Poprzednie części: lepkie
lepkie
pod kapciami pacjentów
chrzęszczą karaluchy
chudy jest szpitalny rosół
tłuste są szpitalne muchy
salowa już nikomu
dziś nie poda wody
jest bardzo zajęta
zaprosił ją na lody
chirurg co z płaskiego
wypukłe potrafi uczynić
za to płacą najlepiej
więc trudno go winić
że na starców gnicie
krzywi się skrycie
zrozumże
po co leczyć starucha
skoro i tak umrze
tu nie sacrum
tu profanum
choć salowa na klęczkach
przygląda się plamie
na białej bluzce
po bitej śmietanie
Komentarze (13)
Bardzo spoko wiersz. Trochę inny niż zazwyczaj, bardziej stonowany, ale zachowujący specyficzny styl.
Wow,
To jest mój pierwszy komentarz, a jestem tu od ponad roku.
WOW - myślę, że tyle wystarczy :)
Ostatnie oba dobre i, jak pisze Pan Buczybów, styl sensolowy zachowany.
Smutna rzeczywistość w formie satyry. Fantastyczna ironia. Pozdrowienia!
Świetne.
Wyborne.
Technicznie gitowo nie jest, ale satyra wyśmienita.
Chrzęst karaluchów zostanie mi w głowie niestety.
Wesołki czasem mają rację.
Rewelacyjne.
Bombowe
Dobry wiersz!
Świetne, błyskotliwe, chociaż sporo rymów gramatycznych
Dobree!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania