

    Trochę zwariowane, ale ma morał. Bardzo ważny. Nie tylko ten o zachowywaniu kopii zapasowych, ale również o sprzedawaniu duszy. To najcenniejsze co ma człowiek. Ile dla pisarza musiał znaczyć tekst, aby na jedno słowo jakieś potworka, który sprawiał wrażenie omamu, sprzedał coś tak cennego...
    Smutne.
    Ale chyba jestem obecnie na tym samym etapie :(

    Pozdrawiam serdecznie :)
    Piątka na dobry początek, bo widzę, że dopiero niedawno tu się pojawiłeś.
  • Mane Tekel Fares 2 miesiące temu
    Każda zachęta jest jak garść dukatów na wyprawę w nieznane. Masz pieniądze, ale nie wiesz, czy w nieznanych krajach coś za nie kupisz.
  • Głosowanie rozpoczęte. Zapraszamy na Forum.
  • Francis - Gorzalka miesiąc temu
    zawsze potrzeba mieć zapisane w jednym miejscu w razie wypadku, ale inaczej uchwyciłeś temat i uważam, że dobrze
  • Mane Tekel Fares miesiąc temu
    Dziękuję za wizytę.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania