Literkowa Bitwa na Rymy I - Wiolinowe serce
Serce jest naszym kompozytorem
piszącym melodię życia.
Tańczymy do jego muzyki,
stajemy się nutami skaczącymi po pięciolinii.
Jesteśmy częścią przepięknej sonaty.
Czasem szesnastkami,
co biegną pośpiesznie,
zaś innym razem pauzą;
postojem między wierszami.
Chwilową ciszą.
I znowu.
Delikatne dźwięki spokojnie wędrują.
Nieśpiesznie zapowiadają koniec utworu.
Już je widać.
Tam na końcu.
Dwie czarne smugi,
jakby taktowe kreski.
Tak bardzo różnią się od skocznych nutek.
Tak bardzo inne. Odosobnione.
Przestajemy tańczyć;
nuty cichną.
Następuje bezdźwięczny koniec.
Przekraczamy parę czerniejących pasm.
Już zawsze tam będziemy;
po drugiej stronie.
Wędrując po pustej już pięciolinii
Za plecami słyszymy co rusz to nowe melodie.
Czasem krótkie;
czasem kończące się bez początku.
Zawsze rozbrzmiewają za mną etiudy
komponowane przez życie.
Takie piękne.
Szkoda, że się kończą.
Posłuchałbym jeszcze.
Komentarze (68)
Ocena poza bitwą: świetne! Piękna podróż po pieciolinii życia, dyskretnie wplotłas
subtelne rymy. Tekst ma swój rytm podobnie jak życie i muzyka... Wzruszający. 5
Naprawdę? Tam są rymy? Chyba muszę to jeszcze raz przeczytać w takim razie xD
Dziękuję za piękny komentarz :) Cieszę się, że się podobało. Nie spodziewałam się, bo jakoś niepewnie do niego podchodziłam ;D
Sky300 szesnastkami/wierszami rym chyba niedokładny, ale subtelnie zabrzmiał;) wiersz trzyma wyższy poziom;)
Sky300 szesnastkami/wierszami rym chyba niedokładny, ale subtelnie zabrzmiał;) wiersz trzyma wyższy poziom;)
Wstyd się przyznać, że w cale go nie zauważyłam...
Stronie/melodie rym niedokładny
Takie rymy nie wprost są najlepsze;)
No już tak nie komplementuj mego dzieła ;P
Sky300 a co Tylko Filip może dobrze pisać?;)
Neurotyk bardzo dobrze piszesz.
Neuro, nie ma to jak od takich komentarzy zaczynać dzień :D
Dziękuję jeszcze raz :)
Sky, to jest piękne choć smutne. Takie odniosłam wrażenie. Ode mnie również 5 :)
Dziękuję bardzo, Karola :) Moja wiersze zawsze są po części smutne, ten także, lecz nie narzucam, gdy ktoś uważa, że jest radosny :P
:)))
Śliczne. C: Ładnie przedstawia umieranie. C: Piątunia leci i aż boję się teraz konkurować.
Może recenzję rozbuduję...
Nie podoba mi się to, że nie każda linijka zaczyna się wielką literą, a ponad to rymy raz są, a raz ich nie ma.
Jednakże porównania są wspaniałe i wywołuje u mnie mieszankę emocji. C: Czytało się wyśmienicie i według mnie nadaje się do podręczników do języków polskiego, nie wiem w jakiej epoce, ale powinien być. Można interpretować, że śmierć to suka lub że życie jest piękne. Albo jedno i drugie. A może to okres dzieciństwa? No bo wtedy słyszenie tej melodii to wspomnienia i nie mamy problemu z tym, że martwy słyszy.
Za największy plus tekstu uważam jego lekkość oraz pasję, gdyby był czymś bardziej materialnym niż litery, to najpewniej byłby powiewem chłodnego wiatru w upalny dzień. C:
Rozumiem, że ci się nie podobają te elementy, ale np. wiersz nie musi mieć wersów zawsze od dużej, więc to nie błąd :) Jeśli chodzi o rymy, to ja nie wiedziałam, że są xD Serio, nie zmierzałam pisać z rymami :P
"Nadaje się do podręczników języka polskiego". Boże, jakie to miłe, dziękuję!
Mówiłaś o pasji. Dobrze, że to czuć, pomimo, że na muzyce znam się tyle co nic :P
Mogłabyś mi jeszcze wytłumaczyć twoją interpretację okresu dzieciństwa? :)
Dzieciństwo jest super, bawimy się, śmiejemy, mamy przyjaciół, a największe zło to to, że nazwą cię głupkiem, a teraz to na przykład tydzień temu przyjaciółka nazwała mnie chorą, bo lubię kobiety. ;_; Paskudnie się poczułam, jakby wyrwała mi serce i sobie po nim poskakała...
A i nie ma za co. C:
Trochę nie pojmuję twojej interpretacji, ale proszę bardzo, może być i tak :D
No, jak wspominałam okres dzieciństwa jest najfajniejszy i wtedy gra najpiękniejsza melodia. Z czasem życie staje się coraz większą kurwą, więc melodia zanika, ale słyszymy ją, dzięki wspomnieniom.
Ahhhhh!! Teraz ogarniam :P
Przeznaczam mój głos na Sky. C: To jest świetne.
Dziękuję bardzo, Moni :) Nie miałam pojęcia, że mój wiersz aż tak Ci się spodobał :)
Reszta była najwyżej przeciętna. C:
E tam... Też były dobre :)
Czy ja wiem. Nie miały tego czegoś.
Każdy szuka innego "tego czegoś" :) Cieszę się, że właśnie w moim taki znalazłaś :)
No i masz buziaczki, należy Ci się. :* :* :* :* :*
Ta średnia jest jakaś jebnięta. Wiersz piękny, smutny, ze ślicznymi porównaniami, no po prostu cud, miód i orzeszki!
Dokładnie. C: Przypomnij mi, Ty chciałaś żebym napisała wierszyk o Tobie?
Nie przejmuję się ocenami, chociaż myślę, że wiersz nie zasługuje na 1...
Maja, z całego serducha - dziękuję :*
Cudo! Piękna metafora życia, bardzo dobry pomysł na jej przedstawienie. Naprawdę pięknie 5
Dziękuję za miły komentarz :)
Bardzo mi się podoba to nawiązanie do muzyki. Ja tam udziału w bitwie nie biorę, ale sam wiersz zrobił na mnie przyjemne wrażenie :) Fajnie w każdym razie, że powstała taka inicjatywa i nasi opowijscy poeci sami biorą się do działa :) Powodzonka życzę i zostawiłam już 5 :)
Pokazujemy, że poeci też mają swoje prawa :D (oczywiście żartuję)
Nie wyobrażasz sobie, jakie trudne było zrealizowanie tego pomysłu, bo, jak już wspominałam, na muzyce się nie znam :P
Dziękuję za wysoką notę :)
- Ocena na bitwę - Wiersz, jego tematyka i sposób w jaki wszystko opisujesz jest genialne. W paru miejscach miałem pewien zastój, który zmuszał mnie do refleksji, co jest kolejnym atutem tekstu. Myślę jednak, że w paru miejscach jest nadmiar słów, np:
"Nieśpiesznie zapowiadają koniec utworu.
Już je widać.
Tam na końcu.
Dwie czarne smugi," - Wpierw powiedziałaś o tym końcu utwory, a następnie powtórzyłaś "Tam na końcu" - zmieniłbym ten drugi "koniec", gdyż mimo, że to nie jest błąd, to brzmi to nie za fajnie (oczywiście tylko w moich przemyśleniach) Zostawiam oczywiście 5, a jeśli chodzi o dalsze losy Bitwy, to życzę Ci powodzenia ;)
P.S. Mam nadzieję, że dobrze napisałem tę ocenę *KIERowane do Neurotyka*, jeśli zapomniałem o czymś wspomnieć, to proszę o upomnienie mnie ;)
Świetnie, Karo. nie ma żadnych wymagań odnośnie recenzji, proste słowa nawet wystarcza, a Ty dałeś do pieca:)
Nie do końca rozumiem, o czym mówisz, twierdząc, że ma nadmiar słów. Czy że wersy są za długie, czy że jest powtórzenie? Jeśli o długość, to tego nie zmienię, a jeśli o powtórzenie, to jak tylko ta bitwa się skończy, to poprawię na "Tam, daleko" :)
Dzięki za miłe słowa i porządną recenzję :D
Sky300 Długość słów - chodziło mi o to powtórzenie (widocznie niezbyt wyraźnie się wypowiedziałem ;) ) Ale mogę dopowiedzieć, że czasem jedno słowo wystarczy, by opisać tysiąc słów - w wierszach taka regułka jest bardzo ważna i przydatna :D
Tak naprawdę można napisać wiersz czterema rzeczownikami, aby wywoływały tysiące emocji :)
Sky300 Można i tak ;)
Wiersz mi się strasznie podoba. Ma dla mnie dość osobisty wydźwięk, gdyż od pewnego czasu uczę się grać na trąbce, a sama muzyka, jej znaczenie stało się mi bardzo bliskie. Narazie nie oceniam pod kątem bitwy, bo opuściła mnie wena, także mój udział nie jest na 100% pewny, jednak mam nadzieję, że niedługo wróci... Póki co pozostawiam zasłużone 5 ;)
Cieszę się, że ci się podoba i dotarł do umuzykalnionej osoby :) Bałam się, że jakieś nielogiczne rzeczy się wkradną wynikające z mojej niewiedzy :P Dzięki, Little :*
Ocena bitewna:
Strasznie podoba mi się ten wiersz. Ta metafora ludzkiego życia, WOW.
"Następuje bezdźwięczny koniec.
Przekraczamy parę czerniejących pasm.
Już zawsze tam będziemy;
po drugiej stronie." < mój ulubiony fragment, zdecydowanie. Nie wiem co więcej powiedzieć... Bardzo ładny wiersz, budowy się nie przyczepię. Jest czuły i skłania do refleksji. Brawo i powodzenia w bitwie! :D
Rany! Dziękuję za miłe słowa i również życzę powodzenia :D
___komentarz, recenzja Bitewna ___
Wiersz charakteryzuję jako próbę przedstawienia utworu muzycznego, „pięciolinii” jako metafory życia, linii życia. Dróg, rozstajów, przeszkód, krańców, w końcu – ostatecznego, definitywnego końca, w formie wyrażonej w wierszu za pomocą środka zapisu nutowego: „Dwie czarne smugi, jakby taktowe kreski”; nuty, szesnastki, pięciolinia.
Podmiot liryczny opisuje podroż, swoistą gonitwę uczuć po „pięciolinii życia”, gdzie raz zwalnia się, raz przyspiesza, przeskakuje, by znowu się cofnąć. A cały rytm tej miłej przygody, która jest wnet przeciwieństwem realnej niekiedy gehenny życia, wyznacza SERCE, które pisze W NAS sonatę:
„Serce jest naszym kompozytorem
piszącym melodię życia.
Tańczymy do jego muzyki,
stajemy się nutami skaczącymi po pięciolinii”.
Następnie:
„Przekraczamy parę czerniejących pasm”.
– tak, jak otwór muzyczny ma swój koniec i bieg kończy również życie. Zapowiedzią
KOŃCA są „czerniejące pasma”, czyli wcześniej wspomniane ”dwie czarne smugi”. Nie bez znaczenia jest podkreślenie koloru czarnego, który jednoznacznie i dobitnie, bez cienia wątpliwości, nie zostawia odbiorcy złudzeń, co do charakteru KOŃCA, który jest tylko i wyłącznie śmiercią. Nie ma jakiejkolwiek alternatywy czy ucieczki z „pięciolinii”.
Kolejno:
„Wędrując po pustej już pięciolinii
Za plecami słyszymy co rusz to nowe melodie.
Czasem krótkie;
czasem kończące się bez początku.”
Pustka charakteryzuje koniec, który nastąpił, aczkolwiek słyszymy wciąż „co rusz to nowe melodie”. Mogłoby się wydawać, iż podmiot liryczny nie stwierdza odejścia całkowitego, gdyż słyszymy dalej melodie, może już inną, zdeformowaną, może dochodzą do nas tylko wybrane przez KOGOŚ dźwięki, ale jakaś część nas to wszystko słyszy. Czy to jest dusza, która opuściwszy ciało, wędruje nadal po pięciolinii, ale już pięciolinii wiecznej? Wskazywałby na to wers:
„czasem kończące się bez początku”
Gdzie byłby ów początek? Otóż, mrowiąc trywialnie NIGDZIE. Dlaczego tak? Bo wieczność nie ma początku ani końca. Owszem, melodie „kończą się, bez początku”, ale zarazem kończąc się – rodzą się na nowo. A tego prapoczątku nie ma i nigdy nie było.
Koniec:
„Zawsze rozbrzmiewają za mną etiudy
komponowane przez życie.
Takie piękne.
Szkoda, że się kończą.
Posłuchałbym jeszcze”.
– podmiot liryczny wyraża żal, że pamięta i wciąż słyszy zaszłe „etiudy”, które się skończyły i ZAWSZE się kończą. Czy chodzi o ludzkie życia i istnienia, za którymi pozostał żal i smutek, że ich już nigdy nie posłuchamy? Naszych najbliższych, przyjaciół? Chcielibyśmy jeszcze posłuchać ich wersji etiudy, ich tańca na pięciolinii życia…
Technikalia:
Strofy są przemyślane pod względem budowy, a nawet jeżeli autor, czyli Sky, spontanicznie potraktowała względy technicznie, to i tak rezultat jest dobry.
Dziesięciowersowa pierwsza strofa oraz taka sama strofa trzecia, kontrastują z ośmiowersową strofą drugą, która pełni rolę zapowiedzi ZMIAN, końca utworu muzycznego. Jest charakterystyczna jak „odosobnione i inne taktowe kreski”.
Generalnie przez aregularną, ale zachowującą wewnętrzną logikę budowę, wiersz sam się staje poniekąd sonatą.
Oceniam wysoko :)
Jak zawsze się rozpisałeś. Cieszę się, że wziąłeś pod lupę każdy fragment wiersza.
"Wędrując po pustej już pięciolinii
Za plecami słyszymy co rusz to nowe melodie.
Czasem krótkie;
czasem kończące się bez początku.
Zawsze rozbrzmiewają za mną etiudy
komponowane przez życie.
Takie piękne.
Szkoda, że się kończą.
Posłuchałbym jeszcze."
Tu miałam na myśli, że kiedy już nasza dusza opuści ciało, dalej istnieje i obserwujemy ludzkie życie. Kochamy życie, uważamy je za piękne, dlatego żałujemy, że się kończy :)
Dziękuję za miłe słowa i trud włożony w napisanie recenzji ;)
Sky300, proszę bardzo, na zdrowie nasza poetko:)
W gimnazjum jestem, a tu już poetka? Nie przesadzasz troszkę? :P
Sky300 w gimnazjum już potrafią się krystalizować przyszli twórcy, więc nie:)
Jak tak uważasz..... Zobaczy się, co życie przyniesie :P Dzięki jeszcze raz i czekam na twoją pracę :D
Sky300, chyba jutro siądę rano – rano, bo rano najlepiej się pisze, pomysły same wyskakują z głowy – i napiszę wiersz :) Oczywiście, jeżeli wena mnie odwiedzi:)
A mi zawsze po nocach, dlatego właśnie coś skrobię :P W takim razie będę obserwować twoje poczynania ;D
Sky300, to ja w takim razie będę Ci życzył miłego i owocnego skrobania:D
Już skończyłam :P
Sky300, wrzucisz?:P czy do szuflady?:)
Wrzuciłam :)
--- ocena bitewna---
Jak już wspomniałam kilka dni wcześniej, Twój wiersz przypadł mi do gustu :) Podoba mi się zabieg, jaki zastosowałaś, czyli przedstawienie ludzi jako nut tworzących coś niesamowitego - muzykę. Bardzo podoba mi się ten fragment "Serce jest naszym kompozytorem piszącym melodię życia." Ludzie są niezwykle tajemniczymi stworzeniami, ktore jednak najczęściej kierują się sercem. To właśnie ono nadaje rytm codziennym zmagań z losem.
W drugiej zwrotce dostrzegam koncepcję nieuchronnej śmierci, tak różnej od życia, odmiennej i nieznanej. Widać ją u kresu życia "odosobnioną" od wszystkiego innego, tego co rozumiemy, znamy - bo tak naprawdę przez cały czas życia, mamy styczność właśnie z jego esencją.
Następnie przedstawione jest przekroczenie granicy, co może oznaczać śmierć. Wizja smutna, już nie uczestniczymy w całości, nie tworzymy muzyki życia, pozostaje za nami, w pamięci, zmysłach, jednak już nie w nas samych.
Zakończenie jest jedną z lepszych części Twojego wiersza. Tęsknota a zarazem podziw wyrażone w tych kilku słowach ;)
Dziękuję bardzo za piękną recenzję, Little :)
Sky, dla Ciebie punkcik ode mnie : )
Dzięki :)
Ode mnie również dostajesz dzisiaj punkt ;) Naprawdę piękny wiersz, zasłużyłaś :)
To dużo dla mnie znaczy. Wielkie dzięki :)
Komentarzem bitewnym prezentuję:
W sumie jeden z niewielu wierszy na opowi, który sprawił, że chciałem go przeczytać parę razy - niestety, ale interpunkcja znów mi jedynie zawadzała, momentami miałem przykre wrażenie telegramowatości utworu, zdania pocięte tasakiem kropek. A mogłem sobie płynąć przez tekst swobodniej, bardziej interpretacyjne.
Tutaj również wiersz nie próbuje być odkrywczy w swym przekazie, odbieram to jako bardziej artystyczny/romantyczny poetycki opis z ręki zakropionego życiem muzyka - liczy się tutaj styl, poza, niekoniecznie sama treść i jest to widoczne na tyle, że wiersz nawet mi się spodobał. Przyjemne metaforyczne rozpisane życie na pięcioliniach - kartka kiedyś się kończy, niektóre melodie trwają krócej niż jedną nutę, coś się kończy, coś się zaczyna, muzyka, życie jest celem samym w sobie. Dla smaku dodane kilka słów z terminologii muzycznej, co, przyznam szczerze, nawet lubię.
Ogółem wybacz, że nie rozbieram wiersza na części pierwsze, ale raczej jestem na bakier ze schematami wyniesionymi z lekcji polskiego - poza tym myślę bardzie holistycznie.
Być może dam punkt, zapoznam się jeszcze z innymi wierszami.
Daję 4.
Dla mnie interpunkcja w wierszu jest bardzo ważna, bo pomaga go czytać. Gdyby jej nie było, recytatorzy nie wiedzieliby jak mają czytać tekst :)
"z ręki zakropionego życiem muzyka" - nie znam się na muzyce xD
Dzięki za recenzję :)
Podmiot się znał ;)
Cóż, wiersze nie dla recytatorów powstały, a przecinki zawsze można sobie dopowiedzieć. Ale to tylko punkty widzenia ;)
Spoko!
Ok, ok rozumiem. Każdy uważa inaczej :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania