LBnP (XXII) - Stary niedźwiedź mocno śpi

Nazywali go Niedźwiedź, bo był wielki i silny. Pasowało. Nie raz podśpiewywała pod nosem starą, dziecięcą rymowankę, krzątając się w nocy po domu. Nie chciała spać, nie umiała, bała się. Wybudzona ze snu nie miałaby szansy uciec. Na palcach, po cichutku przemierzała dom, zagłębiona w rozmyślaniach.

 

***

 

Kiedyś, w poprzednim życiu, miała miłego chłopaka. Często zastanawiała się, czemu wybrała Niedźwiedzia. Za dużo alkoholu, zbyt mało silnej woli, to tylko wymówki. Tamten po prostu był miły i nic ponadto. Przy nim serce nie gubiło rytmu. Na Niedźwiedzia reagowało instynktownie, przyspieszając zwykłe tempo. Kolana miękły, po plecach przebiegał dreszcz. Wtedy jeszcze nie wiedziała, że to reakcja uciekaj. Nie było mowy o walcz.

 

Poznali się na imprezie. Szybko do niej podszedł i nie odstępował na krok, w końcu zdobyczy trzeba pilnować. Tańczyli coraz bliżej siebie, aż w końcu wielkie łapy oplotły ją w talii. Na końcu języka tańczyła odmowa, lecz szum w głowie wołał o więcej. Zakazany owoc smakuje najlepiej, trzeba go tylko obrać z gorzkiej skórki poczucia winy. Pomogło więcej alkoholu, który sączyła w trakcie, gdy jego dłonie wędrowały coraz niżej. Ich ciała dzieliła tylko cienka przestrzeń ubrań, a i tej pozbyli się, jak tylko zamknął drzwi do mieszkania.

 

Zostawiła miłego chłopaka dla mężczyzny, o którym nie wiedziała nic. Nie znała nawet jego imienia, po tamtej nocy wstydziła się zapytać. Przez kilka pierwszych miesięcy określała go słodkimi przydomkami, głównie misiu, aż dał jej kartę, żeby poszła dokupić piwo. Kupiła za mało. Tego dnia poznała jego imię, ale też gorzki smak upokorzenia, kiedy ją zwyzywał. Z wilgotnymi oczami, wbitymi w splecione dłonie, słuchała jak świat sypie się odłamkami na brudną podłogę. Czuła się jak mała dziewczynka, która narysowała rodzicom serduszko na białej ścianie.

 

Próbowała odejść. Wyszła z mieszkania, po omacku, nie widząc przez łzy, zbiegła po schodach. Złapał ją na dole, mocno przytulił i kołysał, aż przestała się trząść. Gładził po plecach, mówił, że przecież nic się nie stało. Kiedy przestała płakać wziął ją na ręce i zaniósł z powrotem do mieszkania. Położył do łóżka, przykrył kołdrą i szczelnie owinął. Kilka następnych dni był cudowny, dopóki nie spóźniła się do domu. Do kolekcji pretensji dołączyła zdrada.

 

Podobno po burzy zawsze wychodzi słońce. Ale czy zza krat własnej świadomości można się nim cieszyć? Miewali lepsze chwile, jednak nie wystarczały, by załagodzić ból. Mimo to trwała w tym związku. Czy go kochała? Raczej nigdy. Może czuła obowiązek, skoro kogoś zraniła dla chwili przyjemności. Sama nie była już pewna, inna rzeczywistość wydawała się nieosiągalna.

 

***

 

Skończyła podśpiewywać, kiedy zorientowała się, że chrapanie ustało. Poczuła na karku ciepły oddech. Jeszcze próbowała uciekać, lecz wiedziała, że jest za późno. Potwierdziło to głuche uderzenie, kiedy czoło spotkało się z szafką. Drobną szyję oplotły grube, brutalne palce. Zaciskały się z ogromną siłą, walka o oddech stawała się coraz trudniejsza i kiedy miała nadzieję, że tym razem będzie inaczej, puściły. Półprzytomna osunęła się na ziemię i zamknęła w sobie. Cała świadomość zwinięta w bezcielesną kulkę, obserwująca z bezosobowej perspektywy.

Tylko to potrafi ją chronić przed tym, co następuje.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 10

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    pkropka. Przeczytam na pewno jak wrócę.
    P.S. To Bitwa XXII
  • pkropka 2 miesiące temu
    Ups, faktycznie ;)
  • Justyska 2 miesiące temu
    Niby taki klasyczny, zły wybór itp, ale bardzo ładnie to ujęłaś i to porównanie do niedźwiedzia bardzo trafne. Ale troszkę się czepię pierwszego akapitu, jak dla mnie zbyt nagły jest ten przeskok: dwa pierwsze zdania o niedźwiedziu, a później zaraz o niej. Można się zgubić od startu, może lepiej ją jakoś określić np. Jego zdobycz/ofiara podśpiewywała... To tylko oczywiście sugestia pod rozwagę:)
    Piątka ode mnie, bo przeczytałam z zaangażowaniem :))pozdrawiam!!
  • pkropka 2 miesiące temu
    Dziękuję Justysko za opinię. Zastanowię się nad początkiem, na razie nie jestem przekonana w żadna stronę.
    Pozdrawiam słonecznie. :)
  • Mia123a 2 miesiące temu
    Ojejku, po tytule liczyłam na kolejną bajkę. A tu proszę. To nie bajka! Nie bajka, ale jaka. Ja naprawdę Cię podziwiam, za to jak piszesz. Jak twój każdy tekst jest dopracowany przemyślany i kude taki dooooobry. I tutaj też, ok może sama tematyka jakoś mnie nie zachwyciła (toksyczny związek) ale to jak to opisałaś, przedstawiłaś, ten niedźwiedź nooo to tak. Tak, to zachwyca. Co do początku, no zrobisz jak uważasz. Ogólnie cały tekst bardzo, bardzo mnie się podobał :)
  • pkropka 2 miesiące temu
    Mia, umiesz podnieść człowieka na duchu. Dziękuję <3
  • Mia123a 2 miesiące temu
    pkropka a skąd! Ja żem straszną marudą jest :)
  • pkropka 2 miesiące temu
    To nie zauważyłam ;)
    Wszystkich tak sympatycznie komentujesz, aż miło czytać (u innych też) <3
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    Pkropko→Tak metaforycznie można by rzec, że chyba każdy z nas, w większym lub mniejszym stopniu, ma w sobie takiego ''niedźwiadka''
    którego ''dokarmia'' tracąc wiele, zyskując niewiele. Tak misie skojarzyło z tekstem Twym. Dobrze się czytało, ciekawie... ale w mym odczuciu...trochę za szybko to poszło. Forma tekstu też fajna. Pozdrawiam.
  • pkropka 2 miesiące temu
    Dekadosie Dondi, piękna interpretacja. Nie będę udawać, że to miałam na myśli pisząc, ale całkowicie się z Tobą zgadzam. Jeżeli taka refleksja Cię naszła, to ja się bardzo cieszę.
    Oj ta długość będzie moją zmorą. Dziękuję, trochę mnie motywujesz do dłuższej formy. Wyobraź sobie, że pierwotnie tekst był o połowę krótszy :o
  • Literkowa Bitwa na Prozę 2 miesiące temu
    Witamy w Bitwie i życzymy wygranej.
  • pkropka 2 miesiące temu
    Witam :)
  • kalaallisut 2 miesiące temu
    Lęk przed ucieczką a zarazem chęć ucieczki uwikłanie karmienie bestii. Ciekawa uchwycony i zobrazowany za pomocą niedźwiedzia problem. Pozdrawiam
  • pkropka 2 miesiące temu
    Dziękuję Kalaallisut i również pozdrawiam :)
  • 00.00 2 miesiące temu
    Tutaj teks pod głębszą analizę. Przedstawiona jest namiastka relacji, ciekawe co było przed pozornie normalnym funkcjonowaniem ofiary? Jakie czynniki się na to złożyły, że doprowadziły do takiego stanu jej życie.
    Warto było pochylić się nad treścią.
  • pkropka 2 miesiące temu
    Dziękuję za informację zwrotną. Pomyślę nad tym, dałaś mi dobre wskazówki jak pogłębić tekst.
    Pozdrawiam serdecznie :)
  • Adelajda 2 miesiące temu
    Ciekawy obrazek, nieco mroczny, jednak ładnie skomponowany.
    Pozdrawiam.
  • pkropka 2 miesiące temu
    Dziękuję Adelajdo za wizytę.
    Pozdrawiam serdecznie <3
  • Literkowa Bitwa na Prozę 2 miesiące temu
    Zapraszamy na Forom, do zagłosowania na najlepszy tekst
  • Margerita 2 miesiące temu
    Pięć samo życie
  • pkropka 2 miesiące temu
    Dziękuję Mar :)
  • Maurycy Lesniewski 2 miesiące temu
    Głęboko, mocno i bardzo prawdziwie. Tak bym określił ten tekst, czyli jest bardzo dobrze!
  • pkropka 2 miesiące temu
    Dziękuję Maurycy <3
  • pasja 2 miesiące temu
    Witaj
    Najgorzej jest się zapętlić we własne oskarżanie i niewybaczanie sobie. Uległość nie powinna wyznaczać granicy pomiędzy uwięzieniem ofiary, a wolnością. Bardzo wnikliwie odzwierciedlasz problem bezsilności ofiary wobec swojego pana i kata. Mocarny niedźwiedź całkowicie opanował zniewolony umysł.
    Pozostawiasz nas z niedomówieniem bezosobowej perspektywy.
    Pozdrawiam
  • pkropka 2 miesiące temu
    Witaj Pasjo,
    Dziękuję za przemyślenia. Zgadzam się, trudno jest przyznać się do błędu i sobie wybaczyć.
    Pozdrawiam serdecznie :)
  • Jared 2 miesiące temu
    Raport ze spontanicznej decyzji i jej konsekwencji. Hmm, i w zasadzie mam problem z utworem, bo mi doświadczenie skrzeczy o tych koleżankach z dawnych lat, które nierzadko zadawały się z jakąś niesamowitą patologią, bo je to po prostu rajcowało - ale finalnie zostawały na lodzie. Może mi jako chłopu ciężko zrozumieć takie decyzje i niełatwo mi się odnieść, kiedy mam już tak skostniałą perspektywę :P A już tak z innego wymiaru: bardzo to jest ogólne i takie holistyczne, nie byłoby źle gdyby to i owo ukonkretnić, CHYBA ŻE tu nie chodzi o konkretną kobietę X i konkretnego faceta Y, ale jako o pewne figury, które globalizują całe zjawisko tego typu; o everymanów po prostu :P
  • pkropka 2 miesiące temu
    Nawet kobietom ciężko zrozumieć takie decyzje ;)
    Dziękuję za przemyślenia, będę miała na uwadze, żeby dawać więcej szczegółów. Chociaż fakt, że tutaj chciałam napisać ogólnikowo, bo każdy może zostać uwięziony przez swoje złe decyzje.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania