Poprzednie częścilepkie  

lepkie

pod kapciami pacjentów

chrzęszczą karaluchy

chudy jest szpitalny rosół

tłuste są szpitalne muchy

 

salowa już nikomu

dziś nie poda wody

jest bardzo zajęta

zaprosił ją na lody

 

chirurg co z płaskiego

wypukłe potrafi uczynić

za to płacą najlepiej

więc trudno go winić

 

że na starców gnicie

krzywi się skrycie

zrozumże

po co leczyć starucha

 

skoro i tak umrze

tu nie sacrum

tu profanum

choć salowa na klęczkach

 

przygląda się plamie

na białej bluzce

 

po bitej śmietanie

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 12

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Pan Buczybór 5 miesięcy temu
    Bardzo spoko wiersz. Trochę inny niż zazwyczaj, bardziej stonowany, ale zachowujący specyficzny styl.
  • Bez_rak 5 miesięcy temu
    Wow,
    To jest mój pierwszy komentarz, a jestem tu od ponad roku.
    WOW - myślę, że tyle wystarczy :)
  • stefanklakson 5 miesięcy temu
    Ostatnie oba dobre i, jak pisze Pan Buczybów, styl sensolowy zachowany.
  • Bożena Joanna 5 miesięcy temu
    Smutna rzeczywistość w formie satyry. Fantastyczna ironia. Pozdrowienia!
  • JamCi 5 miesięcy temu
    Świetne.
  • Canulas 5 miesięcy temu
    Wyborne.
  • Tjeri 5 miesięcy temu
    Technicznie gitowo nie jest, ale satyra wyśmienita.
    Chrzęst karaluchów zostanie mi w głowie niestety.
  • Marsjasz 5 miesięcy temu
    Wesołki czasem mają rację.
  • Angela 5 miesięcy temu
    Rewelacyjne.
  • Berkas 5 miesięcy temu
    Bombowe
  • jesień2018 5 miesięcy temu
    Dobry wiersz!
  • spirytysta 5 miesięcy temu
    Świetne, błyskotliwe, chociaż sporo rymów gramatycznych
  • TseCylia 4 miesiące temu
    Dobree!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania